czwartek, 15 października 2015

"Pierwszy raz" Rozdział 15



Całą drogę rozmawiali tak naprawdę o niczym. Bardzo zgrabnie omijali wieczór, gdy doszło do bójki z Kubą. Lena próbowała całą swoja uwagę skupić na uwiedzeniu Pawła. Miała jedynie nadzieję, że nie skompromituje się całkowicie, ponieważ nie wiedziała, jak się do tego profesjonalnie zabrać.
Usiedli przy stoliku w pizzerii stylizowanej na dziki zachód…Tak, tradycja przede wszystkim. Lena czekała, aż nawiedzi ją znajome mrowienie w całym ciele, które zwiastowało niemożliwe do opanowania pożądanie. Czekała, gdy złożyli zamówienie. Czekała, gdy ładna kelnerka postawiła przed nimi drewniana tacę z plackiem.
Zjedli całą pizzę, wypili po butelce piwa, a ona wciąż czekała.
Doszła do wniosku, że może potrzebuje na to czasu, dlatego nie zniechęcała się brakiem jawnych oznak podniecenia. Zerknęła ukradkiem na Pawła, stojącego przy barze, gdzie zamawiał dla nich kolejną kolejkę piwa. Zaczęła mu się bez skrępowania przyglądać. Chłopak był wysoki, smukły i zgrabny. Krótko przystrzyżone włosy w kolorze ciemnego brązu były ładnym kontrastem do jego zielonych oczu. Paweł był przystojny w ten specyficzny sposób, który charakteryzował „niegrzecznych chłopców”, co może nie było jej ulubionym typem urody, ale nie mogła zaprzeczyć, że miał swój urok.
Kuba z kolei był totalnym przeciwieństwem jej ulubionego typu. Lena preferowała zawsze niebieskookich blondynów. Ciemnooki Kuba o jasnej cerze i ciemnobrązowych włosach kompletnie nie był w jej typie. Jezu, skąd się wziął nagle w jej głowie Kuba, pomyślała rozkojarzona i pokręciła głową, chcąc odgonić te nieproszone myśli.
– Mogę cię o cos zapytać? – z jej rozmyślań wyrwał ją głos Pawła, który postawił przed nią ociekającą kropelkami wody butelkę.
– Jasne, byleby nie o wagę – odpowiedziała, uśmiechając się pod nosem.
– Chciałbym jeszcze pooglądać ten piękny świat – zażartował w odpowiedzi.
Przygryzł dolną wargę, usilnie się nad czymś zastanawiając. Uciekł od niej wzrokiem, ale tylko na chwilę. Kiedy ponownie spotkał się z nią spojrzeniem, na jego twarzy malowała się powzięta decyzja.
– Czy ty i Kuba jesteście razem? – zapytał, po czym wziął duży łyk piwa i z głośnym stuknięciem odstawił butelkę na stół.
I teraz on, pomyślała od razu.
– Ja i Kuba jesteśmy przyjaciółmi – odpowiedziała natychmiast, czując w sercu delikatne drganie na dźwięk jego imienia.
Paweł nie wyglądał na przekonanego. Westchnął głęboko, odginając się w tył i zakładając ręce na piersi. Ten ruch wyeksponował wyraźne mięśnie na jego przedramionach. Lena uważała, że wyglądał bardzo atrakcyjnie. Gdzie w takim razie podziało się to cholerne mrowienie?
– Wtedy… – zatrzymał się na sekundę, żeby po chwili kontynuować. – Wtedy, gdy się poszarpaliśmy…Kuba powiedział coś, co chciałbym sprostować – obie ręce założył za kark i splótł ze sobą palce. – Wiem, dlaczego to zrobił…i nie mam do niego o nic żalu, ale chcę żebyś wiedziała, że nie miał racji.
Lena obserwowała go uważnie, nie do końca pewna, do czego zmierza i czy w ogóle chciała to wiedzieć. Mimo wszystko słuchała go z uwagą, próbując nie dać po sobie poznać, jak wzmianka o Kubie ją poruszyła.
