sobota, 10 października 2015

"Pierwszy raz" Rozdział 13



  Słońce wciąż wisiało bardzo wysoko, chociaż zegar wskazywał już siedemnastą. Lena niespiesznym spacerem zbliżała się do domu. Z każdym krokiem jej nogi stawały się coraz cięższe. Wizja spojrzenia w twarz mamie, która wracała dziś z turnusu była dla niej prawie nie do przejścia.
Lena przeżyła tyle nieprzespanych nocy i tyle pełnych wyrzutów sumienia dni. Musiała stoczyć ze sobą tyle bitew i po co to wszystko? Po co to wszystko, skoro ona o wszystkim wiedziała i przeszła nad tym do porządku dziennego? Ona zapomniała i wybaczyła, a Lenie pozostał żal i nienawiść, które czuła również w jej imieniu. Jak mogła jej to zrobić?
Czuła się zdradzona i oszukana i to przez najbliższe osoby. Czy był na świecie człowiek, któremu mogłaby w pełni zaufać?
Weszła po cichu do domu, chcąc odwlec jak najdłużej moment spotkania. Pomimo tego, że tęskniła za mamą, nie chciała jeszcze się z nią konfrontować. Zdjęła bezszelestnie sandały i była już prawie na schodach, gdy usłyszała swoje imię. Odwróciła się powoli, naprawiając wyraz twarzy.
– Cześć mamo – powiedziała, nie siląc się na entuzjazm; była już zmęczona ciągłym udawaniem – Jak minął turnus?
Mama wstała z krzesła, podeszła do niej i mocno ją objęła. Lena bezwiednie zacisnęła ramiona wokół jej pasa. Po chwili odsunęła się od niej, a mama wzięła jej twarz w dłonie.
– Słyszałam o Kubie – powiedziała smutno. – Jak on się czuje? – zapytała po chwili.
Lena przełknęła ślinę, czując jak zbiera jej się na płacz. Nie wiedziała czy płacze nad Kubą, nad sobą, nad rodzicami, czy nad wszystkim po trochu.
– Dochodzi do siebie – powiedziała, powstrzymując szloch.
– Ciii – mama przytuliła ja ponownie, gładząc ją po włosach, zupełnie jak wtedy, gdy była małą dziewczynką.
Lena pozwoliła sobie na tę chwile słabości, ale zaraz wzięła się w garść. Nie chciała się rozklejać, nawet przed własną matką. Odsunęła się, ocierając policzki.
– Przepraszam – odchrząknęła. – Za dużo wrażeń – uśmiechnęła się blado.
– To normalne, córciu – powiedziała, odwzajemniając uśmiech. – A! Przywiozłam ci coś – podeszła do swojej torby podróżnej i przykucnęła przy niej.
Chwilę w niej pobuszowała i wyciągnęła piękną, szyfonową sukienkę. Lena wzięła ją do ręki i uśmiechnęła się. Fason nie był w jej stylu, ponieważ nie nosiła długich, prawie po samą ziemię sukienek, ale ta była tak delikatna i zwiewna, że ta długość działa tylko na jej korzyść. Sukienka miała tylko jedno szerokie ramiączko, a pas podkreślał zebrany w kilka warstw materiał.
– Podoba ci się? Jak ją tylko zobaczyłam, pomyślałam o tobie. Jest w kolorze twoich oczu – powiedziała mama, czekając niecierpliwie na jej reakcję.
– Jest zjawiskowa – zaśmiała się Lena. – Dziękuję – uścisnęła ją.
– Cieszę się, że ci się podoba – rozpromieniła się.
Lena zastygła z sukienką w miejscu, przyglądając się mamie, która zaczęła chować do torby porozrzucane dookoła rzeczy. Następnie wstała z kolan i podeszła do niej, biorąc jej warkocz w rękę.
– Co ty na to, żebyśmy zrobiły sobie wspólny wieczór. Tata z Łukaszem i Magdą pojechali na wieś do cioci Maryli, także będziemy same – powiedziała, a Lena zauważyła, że jest mama jest zdenerwowana. – Usiadłybyśmy sobie na tarasie i pogadały.
Lena przytaknęła skinieniem głowy i mocniej przycisnęła do siebie sukienkę. Wiedziała, że dziś coś się zmieni. Coś się zmieni na zawsze i nie mogła tego zatrzymać. Nie chciała tego zatrzymywać.
– Wezmę tylko prysznic i dołączę do ciebie – uśmiechnęła się do niej, po czym zgarnęła swoją torbę i poszła na górę.
