piątek, 13 listopada 2015

"Pierwszy raz" Rozdział 24


Droga do domu trwała dla niej zbyt krótko. Mogłaby tak spacerować cały dzień, nawet w takim stroju i z takimi rozwalonymi włosami, oby tylko mogła to robić z Kubą. W chwilach ciszy uśmiechała się do siebie na wspomnienie ich nocy. Tego, co przeżyła nie potrafiła wyrazić słowami. Nieważne, co wydarzy się dalej, Lena nigdy nie zapomni tego, co ofiarował jej Kuba. Dał jej najlepsze wspomnienia, jakie może sobie wymarzyć dziewczyna.
– Dlaczego się uśmiechasz? – zapytał Kuba, kiedy na chwile się zapomniała i nie ukryła na czas uśmiechu.
– A nie mogę? – zapytała przekornie.
– Oczywiście, że możesz. Śmiej się ile wlezie – trącił ją ramieniem.
– Dzięki za pozwolenie – odpowiedziała, przygryzając przy tym dolną wargę.

Już na horyzoncie widziała dach z czerwonej blachodachówki, który był punktem orientacyjnym, gdy ktoś po raz pierwszy odwiedzał ich dom. Na dworze panował chłód, potęgowany przez porywisty wiatr, ale Lenie wciąż było gorąco. To uczucie i tak nie dorównywało temu, co czuła w nocy i nad samym ranem, kiedy obudziła się opleciona ciasno ramionami Kuby. Był do niej zwrócony twarzą. Oddychał spokojnie, przez lekko otwarte usta. Był rozluźniony przez co jego twarz wyglądała zupełnie inaczej – tak beztrosko i rozczulająco.
Pocałowała jego zaspane usta, bo po prostu nie potrafiła się powstrzymać. Myślała, że wszystko minie, że zniknie to uczucie, które doprowadza ją do szaleństwa. Od chwili, w której otworzyła oczy wiedziała już, że nic się nie zmieniło. Jeśli już, to było tylko gorzej.
Wciąż była w dziwnym stanie, jakby zawieszona kilka centymetrów nad ziemią i nie potrafiła myśleć o niczym innym, niż jego ramiona, ciepła skóra, gorące pocałunki, i …jego głowa między jej udami. Nerwowym ruchem poprawiła włosy, żeby Kuba nie mógł się zorientować, o czym właśnie myślała.
Rano miała nadzieję na choćby niewielką powtórkę z nocy, ale ku jej olbrzymiemu rozczarowaniu obudziła się w łóżku zupełnie sama. Potem, gdy Kuba wrócił z rozmowy z jej bratem pragnęła, aby ją pocałował, ale nic z tego. Kuba zaczął traktować ją jak trędowatą. Robił wszystko, żeby jej tylko nie dotknąć. Lena sama była sobie winna. Domyślała się, co robi Kuba i dlaczego zachowuje się w taki sposób. Stara się po prostu być jej przyjacielem. Lena nadal nie chciała się z nim wiązać, bo nie chciała się wiązać z nikim, ale to nie oznaczało, że nie mogą się całować, dotykać, albo…uprawiać seksu.
Postanowiła, że jak najszybciej poruszy z nim ten temat. Przecież nie są dziećmi, mogą zawrzeć kolejny układ. Mogą przecież uprawiać przyjacielski seks. Dlaczego nie? Im dłużej o tym myślała, tym pomysł wydawał jej się idealniejszy.
Przystanęli przy ogrodzeniu jej rodzinnego domu. Lena nie zamierzała zbyt długo zwlekać ze swoim genialnym pomysłem. Może nawet dziś mogliby się spotkać i trochę…uprawiać seks. Albo przynajmniej się poprzytulać, albo całować. Było jej tego wciąż mało i uważała, że po prostu jeszcze się nie nasyciła tymi wszystkimi doznaniami, których Kuba dał jej posmakować w tak niewielkich ilościach.
– Kuba – zaczęła, patrząc mu prosto w oczy – Posłuchaj, tak sobie pomyślałam, czy może… – przełknęła głośno ślinę, bo nagle ta, tak oczywista i prosta sprawa nie mogła przejść przez jej gardło – …może moglibyśmy się dziś spotkać. Wieczorem. Jak oczywiście masz czas i ochotę – spuściła oczy, czując jak oblewa się dziewiczym rumieńcem.
Dziewiczym, pomyślała i roześmiała się w głos. Kuba zmierzył ją wzrokiem, uśmiechając się pod nosem.
– Zapraszasz mnie na randkę? – zapytał, mrużąc te swoje niesamowicie ciemne oczy.
– Nie – odpowiedziała natychmiast. – Nie wiem. Chcę po prostu…chcę to powtórzyć – powiedziała, przygryzając na moment wargę.
Uśmiech na jego ustach przygasł, ale trwało to zaledwie sekundę i po chwili powrócił ze zdwojoną siłą. Oblizał usta i zrobił krok w jej stronę.
– Co dokładnie chcesz powtórzyć? – zapytał niemal szeptem.
Lenie zabrakło tchu w piersi, kiedy przewiercał ją spojrzeniem na wylot. Widziała, jak chłopak przez chwilę bije się z jakąś decyzją, ale podał się i zaklął:
– Pieprzyć to.
Objął ją w pasie i przyciągnął do siebie, a następnie wbił się ustami w jej usta. Lena bezwolnie zadrżała, kiedy objął dłońmi jej twarz, żeby nie mogła się od niego odsunąć nawet na milimetr. Uczepiła się rękoma jego kurtki, jakby to był dla niej jedyny ratunek. Poczuła jego język i bez zastanowienia zaczęła go pieścić swoim. Nie zdawała sobie sprawy jak bardzo była spragniona jego ust. Tych ciepłych i wilgotnych ust, które zabierały ją w inny wymiar.