– Może o tym nie wiesz – powiedział po chwili, a w jego tonie była pewność i zdecydowanie. – Ale ten konflikt z Kubą zaczął się jeszcze w szkole i od zawsze chodziło o ciebie.
Lena zastygła z butelka przy ustach. Zmarszczyła czoło, nie bardzo rozumiejąc, o co mu chodzi.
– O mnie? – zapytała.
– Już wtedy chciałem się z tobą umówić – uśmiechnął się niemal nieśmiało. – A kiedy Kuba się o tym dowiedział…No cóż, skończyło się podobnie, jak ostatnio – wychylił kolejny, niespieszny łyk z butelki i uważnie ją przy tym obserwując.
– Nie wiem, co powiedzieć – spoglądała na swoje dłonie, a na jej twarz spłynęły włosy, za którymi często się chowała.
– Nie musisz nic mówić, tylko wiedz jedno – nie chcę cię wykorzystać – odpowiedział raźnie.
I w tym jest problem, Paweł. Chcę żebyś mnie wykorzystał, pomyślała. I ja chcę wykorzystać ciebie.
– Wiem – dalszą konwersację chciała utopić w tej butelce piwa, dlatego wzięła najpierw jeden, a potem drugi i trzeci łyk.
Po godzinie wyszli z lokalu, udając się w bliżej niesprecyzowanym kierunku. Spacerowali. Na dworze panował spokój, jedynie wiatr targał gałęziami drzew i wprawiał w ruch drobinki piasku, które tworzyły niewielkie wydmy w zagłębieniu krawężnika.
W pewnym momencie zatrzymali się, przysiadając na drewnianej ławce, znajdującej się na skwerku przy placu zabaw. Na chwile zamilkli. Lena przypatrywała się tańczącym na chodniku liściom, które były odpowiednikiem bezwolnego tańca jej lekko podchmielonych myśli.
Każda droga, którą płynęły kończyła się na nim. Każda najmniejsza drobina kurzu w jej głowie miała jego imię, jego oczy i uśmiech. Poczuła ciepło i tęsknotę, która była tak trudna do opanowania.
Podniosła niespodziewanie głowę. Chciała uznać ten wieczór za zakończony, bo to nie działało. I wtedy napotkała rozpalone oczy Pawła. Lena wiedziała od razu, co się za chwile stanie i nie zamierzała tego powstrzymywać. Może w ten sposób się uda. Może to przywoła stan, którego teraz potrzebowała. Może to pomoże o nim zapomnieć.
Jego usta przywarły do niej z siłą, która ją zaskoczyła. Napotkała jego język, który prosząc ją o zgodę delikatnie muskał jej wargi. Lena zamknęła oczy i próbowała wpasować się w ten rytm, który z powolnego stawał się nagły i chaotyczny. Usta Pawła były miękkie i wilgotne, jego język wprawny i niestrudzony, jego dłonie delikatnie pieściły jej twarz ale…ale coś było nie tak. Coś było okropnie nie tak.
Nie tak jak oczekiwała i nie tak jak planowała. Nic nie czuła. Zupełnie nic. Jakby była martwa. W jednej chwili zdjął ją strach. A co jeśli to z nią było cos nie tak? Co jeśli to ona jest problemem?
Oderwała się nagle od Pawła, dysząc jak schwytana w potrzask łania. Tak też musiała wyglądać w tej chwili, ponieważ Paweł otworzył przestraszony usta.
– Przepraszam – powiedział cicho, też szybko łapiąc powietrze. – Zrobiłem coś nie tak? – zapytał pospiesznie.
– Nie – zaprzeczyła szybko, żeby nie pomyślał, że zrobił jej jakąś krzywdę. – Wszystko ok – uśmiechnęła się blado. – Po prostu…zakręciło mi się w głowie – wymyśliła w pośpiechu. – Już późno. Wracamy? – zapytała, uśmiechając się blado.
– Jasne…jeśli chcesz.

