sobota, 26 września 2015

"Pierwszy raz" Rozdział 2

    Ten dzień pamiętał jak dziś. Właśnie wtedy po raz pierwszy miał odwiedzić Łukasza w jego domu. Z chłopakiem zaprzyjaźnił się na treningach piłki nożnej, na które uczęszczali od nowego roku szkolnego. Niemal każdą chwile spędzali na boisku, albo w jego pokoju, grając w gry komputerowe.
Tamtego dnia, zaraz po zajęciach pobiegli do jego domu, żeby pograć w najnowszą FIFE i kiedy rozsiedli się wygodnie w fotelach naprzeciwko monitora, ktoś zapukał do pokoju. Łukasz zaklął pod nosem i krzyknął niezbyt zachęcająco „wejść”, i wtedy Kuba ją zobaczył. To było jak rażenie piorunem. W drzwiach stało najpiękniejsze stworzenie na świecie. W jednej chwili Kuba zapomniał jak się nazywa, gdzie jest i co tutaj robi. Przed oczami miał jedynie długie blond włosy, jasnozielone oczy i dołki w policzkach, które pojawiły się przy nieśmiałym uśmiechu. Uśmiechu, który odebrał mu cały rozum i spokój duszy na kilka dobrych lat.
To, że Lena była nieprzeciętnie piękna, nie było jeszcze gwoździem do jego trumny, bo pięknych dziewczyn było na pęczki w jego mieście. Ba, miejscowość, w której mieszkał była znana z pięknych dziewcząt. Jego los przypieczętował fakt, że siostra jego najlepszego kumpla była piekielnie inteligentna, zabawna w taki uszczypliwy i charakterystyczny sposób, elokwentna, i na jego nieszczęście okropnie nieprzystępna, a w niektórych sytuacjach wręcz oziębła. Jakub robił wszystko, żeby móc się przebić przez ten jej lodowaty mur, jakim się zawsze odgradzała w jego obecności, ale nie było takiego słowa, czy gestu, który mógłby go zburzyć. Dla Leny Kuba był tylko kolegą starszego brata, a wszelkie próby zmienienia tego statusu w jej oczach spełzały na niczym. Sytuacji nie pomagał fakt, że Jakub tracił przy niej rozum i zmieniał się w roztrzęsionego nastolatka, który nie potrafił sklecić jednego składnego zdania i nienawidził siebie za to.
Jakub w przypływie bezsilności wyrzucał sobie, że jest żałosnym nieudacznikiem i cipą, która nie jest w stanie zapomnieć o lasce, która nigdy go nie chciała i nigdy go nie zechce. Był na siebie wściekły, był rozgoryczony, był wręcz chory z tego przeklętego uczucia do niej, które z chwili na chwilę stawało się coraz bardziej intensywne i coraz bardziej destrukcyjne. W wieku osiemnastu lat, jego obsesja wymieszana ze sporą dawką nastoletnich hormonów i olbrzymią dawką alkoholu, osiągnęła swój niechlubny szczyt. Którejś sobotniej zakrapianej wódką nocy, prowadzony swoim szaleństwem udał się wprost pod dobrze znany mu adres i zaczął głośno zrzucać z siebie ciężar tego dręczącego uczucia do dziewczyny, która nie chciała tego uczucia przyjąć. Wykrzyczał, że ją kocha, że jest w stanie zrobić dla niej wszystko, że nie może bez niej żyć. Było tego jeszcze więcej, ale nie chciał teraz tego wspominać. Na końcu rozpłakał się i usiadł na krawężniku pod jej (i oczywiście Łukasza i jego rodziców) domem i kiedy dotarło do niego, co wyprawia, zapragnął zapaść się pod ziemię i umrzeć.
Na szczęście tego dnia, czy raczej nocy, w domu był tylko Łukasz i jego ojciec. Zarówno Lena, jak i jej matka wyjechały do rodziny nad morze i miało ich nie być przez następny tydzień, co uchroniło je przed jego głupotą.
Kuba wiedział, że nigdy nie zapomni tego najbardziej upokarzającego zdarzenia w swoim życiu, mimo, że od tamtej chwili minęło ponad pięć lat. Dzięki dyskrecji i wyrozumiałości Łukasza oraz jego ojca, nikt się nigdy o tym nie dowiedział. Nic jednak nie mogło zniwelować tego wstydu, który przylgnął do niego, jak dobrze dopasowana bielizna. Prawie przez dwa lata nie mógł spojrzeć w oczy ojcu Łukasza, którego oczywiście przeprosił za swoje zachowanie, ale potem unikał jak zarazy.
Przeprosił też Łukasza, który owego feralnego wieczora zgarnął go do domu i przenocował na materacu w swoim pokoju. Rano pogadał z nim, jak kumpel z kumplem i dał mu delikatnie do zrozumienia, że szesnastoletnia Lena jest jeszcze za młoda na takie poważne związki i deklaracje i poprosił go, żeby zaczekał kilka lat, a jeśli nie, to żeby to przebolał i po prostu o niej zapomniał. Kuba był jego najlepszym kumplem, ale to w zderzeniu z pełnioną przez niego funkcją starszego brata było nieistotnym szczegółem.
Jakub rozumiał Łukasza, bo sam miał dwie siostry, co prawda starsze, ale gdyby zaszła taka potrzeba stanąłby w ich obronie, dlatego zrobił jedyną rzecz, jaką mógł w takiej sytuacji zrobić – przestał się mamić wizją jakiejkolwiek przyszłości z jedyną dziewczyną, z jaką widział swoją przyszłość. Nie mógł jednak zastosować się do prośby, o tym, żeby zapomnieć i przeboleć, bo to były tylko słowa, które nie miały żadnej mocy sprawczej. Nie zapomniał i nie przebolał, tylko nauczył się z tym żyć, dzień po dniu.
