wtorek, 17 listopada 2015

"Pierwszy raz" Rozdział 25

+18

Długo trzymał ją w ramionach, nim w takiej samej pozycji położyli się razem na kanapie. Lena wciąż ciasno w niego wtulona uspokoiła się i przestała szlochać. Milczała jednak uparcie i nie potrafiła się przemóc, żeby z nim porozmawiać. Kuba ponownie znalazł się w sytuacji, w której nie mógł jej pomóc, bo nie wiedział, co ją dręczy. Miał wrażenie, że patrzy na nią przez szybę. Widzi ją, ale nie może jej dotknąć.
Nie mógł przejść obojętnie obok jej cierpienia i łez, dlatego chciał dla niej zrobić przynajmniej tyle. Chciał po prostu przy niej być.

Prawie godzinę spędzili spleceni w ciasnym uścisku, aż Kuba usłyszał cichy i regularny oddech, który oznajmiał mu, że Lena usnęła. Wysunął się wtedy z jej objęć, cmoknął w czoło i otulił kocem, po czym wstał z łóżka i usiadł na krześle na wprost niej.
Na zewnątrz zrobiło się już ciemno, a w mieszkaniu jedynym źródłem światła była poświata, rzucana przez uliczną latarnię.
Kuba, korzystając z okazji, że nie musi niczego udawać, nie musi naprawiać wyrazu twarzy i pilnować się na każdym kroku, zaczął się jej w ciemnościach przyglądać. Gdyby teraz Lena mogła go zobaczyć, zapewne uciekłaby z krzykiem, nie oglądając się za siebie. Dopiero teraz dowiedziałaby się, ile tak naprawdę dla niego znaczyła i jak bardzo ją kochał.
Dotknął delikatnie jej policzka i odgarnął pasmo włosów, które ułożyło się wygodnie na jej czole. Wstał z krzesła i usiadł przy kanapie, podwijając kolana pod brodę. Nie spuszczał z niej oczu, jakby bał się, że jeśli przymknie je na zbyt długo, dziewczyna zniknie, a on obudzi się w innej rzeczywistości, albo na odwrót – znowu zacznie śnić swój koszmar.
Wiedział, że wszystko zaszło już za daleko i nie może się teraz wycofać. Nie mógł zakończyć swojej gry i tak po prostu wrócić do tego, co było wcześniej. Nie, do tego nie mogę nigdy wrócić, pokręcił głową, odganiając ten pomysł. Z niektórych dróg nie ma już powrotu. Albo zdobędzie ją w ten sposób, albo może już dziś rzucić wszystko i odejść.
Co miał jednak robić dalej? Jak jej pomóc i jak do niej dotrzeć? Miał jej pozwolić na wszystko? Miał się z nią kochać, kiedy najdzie ją ochota, a kiedy będzie chciała się wypłakać, przygotować swoje ramie, jak przykładny przyjaciel?
Przeczesał rękoma włosy, czując olbrzymią frustrację, bo przecież sam chciał się z nią kochać (nawet teraz, zaraz), chciał być dla niej oparciem, ale jednocześnie przeczuwał, że gdzieś musi postawić granicę, którą Lena zapragnie przekroczyć sama. Bez przymusu i bez strachu. Granicę, zza której nie będzie chciała wracać.
Potarł ręką kark, wciąż intensywnie przyglądając się śpiącej dziewczynie. Była taka spokojna i ufna. Kuba wiedział, że w pewien sposób musiało jej na nim zależeć, w przeciwnym razie nie byłoby jej tutaj. Gdyby chodziło o sam seks, to nie byłoby jej tutaj. Gdyby chciała go tylko wykorzystać, nie było by jej tutaj. Nie byłaby u niego każdego dnia, gdy leżał unieruchomiony w szpitalu. Nie przygotowałaby mu mieszkania na powrót i wreszcie, nie zdecydowałaby się przeżyć z nim swojego pierwszego razu.
Było jednak coś, co wciąż powstrzymywało ją przed odsłonięciem się. Kuba postanowił, że nie spocznie dopóki nie dowie się, co sprawiło, że zmieniła się w kogoś, kogo ewidentnie sama nie lubi.
Co ci się przydarzyło, Lena?, zapytał w myślach i raz jeszcze pogładził palcami jej policzek, ponieważ nie mógł opanować czułości, którą wzbudzała w nim jej kruchość i delikatność. Musiał się dowiedzieć, dlaczego nie chciała się angażować w żaden związek i dlaczego wciąż mu nie ufała.
Zastanowił się chwilę, a potem wstał z podłogi, wyciągnął samoprzylepną kartkę i napisał na niej wiadomość: Jeśli się obudzisz, to wiedz, że niedługo wracam. Zostań i czuj się jak u siebie.
Ubrał kurtkę i po raz ostatni obrzucił spojrzeniem jej postać skuloną pod kocem. Wyszedł z mieszkania tak cicho, jak tylko potrafił. Zamknął za sobą drzwi i natychmiast sięgnął do swojej kieszeni, żeby wyciągnąć telefon. Wybrał numer Łukasza i kiedy ten odebrał, Kuba był już w drodze.
– Co jest? – Łukasz odebrał zachrypniętym głosem.
Jakoś rano miał wystarczająco dużo werwy, żeby go zrugać, a teraz charczy mu do słuchawki jak stary ciągnik, pomyślał złośliwie.