Chciała. Chciała natychmiast znaleźć się w domu.


*
– Wszystko zgarnąłeś? – zapytał Kamil, przetrząsając jedną, jedyną szafkę jaką otrzymał w szpitalu na przetrzymanie swoich rzeczy osobistych.
Jego brat grzebał w niej tak, jakby w tej metalowej komodzie znajdowały się drzwi do Narni.
– Przecież widzisz, że jest pusta. Po co tam tak grzebiesz? – prychnął i podpierając się na kulach, zaczął powoli wychodzić z sali, chcąc jak najszybciej zostawić za sobą związane z nią wspomnienia.
Kamil z wielkim westchnieniem ruszył za nim, przewieszając sobie przez ramię dużą torbę podróżną, w którą zapakowali jego rzeczy osobiste.
Jakub nigdy nie sądził, że zatęskni za swoim beznadziejnym mieszkaniem. Na samą myśl o tym, że spędzi dzisiejszą noc we własnym łóżku, nie budząc się przy odgłosie każdego kroku na korytarzu, czy szeleście foliowych reklamówek, w których jego współlokator przetrzymywał cały swój dobytek, czuł dziką radość.
Kiedy dwa dni temu zdjęto jego nogę z wyciągu i zapakowano w gips, Kuba jeszcze nigdy w życiu nie poczuł takiej nieokiełznanej wolności. Miał ochotę zleźć z tego łóżka i skakać w górę z radości, jak małe dziecko.
– Posłuchaj, mogę z tobą zamieszkać do czasu zdjęcia tego cholerstwa, jeśli chcesz – głos brata wyrwał go z zamyślenia.
– Nie trzeba – powiedział, pragnąc wreszcie zaznać prywatności i nacieszyć się świeżo odzyskaną wolnością. – Ale jeśli będziesz potrzebował się przekimać u mnie, to masz klucze i możesz wpadać, kiedy zechcesz – dodał pospiesznie, żeby nie zabrzmieć jak niewdzięcznik.
– Spoko – Kamil, który pożyczył auto od kumpla, podjeżdżał właśnie pod blok, w którym mieszkał.
Kuba zapatrzył się na olbrzymi klon, rosnący pod samym jego oknem. Liście drzewa zaczynały pomału zmieniać odcień zieleni z pełnej i soczystej na przetykaną odcieniami rudego i żółtego. Minęło tak wiele czasu, pomyślał nagle. Po raz pierwszy, odkąd ocknął się w szpitalu, uderzyło w niego uczucie, którego nie dopuszczał do siebie od prawie dwóch miesięcy. Mogłem zginąć. Mógłbym od dwóch miesięcy gnić w ziemi. Ta myśl zmroziła go od środka. W tej chwili była tak realna, jak to, że wciąż tu stał i żył.
W milczeniu pokonali trasę do klatki schodowej, na której przywitała go sąsiadka, emerytka. Uśmiechnęła się do niego i zapewniła, że jeśli będzie potrzebował pomocy, ma się do niej koniecznie zgłosić. Kuba uznał, że to było bardzo miłe z jej strony.
Zauważył, że gdy dotarli do drzwi brat nie użył klucza, a jedynie pchnął je przed w przód, rozwierając je na oścież. Zanim Kuba zdołał o to zapytać w drzwiach powitały go jego siostry, które rzuciły mu się na szyję. Kasia rozpłakała się i Jakub niemal siłą musiał ją od siebie oddzierać.
– Daj spokój, Kaśka. Zaraz go udusisz – skrzywił się Kamil, na co Kuba uśmiechnął się szeroko.
Marta, młodsza z jego sióstr odebrała od niego plecak. Zamierzał klapnąć na krzesło, gdy usłyszał dźwięk otwieranych drzwi od łazienki.
– Witaj w domu – uśmiechnęła się nieśmiało, obciągając ze zdenerwowania rękawy swojej bluzki.
– To był jej pomysł, żebyśmy ci posprzątały i coś ugotowały na powrót – przyznała Marta, ale po chwili szybko dodała. – Oczywiście same też byśmy prędzej, czy później na to wpadły – uśmiechnęła się szeroko i razem z Kasią, zaczęły krzątać się w kuchni.
Kuba zbliżył się do dziewczyny, a ona otworzyła usta, jakby chciała coś powiedzieć, albo wziąć głęboki oddech. Rozejrzał się po mieszkaniu i stwierdził, że jeszcze nigdy nie było tu tak czysto i pachnąco. Wszystko lśniło, a w powietrzu rozchodził się zapach pieczonego ciasta.
– To twoja zasługa? – zapytał, zwalczając odruch przytulenia jej, albo chociaż dotknięcia.
Ale przecież mogę to zrobić…to będzie tylko przywitanie i z tą myślą nachylił się nad dziewczyną i cmoknął ją w policzek. Jej delikatna pachnąca skóra była jak afrodyzjak, którym mógłby się karmić długimi tygodniami, zanim sięgnąłby po jedzenie i picie.
Lena zawstydzona i lekko zdenerwowana uśmiechnęła się, uciekając od niego wzrokiem. Kuba zmarszczył czoło, zastanawiając się, dlaczego dziewczyna była przy nim tak zdenerwowana i skrępowana. Nigdy jej takiej nie widział.
