poniedziałek, 28 grudnia 2015

"Pierwszy raz" Rozdział 35


Gdy opuścili kościół, lunął ulewny deszcz. Był tak intensywny, że w przeciągu pół godziny ulice spłynęły wartkimi strumieniami. Lena miała wrażenie, że cały świat łączy się w żałobie z Kubą i jego rodziną. Chłopak całą mszę nie wypuszczał jej ręki, jakby bał się, że zostanie sam. Była przy nim cały czas. Odkąd stanęła w drzwiach jego mieszkania nie rozstali się nawet na chwilę. Lena była z nim w domu pogrzebowym, w kwiaciarni, w kościele i na cmentarzu. Teraz szła u jego boku, towarzysząc mu w ostatnim pożegnaniu jego mamy.

wtorek, 22 grudnia 2015

"Kiedy na mnie patrzysz" Epilog czesc 2


Drogi były tak ośnieżone i oblodzone, że trasa do domu zajęła im prawie dwa razy więcej czasu, niż zwykle. Zaczynało zmierzchać, chociaż zegar wskazywał piętnastą czterdzieści. Karina oparta o boczną szybę, obserwowała monotonny krajobraz, gdzie na pierwszy plan wysuwały się pokryte cienką warstewką śniegu i zmarzliny opustoszałe pola. Z głośników leciała muzyka z odtwarzacza Kariny, do której Aleksander zaczynał się powoli przekonywać. W tej chwili leciała płyta grupy Mayday Parade. Wpadające w ucho kawałki przyjemnie rozpraszały senność i zmęczenie, w czasie trzygodzinnej podróży.

czwartek, 17 grudnia 2015

"Pierwszy raz" Rozdział 34


Wróciła, wróciła, wróciła, w jego głowie była tylko ta jedna, jedyna myśl. Wróciła. Moja Lena. Była zdyszana, spocona. Jej włosy wysuwały się z luźnego koka i opadał pasmami na ramiona. Jej policzki były zaczerwienione od wiatru i chłodnego powietrza. Rozchyliła usta, wpatrując się w niego smutnymi oczami.
Jak w transie otworzył szerzej drzwi, zapraszając ją tym gestem do środka. Dziewczyna przekroczyła powoli próg jego mieszania, dzierżąc w rękach torbę podróżną. Chciał ją od niej przejąć, albo przynajmniej coś powiedzieć, ale nic nie przychodziło mu do głowy.

wtorek, 15 grudnia 2015

"Kiedy na mnie patrzysz.Epilog" czesc 1


Święta Bożego Narodzenia stanowiły jedyny w swoim rodzaju produkt marketingowy, nawet tu, gdzie ich tradycja sięgała głęboko do wartości rodzinnych i pierwotnej, religijnej symboliki. Niestety, owe wartości nie potrafiły się obronić przed zielono-czerwonym kiczem, wyglądającym z każdej przeszklonej witryny sklepowej i każdego bilbordu atakującego z wysokości.
Aleksander był nawet zadowolony z tego, że większość czasu spędzał w domu, dzięki czemu omija go ta powierzchowna, świąteczna przygoda, niemająca nic z magii świąt, które uwielbiał, jako dziecko, wyczekując pierwszej gwiazdki przed wigilią, kiedy to w domu dziadków zasiadali cała rodziną do kolacji.

poniedziałek, 14 grudnia 2015

"Pierwszy raz" Rozdział 33


– Zjemy coś przed wyjściem? – zapytała Agnieszka, jedna z jej współlokatorek.
– Nie jestem głodna – odpowiedziała Lena, zaparzając zieloną herbatę.
Dziewczyna zmierzyła ją wzrokiem i pokręciła niezadowolona głową, aż jej ciemne włosy związane w koński ogon zatańczyły wokół twarzy.
– Lena, w ogóle nie jesz. Martwię się o ciebie. Źle się czujesz? – zapytała z troską i podsunęła jej pod nos talerz z dwoma kanapkami.

