niedziela, 1 listopada 2015

"Pierwszy raz" Rozdział 21

  

  
Wybiła północ, za oknem rozpędzony porywistym wiatrem deszcz uderzał głośno o szyby. Grzmoty i przecinające niebo błyskawice były odzwierciedleniem tego, co działo się w głowie i sercu Leny.
Dziewczyna nie mogła zmrużyć oka po tym, co wydarzyło się po południu. Kto przy zdrowych zmysłach mógłby zasnąć? Nie było takiego środka nasennego, który mógłby przyćmić jej rozbudzone zmysły. Jej serce wybijało tylko jeden rytm: Kuba, Kuba, Kuba…
Odrzuciła przykrycie, pod którym nagle zrobiło jej się zbyt gorąco. Wstała z łóżka i wyszukała w przyborniku gumkę, żeby związać włosy, bo cała lepiła się od potu. Na powrót usiadła na łóżku i nieśmiało zaczęła przesuwać palcami po twarzy, szyi i ramionach, próbując odtworzyć ten stan, w którym się dziś niemal utopiła. To było jednak niemożliwe. Tylko jego dłonie mogły jej dotykać w taki sposób.

Zamknęła oczy, a pod powiekami natychmiast pojawiła się jego twarz, w uszach dźwięczał jego głos, którym nakazał jej, aby na niego patrzyła. To była najbardziej podniecająca rzecz, jakiej w życiu doświadczyła.
Kiedy rzuciła się z impetem na łóżko, telefon jasnym błyskiem powiadomił ją o przyjściu wiadomości. Odczytała ją natychmiast.
Śpisz?
Tylko jedno słowo, a jej serce omal nie przebiło się przez żebra, żeby wyskoczyć na zewnątrz.
Tylko jedno słowo.
Nie.
Także odpisała jednym słowem, które powinno powiedzieć mu wystarczająco dużo. Przełknęła ciężko ślinę, czując suchość w gardle. Była pewna, że dzisiejszej nocy nie zazna snu. Po tym, co się między nimi wydarzyło nie wiedziała, co czuć. O dziwo, nie była ani zawstydzona, ani zażenowana. Gdy poczuła jego palce miedzy swoimi nogami była gotowa zrobić wszystko, żeby tylko nie przestawał. Czy było z nią coś nie tak? Czy tak zachowują się normalne kobiety?
Dlaczego?
Kolejna wiadomość pomogła jej powrócić do tu i teraz. Jak to dlaczego, Kuba?, zawyła w środku w odpowiedzi na jego głupie pytanie. Czy specjalnie ją prowokował do zwierzeń, czy się z nią drażnił?
Bo miałeś dziś rękę w moich majtkach
Napisała szybko odpowiedź, ale po chwili usunęła ją i spróbowała raz jeszcze.
Dobrze wiesz dlaczego.
Wysłała i uśmiechnęła się szeroko jak nastolatka, która SMS-uje z chłopakiem, który jej się podoba. Podoba mi się? Zmarszczyła brwi. Oczywiście, że jej się podobał. Kuba był bardzo, ale to bardzo przystojny i z każdym kolejnym dniem wydawał jej się atrakcyjniejszy. To, że nie chciała się z nim wiązać nie oznaczało, że nie dostrzegała tego oczywistego faktu. Faktu, który był przyczyną jej zaaferowania i niemocy umysłowej.
Na myśl o ich dzisiejszej gorącej sesji na tym łóżku dostawała uderzeń gorąca, a w jej podbrzuszu zagnieździło się pulsowanie. Zacisnęła uda, chcąc powstrzymać rodzące się pożądanie. Po tym jak Kuba wybiegł w pośpiechu, zostawiając ją samą na łóżku po najintensywniejszym orgazmie, jakiego zaznała w życiu, podjęła postanowienie. Następnym razem nie pozwoli mu się tak męczyć. Była niedoświadczona, ale nie głupia i naiwna, a już na pewno nie była egoistką. Wiedziała, że i on potrzebował, aby mu ulżyć. Długo siedział w łazience, a gdy wreszcie z niej wyszedł, pożegnał się pospiesznie i aż do teraz się nie odezwał.
Powiedz dlaczego?
Zmarszczyła czoło, czytając kolejną wiadomość od Kuby. Czy on sobie ze mnie żartuje?, zastanawiała się w myślach i aby pokazać mu, że nie tak łatwo ją zawstydzić, wysłała mu w odpowiedzi dokładnie to, co chwile wcześniej wykasowała.
Nie minęło dziesięć sekund, a otrzymała kolejnego SMS-a.
Następnym razem zamienię rękę na język. Chciałabyś tego?
Jezu, zakręciło jej się w głowie. Na myśl o jego propozycji pulsowanie między nogami stało się nieznośnie intensywne.
