wtorek, 13 października 2015

"Pierwszy raz" Rozdział 14


      Noc nie mogła trwać dłużej, a słońce chyba jeszcze nigdy nie wstawało tak powoli. Kuba nie potrafił się skupić na niczym, a Bóg jeden wiedział, jak mało rzeczy walczyło w tym miejscu o jego uwagę. Jego przykuta do wyciągu noga ciążyła mu dziś dziesięciokrotnie. Próbował powściągać tę swoją niecierpliwość i ekscytację, ale na nic to się zdało. Jak miał poskromić swoje serce, które było tak bezwolne, jak łopocąca flaga na wietrze?
Czuł pod skórą, że znowu się sparzy i tym razem do kości, ale nawet ta świadomość w niczym nie pomagała. Tęsknił za nią. Jak miał z tym walczyć?
Po śniadaniu, które ledwie w siebie wcisnął, odwrócił się (na tyle na ile pozwolił mu wyciąg) w stronę drzwi i nie odrywał od nich oczu. Po godzinie poczuł skurcz w szyi. Pokręcił nią kilka razy, żeby odgonić sztywność i ponownie wlepił oczy w to samo miejsce, tak jakby mógł przegapić jej przyjście.
Zamknął na chwilę oczy, żeby odpocząć i kiedy je otworzył w drzwiach stała Gosia Uśmiechnęła się nieśmiało, czekając na jego reakcję. Kuba rozdziawił ze zdziwienia usta, ale szybko się opanował, żeby nie dać po sobie poznać, jak bardzo jej wizyta go zaskoczyła. Nie widział i nie słyszał od niej od tego strasznego wieczora, kiedy narobił tego bałaganu. Po tym jak się zachował, nie powinien być zdziwiony, gdyby już nigdy więcej się do niego nie odezwała.
– Mogę? – zapytała niepewnie, wciąż stojąc w przejściu.
– Jasne – uśmiechnął się do niej raźnie.
Gosia podeszła bliżej i niepewnie przysiadła na krześle, stojącym przy łóżku. Rękoma przytrzymała swoją krótką, niebieską sukienkę. Mimo upału, miała rozpuszczone włosy, które co chwile odrzucała na ramiona. Gosia była ładna, miła i dobra. Była wszystkim, czego mógł pragnąć facet. Dlaczego on nie mógł pragnąć właśnie jej, tak jak pragnął dziewczyny, która go nie chciała? Dlaczego życie musiało być tak posrane i niesprawiedliwe?
– Jak się czujesz Kuba? – zapytała, przechylając głowę na bok.
Zawsze tak robiła, gdy była niepewna i zdenerwowana. Kuba nie chciał, żeby była przy nim zakłopotana. Byli przecież przyjaciółmi i to od dawna.
– Dobrze Gosia – wypowiedział jej imię, żeby nie czuła się przy nim tak nieswojo. – Najgorsze mam chyba za sobą – dodał.
– To dobrze – wypuściła powoli powietrze, które najwyraźniej długo wstrzymywała. – Martwiłam się o ciebie – powiedziała z delikatnym uśmiechem, a w jej ciemnych oczach zobaczył szczerą troskę.
– Dzięki – spuścił wzrok. – Przepraszam – powiedział pospiesznie. – Za tamto i … za wszystko – tym razem to on wypuścił powietrze z płuc i przetarł dłonią twarz.
– Przestań Kuba – powiedziała stanowczo. – Nie przyszłam tu po przeprosiny czy twoją skruchę – odrzuciła włosy stanowczym i energicznym ruchem ręki. – Mogłeś umrzeć. Jakie to wszystko ma znaczenie – pociągnęła nosem, a w jej oczach pojawiły się łzy. – To była też moja wina. Wiedziałam, że nie chciałeś niczego więcej, ale sądziłam, że jeśli dam ci czas to…to może… – zaśmiała się smuto. – Ale to tak nie działa i nie mam do ciebie o to pretensji. Chcę żebyśmy nadal byli przyjaciółmi.
– Ja też – odpowiedział, dotykając jej dłoni, którą trzymała na kolanie.
W tym samym momencie przy drzwiach zrobił się ruch i Kuba odwrócił w tamtą stronę głowę, napotykając zielone spłoszone oczy. Lena obrzuciła ich szybkim spojrzeniem, zatrzymując je dłużej na ich złączonych dłoniach i otworzyła delikatnie usta.
– Przepraszam. Przyjdę później – powiedział, odwracając się już do wyjścia.
– Zaczekaj! – nie zamierzał tego, ale jego głos przeszedł w krzyk, co zbudziło nawet śpiącego twardo staruszka, z którym dzielił salę.
Lena zatrzymała się w miejscu i odwróciła na pięcie. Kuba wypuścił delikatnie rękę Gosi, której nie chciał za nić świecie urazić, ani znowu ranić, ale nie mógł postąpić inaczej. Nie chciał, żeby Lena odebrała ich zażyłość w niewłaściwy sposób. Znowu.