– Musimy pogadać – zakomunikował bez zbędnych ceregieli.
– Coś się stało? – poczęstował go kolejnym, tym razem podejrzliwym charkotem.
Lena miała rację, jej brat to ciekawski i podejrzliwy skurczysyn.
– W zasadzie nic, ale chciałbym chwile pogadać – powiedział, i nie czekając na jego odpowiedź dodał pospiesznie: – Będę u ciebie za dziesięć minut. Wyjdź na zewnątrz – po tym rozłączył się i przyspieszył kroku.
Gdy zbliżał się do domu rodziców rodzeństwa, Łukasz czekał już przy bramie, niespokojnie przestępując z nogi na nogę. Wyglądał, jakby go ktoś przeżuł, połknął, a potem wydalił. Kiedy wczoraj z Leną opuszczali „lizaka” nie wyglądał aż tak źle. Ale kto wie, co działo się potem. Kuba miał to gdzieś. Przeżył najlepszą noc w życiu i nic prócz Leny go nie interesowało.
Na jego widok Łukasz wyszedł przed posesję i oparł się plecami o metalową furtkę. Przetarł dłońmi twarz, a potem skrzyżował ręce na piersi.
– Co się stało? Gdzie jest Lena? Myślałem, że jest z tobą – w jednej sekundzie na jego twarzy pojawił się strach, kiedy wszystko zaczęło układać się w całość w jego skacowanej głowie.
– Spokojnie. Jest u mnie. Śpi – zapewnił, ale to wcale go nie uspokoiło.
– Śpi? – zapytał zdziwiony.
– Tak, płakała, a potem usnęła – powiedział, obserwując uważnie jego reakcję.
Łukasz wyprostował się i spuścił ręce wzdłuż tułowia.
– Dlaczego płakała? – w jego głosie zabrzmiało ostrzeżenie i Kuba widział, że kumpel bardzo się stara nie wyciągać pochopnych wniosków.
– Właśnie nie wiem – odpowiedział i tym razem to on założył ręce na piersi. – I przyszedłem się tego dowiedzieć. Musisz mi pomóc Łukasz, bo ja tego nie jestem w stanie z niej wyciągnąć – starał się mówić zdecydowanie i pewnie, ale nie udało mu się pozbyć nutki desperacji w głosie. – Może ty mi powiesz, co się jej przytrafiło. Dlaczego ode mnie ucieka i boi się jakiegokolwiek związku? – jego cierpliwość właśnie się kończyła.
– Nie wiem – odpowiedział nieprzytomnie.
– Jeśli nie ty i nie twoi rodzice, to kto ma to wiedzieć?! – krzyknął, bo fala frustracji zaczęła go dusić w środku. – Ktoś jej zrobił krzywdę? Jeśli się dowiem, że coś takiego miało miejsce, to przysięgam, że zabiję tę osobę własnymi rękoma – zacisnął dłonie w pięści.
Łukasz posłał mu zmartwienie spojrzenie, czym udowodnił, że nie miał pojęcia, co działo się z jego siostrą. Przeczesał dłońmi włosy, a następnie splótł palce na karku.
– Mówiła ci, ze ktoś ją skrzywdził? – zapytał bardzo spokojnie.
– Nie. Ona nic mi nie mówi. Ucieka, gdy próbuję coś z niej wyciągnąć, a dzisiaj wybuchła płaczem – zamilkł, bo wiedział, że w tym momencie zdradza jej tajemnice, ale to była jego ostatnia deska ratunku, a Łukasz był jego jedynym źródłem informacji. – Czy wasz ojciec…mógłby zrobić…jej krzywdę – na samą myśl zrobiło mu się niedobrze i poczuł dziką furię.
Z pierwszej ręki wiedział, że dziewczyna z nikim wcześniej nie była, ale to jeszcze o niczym nie świadczyło. Można kogoś zranić na milion rożnych sposobów. Kilka z nich Kuba poznał na własnej skórze.
– Nie… – i w tym momencie się zawahał. – Jezu…nie, to nie może być prawda – przełknął mocno ślinę. – Lena od dłuższego czasu prawie nie rozmawia z ojcem – spojrzał pod nogi, a potem nagle popatrzył mu błagalnie w oczy. – Ale to nie może być prawda. Znam naszego ojca, nigdy nie zrobiłby czegoś takiego – wyglądał jakby sam próbował siebie przekonać. – Poczekajmy z tymi oskarżeniami. Muszę z nią porozmawiać – powziął decyzję.
– Ale nie dziś. Chcę, żeby dziś została u mnie – powiedział, czując ciężar w sercu, który ledwie mógł go udźwignąć. – Posłuchaj Łukasz, jeśli okaże się, że choćby tknął ją palcem – wziął głęboki wdech. – To przysięgam, że zatłukę go jak psa – ręce same zwinęły się w pięści – i mam w dupie, czy to wasz ojciec, czy inny śmieć.
– Jeśli to on…to sam go zatłukę – powiedział złowieszczo i Kuba widział, że w tym momencie pozbawił go spokoju ducha na wiele dni.
Miał wyrzuty sumienia, ale w tej chwili Lena był ważniejsze od dobrego samopoczucia jej brata.
Pożegnali się skinieniem głowy i Kuba ruszył w drogę powrotną. Gdyby był w stanie, najpewniej rzuciłby się biegiem, ale jego wciąż niewygojona noga nie nadawała się do takiego wysiłku.
