piątek, 2 października 2015

"Pierwszy raz" Rozdział 6



      Przerażony, podniósł się gwałtownie na nogi i rzucił do biegu, nie zważając na trąbiące na niego auta, kiedy wbiegał im przed maskę, ani na ludzi, których mijając na chodniku, trącał ramionami. Po prostu biegł, najszybciej jak potrafił, co chwile odtwarzając w głowie scenę przed pubem. Każde słowo, którym ją obraził i zranił, było jak nóż wbity w jego serce i jedyne czego w tej chwili pragnął, to cofnąć czas, żeby uchronić ją przed samym sobą. Kiedy stanął przed jej domem, prawie zabrakło mu tchu. Oparł się rękoma o kolana i próbował uspokoić cwałujące serce, które ledwo nadążało za jego oddechami. Zerknął w stronę tak dobrze mu znanego okna i zauważył zapalone światło, a na jego tle jej drobną sylwetkę.
      Nie czekając ani chwili dłużej, dopadł do drzwi i nacisnął dzwonek. Oparł rękę o wnękę przed drzwiami i nasłuchiwał jej kroków. Kiedy usłyszał, przekręcany klucz w drzwiach zacisnął spocone dłonie w pięści i zamarł w bezruchu.
      Gdy otworzyły się drzwi, uderzył w niego niezaprzeczalny fakt. Lena płakała i to przez niego. Jej piękne zielone oczy były zapuchnięte, a obwódki wokół jej pełnych ust zaczerwienione. Oddałby w tej chwili wszystko, żeby móc ją przytulić i ukoić, mimo, że sam był przyczyną jej smutku.
      Zdążyła się już przebrać w luźne spodnie dresowe i biały bawełniany T-shirt. Jej włosy zebrane w luźny kok, wysuwały się z niego i opadały pojedynczymi pasemkami na ramiona. Wyglądała dokładnie tak, jak kiedyś, jak bezbronna, samotna dziewczynka, i na ten widok ścisnęło mu się serce.
      Zanim otworzył usta, Lena próbowała zamknąć przed nim drzwi, ale powstrzymał ją przed tym, przytrzymując je ręką.
- Przepraszam, Lena – powiedział natychmiast. – Przepraszam. Przepraszam – powtarzał jak zaklęcie. – Ja…nie wiem, co mnie opętało. Przepraszam.
- I myślisz, że tym załatwisz sprawę? – zapytała z niedowierzaniem. – Nie wiem, co się z tobą stało, ale nie jesteś już tym chłopakiem, którego znałam. Tamten Kuba nigdy by się tak do mnie nie odezwał – jej twarz wykrzywił grymas pogardy, na którą w pełni zasłużył. – Nigdy nie nazwałby mnie zimną suką…i to bez najmniejszego powodu – jej głos się załamał, ale szybko odzyskała rezon i wyprostowała się, zakładając rękę na rękę.
- Lena, przepraszam…
- Przestań do jasnej cholery, tylko powiedz, czego ode mnie chcesz i daj mi święty spokój. Nie będę tu sterczała całą noc! – warknęła, od czego zrobiło mu się zimno, jakby wpadł do lodowatej wody.
- Lena ja chcę ci wytłumaczyć…Masz rację…nie jestem taki jak kiedyś, a to wszystko przez ciebie – nie miał tego w intencji, ale to wyznanie zabrzmiało jak oskarżenie.
- Słucham? – prawie pisnęła z oburzenia.
- Tak, przez ciebie. Jestem w tobie zakochany, od chwili, w której cię tylko zobaczyłem – nie potrafił spojrzeć jej w oczy nawet w takim momencie, dlatego wpatrywał się w swoje buty, bo był pierdolonym tchórzem. – Od tamtej pory nie potrafię normalnie funkcjonować, bo zdawałem sobie sprawę, że ty nic do mnie nie czujesz…że nie jesteś dla mnie – przetarł dłonią twarz i podniósł oczy, żeby zmierzyć się z nią spojrzeniem. – Lena kocham cię, ale chciałem cię dziś zranić, bo myślałem, że mnie wystawiłaś dla niego – machnął ręką za siebie. – Kiedy cię znowu zobaczyłem po tak długim czasie, chciałem spróbować…chociaż ten jeden raz. Chciałem… – tym razem jego głos się załamał. – Chciałem spróbować – zakończył cicho.
      Lena milczała jak zaklęta, a w jej oczach pojawił się czysty szok i niedowierzanie. Rozplotła ręce i spuściła je bezwiednie wzdłuż tułowia. Otworzyła usta, ale zamknęła je szybko.
- Miałeś rację – odezwała się w końcu, odzyskując równowagę. – Nic nigdy do ciebie nie czułam i to się nie nigdy zmieni. A teraz zostaw mnie w spokoju – cofnęła się o jeden krok w tył.
- Nie rób tego proszę – zrobił taki sam krok w jej kierunku. – Nie mścij się na mnie za to, co powiedziałam…żałuję tego bardziej, niż czegokolwiek innego w życiu. Nigdy tak o tobie nawet nie pomyślałem. Wiem jaka jesteś…jesteś dobra, inteligentna, odważna, piękna, jesteś…dla mnie wszystkim.
- I zimna suka, patrząca na wszystkich z góry – kontynuowała, tym strasznym beznamiętnym głosem. – Wiesz co myślę Kuba? – zapytała, a kiedy nie odpowiedział, kontynuowała: – Myślę, że chciałeś ode mnie tylko jednego. Chciałeś mnie zaliczyć tak, jak robiłeś to z innymi dziewczynami w liceum. A skoro byłam odporna na twoje…zaloty, zacząłeś myśleć o mnie jak o zimnej i nieprzystępnej suce – ponownie założyła rękę na rękę, żeby się od niego odgrodzić, nawet w ten symboliczny sposób. – Nie wierzę w ani jedno twoje słowo, a to co robisz teraz, to tylko twój sposób na ratunek, żeby Łukasz o niczym się nie dowiedział. Ale nie martw się, nie zamierzam z nim o tobie rozmawiać, bo znam o wiele ciekawsze tematy. A teraz wracaj do swojej dziewczyny, której szczerze współczuję takiego faceta i zejdź mi z oczu – odsunęła się i zatrzasnęła mu drzwi przed nosem.