Lena podążyła za nią na górę. Znalazłszy się na korytarzu, skręciła do swojego pokoju. Przebrała się w dresowe spodnie i zwykły T-shirt. Zmyła makijaż i rozplotła warkocz, po czym ponownie związała włosy, tym razem w luźny kok na czubku głowy. Robiąc to wszystko starała się w ogóle nie myśleć, ani nie czuć. Wyszła na taras, rozsiadła się na huśtawce i podciągnęła kolana pod brodę. Objęła ramionami podkulone nogi i położyła na nich policzek.
Czekała.
Po dziesięciu minutach dołączyła do niej mama, niosąc dwa kieliszki wina. Uśmiechnęła się prawie nieśmiało, kiedy Lena podniosła na nią oczy.
– Jak to dobrze, że jesteś już pełnoletnia – mrugnęła do niej. – Mam z kim pić – wręczyła jej jeden z kieliszków.
– Ciekawe, jak na taką deklarację zareagowałaby opieka społeczna – zażartowała.
– Moja kochana, za stara już jesteś, żeby mi opieką społeczna grozić – odpowiedziała mama, biorąc duży łyk.
Po odsunięciu kieliszka od ust, nagle spoważniała. Wpatrywała się w czerwone wino, które wirowało wokół ścianek.
– Rozmawiałam z tatą – powiedziała cicho, dotykając ręką jej dłoni. – Nie mieliśmy pojęcia, że przez ten cały czas wiedziałaś, kochanie. Nie mieliśmy pojęcia – dodała, przyglądając jej się z uwagą.
– My? – zapytała. – To ty też wiedziałaś? I co? Tak po prostu mu wybaczyłaś? – w jej głosie zabrzmiało niedowierzanie.
Nie mogła w to uwierzyć nawet teraz, gdy mama się przyznała.
– Lena…to nie takie proste, jakby mogło się wydawać – wzięła głęboki wdech.
Lena chciała wstać i krzyknąć z frustracji w niebo na ten wyświechtany zwrot, którym w ciągu kilku tygodni uraczono ja już kilkukrotnie. Dla niej sprawa była prosta. Nie skomentowała tego jednak, ponieważ chciała w końcu poznać całą prawdę nawet, jeśli miałaby ponownie zatrząść jej światem. Teraz Lena nie miała czternastu lat i nie obawiała się tego, że to ją zmieni. Była na to zbyt silna.
– Oświeć mnie więc – powiedziała szorstko i wzięła duży łyk z kieliszka, po czym odstawiła go na podłodze.
– Kiedy byłaś jeszcze w gimnazjum, a Łukasz w szkole średniej, przechodziliśmy z ojcem kryzys – też odstawiła swój kieliszek. – Odsunęliśmy się od siebie.
Widziała, jak bardzo jej matka była skrępowana i zdenerwowana, ale Lena nie pozwoliła sobie na współczucie. Nie chciała się rozpraszać.
Mama zaczesała do góry swoje blond włosy, a potem przerzuciła je na jeden bok.
– Poznałam wtedy kogoś w pracy – podniosła na nią niepewnie oczy. – Miałam romans, Lena – zrobiła pauzę, czekając na jej reakcję, ale się nie doczekała, bo i co Lena miała na to powiedzieć. – Tato dowiedział się o tym i chyba nie muszę ci mówić, jak się wtedy poczuł – zamilkła na chwilę, spoglądając ze wstydem na swoje kolana. – W każdym razie, to co wtedy zobaczyłaś, to była pewnego rodzaju…– wzruszyła ramionami – Nie wiem…zemsta, kara. Nieważne. Ważne, że ty nigdy nie powinnaś czegoś takiego widzieć i jest mi z tego powodu strasznie przykro – po chwili pokręciła głową, jakby chciała odgonić złe wspomnienia. – W każdym razie, wybaczyłam tacie. Tata wybaczył mi. A wiesz dlaczego? – zapytała niespodziewanie.
Lena nie odpowiedziała, nie była w stanie mówić. Mama nie czekała długo na jej reakcję, tylko kontynuowała dalej.
– Bo po mimo tych wszystkich głupich błędów wciąż się kochamy.
– Nie pomyślałaś, że może tu chodzi o to, że tak wam jest wygodniej – stwierdziła chłodno. – Może nie chcieliście tego całego gówna z rozwodem, i tak jest po prostu wygodniej – dokończyła.
Lena zaczynała podejrzewać, że nie zna i nigdy nie znała swoich własnych rodziców, którzy okazują się być jakimiś obcymi ludźmi.
– To nie tak i dobrze o tym wiesz – odpowiedziała zdecydowanie. – To nie tak, Lena – powtórzyła – Mimo wszystko nam wciąż na sobie zależy. Gdyby tak nie było, dlaczego moja zdrada tak bardzo zabolałaby twojego ojca, a to, co on zrobił w odwecie, było dla mnie jak cios? – złapała się bezwiednie za pierś.