Nagle wszystko ustało, a ona niemal zachwiała się, gdy Kuba wypuścił ją z ramion. Momentalnie zrobiło jej się zimno, gdy chłodny wiatr uderzył w nią z dużą siłą.
– Będę cały czas w domu. Jesteś u mnie zawsze mile widziana. Jesteśmy przecież przyjaciółmi – puścił do niej oko, po czym odwrócił się i odszedł, zostawiając ją z pustką, którą nie potrafiła w żaden sposób załatać.
Wzięła prysznic i zjadła obiad. Potem rozmawiała z mamą, która próbowała wyciągnąć z niej jak się mają sprawy z nią i Kubą. Lena milczała jak zaklęta, bo informacja o ich nocnych wyczynach chyba nie przypadłaby mamie do gustu. Cieszyła się, że zwłoki Łukasza wciąż pozostawały w swoim pokoju i nie dręczyły jej pytaniami.
Późnym popołudniem zamknęła się w swojej sypialni i …nie mogła sobie znaleźć miejsca. Wstała z łóżka i usiadła przy biurku, które służyło jej również, jako toaletka. Spojrzała w lustro i próbowała znaleźć różnicę. Czy się zmieniła? Czy mogła się zmienić w jedną noc? Zamknęła oczy, a pod powiekami jak na zawołanie pojawiła się twarz Kuby. Jego ciemne oczy, jego uśmiech, naznaczony drobnymi zmarszczkami wokół ust.
Potrząsnęła głową, bo zaczynała się obawiać, że było tego wszystkiego za dużo. Za dużo Kuby. Zdecydowanie. Może powinna…spotkać się z kimś innym. Może powinna pójść na randkę. Nie, zadrżała na wspomnienie pocałunku z Pawłem. Potrzebowała więcej Kuby. Tak, zdecydowanie potrzebowała go więcej. To tylko chwilowe. Kiedy skończą się wakacje, skończy się ta chemia między nimi. Ona wróci do Warszawy, a on…on będzie mógł znaleźć sobie kogoś, kto na niego naprawdę zasługuje. Kogoś, w kim się zakocha tak na serio i na zawsze, bo jeśli kocha się bez wzajemności to ta miłość nie jest prawdziwa. Ta miłość nic nie znaczy. Ona nic dla niego nie znaczyła. A kiedyś…kiedyś Kuba przedstawi jej swoją prawdziwą i odwzajemnioną miłość, a ona będzie się cieszyła jego szczęściem, bo właśnie tak robią przyjaciele.
Dopiero gdy w pokoju rozbrzmiał dźwięk roztrzaskującej się o ścianę figurki, Lena zorientowała się, że to była jej ręka, która nią rzuciła, a na podłodze leżały ceramiczne kawałki nagrody, którą zdobyła w zawodach sportowych.
Zdumiona przełknęła gorzkie łzy, które jeszcze nie zdołały się wydostać z oczu. Posprzątała i zaczęła się w pośpiechu ubierać. Miała tak niewiele czasu. Tak niewiele dni pozostało do wesela, do końca wakacji i do powrotu do Warszawy. Nie chciała tracić czasu, nie chciała marnować cennych minut, które mogła spędzić z Kubą.
Właśnie miała zacząć makijaż, kiedy ktoś zapukał do drzwi. Lena otworzyła je ku swojemu zdumieniu napotkała skupione spojrzenie swojego ojca.
– Słyszałem, że coś się rozbiło. Wszystko w porządku? – zapytał niepewnie.
Niepewność. To był teraz standard, jeśli chodziło o jej kontakty z ojcem. On czuł niepewność, obawiając się jej każdej reakcji, ona czuła niepewność, gdy ojciec próbował się do niej zbliżyć.
– Stłukłam niechcący. Wszystko w porządku – zapewniła i chciała, żeby już sobie poszedł, bo nie wiedziała, co jeszcze mogłaby mu powiedzieć.
Ojciec zawahał się przez moment i wyglądało na to, że zaraz się odwróci i odejdzie, ale po chwili zwrócił się ponownie w jej stronę.
– Mam do ciebie prośbę – zakomunikował.
– Jaką? – zapytała spłoszona.
– Muszę jutro wybrać garnitur na wesele. Mama nie ma czasu i pomyślałem sobie… – zawahał się, gdy napotkał jej przerażone spojrzenie, ale wyglądał na bardzo zdeterminowanego, co zapewne pozwoliło mu kontynuować dalej: – Pomyślałem sobie, że mogłabyś mi w tym pomóc.
Lena skrzywiła się w myślach, ale nie dała po sobie poznać, jak bardzo ją ten pomysł przeraził. Przełknęła głośno ślinę, przeczesując umysł w poszukiwaniu wiarygodnej wymówki, ale nic nie przychodziło jej do głowy. Ten moment jej mentalnej niemocy został wykorzystany przez ojca, który ruszył w kierunku schodów.
– Bądź jutro gotowa na jedenastą – uśmiechnął się i nie czekając na jej żadną reakcję, zbiegł pospiesznie na dół.
Oliwia zamknęła drzwi i oparła się o nie plecami, czując straszne zmęczenie. Jedyne, czego teraz pragnęła, to znaleźć się w ramionach Kuby. Teraz, zaraz. To pragnienie było tak silne, że poddała mu się szybko i bez najmniejszego oporu. Raźnym i zdecydowanym krokiem, a potem truchtem zmierzała w kierunku dzielnicy, w której mieszkał. Wiedziała jedno – musi go zobaczyć, musi go dotknąć i poczuć, że jest blisko.
