czwartek, 29 października 2015

"Pierwszy raz" Rozdział 20



– Niech pan się nie rusza – usłyszał spokojny, ale zdecydowany głos mężczyzny, który zawisł nad nim z piłą z niewielkim okrągłym ostrzem.
Łatwo mówić, pomyślał, ale posłuchał polecenia, bo nie chciał przy procesie usuwania gipsu stracić także jaj. Lekarz rozpoczął nacinanie gipsu tuż pod pachwiną, i na chwilę Jakub zastygł w miejscu, nie próbując nawet oddychać. Kiedy wiertło zeszło niżej, wypuścił głośno powietrze.
Dwadzieścia minut później był już wolny. Wolny, jak ptak i górska kozica. Noga wciąż go bolała i zgodnie z ostrzeżeniami lekarza miało tak pozostać przez kilka następnych tygodni, dlatego będzie potrzebował ćwiczeń i rehabilitacji, ale nic to jednak nie znaczyło w obliczu tej nieposkromionej wolności, którą właśnie odzyskał.

Utykał lekko, ale w tej chwili czuł się tak, jakby ktoś napełnił go helem i za chwilę będzie mógł się unieść w powietrze. Było mu niesamowicie lekko i to nie tylko na ciele, ale przede wszystkim na duszy.
Wiedział, co oznacza pozbycie się tego ciężaru. Na myśl o jego układzie z Leną czuł jak coś ściska go w żołądku. Swoje pierwsze kroki po wyjściu z oddziału ortopedycznego skierował w stronę domu dziewczyny, ponieważ umówili się na kino. Tak po „przyjacielsku” i bez zobowiązań.
Kuba chciał nareszcie przypieczętować ich zabawę w chowanego, ale chciał to rozegrać spokojnie i bez pośpiechu. Jeden Bóg na niebie wiedział jak było mu trudno przestrzegać reguł tej gry, którą wymyślił specjalnie dla niej.
Najważniejszą z nich był pozorny dystans. Kuba siłą woli godną szaolińskich mnichów przerywał ich gorące momenty. Wystarczyło tylko zamknąć oczy i przestać myśleć, a jego marzenie by się spełniło. Lena najwyraźniej pragnęła go w taki sam sposób, w jaki on pragnął jej. Problem polegał na tym, że dziewczyna pragnęła tylko tego, co mógł jej dać w fizycznym aspekcie ich relacji, a on chciał od niej wszystkiego.
To było jak cierń, którego nie potrafił się pozbyć, a który nie pozwalał mu się w pełni cieszyć tymi momentami. Postanowił postawić wszystko na jedną kartę. Jeśli Lena potrzebowała go w „ten” sposób, być może z czasem zacznie potrzebować go też na innych poziomach w ich relacji. Nie potrafił przewidzieć jak potoczy się ta gra i czy w tym procesie jego serce nie zostanie poturbowane. Nikt nie mógł tego przewidzieć. Ani on, ani ona. Wiedział jedynie, że jeśli po raz kolejny Lena go odrzuci, to on odejdzie. Wyjedzie. Daleko, żeby nikt i nic mu jej nie przypominało. Gdzieś, gdzie będzie mógł zacząć wszystko od nowa, nawet jeśli będzie na to potrzebował lat.
Kochał ją i był w stanie zrobić dla niej wszystko, ale jeśli po tym wszystkim ona wciąż nie będzie tego chciała przyjąć, to nie pozostanie mu już nic innego, jak odejść.
Pokręcił głową, odrzucając dołujące myśli. Od bardzo dawna nie czuł się równie dobrze, co przez te kilka tygodni. To nie był najlepszy moment na wymyślanie najczarniejszych scenariuszy. Wciąż miał nadzieję, silniejsza, niż kiedykolwiek wcześniej. Oprócz nadziei istniało też prawdopodobieństwo pozytywnego zakończenia tej jego misternej gry.
Zbliżał się właśnie do zabudowań niewielkiego osiedla domków jednorodzinnych. Minęły zaledwie dwa tygodnie od wyjścia ze szpitala, a pogoda zmieniła się nie do poznania. Było chłodno i wietrznie. Nie inaczej przedstawiał się dzisiejszy dzień. Niebo zasnuło się warstwą ciemnych kłębiastych chmur i ewidentnie zanosiło się na deszcz.
Jakub pchnął metalową furtkę, która zamknęła się za nim z trzaskiem. Ruszył śmiało do drzwi wejściowych, na widok których uśmiechnął się szeroko.
Od kiedy wyszedł ze szpitala, nie było dnia, żeby jego nogi nie kierowały go pod ten dobrze mu znany adres. Musiał ją zobaczyć każdego dnia, chociaż przez chwilę. A gdy udało im się wykraść kilka minut na to, żeby się całować, albo przynajmniej dotknąć, Kuba dostawał takiego zastrzyku energii, że zapominał o tym, że ma spać, jeść i…myśleć.