Zanim zdołała zebrać myśli, żeby odpowiedzieć na te rewelacje, telefon zasygnalizował nadejście następnej wiadomości. Nie czekała nawet chwili, tylko pospiesznie otworzyła kolejnego (miała nadzieję) pełnego dwuznaczności SMS-a.
Powiedz tylko gdzie i kiedy…bo wykończę się przed czasem.
Lena zaśmiała się głośno, odrzucając do tyłu głowę. Po chwili ułożyła się na boku, przykrywając się kołdrą niemal po samą szyję. Deszcz wciąż dudnił o szyby, co dawało jej dziwne ukojenie. Ten monotonny i regularny dźwięk zaczynał kołysać ją do snu.
Przez jej głowę przeleciała niespodziewana myśl. Ręką pogładziła miejsce obok siebie i po raz pierwszy w życiu zapragnęła nie być już sama. Chciała, aby ktoś ją przytulił, chciała poczuć się bezpiecznie. Zalał ją smutek, na myśl o tym, że nigdy tego nie zazna, bo też nigdy nie pozwoli nikomu się do siebie zbliżyć. Nigdy nie da się zranić, nawet jeśli cena, jaką za to zapłaci będzie równie wysoka.
Najstraszniejsze było to, że tęskniąc za bliskością nie myślała o przypadkowej osobie, chociaż tak próbowała sobie wmawiać. Mimo, iż w głowie widziała milion różnych twarzy, tylko jedna wprawiała jej serce w cwał.
Tylko jedna.
Zróbmy to jutro, po wieczornej imprezie.
Wysłała pospiesznie SMS-a. Chciała mieć to już z głowy, ponieważ ich relacja, chociaż zapięta słowami w bezpieczne ramy przyjaźni, zaczynała wymykać się jej z rąk.
Jutro odbywa się wieczór kawalerski Łukasza i panieński Magdy. Imprezy organizowane są oddzielnie, ale w planach jest połączenie ich tak około północy. Razem z Kubą będą mogli wymknąć się niepostrzeżenie, żeby wreszcie pozbyć się jej „problemu”.
Jesteśmy umówieni…Tęsknie.
Mówił kolejny jego SMS, na który Lena już nie odpisała. Nie wiedziała, co miałaby napisać. Też za nim tęskniła, ale nie czuła się na siłach, aby mu o tym pisać. Jeszcze nie teraz. Może, gdy minie to całe szaleństwo będzie mogła wyrażać przy nim swoje uczucia swobodniej. A kiedyś, gdy Kuba pozna kogoś innego i zakocha się tak naprawdę i ze wzajemnością…będą mogli zostać…prawdziwymi przyjaciółmi.
Pojedyncza łza wymknęła się z kącika jej oka i natychmiast wsiąkła w poduszkę. Lena wytarła szybko mokry policzek, jakby ktoś mógł to zobaczyć. Zamknęła oczy, a ciężar z jej serca przyniósł niespokojny i równie ciężki sen.
Ranek przywitał wszystkich delikatną mżawką i szarym niebem. Lena postanowiła spędzić ten dzień na błogim lenistwie. Długo moczyła się w gorącej kąpieli, a potem doprowadziła swoje ciało do porządku. Wszystkiemu, co robiła towarzyszyły pytania i wątpliwości. Zastanawiała się jak to będzie? Czy będzie bolało? Czy Kuba będzie delikatny? Właściwie o to ostatnie nie musiała się martwić. Była przekonana, że Kuba nie zrobi jej krzywdy.
Zaczynała czuć podenerwowanie i zniecierpliwienie, a podniecenie wibrowało w niej od chwili podniesienia powiek. Z pewnym rozczarowaniem przyjmowała ciszę, którą zafundował jej dziś Kuba. Dochodziła osiemnasta, a on uparcie milczał.
Zanim zaczęła przygotowywać się na wieczór, postanowiła zjeść kolację. Przywitała się z mama, która wróciła ze spotkania z przyjaciółką i teraz krzątała się po kuchni. Chwilę po tym pojawił się ojciec, który zaczął pomagać mamie w kolacji. Zerknął w jej stronę i uśmiechnął się jednym kącikiem ust, jakby chciał ją wybadać i znaleźć w jej zbroi jakąś wyrwę, przez która będzie mógł się przedostać. Niespodziewanie, nawet dla samej siebie, odpowiedziała mu delikatnym uśmiechem. W jego oczach pojawił się blask. Nie chciała się do tego przyznawać, ale było jej z tym dobrze, bo nienawiść i uraza wyniszczały ją od środka.
Patrzyła na rodziców, którzy zgodnie wykonywali drobne prace kuchenne i opowiadali sobie jakieś zabawne historyjki z pracy. Zrozumiała, że błędy, które popełnili lub dopiero popełnią to tylko i wyłącznie ich sprawa. To było ich życie i do nich należały wszelkie konsekwencje tych błędów.