– Dziękuję, ale nie musiałaś tego robić. Zrobiłaś dla mnie wystarczająco dużo w szpitalu – ból nogi zaczął mu doskwierać, dlatego usiadł na kanapie.
 Lena poszła w jego ślady i siadając na podkulonej nodze, zwróciła się w jego stronę.
– Wiem, że nie musiałam – powiedziała z tym uroczym uśmiechem. – Ale chciałam – po chwili zapytała: – Jak się czujesz? – na jej twarzy pojawiła się szczera troska.
Zajebiście…kiedy przy mnie jesteś, czuję się zajebiście, pomyślał i zanim odpowiedział słowami, zrobił to uśmiechem.
– Dobrze, naprawdę dobrze.
– Super – odpowiedziała.
– Głodny?! – krzyknęła do niego Marta. – Mamy pierogi.
– Jeśli to twoje pierogi, to umieram z głodu, jeśli Kaśki, to nie tak bardzo – odpowiedział, a Kaśka rzuciła w niego rolką papierowych ręczników. – Ej. Na rekonwalescenta podnosisz rękę?
– Kretyn – rzuciła przez ramię, szperając w lodówce.
Lena zaśmiała się w głos, po czym wstała, żeby pomóc dziewczynom w przygotowaniach. Gdy go mijała, chwycił ją za rękę w kolejnym podziękowaniu za to, co dla niego robiła. Dziewczyna uścisnęła jego dłoń, po czym wysunęła ją delikatnie, muskając delikatnie opuszki jego palców.
Zjedli pierogi. Kuba stwierdził, że to był najlepszy posiłek w życiu. Następnie pochłonęli niemal całą blachę sernika, śmiejąc się przy tym i żartując. Jakub poczuł się jak w domu, którego zawsze mu brakowało. I chociaż nie było tu jego matki, wiedział, że jego najbliżsi są teraz z nim i po raz pierwszy od dawna zdał sobie sprawę, że wcale jej już nie potrzebuje.
Po obiedzie jego rodzeństwo z wielkim hałasem opuściło ciasne mieszkanie. Zostali sami. Dziewczyna także zaczęła się zbierać, ale Jakub nie zamierzał jej tak łatwo stąd wypuszczać.
– Zostań jeszcze – poprosił.
Lena otworzyła szeroko swoje szmaragdowe oczy, po czym przełknęła głośno ślinę. Niespodziewanie rozchyliła usta, a to, co się z nich wydostało, całkowicie zmieniło jego nastrój.
– Widziałam się wczoraj z Pawłem…byliśmy na piwie. To nie była randka…a może była, nie wiem – mówiła chaotycznie, ale Kuba już jej nie słuchał, powrócił do tej czynności, gdy z jej ust padło kolejne zdanie, które ścisnęło mu żołądek – …pocałował mnie.
Kuba zacisnął dłonie w pięści i zastygł w miejscu, następnie odwrócił się w jej stronę, przeszywając ją zimnym spojrzeniem. Nie wiedział, co ma teraz myśleć, albo czuć, więc wolał nie czuć nic. Chciał jedynie wiedzieć „dlaczego”. Czy to był test tego, czy mogą się przyjaźnić, a może była aż tak nieświadoma, tego co mu tym robiła? Wiedział na pewno, że nie była okrutna, więc chciał się dowiedzieć „dlaczego”. To była jedyna myśl, która kołatała w tej chwili w jego głowie.
– Dlaczego mi to mówisz? – mimo wzburzenia jego głos nawet nie zadrżał.
Lena oblizała ze zdenerwowania wargi. Miętosiła w ręku swoją dresową bluzę z kapturem.
– Wczoraj długo myślałam…Kuba – nagle pokręciła gwałtownie głową. – Mówię ci o tym, żebyś nie dowiedział się tego od kogoś innego – przełknęła głośno ślinę, a kiedy Kuba nie zamierzał tego komentować, Lena zrobiła w jego kierunku mały krok. – Byłam głupia. Myślałam, że to pomoże… – nerwowym gestem przetarła czoło. – Ale to nic nie pomogło – dodała z rezygnacją.
Jakub niczego nie rozumiał. Wpatrywał się w nią, próbując nie ujawnić tego, co działo się z nim w środku.
– Chciałam mieć to już za sobą… – oblała się rumieńcem. – Byłam pewna, że nie ma znaczenia… – jej skrępowanie było wręcz bolesne.
Kuba postanowił się nie odzywać i nie komentować, dopóki nie dowie się o co chodzi. Chciał, aby dziewczyna była z nim choć raz tak do końca szczera.
Po chwili Lena wyprostowała się jak struna i w jej oczach zobaczył powziętą decyzję.
– Chciałam pozbyć się tego uczucia, które mnie dręczy, kiedy jestem z tobą – powiedziała cicho, ale zaskakująco pewnie. – Tego uczucia, przez które nie mogę w nocy spać i przez które tak się denerwuję w twoje obecności – wyglądała na udręczoną, ale Kuba całą swoją uwagę skupił na zapamiętaniu każdego pojedynczego słowa. – Nigdy tego nie robiłam…nigdy z nikim nie…spałam i myślałam, że jak z kimś… – pokręciła z politowaniem głową. – Boże, jaka byłam głupia. Jaka jestem głupia. Przepraszam. Pójdę już.