– Gosiu – zwrócił się do niej. – To Lena. Lena, to Gosia – zrobił to samo, zwracając się do Leny.
Obie dziewczyny uśmiechnęły się do siebie, wymieniając „cześć”.
– Jesteś siostrą Łukasza? – zapytała Gosia, po czym dodała: – Chodziliśmy razem do jednej klasy. Słyszałam, że się żeni.
Kuba ze zdenerwowaniem obserwował interakcję między dziewczynami. W przeciwieństwie do ich ostatniego spotkania, Gosia nie wyglądała na zazdrosną, czy zranioną. Może na trochę smutną, chociaż próbowała to zatuszować beztroskim tonem głosu.
– Tak. Pod koniec lata. Wieść się szybko roznosi – Lena uśmiechnęła się, pogłębiając dołki w policzkach.
Gosia wzruszyła ramionami.
– Uroki małego miasta, no i szok spowodowany tym, że taki playboy chce się wreszcie ustatkować – mrugnęła do niej.
– No, to chyba przede wszystkim – Lena zaśmiała się, podchodząc bliżej do jego łóżka i siadając na nim, jakby robiła to milion razy wcześniej. – Aż tak bardzo się puszczał? – zapytała konspiracyjnie ściszając głos i patrząc na zmianę to na Gosię to na niego.
Widząc ten do końca świadomy, ale swobodny gest, kiedy przysiadła na jego łóżku, Kuba poczuł jak jego serce niebezpiecznie przyspiesza. 
Gosia przyglądała się im uważnie. Czuł jej wzrok na sobie, nawet jeśli na nią nie patrzył. Wiedział, co zobaczyła. Nawet nie próbował ukrywać tego, co czuł i jak wiele znaczyła dla niego obecność tej dziewczyny.
– Strasznie – Gosia mrugnęła żartobliwie do Leny. – A tak na serio, to nie słuchaj wszystkiego, co opowiadają ludzie. To przede wszystkim zazdrość – powiedziała, uśmiechając się do Leny, po czym podniosła się szybko z krzesła – Słuchajcie, pójdę już.
Lena wstała nagle, jakby zdała sobie sprawę, że zrobiła coś nie tak. Zaczerwieniła się i zaczęła nerwowo skubać swój warkocz.
– To ja przyszłam nie w porę. Zostań. Przyjdę potem – powiedziała ostatnie zdanie, zwracając się do niego i zaczęła zbierać swoje rzeczy.
Nie odchodź, pomyślał, nie chcąc wypowiadać tego na głos. Cieszył się z obecności Gośki, ale to nie jej potrzebował i nie za nią tęsknił.
– Nie – zaprzeczyła szybko Gosia. – I tak muszę już iść. Chciałam tylko sprawdzić jak się czujesz – ostatnie zdanie skierowała w jego stronę. – Cieszę się, że…żyjesz Kuba i że dochodzisz do siebie – uśmiechnęła się i nachyliła się nad nim, żeby cmoknąć go w policzek.
Kuba cały zesztywniał na myśl o tym, że Lena to widzi, nawet jeśli to był całkiem niewinny i platoniczny buziak. Zerknął szybko w jej stronę, a ona dyskretnie odwróciła się do nich plecami i zaczęła gmerać w telefonie.
– Cześć, miło było cię poznać – Gosia zwróciła się do Leny, lekko dotykając jej ramienia.
Raz jeszcze uśmiechnęła się do niego i wyszła z sali, zostawiając ich samych.
– Kuba, naprawdę nie chciałam wam przeszkodzić – odezwała się natychmiast, znowu przysiadając na jego łóżku.
Swoje pakunki położyła na krześle obok i patrzyła na niego przepraszającym wzrokiem.
– Ale w niczym nam nie przeszkodziłaś – zapewnił ją od razu. – Gosia chciała po prostu sprawdzić jak się miewam – zamilkł, rozważając czy powinien być z nią do końca szczery, a że niedomówienia i półprawdy były główną przyczyną ich nieporozumienia, zdecydował się powiedzieć prawdę. – Nie widziałem jej od tamtego dnia, kiedy ty i ja…kiedy się pokłóciliśmy.
Lena milczała przez chwilę, wciąż bawiąc się swoim warkoczem, który ciężko leżał na jej ramieniu.
– Nie musisz się przede mną tłumaczyć. Przecież to wasza sprawa – powiedziała cicho, spoglądając mu w oczy.
– Nie tłumaczę się. Po prostu mówię prawdę, bo nie chcę, żeby znowu doszło do jakichkolwiek nieporozumień, bo ktoś coś sobie sam dopowiedział – odpowiedział stanowczo. – Byliśmy i jesteśmy z Gosią tylko przyjaciółmi i chociaż…– wziął głęboki wdech. – I chociaż pozwoliliśmy, żeby niektóre sprawy zaszły za daleko, nie byliśmy nikim więcej – potarł zdrową ręką po karku. – W każdym razie nic nas już prócz przyjaźni nie łączy – po chwili dodał: – Przyjaźni bez dodatkowych…bonusów.