Ta myśl napełniła ją nadzieją, że może kiedyś i jej się uda. Być może będzie w stanie komuś zaufać i pokochać. Strach przed zranieniem i zdradą był jednak w tej chwili tak silny, że wręcz niemożliwi do stłumienia. Może kiedyś…
Wsiadła do taksówki kwadrans po dziewiątej. Po chwili dołączył do niej także Łukasz. Oboje jechali w to samo miejsce – do klubu w sąsiednim mieście – w którym kumple Łukasza zarezerwowali im stolik na wieczór kawalerski. Kilka ulic dalej, na starówce znajdował się lokal, w którym najbliższa przyjaciółka Magdy organizowała wieczór panieński, na który zaproszono także Lenę.
– Tylko się nie schlej, jak świnia – zagadnęła brata, a ten uśmiechnął się szeroko.
Wystroił się jak stróż w Boże Ciało i rozsiadł na tylnym siedzeniu, jak rosyjski basza. Lena zaczynała się obawiać, czy aby podczas tej podróży nie przesiąknie jego perfumami, w których musiał się wykapać przed samym wyjście.
– No przecież wieczór kawalerski jest po to, żeby się schlać, jak świnia – odpowiedział, zaczesując do góry swoje jasne włosy.
Lena pokręciła głową, w myślach już żałując tych biednych dziewczyn, które będą się ślinić na jego widok.
– A ty mi pilnuj Madzi – powiedział, szturchając ją kolanem. – Jak się jakiś frajer do niej zbliży to wyślij mi tylko SMS-a.
– Chyba cię powaliło – powiedziała zszokowana, bo nie wyglądało na to, żeby żartował. – Niczego ci nie wyślę, ale mogę ci obiecać, że będę jej pilnować.
Łukasz uśmiechnął się usatysfakcjonowany jej zapewnieniem, ale to nie był koniec jego dobrych rad.
– Siebie też pilnuj, żeby Kuba znowu nie dostał pierdolca – w jego głosie była przygana i zarzut.
Lena nie mogła zrozumieć, dlaczego jej własny brat w pierwszej kolejności troszczy się o uczucia kumpla, a dopiero potem myśli o niej. Czy takiej gadki nie powinien fundować Kubie?
Lena odwróciła się od niego ostentacyjnie, nie zaszczycając go żadną odpowiedzią.
– Hej – chwycił ją za ramię, a ona gwałtownym ruchem odtrąciła jego rękę. – Hej – powtórzył gest, tym razem mocniej ściskając ją za ramię. – Posłuchaj mnie Lena. Chociaż raz w życiu. Jeśli istnieje na świecie facet, którego uważam za godnego mojej siostry to jest nim właśnie Kuba. A wiesz dlaczego? – zapytał na końcu.
– Nie mam pojęcia. Może, dlatego, że jesteś w nim potajemnie zakochany? – zadrwiła.
Łukasz wzniósł do góry oczy i wezwał na pomoc, któregoś ze świętych.
– Jesteś niemożliwa i szczerze współczuję Kubie. Jakby Magda zachowywała się tak jak ty, to bez jaj…– wypuścił głośno powietrze i pokręcił głową – Chyba bym jej musiał przetrzepać tyłek.
– Nie opowiadaj mi o waszych perwersjach łóżkowych, zboczeńcu jeden – skrzywiła się, bo niechciane obrazy zaczynały wdzierać się do jej głowy, jak rój much.
Łukasz zaśmiał się głośno, odrzucając do tyłu głowę. Po chwili uspokoił się i znowu przybrał ten cholerny zatroskano-braterski wyraz twarzy.
– Ty i Kuba…pasujecie do siebie jak nikt, kogo znam. Ale to nie dlatego tak go agituję – oparł się plecami o tylne drzwi i po raz kolejny zaczesał do tyłu włosy. – On cię naprawdę kocha. I chociaż to nie zawsze wystarcza… – spuścił oczy. – Nie ma niczego lepszego na tym pojebanym świecie – stwierdził po prostu.
Po tym odwrócił się w stronę szyby i aż do końca podróży nie odezwał się słowem. Lena poszła za jego przykładem i całą dalszą drogę spędziła, wpatrując się w zapadający za oknem mrok.
Gdy dotarli do klubu o wdzięcznej nazwie „Lolipop” Łukasz raz jeszcze pouczył ją jak mają się z Magdą zachowywać, na co prychnęła, a potem uśmiechnęła się i życzyła mu dobrej zabawy.