Każda zdrada boli mamo, nawet ludzi, których już nie kochamy. Pomyślała, ale nie powiedziała tego na głos. Co dobrego by z tego przyszło?
Nastała między nimi chwila ciszy, którą obie bały się przerwać. Lena nie bardzo wiedziała, co ma na to wszystko powiedzieć. Nie rozumiała tego i ledwie była w stanie przetworzyć te wszystkie informacje w głowie, a już tym bardziej komentować je, czy wydawać wyroki. Zawsze uważała ich małżeństwo za udane i szczęśliwe, ale nawet to było tylko iluzją.
Mama, jakby czytając jej w myślach, chwyciła ją za ręce ze łzami w oczach.
– Jesteśmy tylko ludźmi kochanie. Jesteśmy waszymi rodzicami, ale wciąż tylko ludźmi. Nie powinnam cię mieszać w to wszystko, ale nie mogę pozwolić, żebyś nienawidziła ojca, który nie umie sobie poradzić z twoim odrzuceniem. Zawsze byłaś jego kochaną córeczką i oczkiem w głowie. Jeśli masz kogoś nienawidzić, to… – załkała, ale nie wypuściła jej rąk. – Ja wiem, że jesteś taką idealistką i perfekcjonistką. Jesteś idealna i chcesz, żeby świat wokół ciebie był taki sam kochanie, ale…rzadko tak bywa.
Lena pokręciła głową, czując jak z jej oczu lecą łzy. Nie była idealna. Nigdy taka nie była. Nie chciała taka być.
– Nie możesz budować swojego życia i podejmować decyzji na podstawie tego…na podstawie naszych błędów – wzięła jej twarz w obie dłonie. – Nie zamykaj się na ludzi i uczucia, nawet na te najmniej idealne, bo właśnie te są najpiękniejsze i najtrwalsze – uśmiechnęła się przez łzy. – Otwórz swoje serce i nawet, jeśli zostaniesz zraniona, to świat się nie skończy. Obiecuję ci. Słońce znowu wstanie, a w nocy zaświecą gwiazdy, a ty znowu będziesz mogła kogoś pokochać. Najgorsze, co możesz zrobić, to odpychać ludzi, którym na tobie zależy i nie pozwolić na to, żeby ktoś ciebie pokochał.
Lena rozszlochała się tak mocno, że nie potrafiła zapanować na drżeniem całego ciała. Mama przyciągnęła ją do siebie i przytuliła mocno, pozwalając płakać jak małemu dziecku, które oczyszcza swoje serce z trosk i bólu.
Nastała noc, a wraz z nią obudziły się wszystkie koszmary, które dręczyły ją przez tyle lat. Lena wpatrywała się nieprzytomnie w sufit, próbując odgonić te upiory, ale na nic to się zdało. Wstała z łóżka i przystanęła przy oknie, wychodzącym na las. Otworzyła je szeroko i dużymi haustami wdychała świeże nocne powietrze. Chłodny wiatr rozwiewał jej włosy, robiąc z nich trudne do ogarnięcia kłębowisko, ale w ogóle się tym nie przejmowała. Zamknęła oczy i pozwoliła na to, żeby schładzał jej rozpaloną twarz i wyciszał skołatane myśli.
W tym samym momencie usłyszała dźwięk przychodzącej wiadomości. Sięgnęła po telefon i odczytała ją bez chwili zwłoki. Na wyświetlaczu pojawił się obcy numer, ale Lena od razu wiedziała, od kogo była ta wiadomość.
Dzięki za dzisiejszy dzień. Czekam na ciebie jutro…tylko musisz zapanować nad swoimi perwersyjnymi zapędami ;) p.s. mam nadzieję, że cię nie obudziłem. Kuba.
Uśmiechnęła się, wciąż wpatrując się w SMS-a. Usiadła na łóżku i podciągnęła nogi do brody.
Jej myśli pofrunęły do tych chwil, które spędzili razem z Kubą. To, co zapowiadało się na katastrofę, zmieniło się w zabawny i mile spędzony czas. Nawet nie zauważyła, jak szybko minęły jej cztery godziny i jak bardzo chciała zostać z nim dłużej. Pragnęła sprawić, żeby poczuł się jeszcze lepiej. Chciała widzieć jego uśmiech i iskry w tych ciemnych, przepastnych oczach, które nie odstępowały jej nawet na chwilę. Czuła je na sobie, jakby to był dotyk.
Dotyk.
Kuba nawet nie miał pojęcia jak blisko trafił, mówiąc o jej perwersyjnych zapędach. Jak totalna psychopatka najpierw fantazjowała o jego mokrym od potu ciele, a potem obwąchiwała go, niczym kocica w rui.
Boże, przetarła dłonią twarz. Jak to dobrze, że ludzie nie potrafią czytać sobie w myślach. Kuba uznałby ją za wariatkę.