      Stał tam jeszcze chwilę z czołem przyciśniętym do drzwi, tak jakby te drzwi mogły dać mu trochę siły, której potrzebował od niej. Zasłużyłem na to. Zasłużyłem na każde jej słowo. Powtarzał w myślach, żeby nie poddać się strasznej myśli, która kołatała gdzieś w tyle jego głowy, a podszeptywała mu złośliwie, że może ona naprawdę tak czuje. Wmawiał sobie, że te jej okrutne słowa to była tylko kara za to, jak ją potraktował przed pubem i że ona tak naprawdę nie myśli.
       Po kilku minutach odsunął się od jej drzwi i powolnym krokiem, niemal powłócząc nogami ruszył w stronę domu. Zanim zniknął za sąsiednimi zabudowaniami, odwrócił się i spojrzał wprost w jej okno, w którym zamajaczyła jej sylwetka. To, że go obserwowała, dało mu nadzieję, że dla niej to nie koniec.
      Dla niego to nie był koniec i nigdy nie będzie.
*
      Wszystko dobrze? Odczytała SMS-a od Aliny i opatuliwszy się ciasno kocem, wystukała odpowiedź: Tak. Pogadamy jutro. Nie była teraz w stanie z nikim rozmawiać, a już na pewno nie chciała się z nikim widzieć. Wcisnęła się głębiej w miękką kanapę i próbowała skupić uwagę na oglądany film. Po piętnastu minutach bezowocnych starań wyłączyła telewizor i poczłapała do swojego pokoju, żeby szybko zasnąć i zapomnieć o tym strasznym wieczorze. Nawet w najgorszych snach nie spodziewała się takiego obrotu wydarzeń. Po raz drugi w życiu przeżyła olbrzymi zawód, który tylko potwierdził, do czego są zdolni mężczyźni i jak bez żadnych skrupułów potrafią odrzeć kogoś z zaufania i są w stanie zaryzykować wszystko, przyjaźń, miłość, a nawet długoletni związek, żeby tylko zabawić się przez chwilę.
      Popełniła straszliwy błąd, który okazał się być bolesnym przypomnieniem i dobrą nauczką. Pozwoliła sobie na to, żeby jej zależało. Trwało to tylko chwilę, ale nawet ta chwila potrafiła ją dogłębnie zranić.
      Ufała mu. Pomimo tego, co sobie wmawiała traktowała go jak przyjaciela, który zawsze się o nią troszczył, i który traktował ją jak własną siostrę. Mogła na nim polegać i czuła się przy nim bezpiecznie. Była przekonana, że robił to wszystko przez wzgląd na Łukasza, albo nawet trochę ją lubił, ale nawet to nie było prawdą. Kuba był taki jak wszyscy mężczyźni i oczekiwał od niej tylko jednego i tylko na jedno liczył. Ale to jeszcze nie było najgorsze. Najstraszniejsze było to, że był zdolny do wymyślania niestworzonych kłamstw, nawet takich, które były dla niej moralnie nie do przyjęcia. Chciał zagrać na jej uczuciach i liczył na to, że ona się na to nabierze, zapominając, że chwilę wcześniej pokazał jej swoje prawdziwe oblicze.
      Lena wstała gwałtownie z łóżka i rzuciła o ścianę poduszką, na której leżała. Zalało ją takie rozgoryczenie, że ledwie trzymała się w całości. Najchętniej przywaliłaby mu w gębę, za to, że wykorzystał tę jej chwilę słabości. Miała tylko nadzieję, że ta jego biedna dziewczyna przejrzała już na oczy i zostawiła go w cholerę. Nienawidziła się za to, że mimowolnie zaczęła się do niej porównywać i stwierdziła, że w ogóle nie były do siebie podobne. Lena na pewno nie była w jego typie, przecież pamiętała dziewczyny, z którymi się kiedyś zadawał i wiedziała, że wszystkie wyglądały dokładnie tak, jak ta jego obecna. Jakim więc prawem śmiał mamić ją takimi bzdurami, jak to, że jest w niej zakochany. Jak kurwa śmiał!!! Tym razem na ścianie wylądował jeden z jej pucharów z zawodów sportowych, który zdobyła z drużyną siatkarską w ostatniej klasie ogólniaka. Posrebrzana figurka w kształcie siatkarki, która wyskakuje do ataku, roztrzaskała się w drobny mak tuż przy jej biurku. Ogarnęła ją jeszcze większa furia połączona z nienawiścią do Kuby, przez którego teraz będzie musiała sprzątać ten cały bajzel.
      Z powrotem opadła na łóżko i przykryła się po szyję kołdrą. Była tak wzburzona, że nie wyobrażała sobie, że będzie mogła tej nocy zasnąć. Zamknęła oczy, ale pod powiekami widziała Kubę, a w uszach wciąż słyszała jego słowa, a to było jak horror. Na samo wspomnienie jego zimnego i okrutnego spojrzenia, kiedy praktycznie nazwał ją dziwką, robiło jej się niedobrze. Zupełnie nie przypominał tego samego człowieka, z którym zaledwie kilkanaście godzin wcześniej piła gorącą czekoladę na tarasie jej rodzinnego domu. Poczuła jak w kącikach oczu ponownie formują się łzy, na które nie miała już siły. Nie był ich wart i nie chciała dać mu tej satysfakcji.
      Gdy sięgnęła po opakowanie chusteczek, które leżały na stoliku obok łóżka, jej telefon zaświecił w ciemności. Była niemal pewna, że to Alina, albo mama, która chciała się upewnić, że z nią wszystko w porządku, ale to nie była żadna z nich. SMS był od Kuby, którego numeru nie zdążyła jeszcze wykasować.
Przepraszam cię Lena. Uwierz mi, że nie chciałem się zachować jak skurwiel. Nigdy nie chciałem cię zranić, przecież mnie znasz. Nienawidzę się za to, co ci powiedziałem i że sprawiłem ci przykrość. Rozumiem, że nie chcesz mnie teraz widzieć, ani znać. Nie dbam też o to czy powiesz o tym swojemu bratu…jeśli ci ulży, zrób to. Wiedz tylko jedno, że wszystko, co ode mnie usłyszałaś pod twoimi domem, to szczera prawda. Żałuję tylko, że dowiedziała się o tym w taki sposób. Proszę wybacz mi i jeśli będziesz gotowa, pozwól mi się wytłumaczyć.