Lenna uśmiechnęła się pod nosem jednym kącikiem ust.
– Co się cieszysz? – zapytał, też się uśmiechając.
– Nic – wstała nagle z jego łóżka, na co poczuł rozczarowanie. – Przyniosłam ci trochę książek i odtwarzacz mp3 – zaczęła wypakowywać wspomniane rzeczy w bawełnianej torby na zakupy. – Chciałam ci też przynieść coś do jedzenia, ale nie wiem czy nie jesteś na jakiejś diecie, czy coś – wzruszyła ramionami.
Kuba przyglądał się jej chwilę, czując jak coś ściska go za serce. Była dla niego taka dobra, chociaż on potraktował ją okropnie. Troszczyła się o niego bardziej, niż jego rodzona matka.
Chwycił ją za rękę i tak jak zrobił to wczoraj, splótł ich palce razem, ciesząc się tą namiastką bliskości. Lena nie odsunęła się i nie próbowała wyrwać swojej dłoni, i chociaż Kuba próbował z całych sił nie dawać się tej zwodniczej nadziei, która nie robiła nic, tylko dawała mu po łbie, nie mógł jej powstrzymać.
– Dziękuję. Nie musisz tego wszystkiego robić – powiedział łagodnie. – Nie miej wyrzutów sumienia – pogłaskał swoim kciukiem jej kciuk. – To, co się między nami wydarzyło, to była przede wszystkim moja wina, ale jeśli mamy być przyjaciółmi, to powinniśmy po prostu zacząć od początku, bez żalu i pretensji – uśmiechnął się do niej.
– A więc chcesz spróbować? – zapytała, chcąc się upewnić.
– Tak, chcę – powiedział zdecydowanie. – Poza tym byliśmy nimi kiedyś, więc powinno nam się to znowu udać. Myślę, że już zaczęliśmy nimi być.
Jej twarz rozpromienił ciepły uśmiech. Wysunęła dłoń z jego uścisku, żeby ułożyć przyniesione książki i odtwarzacz na jego stoliku.
– Wiesz, zawsze myślałam, że tolerujesz mnie tylko przez wzgląd na Łukasza – uśmiechnęła się. – Zawsze traktowaliście mnie z góry, tak jak przystało na starszego brata i jego kumpla – dodała, uśmiechając się szerzej.
Kuba też się uśmiechnął, ale nie skomentował tego. Nie bardzo wiedział, jak miałby na to odpowiedzieć. Przecież wyznał jej, że był w niej zakochany odkąd tylko ją zobaczył, czym jednocześnie wyjaśnił swoje zachowanie, kiedy byli jeszcze dzieciakami.
Lena zauważywszy, że nie zamierzał pociągnąć tematu okrążyła łóżko i usiadła na krześle, które kilka chwil wcześniej zajmowała Gosia. Kuba nie mógł powstrzymać w myślach porównania obu dziewczyn. Obie równie atrakcyjne, chociaż zupełnie różne. Kuba zawsze wybierał na swoje dziewczyny i jednorazowe podboje ciemnowłose i ciemnookie kobiety. Te wybory były wynikiem jego podświadomych pragnień, których na początku nie rozumiał, a których sens dotarł do niego po czasie. Zrozumiał wówczas, że unikanie kobiet, które chociaż trochę przypominają Lenę jest sposobem na zapomnienie. Nie chciał żadnego substytutu, żadnej podróbki, ani zastępstwa, ponieważ nikt nie mógł zastąpić oryginału.
Lena milczała przez chwilę razem z nim, kiedy odpłynął myślami, przyglądając się jej drobnej sylwetce.
– Mogę cię o coś zapytać? – zapytała nagle, wyrywając go z zamyślenia.
– Jasne – odpowiedział bez wahania.
– Pamiętasz coś z wypadku? – zapytała niepewnie. – Jak to się w ogóle stało?
Kuba pokręcił przecząco głową. Niczego nie pamiętał. Ostatnia rzecz, jaka świta mu w głowie z tamtego feralnego dnia, to ranek, gdy zbiera się do pracy, a potem już tylko kompletna czarna dziura. Tego dnia miał spotkanie z potencjalnym klientem w sąsiednim mieście. Z opowieści świadków i raportu policyjnego wiedział, że do wypadku doszło, ponieważ kierowca TIR-a nie wyrobił się przy wyprzedzaniu i jadąc na czoło nadjeżdżającego samochodu zjechał na pobocze, strącając go z drogi. Kuba miał ponoć dużo szczęścia, bo jego samochód przeleciał pomiędzy dwoma drzewami i zatrzymał się na dachu tuż przy skraju lasu. Szczęście to według Kuby nie najlepsze określenie położenia, w jakim się aktualnie znajdował, ale rzeczywiście, mogło się to dla niego skończyć o wiele gorzej.