Z uśmiechem na ustach, którego nawet nie próbował powstrzymywać, nacisnął dzwonek do drzwi. Po minucie pojawiła się Lena – zgrzana, zdyszana, roztrzepana…i tak piękna, że na moment Kuba zapomniał języka w gębie. To kompletnie niedorzeczne, żeby być tak pięknym, pomyślał i zanim padło między nimi jakiekolwiek słowo, przyciągnął ją za rękę i pocałował z całych sił, nie fatygując się, aby ten pocałunek był idealny.
Był chaotyczny i zachłanny, zupełnie jak jego uczucia do Leny.
– Gotowa? – zapytał szeptem, gdy oderwali się od siebie, ale tylko ustami, bo Lena była wciąż w jego ramionach.
Przytaknęła skinieniem głowy, nie odrywając od niego oczu. Po chwili wyrwała się z jego objęć i cofnęła do korytarza, żeby zabrać kurtkę i torebkę.
Byli już na chodniku, kiedy Kuba go spostrzegł. Na ich widok Paweł zatrzymał się w pół kroku, ale po chwili ponownie ruszył z miejsca, już powoli i bez przekonania.
Lena zwolniła. Kuba wyczuł jej zdenerwowanie i niemal słyszał galop jej myśli. Chwycił ją delikatnie za palce, nie po to, żeby coś komuś udowadniać, ale po to, żeby dodać jej otuchy i zapewnić, że to, co wydarzyło się przed jego wypadkiem nigdy więcej się nie powtórzy. Mimo tej cholernie palącej zazdrości i świadomości, że przez chwilę Lena brała go pod uwagę, jeśli chodziło o seks – jej pierwszy w życiu seks – postanowił nie dać się temu pożerającemu uczuciu.
Gdy zabrakło chodnika na kolejne kroki, zatrzymali się wszyscy w miejscu, przez moment wymieniając się spojrzeniami. Paweł zerknął pospiesznie na ich delikatnie złączone dłonie, a w jego oczach coś zgasło. Kuba w tym momencie zrozumiał. Paweł był w Lenie zakochany. Może tak długo, jak on. Może dłużej. Może od zawsze.
W jednej chwili wszystko zaczęło być jasne i przejrzyste jak szkło. Każde jego zachowanie miało teraz wyjaśnienie. Jakub wciąż był o niego zazdrosny, ale teraz czuł też współczucie. Kto inny miał mu współczuć i go rozumieć, jak nie on?
– Widzę, że nic cię nie może załatwić – uśmiechnął się smutno i podał mu rękę na przywitanie, a może na zgodę.
– Mnie nie tak łatwo się pozbyć – odpowiedział, oddając uścisk dłoni.
– Na to wygląda – wsadził ręce w kieszenie kurtki. – Cześć – zwrócił się do Leny, a ta przywitała się z delikatnym uśmiechem, o który Kuba też był zazdrosny.
– Co słychać? – zapytała.
Kuba chwil® toczył walkę z samym sobą, ale po chwili poddał się. Wyciągnął z kieszeni telefon i używając tej zgrabnej wymówki oddalił się od nich na kilka kroków. Serce waliło mu jak oszalałe, ale nie odwracał się w ich stronę, udając, że gdzieś dzwoni. Po kilku minutach poddał się i rzucił w ich stronę pospieszne spojrzenie. Wciąż tam stali i rozmawiali. Tylko rozmawiali, powtarzał sobie, zaciskając dłonie w pięści.
Drzewo, pod którym przystanął zaskrzypiało, kiedy mocny podmuch wiatru zatrząsnął jego konarami. Szum liści uspokajał jego myśli i studził gniew.
Zebrał się w sobie i gdy miał już do nich ponownie dołączyć, żeby przerwać tę przyjacielską pogawędkę, zobaczył jak Paweł nachyla się nad Leną i całuje ją w policzek. To było zwykłe niewinne cmoknięcie w policzek na do widzenia, ale dla niego to było coś, na co nie mógł patrzeć. Lena była jego i nikt nie miał prawa jej dotykać. Zalała go fala zazdrości, która niemal nie odebrała mu rozumu.
Wziął głęboki oddech, żeby się opanować. Musiał się ogarnąć, bo takim zachowaniem zniweczy swój plan i już nic nie będzie mogło mu wtedy pomóc. Potarł ręką kark i dołączył do nich, udając stoicki spokój i niedbałą swobodę.
– Na razie, Kuba – ponownie wyciągnął w jego stronę rękę.
– Na razie – odpowiedział i zanim zdołał dodać coś więcej, Paweł odwrócił się i odszedł, znikając pospiesznie za rogiem sąsiedniego domu.
Co jej powiedział? Czy chciał się z nią umówić? Dlaczego Lena się do niego uśmiechała? Co czuła, gdy ją pocałował na do widzenia? Kubę świerzbił język, ale uparcie milczał.
– Idziemy? – zapytał, zduszając wszystkie pytania, tańczące bez koordynacji po jego głowie.
Lena przypatrywała mu się przez chwilę z ewidentnym zaskoczeniem na twarzy, ale ruszyła za nim bez słowa.
