środa, 2 grudnia 2015

"Pierwszy raz" Rozdział 29


Kościół, tłum, ceremonia, jej zielona sukienka. Młodzi, życzenia, rosół, jej zielona sukienka. Pierwszy toast, głośny śmiech, jej zielona sukienka. Kuba nie potrafił skupić na niczym uwagi. Nieważne, co robił i co się działo dookoła, kątem oka zawsze szukał pięknej zielonej sukienki.
Kiedy zobaczył Lenę, serce omal nie wyskoczyło mu z piersi. Piękna długa suknia opinała jej piersi i talię, a potem opadała w dół zwiewnymi kaskadami. Nie zakrywała tych gładkich smukłych ramion, które są takie miękkie w dotyku. Odkrywała wystające kości obojczyka, po których Kuba uwielbiał wodzić ustami.
Jej piękne długie włosy splecione zostały w misterny warkocz, który biegł wokół głowy. Zapach tych włosów Kuba mógłby rozpoznać wśród miliona innych zapachów. Tak bardzo wgryzła mu się w serce, że nie widział i nie słyszał innych kobiet. Mógłby znaleźć się na bezludnej wyspie z tysiącem pięknych dziewczyn, a i tak tęskniłby tylko za nią.
Tak bardzo był nią omotany.

Kiedy tylko przekroczył próg domu, od razu pożałował swojej decyzji. Nie chciał tu być i nie chciał patrzeć na Lenę z kimś innym. To było nie do zniesienia. Trzymał się w całości do chwili, w której zobaczył ich razem w jakimś ciemnym kącie na korytarzu domu weselnego. Nie miał pewności, co tam robili, ale widok Leny w czyichś objęciach był jak kopniak w brzuch i twarz jednocześnie.
– Podać ci coś? – usłyszał głos Arletty tuż przy uchu.
– Co takiego? – odpowiedział nieprzytomnie.
Dziewczyna nachyliła się nad nim, pokazując wszystkie swoje wdzięki, jakby Kuba do tej pory nie zdążył ich zauważyć. Dziewczyna przy każdej okazji wpychała mu cycki pod oczy. Owszem, zerknął raz, czy dwa, bo był facetem, ale na Boga! Byli przecież na weselu, a to nie była randka.
Żałował tej decyzji. Arletta była jego koleżanką jeszcze z czasów, gdy mieszkał u matki. Była ich sąsiadką i Kuba widywał ją od czasu do czasu, ale nie byli ze sobą w wyjątkowo zażyłych stosunkach.
Kuba wybrał Arlettę z dwóch powodów. Po pierwsze była ładna, co miało być dodatkowym bodźcem, wywołującym zazdrość Leny, a po drugie był przekonany, że to bezpieczny temat. Nie sądził, że dziewczyna zamykając za sobą drzwi swojego mieszkania zmieni się w krwiożerczego wampa. Kiedy tylko nadarzała się okazja chwytała go za rękę, od czego wzdrygał się, bo wiedział, że Lena na to patrzy. Flirtowała z nim na każdym kroku, aż Kuba kilka razy musiał ratować się głupimi żartami, żeby nie odpowiadać na jej pełne aluzji pytania.
To była istna kara boska, na którą w pełni. Było już jednak za późno na odwrót, dlatego postanowił, że utemperuje Arlettę, żeby Lena nie wzięła ich zażyłości za coś więcej, niż koleżeńskie wygłupy. Tylko tego mu brakowało do szczęścia.
– Pytam, czy podać ci coś do jedzenia, albo picia? – zapytała z uśmiechem, wciąż się nad nim bezwstydnie nachylając.
– Nie, dzięki – odsunął się od niej, bo kątem oka znowu zobaczył zieloną sukienkę, przemykającą gdzieś w tłumie.
Kuba otrzymał miejsce niedaleko Łukasza i Magdy, a jego utrapienie siedziało niemalże naprzeciw. Kuba cieszył się z tego, ale też bardzo go to stresowało, bo nie miał pojęcia, co jeszcze wpadnie do głowy tej dziewczynie, która miał za towarzyszkę.
Właśnie ogłoszono pierwszy taniec młodych. Wszyscy ustawili się wokoło, aby móc z bliska przyjrzeć się temu spektaklowi. Z głośników popłynęła piosenka, której Kuba nie znał, ale rozpoznał wokalistkę, Celin Dion (Always be your girl). Bezwiednie powiódł wzrokiem po ludziach, żeby znaleźć „swoją” dziewczynę.
Gdy jego wzrok spoczął na dziewczynie w zielonej sukience stwierdził, że ona także mu się przypatruje. Kuba wyciągnął telefon i napisał:
Zgadnij, kto już na zawsze będzie MOJĄ dziewczyną.
Po czym wysłał to pospiesznie, nim ucichnie muzyka i czar pryśnie. Podniósł do góry telefon, żeby dać jej znać o swojej wiadomości. Lena wywróciła oczami, na co się uśmiechnął. Sięgnęła dyskretnie do swojej małej torebki i wyciągnęła telefon. Kuba obserwował ją uważnie, gdy czytała SMS-a. Uśmiechnęła się, ale nie popatrzyła na niego, tylko wodziła wzrokiem za parą, sunąca po parkiecie. Kuba nigdy nie podejrzewał swojego kumpla o taki wdzięk w tańcu. Zamierzał go tym potem torturować, ale w głębi duszy szczerze mu tego zazdrościł.
Gdy pierwszy taniec dobiegł końca, wszyscy rozeszli się na swoje miejsca. Kuba nie odrywał oczu od Leny, która poświęciła mu tylko przelotne spojrzenie, a następnie zajęła miejsce przy stole.
Zanim usiadł, sprawdził skrzynkę odbiorczą w telefonie i stwierdził, że ma od Leny odpowiedź:
Arletta?