– Pamiętam jedno – dodał niepewnie, zastanawiając się czy robi dobrze, ale postanowił niczego przed nią nie ukrywać. – Pamiętam ciebie – spojrzał w jej oczy, które zwężała teraz w zastanowieniu.
– Jak to? – zapytała po chwili.
– Kiedy przywieźli mnie do szpitala na chwilę odzyskałem przytomność – powiedział i na to wspomnienie zadrżał. – Otworzyłem oczy i zobaczyłem…ciebie – uśmiechnął się.
Widział tę scenę raz po raz. Kiedy się ocknął był na noszach i nie mógł się poruszyć. Bolało go wszystko, nie mógł mówić, bo na twarzy miał założona maskę tlenową. Nie wiedział, co się dzieje, był przerażony, a wtedy otworzył oczy i zobaczył ją. W jednej chwili poczuł spokój i ciszę, która go otoczyła. Lena uśmiechnęła się do niego, dotknęła jego ręki i powiedziała, że wszystko będzie dobrze. Próbował ją zawołać, ale nie mógł wydobyć z siebie głosu, i po kilku sekundach stracił ponownie przytomność.
– Mnie? – zapytała tym samym, niedowierzającym głosem.
Kuba opowiedział jej, co wydarzyło się w szpitalu zaraz po przybyciu na oddział ratunkowy i zaciekawiony obserwował jej reakcję. Lena oblała się rumieńcem i przygryzła dolną wargę, wpatrując się w swoje dłonie.
– Przepraszam, jeśli to, co powiedziałem wprawiło cię w zakłopotanie – dodał szybko, przeczesując swoje już zbyt długie włosy. – Nie o to mi chodziło – dodał już ciszej, niepewny jej reakcji.
W tym samym momencie Lena uśmiechnęła się i wciąż lekko niepewna wzięła jedną z książek w rękę i zaczęła się nią bawić.
– To wyjaśnia pewną sprawę – powiedziała tajemniczo.
– Jaką sprawę? – zapytał od razu.
– Kiedy rozmawiałam z Kamilem na izbie przyjęć, zaraz po tym jak cię przywieźli, zapytał mnie, czy jesteśmy razem – przełknęła głośno ślinę. – Pomyślał tak, bo wołałeś mnie, kiedy się ocknąłeś – wzruszyła ramionami, wpatrując się w swoje dłonie, którymi wertowała teraz książkę.
Kuba milczał przez chwilę, przypatrując się fruwającym szybko kartkom. Przetrawiał właśnie informację o obecności Leny w szpitalu w dniu wypadku. Naprawdę tam była. Jak się dowiedziała? Przyszła tam z własnej woli, czy była tam przez przypadek na przykład z Łukaszem?
– Byłaś w szpitalu, kiedy mnie przywieziono? – odezwał się wreszcie.
Dziewczyna lekko spłoszona zaczęła niespokojnie tarmosić okładkę, biednej zmaltretowanej książki.
– Tak, usłyszałam od Magdy, że Łukasz pojechał do szpitala z ojcem, żeby dowiedzieć się o … tobie i pojechałam za nimi – mówiła cicho, próbując zabrzmieć neutralnie, jakby mówiła o zakupach.
Jakub uśmiechnął się szeroko.
– Martwiłaś się o mnie? – zapytał kokieteryjnie.
Lena, słysząc ten ton w jego głosie trzepnęła go dłonią w zdrowe ramie.
– No, co? – zaczął się z nią droczyć. – Przyznaj się, że umierałaś z niepokoju o mnie i martwiłaś się, że już nigdy mnie nie zobaczysz – uśmiechnął się jeszcze szerzej.
Lena zamiast się roześmiać spoważniała nagle, a Kuba poczuł się głupio, żartując z jej uczuć. Musiała mieć olbrzymie wyrzuty sumienia, po tym jak się rozstali. Na tyle ją już znał.
– Przepraszam – powiedział, głaszcząc ją po ręku.
– Naprawdę się o ciebie bałam – podniosła na niego oczy. – Nawet nie wiesz, jak się cieszę, że nic ci nie jest – dodała i podniosła rękę, żeby dotknąć jego policzka, ale ta zawisła w powietrzu i po chwili, zawstydzona, cofnęła ją szybko.
Kuba miał ochotę chwycić jej dłoń i przytknąć ją sobie do twarzy, tam gdzie było jej miejsce, ale w porę się opanował. Przeczesał włosy i wypuścił głośno powietrze.
– Dzięki – odpowiedział, uciekając od niej wzrokiem.
– Nie musisz mi za to dziękować – odpowiedziała natychmiast, odrzucając na ramię złoty warkocz.
W tej samej chwili przy wejściu usłyszeli kroki i oboje zwrócili się w tamtym kierunku. W drzwiach pojawił się Kamil, który na ich widok zatrzymał się w miejscu i obrzucił ich zaciekawionym i lekko rozbawionym spojrzeniem.