Wzmógł się wiatr, zamiatając wokół ich nóg kurz i liście. Rozwiewał rozpuszczone włosy Leny, które fruwały bezwolnie, okalając jej cudowną twarz.
– Jak noga? – zapytała, próbując okiełznać włosy, przytrzymując je jedną ręką.
– Nadaje się – uśmiechnął się. – Tak ci się spieszy? – zapytał żartobliwie, całkowicie odzyskując utracony humor.
Lena trzasnęła go pięścią w rękę.
– Aaaał – zawył. – Chcesz, żeby mi ją znowu zapakowali w gips – powiedział, rozmasowując ramię.
– To przestań wreszcie – powiedziała, obejmując się ramionami.
Kuba zatrzymał się w miejscu i chwycił ją za łokieć, a potem przyciągnął do siebie.
– Żarty żartami, ale teraz jestem wolny – uśmiechnął się. – Powiedz tylko, kiedy.
– Tak ci się spieszy? – odpowiedziała, też się szeroko uśmiechając.
Kuba zaśmiał się głośno, gdy wiatr szarpał ich ubraniami i słowami. Było coś niesamowitego w tym, jak każdy podmuch to na zmianę odbierał mu dech, to go wzmacniał.
Jakub zebrał jej włosy na jeden bok, dotykając przy tym twarzy i szyi. Już się nie uśmiechał, nie udawał i nie grał. Patrzył na nią, nie mogąc oderwać oczu. Jeśli te komunały mówiące o tym, że miłość przezwycięży wszystko i wszystko przetrzyma są prawdziwe…to czy to, że on kocha za ich dwoje, wystarczy?
– Kocham cię – powiedział niespodziewanie.
Lena otworzyła szeroko usta, a w jej zielonych oczach pojawił się smutek i strach. Strasznie zabolała go jej reakcja. Stłumił to uczucie, bo w tej chwili nie chodziło o niego. Zanim dziewczyna zdołała na to odpowiedzieć, uprzedził ją.
– Kocham cię – nie spuszczał z niej oczu. – Ale wiedz, że to, na co się zdecydowaliśmy do niczego cię nie obliguje. Zrobisz, co zechcesz, a ja pogodzę się ze wszystkim, na co się zdecydujesz – powiedział, przełykając głośno ślinę.
I chociaż mówił najszczerszą prawdę, czuł, że oszukuje sam siebie. Na myśl o pogodzeniu się z jej ostatecznym odrzuceniem dostawał mdłości. Pozostało mu tylko jedno. Musiał zaryzykować.
– Dziękuję – powiedziała, a w jej oczach zalśniły łzy.
Uniosła swoją szczupłą dłoń i po chwili wahania przytuliła ją do jego policzka. Kuba walczył z odruchem przymknięcia powiek. Jej dotyk był jak narkotyk, od którego zaczynał się uzależniać.
Nagle, gdzieś ponad nimi zadudnił potężny grzmot, który zatrząsnął ziemią. Żadne z nich się jednak nie poruszyło. Pierwsze krople deszczu najpierw usłyszał, a dopiero potem poczuł na swojej skórze. Zamrugał gwałtownie powiekami, kiedy kilka kropel dostało się do oczu.
Deszcz wzmagał się z sekundy na sekundę, a oni jak zaklęci, zastygli w miejscu, nie zwracając uwagi na to, co dzieje się wokół. Włosy Leny ściemniały o kilka tonów, opadając ciężko na ramiona i przyklejając się do jej twarzy. Oddychała szybko i ciężko, co chwilę oblizując wargi z wilgoci, jaką pozostawiał deszcz. Zaczęła drżeć. Tego było dla niego za wiele…
Przywarł do niej ustami, wsysając głośno jej dolną wargę. Lena nie czekała nawet sekundy, tylko zaczęła oddawać jego pocałunki. Pierwsza wsunęła mu w usta język, którym próbowała wedrzeć się do jego gardła. To była najbardziej podniecająca rzecz, jakiej kiedykolwiek doświadczył. Ich języki tańczyły, mieszając się jednocześnie z lodowatym deszczem.
Kuba objął ją ramionami w pasie, ale to było za mało. Musiał poczuć jej gorącą skórę, którą przykrywała skórzana kurtka. Wsunął niecierpliwie ręce pod jej kurtkę i koszulkę, na co dziewczyna stęknęła cicho.
Stali oboje na środku chodnika, nieopodal jej domu i to co robili było ze wszech miar niestosowne, ale to nie miało najmniejszego znaczenia. Dla niego, tylko ona miała znaczenie.
Lena oderwała się gwałtownie od niego i łykając haustami powietrze wpatrywała się w niego nieprzytomnie.
– Chodźmy do mnie – powiedziała, przekrzykując grzmoty. – Nikogo nie ma w domu – dodała pospiesznie.
Po minucie znaleźli się w jej pokoju, mokrzy i zziębnięci, jednocześnie rozgrzani do czerwoności.
Bluzka Leny prześwitywała, ukazując jej biały koronkowy stanik. Gdy oddychała, piersi falowały wraz z każdym jej oddechem.
– Kuba – szepnęła, a w jej oczach pojawiło się błaganie.