Skąd wzięło się w niej takie pragnienie? Nie miała pojęcia. Pewnie z tego, że tak długo obywała się bez seksu, a Kuba był bardzo atrakcyjny. Lena skończyła niedawno dwadzieścia jeden lat, ale nigdy tego nie robiła i nie z braku chętnych, a z powodu własnych zasad, których tak uparcie się trzymała. Powinna to zmienić. Nie może spędzić całego życia w celibacie. To, że nie była gotowa na związek, nie oznaczało, że musi pozostać dziewicą orleańską. Seks nie był równoważny z miłością, więc nie powinna tego ze sobą łączyć. Jej brat, ba, jej własni rodzice nie mieli z tym żadnego problemu. Pomyślała gorzko.
Rozmowa z mamą wstrząsnęła nią. Nie chodziło tylko o to, co jej wyznała, ale przede wszystkim o to, co powiedziała potem. Przejrzała ją na wylot. Zobaczyła w niej wszystko, co chciała ukryć – małą, przerażoną dziewczynkę, która tak boi się odrzucenia, że woli udawać swoje życie. Woli udawać, że nikogo nie potrzebuje i wcale nie jest samotna. W jej ustach wszystko, co sobie wmawiała przez tyle lat wydało się takie trywialne i niedojrzałe, że poczuła autentyczny wstyd. Może taka właśnie jestem i może nigdy się już nie zmienię, pomyślała smutno. Teraz nie mogła zrzucać winy na ojca, matkę, czy ich problemy w małżeństwie. Była dorosła, znała prawdę, musi sama zadecydować, czy dalej chce tak żyć, czy spróbuje otworzyć się na kogoś. Czy będzie w stanie komuś zaufać? Czy pozwoli komuś zbliżyć się do siebie na tyle blisko, że nie odstraszy go swoimi lękami? Czy ktoś taki w ogóle istniał?
Dzięki tej rozmowie zrozumiała też coś innego. Od tej chwili nienawiść do ojca była niesprawiedliwa. Od tej chwili powinna nienawidzić ich oboje, ale patrząc w niebieskie oczy mamy, widząc jej łzy, jej zdenerwowanie i skruchę, nie mogła tego z siebie wykrzesać. Nie chciała gardzić kolejną osobą, którą kochała. Skoro Lena nie była w stanie znienawidzić matki, musiała spróbować przestać nienawidzić ojca. Może nawet mu wybaczyć?
Wzięła głęboki oddech, wciąż trzymając telefon w ręku.
Nie śpię, bo próbuję zapanować nad moimi perwersyjnymi zapędami, żeby cię nie molestować w dniu jutrzejszym ;)
Wysłała i uśmiechnęła się. Tylko w połowie żartowała, pisząc tego SMS-a. Musi się wziąć w garść, nie może go obwąchiwać i obmacywać jak psycholka. Nie daj Boże Kuba odbierze to w niewłaściwy sposób, a nie chciała dawać mu więcej fałszywych nadziei. Muszą popracować nad przyjaźnią, jeśli w ogóle ma coś z tego wyjść. Lubiła go, martwiła i troszczyła się o niego. Chciała jego dobra. To chyba właściwe uczucia, jeśli w grę  wchodziła przyjaźń? Tylko tu nie chodziło o nią, tu chodziło o niego. Wyznał, że ją kocha, jak mogli przejść nad tym do porządku dziennego i udawać, że mogą być tylko przyjaciółmi? Mimo wszystko pozwoliła Kubie zadecydować, bo tylko on jeden wiedział, czy temu podoła. Sama też chciała spróbować, ponieważ była mu to winna i dlatego, że…po prostu tego chciała.
Z myśli wyrwał ją kolejny SMS, którego odczytała natychmiast.
Jutrzejszy dzień zapowiada się zatem ciekawieJ Do zobaczenia. Kolorowych snów.

10 komentarzy:

  1. dziękuję za Kubę i Lenę chcę więcej i więcej .....udanego weekendu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wzajemnie i będę się starać żeby wam dawać więcej i więcej ;)

      Usuń
  2. Liczę że rozmowa z mamą pomoże Jej się przemóc i pozwoli.sobie na.szczęście...z Kubą

    OdpowiedzUsuń
  3. Liczę że rozmowa z mamą pomoże Jej się przemóc i pozwoli.sobie na.szczęście...z Kubą

    OdpowiedzUsuń
  4. Liczę że rozmowa z mamą pomoże Jej się przemóc i pozwoli.sobie na.szczęście...z Kubą

    OdpowiedzUsuń
  5. No to się porobiło... Ależ ty plączesz ;)
    To kiedy następny rozdział? ;d

    OdpowiedzUsuń
  6. jezu jakie to dobre i strasznie wciągające i ciągle nie mam dość

    OdpowiedzUsuń