I zanim Kuba zdołał otrząsnąć się ze swojego oszołomienia, jej już dawno nie było.  

16 komentarzy:

  1. Ej no gdzie ona polazła :( tak nie można rzucić taką bombę i uciec oj Lena :) a rozdział super El@

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. dziękuję i bardzo się cieszę że Lena poszła po rozum do głowy i da szansę na "wszystko" Kubie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ożesz! No Kobieto, nie Sądziłam ze Lena tak szybko się Przyzna, zaskoczyłas mnie totalnie. Cudowny rozdział. Biedny Kuba kaleka nawet nie może za nią pobiec hahaha.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahahaha no biedny, biedny. Ale jest i plus...nie ucieknie, jak najdzie ochota na klepanie go :D :D :D

      Usuń
    2. Dobre! Na to nie wpadła. Hahhaha! Ja mam nadzieje ze.szybko go.zacznie klepać

      Usuń
  5. Ożesz! No Kobieto, nie Sądziłam ze Lena tak szybko się Przyzna, zaskoczyłas mnie totalnie. Cudowny rozdział. Biedny Kuba kaleka nawet nie może za nią pobiec hahaha.

    OdpowiedzUsuń
  6. Jak zwykle świetny rozdział i jak zwykle (dla nas czytelniczek) skończony w nieodpowiednim momencie ;-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Biedny Kubuś :) Ty to potrafisz trzymać w napięciu <3

    OdpowiedzUsuń
  8. No tak za szybko by poszło jakby nie uciekła :) świetny rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
  9. No tak za szybko by poszło jakby nie uciekła :) świetny rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
  10. No tak za szybko by poszło jakby nie uciekła :) świetny rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
  11. No tak za szybko by poszło jakby nie uciekła :) świetny rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
  12. ło matko i znowu urwane w takim momencie-ale jest dobrze że go olała i przyznała sie Kubie, kurde za krótkie to jest:jak sie rozczytam i pojawią sie motyle w brzuchu to jest niestety koniec:(i amm pytanie czy pisze Pani to na bieżąco?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, od dwóch rozdziałów piszę to na bieżąco...niestety, brak czasu nie działa korzystnie na długość rozdziałów, ale postaram się dodawać je regularnie :D

      Usuń
  13. Akuku, wróciłam. Ależ mi się nazbierało czytania ;) Okrutny brak czasu nie pozwalał mi tu zaglądać, ale za to teraz mogę hurtem :D

    Lena trochę szalona, ale może to da jej do myślenia. ;)

    OdpowiedzUsuń