– Cześć – przywitał się z nimi. – Mogę przyjść później – dodał od razu.
– No coś ty. Wchodź – odezwała się Lena, wstając z krzesła. – Ja…sobie już pójdę – powiedziała niepewnie.
– Nie – powiedzieli jednocześnie Kamil i Kuba.
– Zostań – dodał Jakub i chwycił Lenę za rękę, żeby mu nie uciekła.
Była jak nieufne zwierzę, które przy byle szeleście liści ucieka w popłochu. Kuba zdecydował, że nie pozwoli jej już uciekać. Jeśli będzie trzeba, to zatrzyma ją siłą. Nie da jej odejść.
Dziewczyna usiadła na powrót na krześle i dopiero wtedy Kuba odważył się wypuścić jej dłoń ze swojego mocnego uścisku.
– Co tam dla mnie masz? – zapytał brata, który usiadł na stołku, po drugiej stronie łóżka.
– To, o co mnie prosiłeś wczoraj. Alkohol i narkotyki – odpowiedział Kamil, kładąc na podłodze niewielką torbę sportową. – Ale widzę, że masz zajebistą opiekę, niepotrzebnie się fatygowałem – puścił oko do Leny, która pokręciła głową, uśmiechając się jednym kącikiem ust.
Kuba mógłby cały dzień na nią patrzeć. Jak się uśmiecha na milion różnych sposobów, jak mruży oczy, zastanawiając się nad czymś usilnie, jak bawi się swoim warkoczem i jak się rumieni, gdy czymś się zawstydzi. Mógłby bez końca na nią patrzeć. Po prostu patrzeć…
– Słuchasz mnie? – dobiegło go zza ramienia.
– He? – stęknął nieprzytomnie, wracając wzrokiem w miejsce, gdzie siedział jego brat.
– Pytam, czy przynieść ci coś ze sklepu szpitalnego, bo idę po wodę – zapytał, wymawiając powoli i wyraźnie każdy wyraz.
– Nie – odchrząknął. – Niczego nie chcę – dodał głośniej.
Szczeniak tylko pokręcił z politowaniem głową i wyszedł śmiejąc się z niego w głos.
– Gówniarz – wysyczał, odprowadzając go wzrokiem.
Lena zaciskała mocno usta, próbując się nie śmiać. Kuba wywrócił oczami i opadł ciężko na poduszkę, która zjechała pod jego plecy. Zanim wykonał jakikolwiek ruch, żeby ją poprawić, dziewczyna rzuciła się mu na pomoc. Nachyliła się tak blisko, że gdyby poruszył się o centymetr, dotknąłby ustami jej szyi. Wyciągnęła spod jego pleców poduszkę i wysunęła ją wyżej. Podczas tej czynności, dotknęła dłonią jego twarzy. Ten przypadkowy fizyczny kontakt przyspieszył bicie jego serca i zwolnił czas. Lena powolnymi ruchami odsunęła się, pozostawiając swój słodki zapach i ciepło.
– Dzięki – uśmiechnął się do niej.
– Nie ma sprawy – odpowiedziała, delikatnie się czerwieniąc.
Potwierdziła tym tylko, że nie tylko on to poczuł.
– Jakie masz plany na dziś? – zapytał, żeby przerwać tę cudowną, ale też krępującą chwilę.
Lena westchnęła głośno, wykrzywiając twarz w grymasie zniesmaczenia.
– Wybieram z Magdą jakieś serwetki, czy obrusy, nie wiem – dodała wciąż się krzywiąc, a gdy usłyszała jego szczere rozbawienie, dodała pospiesznie. – Możesz się śmiać, ale gdybyś przez kilka godzin wybierał kwiaty do bukietu, które i tak po jednym dniu padną trupem, to byś inaczej reagował – wzniosła oczy do góry. – Bóg mi świadkiem, że się staram, ale mam dość tych ich przygotowań – zawyła.
– Przede mną nie musisz się tłumaczyć – zapewnił wciąż rozbawiony. – Rozumiem. Zastanawiam się tylko jak sobie z tym radzi Łukasz.
– Nie wiem – wzruszyła ramionami. – Chyba dobrze.
Spuściła smutne oczy. Ten gest bardzo go zdumiał.
– Chyba? – dopytał.
– Nie widujemy się za często – przyznała cicho. – A od dnia, w którym się pokłóciliśmy, ledwie ze sobą rozmawiamy.
– Czy to było wtedy…przed moją bójką z Pawłem? – chciał się upewnić.
Przytaknęła skinieniem głowy. Kuba poczuł straszne wyrzuty sumienia, bo to była jego wina. Opowiedział Łukaszowi o tym, co wydarzyło, kiedy Lena zobaczyła go z tamtą dziewczyną. Wydawało mu się, że od momentu tego zdarzenia minęły miesiące, a nie zaledwie trzy tygodnie. Nie miał pojęcia, że przez ten cały czas Łukasz i Lena są ze sobą skonfliktowani.
– Ale to nie twoja wina – zapewniła szybko, gdy zorientowała się, w jakim kierunku pobiegły jego myśli. – To sprawa między mną a nim i nie ma z tobą nic wspólnego.