Owijając się szczelniej kurtką stanęła niepewnie przed dwuskrzydłowymi metalowymi drzwiami. Odrzuciła do tyłu włosy, które pozostawiła dziś rozpuszczone. Już od dawna nie miała na sobie sukienki, bo nigdy nie czuła się w nich komfortowo, ale dzisiaj postanowiła zrobić wyjątek. Wybrała tę w cielistym kolorze, który niemal zlewał się z kolorem jej skóry. Sukienka miała krótkie rękawki i głębokie wycięcie na plecach. Ciasno ją opinała, zaznaczając każdą krągłość w jej figurze, ale jej fason i długość przed kolano trochę tonowały wszystkie odważne akcenty.
Nie wystroiła się tak, aby wyglądać dobrze na imprezie. Zrobiła to, aby spodobać się Kubie. Chciała wyglądać dla niego atrakcyjnie, nawet nie przeczuwając, że dla Kuby byłaby atrakcyjna nawet gdyby ubrała się w worek po kartoflach i przewiązała się sznurkiem od snopowiązałki.
Wieczór obfitował w głośny śmiech, rubaszne żarty i alkohol, z którym Lena była ostrożna. Nie chciała zaliczyć zgonu przed tym najważniejszym dla niej wydarzeniem. Przyjaciółki i siostra Magdy obdarowały ją prezentami w postaci koronkowej bielizny i wibratora. Przy wręczaniu tego ostatniego posypały się nieprzyzwoite żarty na temat jej brata, czego słuchała ze zgrozą i lekkim obrzydzeniem.
Do ich stolika co kilka minut dosiadała się nowa grupka facetów. Dziewczyny spławiały ich po kilku minutach zmowy. Paru delikwentów, nawet dość przystojnych, przystanęło właśnie przy ich boksie. Dziewczyny wymieniły się dość mętnymi spojrzeniami, po czym zaczęły z nimi flirtować. Lena przyglądała się temu z pół uśmiechem na ustach. Nawet nie zauważyła kiedy jeden z nich – niebieskooki szatyn – usiadł obok i postawił przed nią wymyślny drink ze słomką.
– Jesteś tu najpiękniejszą dziewczyną – powiedział z uśmiechem. – Powiem więcej, jesteś najpiękniejszą dziewczyną, jaką kiedykolwiek widziałem – zaskoczyło ją to, że nie był pijany jak pozostała zgraja, ale to wcale nie oznaczało, że była zadowolona z jego awansów.
– Dzięki – uśmiechnęła się, ale nie sięgnęła po jego alkoholowy prezent.
Nie była przecież idiotką.
– Boisz się, że coś tam wrzuciłem? – zapytał, wskazując na drinka.
– A jak myślisz? – odpowiedziała pytaniem, a on w odpowiedzi uśmiechnął się szeroko.
– Jestem Sebastian – wyciągnął do niej rękę.
– Lena – odpowiedziała uprzejmie, chociaż nie w smak jej były jego zaloty .
Była zbyt zdenerwowana oczekiwaniem. Tęskniła. Zdała sobie z tego sprawę już kilka godzin wcześniej, gdy z natręctwem paranoika wyciągała telefon, żeby sprawdzić, czy nie ma żadnej wiadomości, albo połączenia.
– Śliczne imię – nachylił się nad nią i podniósł rękę, jakby chciał odgarnąć włosy z jej twarzy.
Zaskoczona odchyliła się do tyłu, ale nie było takiej potrzeby, bo ręka mężczyzny zawisła w powietrzu, przytrzymana w nadgarstku przez mocny uścisk czyjejś dłoni.
– Nie robiłbym tego na twoim miejscu – usłyszała głos, który wywrócił do góry nogami jej serce.
*
Cały wieczór Kuba siedział jak na szpilkach. Owszem, próbował się wyluzować i wygłupiać z chłopakami, głównie przez wzgląd na Łukasza, ale jego myśli były zupełnie w innym miejscu. Dokładnie w klubie z różowym lizakiem w tle, gdzie odbywał się wieczór panieński narzeczonej Łukasza.
Zastanawiał się, co tam się dzieje. Kilkakrotnie podpuszczał Łukasza, żeby ten dowiedział się co słychać u dziewczyn, ale on odmawiał, bo rzekomo miał zakaz od Magdy. Dziewczyna nie życzyła sobie jego kontroli. Kuba przeklinał w duchu to jak nisko upadł…wprost pod pantofel swojej kobiety.
Oczywiście sam nie zamierzał kontaktować się z Leną, bo to było niezgodne z jego planem, który mówił: nie naciskać i nie narzucać się. Czy ten plan działał? Nie miał zielonego pojęcia, gdyż było jeszcze za wcześnie na jakiekolwiek wnioski.
