sobota, 17 października 2015

"Pierwszy raz" Rozdział 16

      

    Lena dotarła do swojego pokoju i zatrzasnęła za sobą drzwi z głośnym łoskotem. Usiadła na łóżku i zakryła dłońmi twarz. Jeszcze nigdy w życiu nie skompromitowała się tak bardzo, jak dziś w obecności Kuby.
Jak mogła powiedzieć te wszystkie rzeczy? Czy już kompletnie straciła rozum? Nie potrafiła oderwać rąk od twarzy, bojąc się tego, że jak otworzy oczy, to zobaczy jego zszokowany wyraz twarzy.
Było z nią coraz gorzej. Gdy go zobaczyła w mieszkaniu z nerwów zadrżały jej ręce i nogi. Na twarzy poczuła gorąco, a serce omal nie wyskoczyło z piersi. Lena nie miała pojęcia, co się z nią działo, kiedy znajdowała się tak blisko niego. Traciła rozum, a język zaczynał żyć własnym życiem. Gdyby tylko w porę ugryzła się w niego, mogłaby wyjść z tego z twarzą. Ale nie, musiała wygadać, że spotkała się z Pawłem. Zobaczyła wtedy, jak w oczach Kuby znikają iskierki, a twarz traci wyraz. Zrobiło jej się niedobrze, bo zrozumiała, że kolejny raz go zraniła, a to była ostatnia rzecz jakiej pragnęła.