Kuba już otwierał usta, żeby zaprzeczyć, ale wrócił Kamil i nie chciał przy nim roztrząsać tej sprawy. Wiedział jednak, że nie może tak tego zostawić. Był przyczyną ich nieporozumienia, bo Łukasz wstawił się za nim i to były tego konsekwencje.
Po półgodzinie Lena zaczęła się zbierać już wyjścia, ponieważ umówiła się Magdą. Za każdym razem, gdy się rozstawali, Kuba miał wrażenie, że już się nigdy nie zobaczą, dlatego chłonął każde jej słowo i gest, jak rozbitek kroplę wody na pustyni.
To była chyba jego osobista powypadkowa trauma.
Gdy został sam z bratem, Kamil przygryzł wargę i szturchnął go w kolano…w to kolano na wyciągu. Kuba zasyczał z bólu i trzepnął go zagipsowaną ręką w głowę.
– Aaał – zawył Kamil. – Sorry, zapomniałem – dodał przepraszająco, ale jego skrucha nie trwała zbyt długo, bo po chwili na jego twarzy pojawił się chytry wyraz twarzy : – Ej, wy z Leną…to jak tam idą sprawy?
Kuba spojrzał na niego spode łba, ale długo tak nie wytrzymał i wziął głęboki oddech.
– Nie to co myślisz, ale jest lepiej, niż było – powiedział, nie wdając się w szczegóły.
I tak za dużo mu powiedział, kiedy był w stanie nieważkości. Suma summarum wyszło mu to na dobre, bo Lena zbliżyła się do Kamila. Ten z kolei zbliżył się do Leny i delikatnie naprowadzał ją na właściwy kurs…na kurs w jego kierunku. Była to pocieszająca myśl, aczkolwiek znając Kamila, obawiał się, że chłopak może więcej namieszać, niż pomóc.
Jakub wiedział, że obłaskawienie Leny nie będzie takie proste, jak wydaje się jego bratu. To będzie skomplikowana i bardzo delikatna operacja.
W tej chwili zależało mu na wytrwaniu w tej ich przyjaźni, nawet jeśli to będzie najtrudniejsze zadanie w jego życiu. Nie zamierzał się tak łatwo poddawać. Już raz popełnił błąd, dlatego teraz niezależnie od tego, co się wydarzy, nie podda się, ponieważ to było jego życie. Jedno, jedyne i chciał przez nie przejść, jako szczęśliwy człowiek, albo taki, który przynajmniej próbował być szczęśliwy.
– Myślę, że będzie tylko lepiej, Kuba – powiedział unosząc rękę, żeby go znowu szturchnąć w kolano, ale w porę się powstrzymał i zawisł z nią w powietrzu. – To genialna dziewczyna i jeśli ty dasz dupy…to ja się koło niej zakręcę – dodał, szczerząc się jak debil.
– Jakbyś jeszcze miał jakieś szanse, gówniarzu – skwitował bez zastanowienia. – I dupy to ty możesz dać…ale swojemu kolesiowi Mariuszowi – zakończył, parskając śmiechem.
Tym razem Kamil się nie powstrzymał i znowu szturchnął go w to nieszczęsne kolano.
– Kamil, do ciężkiej cholery! – zasyczał z bólu. – Idź już, bo mi zaraz narobisz większych szkód, niż wypadek.
– Taa, co ty byś beze mnie zrobił połamańcu – zaśmiał się Kamil. – A przepraszam, zapomniałem o twojej pięknej pielęgniarce – puścił do niego oko. – Hmm nie wiem, czy się dziś z nią nie umówię…na kawę.
Kuba zmierzył go wzrokiem, od którego Kamil przestał się uśmiechać.
– Przecież jaja sobie robię – zapewnił. – Nigdy bym ci czegoś takiego nie zrobił. I na pewno dobrze o tym wiesz – dodał całkiem poważnie.
Kuba wiedział o tym i nigdy by go o coś podobnego nie posądził, ale na samą myśl, że ktoś mógłby mu ją zabrać, dostawał ataku niepohamowanej zazdrości. To tyle, jeśli chodziło o odpowiedź na pytanie: Co by było, gdyby Lena znalazła sobie faceta…
– Przecież wiem, idioto – uśmiechnął się, chcąc obrócić to w żart.
– Dobra. Spadam – przeczesał włosy rękoma i wstał ze stołka. – Jakby ci coś było trzeba, daj znać – poinformował i był już przy drzwiach, kiedy zatrzymał się nagle i odwrócił w jego stronę. – Kuba, będzie dobrze. Widzę, że jej na tobie zależy, nawet jeśli sama nie jest jeszcze tego świadoma – po tych słowach, schował ręce w kieszeniach dżinsów i pospiesznie wyszedł z jego sali tortur, zostawiając go z kotłowaniną myśli, których w żaden sposób nie potrafił poukładać w głowie.