czwartek, 10 grudnia 2015

"Pierwszy raz" Rozdział 32


Obudził go odgłos szumiącej wody, dochodzący gdzieś z daleka. Przetarł oczy i przewrócił się na bok. Od razu zauważył, że łóżko obok jest puste, ale wciąż ciepłe. Zapach kawy przyspieszył proces jego pobudki. Podniósł się z łóżka, przyzwyczajając oczy do mocnego światła, sączącego się z odsłoniętego okna. Wstał i oporządził łóżko. Przez chwilę zastanawiał się nad kolejnym ruchem, ale trwało to tylko kilka sekund, następnie ruszył w stronę łazienki. Niezaryglowane drzwi tylko utwierdziły go w jego zamiarach.
Wszedł do środka, tonąc w parze i wilgoci. Zrzucił z siebie bokserki i odchylił zasłonę prysznicową. Lena odwróciła się przestraszona, ale gdy napotkała jego wzrok, wyraźnie się rozluźniła.

poniedziałek, 7 grudnia 2015

"Pierwszy raz" Rozdział 31


Wybiła czwarta nad ranem i ostatni goście, w tym Kuba i jego towarzyszka, zbierali się waśnie do domu. Chłopak był bardzo zmęczony, ledwie stał na nogach. Arletta wprost przeciwnie – tryskała dziwną, nienaturalną o tej porze energią.
Zamówili taksówkę, pożegnali się z Łukaszem i Magdą, a następnie wyszli na zewnątrz. Kuba udał, że czegoś zapomniał i poprosił dziewczynę, żeby na niego zaczekała. Wśród garstki weselnych niedobitków wypatrzył zieloną sukienkę i jej piękną właścicielkę. Spotkali się z Leną spojrzeniami i wymienili niewerbalne sygnały, które wyćwiczyli do perfekcji podczas tego wesela. Kuba podniósł do góry telefon i szybko wystukał:
Odwiozę ją do domu i przyjadę po Ciebie. Pozbądź się tej kuli u nogi.

piątek, 4 grudnia 2015

"Pierwszy raz" Rozdział 30

                                                             +18                                                             
Następne kilka godzin Lena spędziła gawędząc ze znajomymi i rodziną. Wspominała z ciocią Elą ostatnie wakacje nad morzem, a z kuzynką Kasią nadrabiały czas opowieściami ze swojego życia, ponieważ nie widziały się prawie rok. Pożartowała z dziewczynami, które poznała na wieczorze panieńskim i zapoznała kilka nowych osób. Wszyscy wiedzieli, że wesela to jeden wielki wieczorek zapoznawczy.

środa, 2 grudnia 2015

"Pierwszy raz" Rozdział 29


Kościół, tłum, ceremonia, jej zielona sukienka. Młodzi, życzenia, rosół, jej zielona sukienka. Pierwszy toast, głośny śmiech, jej zielona sukienka. Kuba nie potrafił skupić na niczym uwagi. Nieważne, co robił i co się działo dookoła, kątem oka zawsze szukał pięknej zielonej sukienki.
Kiedy zobaczył Lenę, serce omal nie wyskoczyło mu z piersi. Piękna długa suknia opinała jej piersi i talię, a potem opadała w dół zwiewnymi kaskadami. Nie zakrywała tych gładkich smukłych ramion, które są takie miękkie w dotyku. Odkrywała wystające kości obojczyka, po których Kuba uwielbiał wodzić ustami.
Jej piękne długie włosy splecione zostały w misterny warkocz, który biegł wokół głowy. Zapach tych włosów Kuba mógłby rozpoznać wśród miliona innych zapachów. Tak bardzo wgryzła mu się w serce, że nie widział i nie słyszał innych kobiet. Mógłby znaleźć się na bezludnej wyspie z tysiącem pięknych dziewczyn, a i tak tęskniłby tylko za nią.
Tak bardzo był nią omotany.