Kuba pokręcił głową i uśmiechnął się szeroko. Jego mała zazdrośnica.
Pudło
Odpisał pospiesznie i zajął miejsce tuż obok Arletty, która zobaczywszy go z telefonem w dłoni i szerokim uśmiechem na twarzy, zmrużyła podejrzliwie oczy.
– Co tam za wiadomość dostałeś, że się tak cieszysz? – zapytała, a w jej głosie usłyszał zazdrość, czym bardzo go wkurzyła.
Przecież to nie była randka i chociaż nie powinien jej ignorować, ani lekceważyć, to na pewno nie musiał się jej z niczego tłumaczyć.
– Nic takiego – opowiedział i zabrał się za jedzenie, żeby zapchać czymś usta i nie odpowiedzieć jej czymś dosadniejszym.
Oczywiście, podczas każdej najmniejszej czynności czuł na sobie wzrok Leny, albo sam ją nim przewiercał. Była tak piękna w tej swojej zielonej sukience, że to było aż trudne do ogarnięcia.
Trudna do zniesienia była też obecność tego kolesia, który działał mu strasznie na nerwy. A gdy w ich domu niemal wyznał miłość „jego” Lenie, Kuba prawie stracił panowanie nad sobą. Chciał kolesia pchnąć do tyłu i zapewnić go, że jeśli jeszcze raz zwróci się do niej w taki sposób, to go zatłucze. Czy takie zachowanie było normalne? Niekoniecznie. Czy mu to przeszkadzało? Niezbyt.
– Zatańczymy? – zapytała Arletta, gdy zespół rozpoczął jakiś wolny kawałek.
Kuba nie miał wyjścia. Podniósł się ciężko z krzesła i ruszył z nią na parkiet. Ku jego irytacji na środku sali pojawiła się także Lena i ten frajer, którego ze sobą przytaszczyła. W tle płynęła wolna muzyka, co wcale nie było mu na rękę, bo raz: Arletta przyklei się do niego jak rzep do psiego ogona. A dwa: Lena i ten koleś także będą tańczyć bardzo blisko siebie.
Na parkiecie zaczynało pojawiać się coraz więcej osób. Na dworze panował już mrok, a sala w tej części została oświetlona jedynie niewielkimi oczkami z podwieszanego sufitu. Kuba oddałby teraz wszystko, żeby zamiast Arletty mieć w ramionach dziewczynę w zielonej sukience.
Niespodziewanie ktoś podszedł do nich i poklepał jego partnerkę w ramię i dopiero po chwili Kuba zorientował się, że to była Magda, która szeptała jej coś do ucha. Arletta pokiwała głową, a potem powiedziała, że zaraz wraca.
Kuba został sam na parkiecie i gdy chciał wrócić na swoje miejsce, zauważył, że Łukasz stanął przy Lenie i Rafale i o czymś z nimi rozmawiał. Koleś skinął głową i poszedł za Łukaszem. Na ten widok Kuba uśmiechnął się tak szeroko, że omal nie naderwał sobie kącików ust. Dotarło do niego, co robiły te przebiegłe lisy, które mieli za parę młodych.
Lena lekko zdezorientowana rozejrzała się do dookoła i miała zamiar zejść z parkietu, ale wtedy uchwyciła jego spojrzenie. Splotła ręce z przodu i uśmiechnęła się, zastygając w miejscu. Czekała na niego.
Nie pytał ją o zgodę o taniec, bo nie musiał. Była jego dziewczyną. Nawet, jeśli jeszcze to do niej nie dotarło, była jego. Od pierwszej chwili, gdy ją tylko zobaczył. I nic nie mogła na to poradzić.
– Zrobili to specjalnie? – zapytała, wsuwając dłoń w jego rękę.
Jej drugą rękę ułożył sobie na ramieniu. Objął ją ciasno w pasie i bardzo powoli zaczęli kołysać się do melodii, płynącej z głośników. Może to było głupie i beznadziejnie romantyczne, ale gdy byli razem to wszystko do siebie idealnie pasowało. Nawet jej ciało przylegało do niego, tworząc całość. Gdy byli razem, to byli jednym.
– Coś ty. To tylko przypadek – odpowiedział, dotykając ustami jej szyi, a potem nagich ramion.
Lena zaśmiała się i przylgnęła do niego ciaśniej, jakby bała się, że ktoś ich zaraz rozdzieli.
Jeszcze nigdy nie tęsknił tak bardzo za dotykiem czyjejś skóry. Za czyimś zapachem i ciepłem. To było wręcz nie do zniesienia.
– Lena, po co zaprosiłaś tego niemotę? – zapytał, bo czuł straszną frustrację, bo odmawiano mu tego, co mu się należało. – Po jaką cholerę.
– Z tego samego powodu, dla którego ty zaprosiłeś Arlettę – imię dziewczyny wymówiła z pogardą, co bardzo go rozbawiło. – Po prostu nie chciałam iść sama – dodała smutno.
– Kochanie – po raz pierwszy wyrwał mu się ten pieszczotliwy zwrot i na chwile się zawahał, bojąc się jej reakcji, ale postanowił kontynuować: – Ja tu byłem i powinnaś była zaczekać na mnie.
Lena podniosła na niego oczy i uśmiechnęła się, eksponując te swoje przepiękne dołki w policzkach. Gdyby tylko wiedziała, jak bardzo Kuba je uwielbiał. Gdyby tylko wiedziała, jak bardzo uwielbiał ją całą.
– A co by się stało z biedną Arlettą i jej…cyckami? – zapytała, drażniąc się z nim.
– Przestań zazdrośniku – cmoknął ją dyskretnie w ramie. – Dobrze wiesz, że to tylko…koleżanka. Nic dla mnie nie znaczy – po czym nachylił i szepnął jej do ucha. – Ty jesteś moją dziewczyną. Zawsze byłaś i zawsze będziesz.