Gdy nareszcie wybiła dwunasta Łukasz bez oporów wstał ze swojego krzesła i trochę bełkotliwym głosem zakomunikował wszem i wobec, że „teraz idziemy do lizaczka”, co oczywiście skończyło się żartami w stylu „a dasz nam też polizać”, „jak smakuje twój lizaczek”.
Kuba nie mógł się już doczekać tej decyzji i jednocześnie czuł niepokój. Lena co prawda obiecała mu, że nie będzie szukała sobie „faceta”, ale nie mógł mieć pewności, czy tej obietnicy dotrzyma. Nie była jego własnością, nie mógł jej niczego zabronić, ani zakazać. A szkoda…
Kiedy dotarli do klubu Kuba wysunął się na przód tego rozmemłanego towarzystwa. Jego wprawne oko niemal natychmiast wypatrzyło stadko roześmianych dziewczyn. A to za sprawą wianuszka nawalonych frajerów, którzy obsiedli ich boks, jak stado wygłodniałych hien.
Jakub zaczął przedzierać się przez tłum do miejsca, które przyciągało go jak niewidzialny magnes. Rozpychał się łokciami, czując w podbrzuszu i żebrach ból, gdy co chwilę otrzymywał szturchańca w bok. Nie zwracał na to uwagi, po prostu brnął przed siebie.
Stanął przy boksie dziewczyn i wtedy ją zobaczył. Jego utrapienie, przekleństwo i jedyne prawdziwe szczęście. Jego Lena. Tylko jego.
Dopiero po chwili zauważył jak jakiś nieudacznik próbuje do niej zarywać. Gdy ten gnój podniósł rękę, aby odgarnąć jej rozpuszczone włosy, przed czym próbowała się uchylić, Kuba bez zastanowienia chwycił go za nadgarstek.
– Nie robiłbym tego na twoim miejscu – ostrzegł go, żeby ten w porę się ogarnął i wyniósł stąd jak najszybciej.
Koleś wyszarpnął swoją rękę, wstał powoli z kanapy i stanął przed nim. Byli niemal tego samego wzrostu, ale Kuba był od niego postawniejszy.
– Bo co? – odparował i widać było, że nie zamierza się wycofywać.
– Zaraz się, kurwa, dowiesz – Kuba zrobił krok w jego stronę, ale wtedy ktoś chwycił go w pasie i odsunął do tyłu.
– Chodź, kochanie, postaw mi drinka – powiedziała Lena, pociągając go w stronę baru.
Oszołomiony jej zachowaniem i słowami dał się odciągnąć i poprowadzić w wybranym przez nią kierunku. Instynktownie objął ją ramieniem i przytulił do siebie. Ciasno objęci przystanęli w zaciemnionym kącie, tuż przy ceglanym barze, za którym uwijali się barmani.
Kuba wciąż ciężko dyszał, czując jak fala gniewu zmienia się w niepohamowane pożądanie. Położył jedną rękę na jej talii, a drugą odgarnął jej rozpuszczone włosy, które lokami opadały na ramiona i plecy.
Lena chciała coś powiedzieć, ale nie pozwolił na to, tylko przywarł do niej ustami, nie mogąc się opanować. Od raz wsunął w jej usta swój język i zmusił, aby odwdzięczyła się tym samym. Oparł ją plecami o ścianę, a jej nadgarstki uwięził w swoich rękach, tuż nad jej głową.
Czuł, że za chwilę trzasnął mu spodnie w kroczu. Chciał, żeby i ona miała tego świadomość, dlatego przysunął się do niej tak blisko, że nie mogła mieć najmniejszych wątpliwości jak na niego działa. Jej sukienka, w której wyglądała jak spełnienie mokrych snów każdego faceta, doprowadzała go do szału. Chciał ją z niej zedrzeć, a potem zabronić jej noszenia w miejscach publicznych.
Wypuścił jej dłonie, którymi natychmiast uwiesiła się na jego szyi. Jej język był niczym tornado, które pustoszyło jego wolną wolę. Kuba chciał ją stąd jak najszybciej zabrać, dlatego przytrzymał jej twarz w dłoniach i kilkoma wolnymi i delikatnymi pocałunkami zakończył ich publiczny wybuch namiętności.
Lena wpatrywała się w niego nieprzytomnie. Otworzyła nabrzmiałe usta, na których widniała rozmazana czerwona szminka. Kuba delikatnie wytarł kąciki ust, gdzie pozostał po niej ślad i pogładził jej policzek.
– Jeśli zaraz ciebie nie posmakuję, to umrę – chwycił ją za rękę, zaprowadził do szatni, aby odebrała swoje rzeczy i wyprowadził na zewnątrz.
Następnie zapakował ją do taksówki i podał kierowcy adres swojego mieszkania, które od samego rana przygotowywał na jej obecność.  