Kiedy wyjechał na studia do Krakowa, zaczął sobie z tym coraz lepiej radzić. Nowe miejsce, nowi ludzie, nowe kobiety i nowy początek. Był nawet w stanie stworzyć związek, który przetrwał całe dwa lata i zakończył się tak jak kończy się dzień albo pora roku – naturalnie i bez zaskoczenia. Wszystko co czuł, albo wydawało mu się, że czuł do Oli wyparowało z niego jak woda z kałuży w czasie suszy. Od pewnego czasu spotykał się z koleżanką z czasów liceum, dzięki której dowiedział się o ofercie pracy, ale dla niego ta relacja była jedynie sposobem na zabicie czasu i wzajemną korzyścią wynikającą z koleżeńskiego seksu, który choć dobry, nie rozwalał systemu. Miał tylko nadzieję, że oboje są na tej samej stronie książki w ich „związku”, w przeciwnym razie, wszystko się skomplikuje.
Czas płynął, on się zmienił. Wydoroślał, zdobył trochę doświadczenia i można by pomyśleć, że jego nastoletnie obsesyjne uczucie pozostało jedynie żenującym wspomnieniem, które można zbyć uśmiechem i wzruszenie ramion. Jakub potrafił sobie czasami wmówić, że tak właśnie jest i nawet dość długo trzymał się tego kłamstwa. Ale przychodziły takie dni, a właściwie noce, kiedy spadała z niego utkana z iluzji i życzeń zasłona, za którą się chował i dawał się ponieść swojej chorobie. Przeglądał wówczas jej profil na różnych portalach społecznościowych i zadawał sobie ból obserwując jej uśmiechniętą twarz z dołkami w policzkach. Za każdym razem, gdy wpisywał w wyszukiwarkę jej imię i nazwisko, jego żołądek kurczył się ze strachu na myśl o tym, że za chwilę dowie się o jej związku z jakimś frajerem, albo nie daj Boże, Lena poczuje się w obowiązku ogłosić całemu światu, że się szczęśliwie zaręczyła. Kuba jeszcze nie wiedział, jak na to zareaguje. Jeszcze nie.
Po co więc to robił? Po co się tak katował? Ponieważ, jak do tej pory, nic takiego się nie wydarzyło i miał cichą, głupią i naiwną nadzieję, że może…
Teraz, kiedy zobaczył ją po tak długim czasie, zdał sobie sprawę, jak bardzo głupi i żałosny był ten jego miraż, którym mamił się od chwili, w której opuścił dom, wyjeżdżając na studia. Tylko zrządzeniem losu nie spotkał jej podczas którejś z wizyt w domu w czasie świąt, czy wakacji. Wyjątek stanowiły wakacje po pierwszym roku, kiedy to widział ją po raz ostatni. Od tamtego momentu ich drogi nie przecięły się ani razu i Kuba postrzegał to, jako błogosławieństwo. Przyjmował je z lekkim rozczarowaniem, ale w pełni je akceptował, bo było gwarantem jego zdrowia psychicznego.
Niestety, nic nie mogło go już uratować przed tym, co działo się w tej chwili. Spadał i nie było takiej rzeczy, która uchroniłby go przed upadkiem. Cztery lata jego życia w jednej chwili zostały wymazane jej obecnością. Taką miała nad nim władzę.
Kuba na dobre zapomniał, po co siedział w tym gwarnym barze i dlaczego jest mu tak duszno i ledwo może złapać oddech. Nie mógł oderwać oczu od dziewczyny, która była jego przekleństwem i obsesją.
Lena, całkowicie nieświadoma tego, że trzyma jego cały świat, balansując nim na swoim małym palcu, usiadła z pozostałymi dziewczynami przy jednym ze stolików i uśmiechnęła się nieśmiało do samej siebie. Jej długie, proste włosy w kolorze miodu opadały ciężko na ramiona i kiedy przeczesywała je palcami, wyglądało to tak jakby przesiewała przez dłonie łany zboża. Miała na sobie czarne obcisłe dżinsy, długą luźną bluzkę w zielonym kolorze i buty na płaskiej podeszwie.
Wymieniła z pozostałymi dziewczynami kilka słów, zapewne odnośnie ich zamówienia i skierowała się w stronę baru. Jakub, jak w transie ruszył w tę samą stronę bez konkretnego planu działania. Stanęli obok siebie przy wysokim kontuarze, prawie się dotykając, czego tylko jedno z nich było bardziej niż świadome. Od ponad czterech lat Kuba nie znalazł się tak blisko swojej obsesji i był tą chwilą odurzony. Nagle Lena odwróciła się w jego stronę i spojrzała mu prosto w oczy. Nawet gdyby chciał, nie mógłby ukryć tego, jakie wrażenie zrobiło na nim to spotkanie. Miał tylko nadzieję, że Lena nie wystraszy się tego, co zobaczy w jego spojrzeniu i nie ucieknie w popłochu.
Kuba odsunął się od niej, żeby lepiej się jej przyjrzeć, bo dziewczyna była drobna i niewysoka, a stojąc tuż przy niej patrzyłby na nią z góry. Lena bez ostrzeżenia uśmiechnęła się szeroko, a w jej oczach pojawiło się rozpoznanie.
– Kuba – powiedziała głośno, jakby chciała poczuć jego imię na swoich ustach – Cześć – dodała speszona chyba tym, że nie przywitała się w pierwszych słowach.
– Cześć – wydusił z siebie, czując, że właśnie doświadcza migotania serca.
– Kopę lat – odezwała się ponownie, przekrzykując głośną muzykę i sprawozdawcę tego beznadziejnego meczu – Co u ciebie słychać?