Znalazłszy się pod jego blokiem, przystanęła na chwilę, żeby uspokoić oddech. Nie wiedziała, co dokładnie przywołało wspomnienie tamtej chwili. Może to, że stała dokładnie w tym samym miejscu, co wtedy, a może podświadomość po rozmowie z ojcem właśnie takie obrazy postanowiła jej podsunąć. W jej głowie pojawiła się scena z tamtego ranka, gdy chciała odwiedzić Kubę i porozmawiać z nim o tym, czego dowiedziała się od Łukasza. Przed jej oczami znowu stanął Kuba i ta dziewczyna, której imienia chłopak nie zdążył nawet poznać. Nie poznał jej imienia, ale poznał każdy szczegół jej cała, nawet ten najintymniejszy. Robił z tą dziewczyną te same rzeczy, które...robił z nią.
Zrobiło jej się niedobrze i musiała się oprzeć o konar drzewa, żeby nie upaść. Nic się nie zmieniło. nic nigdy się nie zmieni, bo to jest właśnie natura każdego mężczyzny. Prędzej, czy później zdradzi i nie ważne, co powie teraz, co czuje teraz…kiedyś wszystko obróci się w pył. Wszystko się skończy, a jej zostanie rozdarte serce.
Nigdy do tego nie dopuści. Nigdy.
 Odwróciła się, żeby odejść, ale w tym samym momencie poczuła mocny uścisk na swoim ramieniu.
– Hej, co robisz? – usłyszała głos, do którego tęskniła od chwili, w której ucichł w jej uszach.
– Nic, muszę wracać do domu – powiedziała, w ogóle na niego nie patrząc.
– Dopiero przyszłaś – próbował niemal siłą odwrócić ją do siebie. – Co się stało?
– Nic – odpowiedziała i chciała mu się wyrwać, ale Kuba na to nie pozwolił.
Wzmocnił uścisk na jej ramieniu.
– Chodź – objął ją ciasno ramieniem i poprowadził w stronę drzwi do klatki schodowej.
Lena przestała się opierać i poddała się mu bez walki. Gdy dotarli do mieszkania, Kuba posadził ją na kanapie i dłońmi odwrócił jej twarz w swoją stronę i zmusił ją, aby spojrzała mu w oczy. Nie miała wyjścia, musiała to zrobić, mimo, że uczucie mdłości wciąż wykręcało jej żołądek.
Kuba patrzył na nią z troską i pytaniem. Delikatnie gładził kciukami jej policzek, a następnie pocałował czule. Lena przymknęła bezwiednie oczy, poddając się temu uczuciu, ale nieproszone myśli znowu zawitały do jej głowy. Czy tamtą dziewczynę całował równie czule? Czy pożyczył jej własną koszulkę, żeby mogła w niej spać? Czy zrobił jej śniadanie?
Nie chciała znać odpowiedzi na te pytania, ale nie wiedziała jak pozbyć się ich z głowy. Odsunęła się powoli, przerywając pocałunek. Kuba zdziwiony i lekko spłoszony, zmrużył oczy i przeszył ją spojrzeniem.
Lena odchrząknęła i oblizała usta, wciąż czując na nich jego smak.
– Co się dzieje? – zapytał.
– Nic się nie dzieje – odsunęła się i nagle poczuła się strasznie zagubiona.
Chciała mu się zwierzyć, ale to go bezpośrednio dotyczyło i nie mogła mu szczerze opowiedzieć o tym, co ją dręczyło.
– Dlaczego kłamiesz? – powiedział i wstał gwałtownym ruchem z kanapy, po czym zaczął przechadzać się niespokojnie po pokoju. – Dlaczego ciągle kłamiesz?! – krzyknął, czym strasznie ją przestraszył. – Jest coś, co cię gnębi, ale dusisz to w sobie, aż kiedyś…kiedyś to zadusi ciebie – jego głos przycichł, ale na twarzy wciąż pozostał ślad wzburzenia. – Daj sobie pomóc. Porozmawiaj ze mną – ukucnął przy niej i zaczął gładzić ją po udach. – Wiem, że…że wciąż mi nie ufasz i wiem, że jeśli chcemy, żeby wyszła nam ta przyjaźń, to musimy być wobec siebie szczerzy.
Lena wiedziała, że miał rację, wiedziała również, że jej nie zrozumie. Nie pojmie, dlaczego jej serce zamieniło się w kamień i dlaczego nie potrafiła go przed nikim otworzyć. Sama tego nie rozumiała. Bóg jej świadkiem, że nie chciała być kimś, kim była. Chciała móc się zakochać, chciała być szczęśliwa. Chciała poczuć się wolna. Nie chciała, żeby raniły ją wspomnienia. Nie chciała żyć z ciągłym strachem. Nienawidziła tego.
– Nie potrafię ci tego wyjaśnić – odpowiedziała zrezygnowana i spuściła nisko głowę. – Jestem, jaka jestem i nie potrafię się zmienić – dodała, po czym wstała z kanapy, bo pragnęła znaleźć się teraz w swoim pokoju, z dala od wszystkich.
Kuba dopadł szybko do drzwi i zamknął je przed nią, przekręcając w zamku klucz.
– Nie chcę, żebyś kiedykolwiek się zmieniała. Chcę, żebyś przestała być taka zamknięta i żebyś mi zaufała – powiedziała łagodnie. – Tylko tego chcę.
Lena przełknęła głośno ślinę, próbując pozbyć się guli w gardle, ale to nie pomogło. Z oczu poleciały łzy, których nie potrafiła już powstrzymywać. Kuba nie czekał nawet sekundy, tylko przytulił ją mocno, jakby bał się, że za chwilę mu ucieknie. Lena nie potrafiła się przed tym bronić, dlatego objęła go ramionami w pasie i przylgnęła głową do jego piersi.