      Przeczytała wiadomość kilka razy i zapragnęła mu nawymyślać, a na końcu kazać mu iść do diabła, ale doszła do wniosku, że milczenie i kompletne zignorowanie jego przeprosin to będzie idealna odpowiedź. Wyłączyła telefon i wbrew wcześniejszym obawom, zasnęła twardym i wyswabadzającym snem.
      Minął tydzień od fatalnego niedzielnego wieczoru, i jak do tej pory, Kuba nie próbował się z nią skontaktować. Była za to wdzięczna i jednocześnie odczuwała zawód, którego nie potrafiła sobie wytłumaczyć. Była na siebie wściekła za to, że był w stanie wywoływać w niej takie sprzeczne uczucia, których sama nie potrafiła ogarnąć umysłem. Powinna być szczęśliwa, że dał jej spokój i powinna o nim zapomnieć jak najszybciej, żeby sprawy wróciły na swój dawny tor, ale odkąd otrzymała od niego tego SMS-a, nie potrafiła skupić się na czymkolwiek. W jej głowie przewijały się, jak na taśmie produkcyjnej jego słowa o tym, że to miłosne wyznanie było prawdą. Oczywiście nie dawała temu wiary, nie była naiwna i głupia, ale mimo wszystko dręczyło ją to i nie pozwalało na odcięcie się całkowicie od tej dziwnej sytuacji.
      Niedziela przywitał ją pochmurnym i wietrznym dniem, który zapowiadał rychły deszcz. Pomimo długiego snu, Lena czuła się zmęczona i obolała, tak jakby dopiero ukończyła maraton. Całą sobotę spędziła z Magdą i Łukaszem, którzy przyjechali w piątek, dwa dni po tym jak wrócili ich rodzice, i pomagała im w jakichś decyzjach związanych z weselem. Zjeździli całe miasto w poszukiwaniu idealnej kwiaciarni, która zaopatrzyłaby salę weselną w kwiaty i zaoferowała osobę, która zajęłaby się układaniem kompozycji i zdobieniem sali.
      Lena nigdy nie przypuszczała, że organizacja wesela to takie czasochłonne i męczące zajęcie. Jakie to szczęście, że postanowiła nigdy nie wychodzić za mąż. Była pewna, ze nie podołałaby takiemu karkołomnemu zadaniu, jakim jest urządzanie przyjęcia weselnego.
       Ubrana jeszcze w piżamowe spodenki i koszulkę na ramiączkach, zeszła na dół do kuchni, żeby przyrządzić sobie śniadanie. Ku jej niezbyt radosnemu zaskoczeniu przy stole zastała już wszystkich, czyli rodziców i Łukasza z Magdą.
      Przystanęła chwilę na ostatnim schodku i przytrzymała się poręczy, gotowa wrócić do pokoju i zjeść śniadanie, kiedy wszyscy już skończą. Niestety została zauważona przez Magdę, która powitała ją uśmiechem. Lena bardzo ją lubiła i cieszyła się, że Łukasz wybrał na swoją przyszłą żonę właśnie ją. Dziewczyna była bardzo ładna. Miała ciemnobrązowe włosy, które sięgały jej do ramion i niebieskie oczy, które stanowiły intrygujący kontrast do ciemnej oprawy oczu. Magda była wysoka i szczupła, wręcz idealnie wpisywała się w gust jej brata, który kiedyś przebierał w dziewczynach. Była też bardzo miła, bystra i miała fajne poczucie humoru, za które Lena polubiła ją w pierwszej kolejności.
      Lena bardzo chciała wierzyć, że Łukasz dotarł do takiego punktu w swoim życiu, w którym zrozumiał, że chce się ustatkować i spędzić życie tylko z jedną kobietą. Bardzo chciała, żeby to była prawda, przede wszystkim ze względu na Magdę, ale pomimo usilnych starań nie wierzyła, że to małżeństwo przetrwa zbyt długo. Kochała swojego brata, ale to nie zmieniało faktu, że był mężczyzną, w dodatku bardzo przystojnym, ale jego najgorszą wadą było to, że był nieodrodnym synem swojego ojca. Ojca, którym Lena od kilku lat pogardzała i na którego ledwie mogła patrzeć. 