*
    Koniec sierpnia okazał się wyjątkowo upalny. Temperatura oscylowała wokół trzydziestu stopni i nie wyglądało na to, że zamierza w najbliższym czasie znacząco opaść. Jedynie wieczór łaskawie przynosił wytchnienie od skwaru i potu.
Lena czuła podekscytowanie i zdenerwowanie na myśl o jutrzejszym dniu. Niemal każdego dnia przez trzy tygodnie przemierzała dobrze znaną trasę, biegnącą przez park, a następnie niewielkie osiedle, przez które docierała do szpitala miejskiego. Każdego dnia, przekraczając główną bramę wejściową czuła jak jej serce zaczyna drżeć. Z całych sił próbowała to usprawiedliwiać przeróżnymi wymówkami, ale żadna z nich nie była na tyle wiarygodna, żeby mogła ją zadowolić.
Każdy kolejny krok, którym pokonywała szpitalny korytarz przybliżał ją do tego uczucia, które dławiło ją w środku i rozluźniało jednocześnie. Uczucia, które sprawiało, że jej dłonie oblewały się potem, a umysł gubił każdą najmniejszą myśl.
Spojrzenie jego ciemnobrązowych oczu było jak zaklęcie, pod wpływem którego zapominała o świecie. Na kilka godzin Lena zmieniała się w kogoś zupełnie innego. Kogoś, kogo lubiła i z kim od razu się zaprzyjaźniała.
Oczywiście te wszystkie przemyślenia i wrażenia chowała głęboko w sobie, udając, że jej codzienne spotkania z Jakubem to próba budowania skomplikowanej przyjaźni. Miała nadzieję, że Kuba nie zorientuje się, przez co ona musi przechodzić każdego dnia, kiedy jej palce przy najdelikatniejszym dotyku wchodzą w kontakt z jego rozgrzaną skórą. Co się z nią działo, kiedy się do niej uśmiechał...
Po każdej wizycie u Kuby musiała bardzo długo do siebie dochodzić. Lena była świadoma, skąd u niej taka reakcja. Lena po prostu potrzebowała faceta i to w ten najbardziej prymitywny sposób. Potrzebowała seksu. To była prawda tak oczywista i nieskomplikowana, jak świadomość potrzeby snu, czy głodu. Była głodna i zamierzała zaspokoić ten głód, z którym nie umiała sama sobie poradzić.
Być może, kiedy będzie już po wszystkim, uda jej się stworzyć z Kubą normalną więź, bez tego ciągłego mrowienia w ciele. Bardzo tego potrzebowała, ponieważ w dniu jutrzejszym, po ponad miesięcznym pobycie w szpitalu, Kuba zostanie wypisany do domu i Lena nadal chciała się z nim widywać. Tęskniła za nim, jak tylko znikał jej z oczu. Dlatego to, co zamierzała zrobić dziś, robiła poniekąd i dla niego.
Umówiła się na wieczór z Pawłem, który niespodziewanie skontaktował się z nią wczoraj po raz pierwszy od tamtej bójki z Kubą. W pierwszej chwili zamierzała odmówić, ale po chwili przyszło olśnienie. Co jeśli to jedyna rada na to, co czuła, będąc w pobliżu Kuby?
Lena wiedziała, że nie chce związków i nie chciała mieszać Jakubowi w głowie, dlatego musiała wyzbyć się tego uczucia, które przejmowało nad nią kontrolę, kiedy tylko go widziała. Sytuacja zaczynała się pogarszać, ponieważ nawet, gdy Kuba znikał jej z oczu, nie potrafiła przestać o nim myśleć. Zupełnie jakby została owładnięta jakąś obsesją.
Kończyła właśnie makijaż, gdy usłyszała dzwonek do drzwi. Zanim zdążyła zejść na dół, ktoś otworzył drzwi. Lena z irytacji wzniosła w niebo oczy, bo nie chciała, aby ktokolwiek się dowiedział o jej spotkaniu z Pawłem.
– Cześć – usłyszała z dołu przytłumiony głos Pawła.
– Cześć – odpowiedział Łukasz, a w jego głosie Lena usłyszała zdziwienie.
– Jest Lena? – zapytał spokojnie.
I zanim jej brat zdołała się ponownie odezwać, Lena zbiegła szybko po schodach, łapiąc po drodze swoją małą torebkę, przewieszona przez poręcz schodów.
– Jestem – odezwała się, wymijając Łukasza w przejściu – Możemy iść.
Zanim jednak zdołała zamknąć za sobą drzwi, Łukasz zawołał za nią.
– Mogę cię na chwile prosić, zapomniałaś o czymś – powiedział na tyle głośno, żeby i Paweł mógł to usłyszeć.
Chłopak nie zareagował jednak na to tylko uśmiechnął się pod nosem.
Lena wywróciła oczami i zawróciła do domu, pozostawiając lekko uchylone drzwi.
– Co? – zapytała opryskliwie.
Przez ostatnie tygodnie stosunki między nią i Łukaszem znacznie się ociepliły. Któregoś wieczora Łukasz przyszedł do niej do pokoju i szczerze z nią porozmawiał. Lena przeprosiła go za swoje słowa, a on zapewnił, że nie będzie się już wtrącał w jej sprawy, ale zaznaczył przy tym, że nie zamierza bezczynnie patrzeć, jak sama sobie szkodzi i zawsze będzie na to reagował.
– A to, co ma być? – zapytał ściszonym głosem, wskazując kiwnięciem głowy na drzwi, a raczej na to, co się za nimi znajdowało.
– Niby co? – parsknęła, zakładając ręce na piersi.
– Spotykacie się? Codziennie jesteś u Kuby, a wieczorami spotkasz się z Pawłem? – zapytał z niedowierzaniem.
– Co ma wspólnego jedno z drugim? – zaczynała się powoli wkurzać. – Kuba i ja jesteśmy przyjaciółmi, a przynajmniej próbujemy nimi być. Z Pawłem…– zawahała się, bo wyznanie „chcę uprawiać seks” podczas rozmowy z bratem nie było do końca na miejscu, nawet, jeśli to była prawda – …idę na piwo. Co w tym złego?
Łukasz wybałuszył na nią oczy i wziął głęboki wdech.
– Myślałem, że jesteś inteligentniejsza – skwitował. – Ale rób, co chcesz. Ale zachowaj to dla siebie, bo Kuba nie potrzebuje teraz takich rewelacji – machnął ręką i zostawił ją samą w korytarzu.
Mimo wcześniejszych wewnętrznych monologów, utwierdzających ją w swoim postanowieniu, poczuła jak zalewa ją poczucie winy. Nie chciała nigdy więcej skrzywdzić Kuby. Jak jednak inaczej miała zadbać o ich przyjaźń? Co ma zrobić skoro to, co czułe nie pozwala jej na swobodne kontakty z nim. Czy naprawdę była taka okropna, bo chciała, jak normalna dziewczyna przeżyć wreszcie ten swój pierwszy raz?
Przetarła ręką spocone czoło i z olbrzymim ciężarem na barkach dołączyła do czekającego na nią Pawła.