I chociaż jeszcze nie była tego świadoma, to właśnie tu i teraz odnalazła swój dom.


33 komentarze:

  1. "Oliwia zamknęła drzwi i oparła się o nie plecami, czując straszne zmęczenie. Jedyne, czego teraz pragnęła, to znaleźć się w ramionach Kuby. "
    Oliwia ???

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci kochana...już poprawione. Tak to jest jak piszę dwie historie równolegle :D ;)

      Usuń
    2. Myślałam że tu jakaś nowa postać się wkrada w życie Leny i Adama :)

      Usuń
    3. Za dużo książek za dużo :)
      postacie mi się mylą :)

      Usuń
  2. I cóż mi pozostało? jedynie czekać... czekać z niecierpliwością. Bardzo bardzo bardzo fajny rozdział. To co Pani pisze czyta się lekko. Ma Pani bardzo lekkie i przyjemne pióro. Składam hołd. Chciałabym choć najmniejszym procencie pisać jak Pani :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci serdecznie, chociaż to trochę na wyrost ten komplement ;) To dopiero moje początki i mam nadzieję, że będzie lepiej :)

      Usuń
    2. Czy ja wiem? Pisze pani bardzo lekko i przyjemnie się czyta. Ja też coś tam skrobie i mi jakoś nie idzie tak jak Pani. Jest już bardzo dobrze i zawsze będzie już tylko lepiej bo będzie więcej :)

      Usuń
    3. http://aslucek.blogspot.com
      https://www.facebook.com/groups/storiespocket

      Usuń
  3. Heeej, to znowu ja, zua, wytykająca literówki :D

    zapytał Kuba, kiedy na chwile się zapomniała i nie ukryła na czas uśmiechu. – a nie „chwilę”?