Rzuciła się na łóżko z głośnym łoskotem i rozłożyła ręce. Co się ze mną dziej? Zapytała w myślach, głośno przy tym wzdychając.
Ciszę w pokoju przerwał dźwięk, przychodzącej wiadomości. Walczyła ze sobą dobre dziesięć sekund zanim chwyciła za telefon, żeby ją odczytać.
Jak mogłaś mnie zostawić z czymś takim? Wracaj!!!
Mówił SMS, który czytała raz po raz, próbując zapanować nad drżeniem dłoni.
Przygryzła mocno wargę, bo wbrew wszystkiemu chciała spełnić jego nakaz. Chciała do niego wrócić. Nie mogła jednak tego zrobić. Potrzebowała czasu i dystansu.
Nie mogę. Umieram ze wstydu i swojej głupoty.
Odpowiedziała i schowała telefon pod poduszkę, jakby to mogło uchronić ją przed przyjęciem odpowiedzi. Nic to jednak nie dało, bo telefon rozdzwonił się nagle i natarczywie. Lena skrzywiła się, czując wibracje w głowie, ponieważ mocno przyciskała czoło do poduszki.
Po chwili wahania wsunęła rękę pod poduszkę i wyciągnęła telefon. Pospiesznie zerknęła na wyświetlacz i odebrała.
– Halo – jej głos zabrzmiał tak tchórzliwie i piskliwie, jakby zmieniła się nagle w polną mysz.
– Lena… – jego zachrypnięty głos, wprawił w drganie całe jej ciało. – Musimy porozmawiać. Wróć.
– Kuba, nie dręcz mnie. Teraz nie mogę…nie chcę rozmawiać – zawyła. – Ale obiecuję, że porozmawiamy.
Albo zmienię tożsamość i ucieknę z kraju.
Usłyszała jak Kuba głośno wzdycha. W słuchawce zapadła chwilowa cisza, w którą Lena wsłuchiwała się jak zaklęta.
– Dobrze – ponownie westchnął. – Ale jeśli nie zjawisz się u mnie jutro… – zawiesił na moment głos – Ja zjawię się u ciebie. Nie możesz mnie tak zostawiać, po tym, co powiedziałaś. Nie tym razem.
– Wiem – odpowiedziała cicho, bo dobrze wiedziała, że nie mogła go z tym zostawić.
Zraniła go już z milion razy, a najgorsze w tym wszystkim było to, że w większości przypadków nawet o tym nie wiedziała. Obiecała sobie, że to się nigdy więcej nie powtórzy. Kuba na to nie zasłużył.
– Wiem Kuba – powtórzyła. – Będę u ciebie, chociaż…chociaż czuję się jak ostatnia idiotka.
– Obiecaj – powiedział szybko. – Obiecaj, że jutro porozmawiamy.
– Obiecuję – i mówiła szczerze.
Cokolwiek się wydarzy jutro zjawi się u niego i porozmawiają. Wyjaśni mu, że to, co czuła to najprawdopodobniej efekt jej…abstynencji i poprosi, aby jej wybaczył to histeryczne zachowanie. A kiedy wszystko sobie wyjaśnią…wrócą do budowania przyjaźni, bo jednego była pewna – nie chciała, żeby zniknął z jej życia. Prawie go straciła i nie pozwoli, aby coś takiego się powtórzyło.
Po ich krótkiej rozmowie poczuła jednocześnie spokój i zdenerwowanie. Dwa dziwne uczucia, które powinny siebie nawzajem wykluczać. Mimo wszystko zrobiło jej się lżej na sercu, a stres i skrępowanie po swoim występie znacznie zelżał. Dostała też trochę czasu na przemyślenie swoich jutrzejszych słów. Nie może po raz kolejny się wygłupić. Jej limit na robienie z siebie idiotki został w dniu dzisiejszym wykorzystany. Najważniejszym jednak priorytetem było to, aby już nigdy więcej go nie skrzywdzić.
Całe popołudnie zgrabnie unikała domowników, a gdy się już ściemniło zaszyła się na tarasie. Nie dane jej było długo cieszyć się samotnością, ponieważ po dwudziestu minutach usłyszała czyjeś kroki na schodach. Skuliła się na huśtawce i próbowała stać się niewidzialna. Ostatnio często tego pragnęła. Chciała, aby o niej zapomniano.
Kroki zabrzmiały tuż za nią i Lena od razu wiedziała, z kim zaraz będzie musiała się zmierzyć. Ponad miesiąc udawało jej się go unikać. Było to niezwykle trudne zadanie w domu pełnym ludzi, ale też nie niemożliwie. Nie potrafiła spojrzeć mu w oczy po tym, jak zakończyła się ich kłótnia. Po rozmowie z mamą jej nienawiść przestała być taka paląca i dojmująca. Zmieniła się w delikatnie pulsujący ból w sercu. To nie było takie proste móc o wszystkim zapomnieć, zważywszy na to, że to ją ukształtowało. To ją trwale zmieniło i nie miała pojęcia jak przejść nad tym do porządku dziennego.
– Przyniosłem ci kolację – powiedział ojciec, niepewnie wyciągając w jej stronę talerz z dwoma naleśnika, polanymi bitą śmietaną.
Lena równie niepewnie przyjęła talerz i odwracając wzrok, powiedziała cicho:
– Dziękuję. 
– Nie ma za co – opowiedział, ale nie ruszył się z miejsca.
Usłyszała jego ciężkie westchnienie, które można by interpretować na milion różnych sposobów.
– Możemy porozmawiać? – zapytał wreszcie.