20 komentarzy:

  1. ŁADNIE, ŁADNIE SIĘ DZIEJE-TO KUBA MA BYĆ NA JEGO MIEJSCU A NIE TEN PALANT!-CZEKAM Z UTESKNIENIEM NA KOLEJNE FRAGMENTY-ZACZĘŁAM CZYTAĆ:KIEDY NA MNIE PATRZYSZ

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No Kuba musi się wykurować na takie rzeczy ;) P.s.Mam nadzieję, że KNMP przypadnie Ci do gustu :)

      Usuń
    2. własnie jestem po lekturze KNMP-cudna opowieść, pochłonęłam ją w jeden dzień na jednym wdechu-wciąga niesamowicie, łzy sie leja,emocje targają,myśli szaleją-gratuluję świetnej książki

      Usuń
  2. Jak ona się z nim prześpi i Kuba się o tym dowie to dopiero się narobi! Czekam na kolejny :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak ona się z nim prześpi i Kuba się o tym dowie to dopiero się narobi! Czekam na kolejny :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Komplikacje muszą być... :( biedny Kuba :(

    OdpowiedzUsuń
  5. Ale się narobi teraz zamieszanie. Mam nadzieję że Lena pójdzie po rozum do głowy. I ten swój pierwszy raz zrobi z Kubą. ...

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja chce więcej!!!

    OdpowiedzUsuń
  7. "Nie chciał żadnego substytutu, żadnej podróbki, ani zastępstwa, ponieważ nikt nie mógł zastąpić oryginału." Cudowności! Kobieto idealnie trafiłaś, to jest właśnie cały Kuba. Czekam na więcej, i Lena...opanuj się na Boga! Zanim będzie za późno, zanim skrzywodzisz was oboje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taka prawda, ale aby coś w pełni zrozumieć, trzeba popełnić kilka błędów...oby tylko nie za dużo ;)

      Usuń
  8. Tylko nie Paweł! Agata zrób coś...:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobra Krysia, specjalnie dla Ciebie spróbuję z nią porozmawiać ;) :D

      Usuń
  9. Nooo, mogę ją trzepnąć? Mogę, mogę? Liczę, że w porę dojdzie do właściwych wniosków. ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie no to nie na moje nerwy; p niech ona tego nie robi z Pawłem plis ....

    OdpowiedzUsuń
  11. Świetny rozdział;) kiedy można liczyć na następny;)?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Postaram się jutro ale nie daję za to głowy ;)

      Usuń