Kuba wiedział, że to jeszcze nie odpowiednia pora. Nie tak, nie teraz, ale nie mógł jej tak zostawić. Musiał jej ulżyć, musiał ulżyć sobie…
Nie wiedział jak i kiedy znaleźli się na łóżku. Nie zanotował momentu, w którym Lena ściągnęła z niego kurtkę, koszulę, a potem T-shirt. Zanotował natomiast moment, w którym Lena pozbyła się swoich ubrań wierzchnich i została jedynie w staniku i dżinsach. Kuba zatrzymał się wtedy w miejscu, żeby ją przez krótki moment podziwiać. Przesunął dłonią od jej szyi, przez przedziałek między piersiami, aż po kość biodrową.
Lena zamknęła oczy, kiedy muskał jej gładką skórę. Pachniała jak deszcz i podniecona kobieta. Nie było lepszej mieszanki.
– Jeszcze nie dziś – powiedział przy jej szyi.
Lena zmarszczyła nos, który od razu ucałował. Już miała protestować, ale Kuba nie pozwolił na to, tylko zaczął ją ponownie całować. Pchnął ją delikatnie na plecy i nie przestając całować, ułożył się obok niej. Lena wiła się pod nim i ocierała o jego krocze, co nie pozwalało mu zebrać myśli.
Tak mocno jej pragnął, że jego silna wola, postanowienia i misterne plany niemal uleciały w powietrze wraz z ich urywanymi oddechami.
Lena chwyciła go za szyję, nie pozwalając mu na odsunięcie się od niej nawet na milimetr. Kuba zdołał się jednak oderwać od jej ust i powędrował nimi na jej szyję, ramiona i kości obojczyka. Zsunął rękoma ramiączko stanika, a potem objął dłonią jedną pierś. Lena stęknęła głośno, co mocniej go zachęciło i podnieciło. Przejechał językiem po cienkiej koronce, okrywającej sutka. Lena nagrodziła go głośnym westchnieniem i niecierpliwym ruchem bioder, próbując po raz kolejny się o niego otrzeć. Stęknął głośno, zamykając na chwile oczy. Dla niego to było zbyt wiele. Jeszcze jeden taki ruch i nie będzie mógł się powstrzymać, a wtedy diabli wezmą jego postanowienia.
Odsunął się od niej, kładąc się obok.
– Rozluźnij się – szepnął jej do ucha i jednocześnie powędrował ręką do guzików jej dżinsów. – Bądź grzeczną dziewczynką – dodał, a Lena przygryzła mocno wargę.
Jej policzki były zaczerwienione, a usta nabrzmiałe. Dyszała ciężko, wpatrując się w niego z szeroko otwartymi oczami. Chryste. Wyglądała w tej chwili tak pięknie, aż poczuł w sercu bolesny skurcz.
– Jesteś piękna – powiedział to na głos i ponownie ją pocałował, a jego ręka powędrowała między jej uda.
Rozchyliła je ochoczo, obejmując go za szyję. Zaczął powoli masować ją przez dżinsy, a głośne pojękiwania zawibrowały mu w uszach. Wodziła dłonią po jego nagim torsie, jakby chciała poznać najmniejszy fragment jego ciała.
Kuba zaczął posuwać się dłonią wyżej, docierając do rozpiętych guzików jej spodni. Bardzo powoli i bardzo delikatnie wsunął palce pod jej bieliznę. Drugą ręką uchwycił jej twarz, żeby nie umknął mu na niej najmniejszy grymas. Kiedy dotarł palcami do jej dolnych warg, Lena przymknęła nieprzytomne oczy, odrzucając do tyłu głowę. Oddychała ciężko i spazmatycznie, jakby ktoś pozbawiał ją tlenu.
Zawisł nad jej twarzą i szepnął jej do ucha:
– Patrz na mnie. Cały czas na mnie patrz.
Lena posłusznie podniosła ciężkie powieki i otworzyła szeroko usta. Jej źrenice w całości przykryły piękne zielone tęczówki.
Kuba zafascynowany tym cudownym widokiem nie mógł oderwać od niej oczu. Była jak piękny instrument, z którego dotykiem wydobywał niesamowite dźwięki. Środkowym palcem wyczuł jej wilgoć, i w jednej chwili zapragnął zamienić palce na swój język, ale nie chciał teraz przerywać. Lena wysunęła biodra, napotykając jego palce. Chciała tym wzmocnić doznanie, które jej dawkował bardzo powoli. Oblizała usta, na co nie mógł zareagować inaczej, jak przygryźć jej dolną wargę. Rytm jego języka zrównał się z rytmem jego palców, którymi w coraz szybszym tempie doprowadzał Lenę do spełnienia.
Po chwili wygięła plecy w łuk i stękając głośno wprost w jego usta chwyciła go za szyję i przycisnęła do siebie mocniej. Kuba poczuł pulsowanie pod palcami i przyspieszył. Zaraz po tym jej ciałem wstrząsnął silny dreszcz, a po nim kilka słabszych, aż Lena opadła bezsilnie na plecy, nie odrywając od niego ust.