Jej serce zatłukło się ze strachu, chociaż sama nie wiedziała, czego powinna się obawiać. Chyba tego, że już nigdy nie będzie w stanie go na powrót pokochać, a wiedziała, że on tego od niej oczekuje. Oczekuje wybaczenia i miłości. Nienawiść jest łatwa, bezpieczna i nie potrzebuje podsycania. O miłość trzeba non stop walczyć, nawet jeśli w grę wchodziła miłość pomiędzy rodzicem, a dzieckiem. Taka miłość z założenia powinna być bezwarunkowa, ale co jeśli zostanie wystawiona na próbę?
Lena wzruszyła ramionami wciąż trzymając w dłoniach talerz z naleśnikami.
Ojciec usiadł obok niej na ławce, którą delikatnie rozbujał stopami. Lena podwinęła nogi i oparła je o brzeg ławki.
– Nie chcę ci się tłumaczyć – powiedział wreszcie, patrząc przed siebie. – Wiem, że i ty tego nie chcesz – dodał i miał w tym zupełną rację. – Chcę tylko, żebyś wiedziała jedno. Kocham cię i zawsze tak będzie. Oddałbym wszystko, żeby cofnąć czas i naprawić mnóstwo błędów, które popełniliśmy z mamą – usłyszała jak przełyka ciężko ślinę. – Brakuje mi ciebie i mam nadzieję, że kiedyś mi wybaczysz – po tym wstał z ławki i nie odwracając się za siebie, wszedł do domu, zostawiając ją z talerzem naleśników i żalem w sercu, którego nie potrafiła zdusić.
*
Noc minęła mu na wlepianiu oczu w sufit w nadziei zażycia chociażby kilku minut snu. Za każdym razem, gdy przymykał powieki widział wyraz jej twarzy, a w uszach słowa, którymi go wprawiła w osłupienie. Rozkładał je w myślach na składniki pierwsze, próbując wyłuskać jakiś sens.
W pierwszym odruchu chciał poprosić Kamila, aby zawrócił z drogi i zawiózł go do niej. Chciał ją zmusić do wyjaśnień, ale szybko z tego zrezygnował. Kiedy przeprowadzili krótką rozmowę telefoniczną jej skrępowanie i wstyd były tak wyczuwalne, że nie chciał jej dręczyć. Jednocześnie nie pozwolił jej na to, aby kolejny raz wykręciła się od rozmowy, dlatego wymógł na niej obietnicę jutrzejszego spotkania.
Jeśli chodziło o Lenę, to nic nie było pewne, ani jasne. Była dla niego trudną łamigłówką, do której zabierał się na różne sposoby. Obawiał się najbardziej tego, że wyczyta zbyt wiele z tych kilku nieskładnych zdań i znowu dostanie obuchem po głowie.
Jedyne co zrozumiał, a czego także nie był do końca pewien, to fakt, że Lena czuła się przy nim niepewnie i że się go krępowała. No i oczywiście to, że spotkała się z Pawłem, który ją pocałował. Wspomnienie tego fragmentu ich rozmowy na dobre zniwelowało wszelkie szanse na sen. Podniósł się wtedy z łóżka i włączył telewizor, żeby zagłuszyć myśli.
Dopiero nad ranem zmęczenie wzięło nad nim górę i usnął ciężkim snem. Obudził się punkt dziesiąta i od razu poczuł podniecenie na myśl o ich dzisiejszym spotkaniu. W środku zalągł się też strach. Bał się tego, co od niej usłyszy i chociaż miał pewność, że nie zrobi tego celowo, czuł pod skórą, że ponownie go zrani. Tak, jak tylko ona potrafiła – nieświadomie i głęboko.
Ponieważ Jakub nie należał do ludzi zbyt cierpliwych, wysłał do Leny SMS-a z pytaniem, o której się u niego pojawi. Kiedy po kilkunastu minutach nadeszła odpowiedź, Kuba prawie wyrżnął głową o kant stołu, bo w takim pośpiechu sięgał po telefon. Jeszcze nie przywykł do gipsu, który ciążył mu na nodze jak odważnik. Czuł się z nim niedołężnie jak paralityk.
Zanim otworzył SMS-a, wziął głęboki oddech. Pokręcił głową, odsuwając na bok swoje obawy i otworzył go szybko.
Jestem już w drodze. Będę za 10 min.
Kuba otworzył szeroko oczy i zerknął pospiesznie na zegarek. Miał na sobie jedynie bokserki, a Lena mogła pojawić się w każdej chwili. Ja pierdole, zaklął w myślach, a potem na głos.
Właśnie kończył szamotaninę ze spodniami, które musiał zniszczyć, żeby przecisnąć ten cholerny gips, gdy usłyszał dzwonek do drzwi. Cały zgrzany i rozmemłany otworzył je z nagłym niezamierzonym szarpnięciem. Lena na jego widok spłonęła rumieńcem. Kuba nie miał zielonego pojęcia, dlaczego tak na niego reagowała, ale zanim zadał to istotne pytanie, otworzył drzwi i wpuścił ją do środka.
Oboje milczeli jak zaklęci, co było podwójnie dziwne i krępujące. Jakby się nie znali, albo jakby nie widzieli się od długiego czasu.
– Właśnie wstałem – powiedział, przeczesując włosy, a potem twarz, na której musiał być już widoczny zarost, bo nie zdążył się ogolić. – Przepraszam za bałagan – rozejrzał się po pokoju i porozrzucanych wszędzie ubraniach.
– Spokojnie – odpowiedziała z lekkim uśmiechem. – Nie zbiję cię za to – dodała, a na jej wciąż zarumienionych policzkach wyskoczyły jego ukochane dołki.