Poczuł nieodpartą potrzebę przytulenia jej i ochronienia przed całym światem.
Dopadł do drzwi swojego mieszkania i po kilku sekundach szamotaniny z kluczami, otworzył je i wszedł po cichu do środka. Wewnątrz wciąż panował półmrok, ale od razu zauważył, że dziewczyny nie było na kanapie. W miejscu, gdzie ją zostawił, leżał tylko koc i poduszka.
Poczuł strach i wyciągnął swój telefon, żeby do niej zadzwonić, ale zatrzymał się w miejscu, gdy w tym samym momencie usłyszał otwierane drzwi do łazienki.
– Gdzie byłeś? – zapytała, przecierając zaspane oczy.
Kuba nic na to nie odpowiedział, tylko pokonał dzieląca ich odległość i wziął ją w ramiona, a potem pocałował. Chciał poczuć, że jest blisko. Chciał już na zawsze mieć ją blisko, żeby nikt nigdy nie mógł jej skrzywdzić.
Lena niemal natychmiast oddała mu pocałunek. Wspięła się na palcach i objęła go za szyję, po czym przysunęła się do niego bliżej, jakby też nie mogła się z nim rozstać nawet na chwilę.
Kuba, jak w totalnym amoku zdarł z niej bluzę, a potem koszulkę na ramiączkach. Lena współpracowała z nim, jakby byli jednym. Ściągnęła z niego kurtkę i odrzuciła ją daleko za siebie. Potem z delikatnym szarpnięciem ściągnęła mu przez głowę T-shirt. Kuba natychmiast przyciągnął ją do siebie, bo chciał poczuć jej skórę, chciał mieć ją tak blisko, jak to tylko było możliwe.
Tym razem nie było czasu na długie pieszczoty, ani delikatność. Lena najwyraźniej też tego nie oczekiwała, bo bez zbędnych ceregieli sięgnęła do paska, a potem guzików jego spodni. Kuba podczas całego tego procesów nie mógł się od niej oderwać nawet na sekundę, co bardzo utrudniało ruchy, ale żadne z nich się nie skarżyło.
Pozbyli się nawzajem swoich ubrań i znaleźli się na kanapie, wciąż bez opamiętania się całując. Kuba posadził Lenę okrakiem na swoich kolanach i zaczął gładzić ją rękoma po plecach. Oderwał się na chwilę od jej ust i przywarł nimi do jej piersi. Na przemian ssał, lizał i przygryzał sutka. Lena już stękała. Była taka wrażliwa. Natychmiast reagowała na każdy, nawet najdelikatniejszy dotyk. Nie było niczego bardziej podniecającego, niż jej ciche stęknięcia i głośne pojękiwania.
Była już taka mokra, co wyczuł, gdy ocierała się o jego nogi, dlatego nie czekał nawet chwili, tylko wszedł w nią, głośno przy tym stękając. Była taka ciasna…taka mokra. To doznanie niemal odebrało mu rozum.
– Chryste – jęknęła i objęła go mocno za szyję, jakby bała się, że za chwilę odleci.
Ta pozycja dawała jej pełną swobodę ruchów i kontrolę nad każdym pchnięciem jego bioder. Kuba chciał zobaczyć, jak go ujeżdża i nim kieruje. Na samą tę myśl dostawał palpitacji serca. Bardzo chciał to zobaczyć, chociaż wiedział, że będzie mu cholernie trudno się kontrolować.
Lena zaczęła się pomału kołysać, zamykając przy tym oczy. Kuba z kolei nie odrywał od niej wzroku. Oglądanie jej w takiej pozie było czymś, na co mógłby patrzeć do końca swoich dni. Jej piersi falowały w rytm każdego ruchu, a włosy przykleiły się do jej spoconych ramion i szyi. Wciąż gładził ją po plecach, gdy wyginała się do tyłu, całkowicie zapominając się w swoich coraz szybszych ruchach. Kuba przyciągnął ją wtedy do siebie i pocałował, delikatnie przygryzając jej wargę. Jej mokrą od potu skórę chciałby wylizać do czysta. Wcale nie wykluczał takiej czynności przed końcem nocy.
– Kuba… – jęknęła cichutko, a jej oczy zaszły mgłą, która przykryła piękne zielone tęczówki.
– Ciii – znowu ją pocałował, połykając każde jej westchnienie.
Jej ruchy stały się szybkie i chaotyczne, a przy każdym opadaniu Kuba wiedział, że jest równie blisko. Dotarli już do punktu, w którym żadne z nich nie mogło niczego kontrolować. Teraz to zbliżające się spełnienie kontrolowało ich oddechy, ruchy, dźwięki i każdy drobny atom w ich wspólnym ciele.
Lena opadła na niego głośno stękając, czym zwieńczyła jego własny orgazm. Zamarli w bezruchu, wciąż ciasno ze sobą spleceni. Lena podniosła na niego oczy, a jej niespokojne i rozszerzone do granic możliwości źrenice wodziły po jego twarzy.
Kuba tak bardzo chciałby wiedzieć, o czym teraz myślała, czego się bała i czego pragnęła.
– O czym myślisz? – odważył się zadać jedno z tych pytań na głos.