W tym samym momencie skończył się utwór. Odsunęli się od siebie i Kuba chciał, aby te słowa zawisły w powietrzu, dając jej czas na oswojenie się z nimi. Odprowadził ją na miejsce, ucałował w dłoń, a następnie wrócił do swojego stolika, gdzie czekała już na niego naburmuszona…Arletta. 

24 komentarze:

  1. Jejku jaki ten Kuba słodki, rozdział super :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jako jedyna doceniasz ten romantyzm, inne chcą tylko "akcję" w ciemnym kącie :D

      Usuń
    2. A ja doceniam ten romantyzm i przez cały rozdział uśmiechałam się pod nosem, ale... No na akcję w ciemnym kącie też czekam :D

      Usuń
    3. no dobra, niech wam będzie ta akcja w ciemnym kącie :D

      Usuń
  2. Dziękuję dziękuję dziękuję dziękuję bardzo 💖 uwielbiam tę parę i Ciebie też uwielbiam bardzo czekam na więcej ......ale to już wiesz pozdrawiam Magda I.

    OdpowiedzUsuń
  3. Powiem to poraz kolejny kocham Kubę :) a teraz jeszcze Łukasz urósł w moich oczach . Genialny rozdział śmieję się sama do siebie a oczami wyobrazni (a mam bujna)widzę naburmuszona Arlete :) genialne :* <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Biedna Arletta i jej cycki chyba zostaną porzucone :P
    Uwielbiam Kubę jest cudowny :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Aaaaaa! I mój dzień stał się piękniejszy! <3 Widzę Kochana że emocje będą dawkowane..gdzie ten ciemny kąt, gdzie? Czekam na ciąg dalszy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będzie małe zboczuchy... bo to jeszcze nie koniec wesela :D

      Usuń
  6. Biedne cycki.. znaczy się biedna Arletta :D
    Nie no, rewelacyjny rozdział, są emocje i pośmiać się można. Widzę, że Kuba powoli zaczyna ją swajać z tym co sama wie, ale boi się przyznać. ;)

    Ale, ale... kiedy będzie kącik? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. moje kochane zboczuchy...ja wam z romantyzmem wychodzę, a te "kącik" chcą :D Będzie, będzie i to jaki ;)

      Usuń
    2. No co? Należy nam się coś od życia :D

      Usuń
  7. Ja proponuję założyć fanclub miłośników KUBY:-)

    OdpowiedzUsuń
  8. ostatnimi czasy zwleczenie się przed 6.00 z łózka, żeby zdążyć do pracy na 7, jest dla mnie nie-lada wyczynem. Jednak, gdy czekam na kolejny rozdział PR w dziwny sposób potrafię wstać tak jak dzisiaj o 5.30 !! i zdążyć wejść na internet !! Do pracy ruszyłam w podskokach ! Cud pani Agato, cud!! Rozdział 29 dał mi wiele emocji i ... zaskoczył - pozytywnie oczywiście. Pozdrowienia !!
    emka

    OdpowiedzUsuń
  9. Cudo <3 Nie wiem co w sobie mają te Kuby, ale coś jednak mają hihi

    OdpowiedzUsuń
  10. boski kawałek, a ja sie przyznam że tez liczyłam na jakiś numerek w kibelku , a za to było tak romantycznie że az mnie ścisnęło w dołku ach

    OdpowiedzUsuń