15 komentarzy:

  1. Za krótkie te rozdziały, ale zapowiada się coraz ciekawiej ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo tak byście chcieli wszystko od razu ;)

      Usuń
    2. No pewnie, że chcemy! ;)

      Usuń
  2. Zapowiada się świetnie;) chcemy jeszcze;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetne :) tylko szkoda mi Puchatka . Biedny przez tak długi czas tłumił swoje uczucia do niej, ze kiedy sie wreszcie zdecydował to jedno, ze byla za młoda to drugie nie było jej w domu. Mam nadzieje, ze teraz wreszcie zazna troche dobroci :) Domagam sie na gwałt dalszego ciągu :):):):)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj nie bój się Puchatek zazna tej "dobroci"...ale nie tak od razu ;)

      Usuń
  4. Zakończyć w takim momencie, bez serca!
    Właśnie zakończyłam lekturę "Kiedy na mnie patrzysz" i szukając jakichkolwiek śladów Pani twórczości trafiłam tutaj.
    Czekam na więcej ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tam bez serca od razu ;) Na pewno będzie tego więcej, jeśli będzie wam się podobało :) P.s. Mam nadzieję, że kiedy na mnie patrzysz Ci się podobało :)

      Usuń
  5. No i super kolejny rozdzial .uwielbiam😁

    OdpowiedzUsuń