17 komentarzy:

  1. Superr ;)
    Kiedy kolejny rozdział ???

    OdpowiedzUsuń
  2. O mamo! Właśnie klęczę i bije pokłony! Cudowny! Cudowny Kuba! <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahaha no Kuba skończył być nieśmiałym i grzecznym chłopcem ;)

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Jakbym miała co czytać dalej to bym nie spala z czystym sumieniem a tak po każdym rozdziale mam pustkę wypełniona teraz już lawa z tych twoich gorących rozdziałów:)

      Usuń
  4. Wow super juz się nie mogę doczekać kontunuacji :)
    Lena rewelacja już mi sie podoba jej ostry język.

    OdpowiedzUsuń
  5. no nieładnie znowu przerywaćw takim momencie, ale rozumie że dawkujesz nam emocje żebysmy na zawał nie zeszły:) czekam z utęsknieniem na ciag dalszy-oby do wtorku

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. taka prawda, oraz zaostrzam wam apetyty :D p.s. Kolejny rozdział, to będzie ten, na które wszystkie czekamy :D

      Usuń
  6. Aaaaa! Chcę więcej Leny i Kuby! :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Kurka wodna jaki Hot i to prawie bez dotykania :) Powiem tyle im dłużej czytam Pani teksty tym bardziej podziwiam Pani Pióro ✒ normalnie powala mnie na łopatki :) a Lena i Kuba kurcze już za nimi tęsknię :) a do wtorku niedaleko chyba że chodziło o następny to umrę :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ci kochana, bardzo mi miło, a kolejny odcinek jutro :D

      Usuń
  8. Kurka wodna jaki Hot i to prawie bez dotykania :) Powiem tyle im dłużej czytam Pani teksty tym bardziej podziwiam Pani Pióro ✒ normalnie powala mnie na łopatki :) a Lena i Kuba kurcze już za nimi tęsknię :) a do wtorku niedaleko chyba że chodziło o następny to umrę :(

    OdpowiedzUsuń
  9. Ale się dzieje :) Myślę, że Lena w końcu zrozumie iż Kuba jest właśnie tym komu może zaufać ;)

    OdpowiedzUsuń