Dziewczyna miała na sobie luźną granatową sukienkę, z jednym rękawem zsuwającym się po ramieniu i odkrywającym go niemal do obojczyka. Czy ona robiła to specjalnie, czy była kompletnie nieświadoma, że takim ubraniem na pewno nie pomoże w ich rozmowie, myślał, przyglądając się jej ukradkiem. Włosy miała splecione w jeden z tych warkoczy, w których wyglądała słodko i niewinnie. Jezus Maria, zawył w środku.
– Napijesz się czegoś? – zapytał, żeby się czymś zająć i nie pozwolić myślom na wycieczki w „te” rejony…przynajmniej nie tu i nie teraz.
– Herbatę, poproszę – odpowiedziała jak…grzeczna i niewinna…
No ja pierdolę. Wziął głęboki oddech, bo zrobiło mu się gorąco, a po jego ciele przebiegło stado dreszczy, jakby nagle…zmarzł.
Po kilku minutach, wypełnionych jedynie dźwiękiem uderzającej o kubek łyżeczki Kuba postawił przed dziewczyną parujący napój. Sam postanowił otrzeźwić się kawą, która swoim aromatem wypełniła przestrzeń między nimi. Siedzieli naprzeciwko siebie przy niewielkim kwadratowym stoliku i w milczeniu przyglądali się swoim wypełnionymi po brzegi kubkom.
Wreszcie Lena podniosła na niego swoje zielone oczy i otworzyła usta, ale zamiast się odezwać wzięła niespieszny łyk herbaty.
Po chwili zmierzyli się wzrokiem i jak na zawołanie wybuchli głośnym śmiechem. Ich głosy odbijały się echem od ścian tego małego mieszkania i wypełniły sobą każdy kąt.
Po chwili opanowali się na tyle, że mogli swobodnie oddychać.
– Co to było? – zapytała z szerokim uśmiechem – Dawno się tak nie uśmiałam.
– Nie wiem – powiedział, opierając się na krześle. – Ale chyba było nam potrzebne – dodał już poważniej.
– Tak – przyznała
Z jej ust także zniknął uśmiech, a na ślicznej buzi pojawiło się zakłopotanie.
– Lena – zaczął wreszcie, bo nie chciał widzieć jej takiej, chciał żeby była przy nim swoboda i rozbawiona, tak jak przed chwilą. – Powiedz mi, co się dzieje. Powiedz, dlaczego czujesz się…w moim towarzystwie skrępowana? – specjalnie nie poruszał tematu Pawła, bo nie był w tej chwili na to gotowy.
Lena spojrzała na swoje dłonie, przygryzając dolną wargę.
– Nie wiem. To znaczy podejrzewam, dlaczego – podniosła niepewnie wzrok. – To dla mnie bardzo krępujące, Kuba – oplotła rękoma kubek, jakby miał jej dodać otuchy. – Ja…ja próbowałam zrobić coś totalnie głupiego – przymknęła oczy, jakby ta myśl nad nią zaciążyła. – Powiem wprost, tylko błagam nie myśl o mnie źle – przełknęła ciężko ślinę i wstała, głośno odsuwając do tyłu krzesło.
Przez moment Kuba obawiał się, że dziewczyna znowu ucieknie i zrobił ruch, żeby jej to uniemożliwić, ale ona nie chciała uciekać. Odwróciła się do niego plecami i zaczęła mówić:
– Jestem dziewicą i to…to chyba zaczyna mi ciążyć, bo za każdym razem, gdy jesteśmy razem nie potrafię się na niczym skupić. Jestem rozkojarzona, a moje myśli krążą tylko wokół…jednego – objęła się ramionami, wciąż stojąc odwrócona do niego plecami. – Chciałam pozbyć się tej… „dolegliwości” i dlatego zgodziłam się umówić z Pawłem, ale to był straszny błąd. Kiedy mnie pocałował chciałam jedynie uciec. Chyba jest coś ze mną nie tak – jej głos się załamał i zaszlochała głośno.
Kuba czuł taki mętlik w głowie, że nie potrafił trzeźwo myśleć. Mimo wszystko, słysząc jej płacz i widząc drżenie jej ramion zadziałał instynktownie. Podszedł do niej i objął ją od tyłu ramionami.
– Zrobił ci jakąś krzywdę? – zapytał, porażony nagłą myślą.
Lena zaprzeczyła gwałtownie kręcąc głową. Kuba przytulił ją do siebie mocniej. Dotknął ustami jej włosów zaciągnął się jej cudownym kwiatowy zapach. Odwrócił ją do siebie i przygarnął do piersi. Lena wtuliła się w niego jak małe dziecko, a on czule pogładził ją po włosach.
W jego głowie galopowało milion myśli i uczuć. Czuł ulgę, czuł zdumienie, czuł…radość.
Teraz już wiedział, co ma zrobić i jak postąpić. Kochał ją tak bardzo, że nie było takiej opcji, aby mógł pozwolić jej odejść. Nie po tym wszystkim, co się wydarzyło i nie po tym, co przed chwilą usłyszał.
Delikatnie ujął jej twarz w obie dłonie i nachylił się, aby mogła spojrzeć mu w oczy. Była zapłakana, po jej policzkach wciąż toczyły się łzy, które otarł kciukami. Uśmiechnął się do niej, czując jak jego serce rozsadza nielogiczna nadzieja i równie pozbawiona sensu pewność.
– Mam rozwiązanie dla twojego problemu – powiedział i uśmiechnął się szeroko.