– O niczym – powiedziała z delikatnym uśmiechem. – I jest mi z tym tak dobrze – dodała i pocałowała go delikatnie i czule. 

24 komentarze:

  1. Jak ty to robisz, że kilkoma zdaniami wywołujesz uśmiech na moich ustach. Przez ciebie mam coraz większe wymagania jeśli chodzi o mojego przyszłego partnera... Jeszcze trochę i zostanę starą panną z wiązanką kotów i milionem ambitnych romansideł dla "silnych i niezależnych kobiet" ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahahaha ale przynajmniej będziesz miała kotki :D

      Usuń
    2. 'Wolałabym męża :P. Nie muszę chyba wyjaśniać dlaczego :P

      Usuń
  2. Jak Ty to pięknie opisujesz, Agata. Jestem pod ogromnym wrażeniem. Naprawdę! <3

    OdpowiedzUsuń
  3. cudny kawałek, a te zdjęcia przyprawiaja o palpitacje serducha i wciąz nie mam dośc

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wynajdywanie tych zdjęć zajmuje mi niemal tyle samo czasu, co pisanie rozdziału :D

      Usuń
  4. Cudowny Kuba <3 Cudowny "drugi raz" <3. "Połykałam każde słowo z westchnieniem" :-* "Wcale nie wykluczał takiej czynności przed końcem nocy" :-D czekam na ciąg dalszy tej nocy, oj tak :-D

    OdpowiedzUsuń
  5. Cudowny rozdział;) masz niezwykły talent do pisania kobieto;) nie przestawaj nigdy pisać please:-) Oczywiście czekam na więcej i więcej;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Takie rozdziały lubię najbardziej ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taki komentarz z Twojej strony w ogóle mnie dziwi ;)

      Usuń
    2. No trochę już mnie zdążyłaś poznać :D

      Usuń
  7. Uśmiecham się sama do siebie :)uwielbiam to czytać :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Rozdział super :)scena bardzo hot ale hmm czy oni aby o czymś nie zapomnieli Agata jak tak możesz urwać w takim momencie i zostawić wszystkich łącznie z nimi w niewiedzy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zapomnieli, ale nie opisałam tego :D Nie będzie z tego dzidziusia ;)

      Usuń
    2. No wiesz tak właśnie myślałam że ten szczegół pominięto i zastanawiałam się czy następny rozdział zacznie się od zdejmowania czy szoku spowodowanego brakiem pewnego przedmiotu :)

      Usuń
  9. dziękuję za takie "hot" emocje w pracy :) znowu.....czekam na więcej...... buziaczki ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. I znowu to samo :)
    Czemu to takie krótkie ;)
    Tak bardzo wciąga i nagle się kończy XD
    Rozdział cudny ( Jak każdy )

    OdpowiedzUsuń
  11. Genialne :) Uwielbiam Kubę. Jest niesamowity.
    Biorę sie od razu za czytanie kolejnego rozdziału. Wracam z urlopu i taki oto bonus 2 rozdziały :)
    Zamiast nadrabiać zaległości w pracy to ja sobie czytam w najlesze.
    Ale nie mogę się oderwać.

    OdpowiedzUsuń
  12. Mmmm... Kuba, Kuba, Kuba <3 Kocham tego gościa!

    OdpowiedzUsuń