Dla Kuby było tego zbyt wiele. Poderwał się nagle z łóżka i w pośpiechu wyszedł z pokoju, a potem dopadł do łazienki i zamknął się w niej, trzaskając głośno drzwiami.

12 komentarzy:

  1. Ty Kochana to się nie rozpędzaj z tymi hotami, bo Ci za dobrze idzie. Jestem pod mega wrażeniem! :-D

    OdpowiedzUsuń
  2. Ożesz kur...mać! Aż się cała trzęse! Biedny Kuba, ileż on musi znieść! Cudowny :-*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie mów, że to nie była dla niego przyjemność :D

      Usuń
  3. Jezuuuu uffff jak gorąco i jak mam dziś się skupić na pracy dziękuję bardzo za nowy rozdział hot ������

    OdpowiedzUsuń
  4. Wow ale się robi gorąco .jestem pod wrażeniem :)

    OdpowiedzUsuń
  5. kurde a już myślałam że to ten moment-Kuba zaczyna mnie wkurzac , bo ciągle ucieka-zgrywa zawstydzonego prawiczka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hehe on nie zgrywa prawiczka, ale chce, aby prawdziwy pierwszy raz Leny był wyjątkowy, a nie byle jak i byle gdzie ;) A uciekł, bo...no cóż, wolał się nie skompromitować ;)

      Usuń
  6. Jestem pod wrażeniem :)
    Nie mogę doczekać się kolejnych rozdziałów ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. nikt już nie może sie doczekać ciągu dalszego !! Pani Agato, niech Pani ma nad nami litość...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obiecuję, że w niedzielę dołożę kolejny i mam nadzieję interesujący rozdział :D

      Usuń
  8. Nooo, to było gorące! Biedny Kuba ;)

    OdpowiedzUsuń