14 komentarzy:

  1. No nie! Od razu mówię! NIE WYTRZYMAM DO PONIEDZIAŁKU, ANI DO JUTRA! Kobieto nie znęcaj się nade mną, błagam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale kochana ja nie mam jeszcze napisanej dalszej części...co poradzę :D

      Usuń
  2. No proszę,nie za szybkie tempo? :)

    OdpowiedzUsuń
  3. No proszę,nie za szybkie tempo? :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja czekam na więcej i nie obchodzi mnie to czyż szybko czy nie Ja chce więcej tej pary 😁😀

    OdpowiedzUsuń
  5. No nie mow taki koniec :).... Uzaleznienie to jedyne słowo jakie opisuje to co czuje gdy czytam twoja twórczość ...pisz jak najszybciej a ja to pochłonęła w sekundy i znów będzie problem co ze sobą zrobić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pisze tak szybko, jak potrafię :D a dla was ciągle za wolno ;) Stworzyłam potworki ;)

      Usuń
  6. plis,plis błagam Agata pisz szybka dalsza część, bo nie wytrzymam:) w takim momencie przerwać-robi się coraz ciekawiej i dostaje palpitacji serca jak to czytam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piszę, piszę i piszę ;) Mam nadzieję, że z Twoim sercem wszystko ok :D Obiecuję, że przy następnych rozdziałach będzie podobnie ;)

      Usuń
  7. Dopiero dzisiaj znalazłam czas po długiej nieobecność na fb żeby przeczytać twojego bloga iiiiiiii..........
    Jesteś mistrzynią. Każde twoje słowa jest przemyślane, piszesz prosto z serca, opisujesz tak uczucia że normalnie czyje się jakbym to ja była na miejscu głównych bohaterów. Odczuwam każdy smutek, każde szczęście, strach, troskę i żal razem z nimi. Mimo że to dopiero Początek już się spłakałam jak głupia 😜 coś czuję że nie łatwy los zgotujesz Lenie i Kubie. Oczywiście czekam na każdy kolejny rozdział, który przeczytam ze ściśniętym sercem 😀

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci z całego serca za takie słowa...aż nie wiem co powiedzieć :D Mam nadzieję, że dalej też nie zawiodę :)

      Usuń
  8. Och... To takie słodkie, zabawne i... romantyczne. :)

    OdpowiedzUsuń