15 komentarzy:

  1. Teraz wypij piwo co sobie nawarzyłeś. Teraz Puchatek nie bedzie miał łatwego zadania by z powrotem zaskarbić sobie jej zaufanie.

    To opowiadanie wciągneło mnie totalnie :) czekam na ciąg dalszy :*

    OdpowiedzUsuń
  2. O chyba już wiem skąd w Lenie nieufność do mężczyzn. No to sobie Kubuś nawarzył piwa oby się tylko teraz nie poddał, bo przysięgam, że znajdę sposób by mu nakopać.

    OdpowiedzUsuń
  3. już się nie mogę doczekać następnego :)

    OdpowiedzUsuń
  4. I zdjęcia się pojawiły :D ho, ho! Rozwijamy się! :D

    Czekam na kolejny! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A Ty myślałaś Kasia, że co...że tylko Ty możesz :D

      Usuń
  5. Za krótki :) Poproszę o następny ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Kiedy następny rozdział? Nie daj nam czekać zbyt długo....

    OdpowiedzUsuń
  7. Kiedy następny rozdział? Nie daj nam czekać zbyt długo....

    OdpowiedzUsuń
  8. No przecież nie może być tak żeby było choć przez chwilę sielsko i kolorowo. Nasza bohaterka jest bardzo uparta i konsekwentna jak widać, a on...no cóż...to facet, mówi samo za siebie. Nie myśli, klepie co mu ślina na jęzor przyniesie to teraz "ejszyn kombinejszyn"!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hehehe Dokładnie tak. Własnie tak się dzieje, jak zazdrośnik spotyka uparciucha ;)

      Usuń
  9. No przecież nie może być tak żeby było choć przez chwilę sielsko i kolorowo. Nasza bohaterka jest bardzo uparta i konsekwentna jak widać, a on...no cóż...to facet, mówi samo za siebie. Nie myśli, klepie co mu ślina na jęzor przyniesie to teraz "ejszyn kombinejszyn"!

    OdpowiedzUsuń
  10. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  11. Genialny rozdział .ZAczyna się dziać super hehe czekam na więcej .

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie mogę oderwać się od czytania;););)

    OdpowiedzUsuń