    Chcę po prostu…chce to powtórzyć – chcę :P

    jak Kuba przez chwile bije się – j.w. :P

    Cud, miód i orzeszki ;). Czekam na ciąg dalszy <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ojej to tylko małe literóweczki... ;) czepliwaś w chorobie ;)

      Usuń
    2. Aha, żeby być bardziej czepialską:

      żeby Kuba nie mógł sę zorientować po jej twarzy - się :P

      Usuń
    3. Dalej :P

      …może moglibyśmy się dziś potkać. - spotkać :P

      kiedy zimny wiatr uderzył w nią z duża siłą. - dużą

      Więcej znalazłam w wordzie, niż na blogu ;D xD

      Usuń
    4. no cóż mi pozostaje...wielkie dzięki za wskazówki...

      Usuń
  4. a tak czułam że Lena będzie się zastanawiać czemu po tak pięknej nocy Kuba się od niej odsunął ....ale zamysł chłopak ma dobry jak dziewczynie będzie się on wymykał to wtedy zrozumie że go kocha i nie potrafi bez niego żyć i u niej w związku nie musi być tak jak u jej rodziców.....i znowu się powtórzę czekam na więcej.....

    OdpowiedzUsuń
  5. :D jestem pod wrażeniem kochana zlozonego toku myślenia Leny :) końcu ktoś kto myśli Z taką prędkością jak ja :) A poza tym cały czas pisze bezpośrednio zamiast na pani za co z góry przepraszam jeśli urazilam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja wolę jak mi nie piszecie na pani...nie czuję się wtedy staro :D

      Usuń
    2. Uff to super bo mi głupio było :) że tak samoistnie przeszłam .

      Usuń
  6. O przemyślenia Leny są jak huragan nie wiadomo kiedy, gdzie i w kogo uderzy uderzy. Dużo ma jeszcze pracy w tym im związku Kuba, ale mam przeczucia że on raczej narzekać nie będzie.

    Co do koloru trzcionki jak dla mnie troszkę za jasna bo się zlewa i ciężko się czyta. Albo to dla tego że jestem przyzwyczajona do innej, może to tylko kwestia przyzwyczajenia :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  8. Oj ciężką ma Kuba drogę do serca Leny. Już by mógł lepiej o moje zawalczyć... :D
    Rozdział jak zwykle cudowny :)

    OdpowiedzUsuń
  9. jak dla mnie ta wersja jest najlepsza z dotychczasowych - dobre tło, czytelna czcionka i nierażące kolory.
    Oczywiście muszę dodać, że czekam na ciąg dalszy i przyłączam się do głosów dot. wydania tego w formie papierowej (mam nadzieje, że będzie równie gruba jak "Gdy na mnie patrzysz").
    emka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uffff jak to dobrze, że wam się podoba, bo nie cierpię się w tym grzebać. Myślę, że jak opowiadanie pojawia się na blogu, to jest już poniekąd spalone, ale kto wie ;)

      Usuń
  10. nie chcę być namolna, ale ... czy jest szansa na miłe rozpoczęcie jutrzejszego dnia i ujrzenie ciągu dalszego opowieści o Lenie i Kubie ?? to już 3 dzień jak nie dają znaku życia ... :))))
    pozdrawiam !!

    OdpowiedzUsuń
  11. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  12. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  13. W końcu miałam chwile aby nadrobic zaległości i przeczytać wszystkie rozdziały od poczatku do końca i WOW!!!
    Rewelacja.
    W jednej chwili łzy stanęły mi a oczach a za chwile się śmiałam.
    Nie mogę sie doczekać kolejnych rodziałów i teraz już na pewno będę systematycznie czytała i wyczekiwała co się dalej wydarzy.
    Coś czuje, że jeszcze nie raz mnie zaskoczysz :)
    Chyba jestem jeszcze w szoku bo nie potrafie sklecic kilku zdań i wyrazić co czuje po przeczytaniu tych rozdziałów.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  14. No i Lena jest zgubiona! Ale takiego zgubienia to tylko zazdrościć. Teraz siedzę i wzdycham sobie rozmarzona ;)

    OdpowiedzUsuń