poniedziałek, 7 grudnia 2015

"Pierwszy raz" Rozdział 31


Wybiła czwarta nad ranem i ostatni goście, w tym Kuba i jego towarzyszka, zbierali się waśnie do domu. Chłopak był bardzo zmęczony, ledwie stał na nogach. Arletta wprost przeciwnie – tryskała dziwną, nienaturalną o tej porze energią.
Zamówili taksówkę, pożegnali się z Łukaszem i Magdą, a następnie wyszli na zewnątrz. Kuba udał, że czegoś zapomniał i poprosił dziewczynę, żeby na niego zaczekała. Wśród garstki weselnych niedobitków wypatrzył zieloną sukienkę i jej piękną właścicielkę. Spotkali się z Leną spojrzeniami i wymienili niewerbalne sygnały, które wyćwiczyli do perfekcji podczas tego wesela. Kuba podniósł do góry telefon i szybko wystukał:
Odwiozę ją do domu i przyjadę po Ciebie. Pozbądź się tej kuli u nogi.

Lena odczytała dyskretnie wiadomość i potwierdziła skinieniem głowy. Kuba odpowiedział jej uśmiechem i wyszedł na zewnątrz, gdzie już czekała taryfa. Chłopak zajął miejsce obok kierowcy, co wkurzyło Arlettę. Niemal słyszał jej syk, dochodzący z tylnego siedzenia. Kuba nie chciał ryzykować. Już raz udało jej się złapać go za krocze pod stołem, gdy goście śpiewali sto lat młodej parze. Tak go to zaskoczyło, że przez chwilę zastygł w miejscu z rozdziawioną gębą. Po chwili minęło zaskoczenie i pojawiła się irytacja, a po niej wściekłość. Jakim prawem go w ten sposób dotykała? Czy dał jej pozwolenie gestem, czy słowem na takie śmiałe zachowania? Nie, dlatego uznał ten incydent za wyjątkowo chamski i pozbawiony jakichkolwiek podstaw.
Dotarli na miejsce i Kuba poprosił taksówkarza, aby ten chwilę na niego zaczekał. Wyszedł z samochodu tuż za Arlettą, która słysząc tę prośbę niemal na niego prychnęła.
– Rozumiem, że nie chcesz wejść do środka? – zapytała, chwytając się bezpośredniości, jako ostatniej deski ratunku.
– Jestem zmęczony Arletta. Chciałbym się już położyć spać. Dziękuję ci za towarzystwo. Było mi bardzo miło – zachował pełną kurtuazję, która przydawała się w takich sytuacjach.
– Rozumiem.
Oby, pomyślał złośliwie, ale szybko skarcił się za to w duchu. Może jednak dał jej jakieś niewłaściwe sygnały? A może tym jedynym i największym okazało się samo zaproszenie? Nieważne. Było mu przykro, że sprawia jej zawód, ale co miał innego zrobić? Oświadczyć się jej, czy wyznać dozgonną miłość? Chyba jedynie to by ją zadowoliło. I porządne rżnięcie, dodał w myślach i wbrew naturze każdego faceta, wzdrygnął się na ten pomysł. Nie potrafił już sobie wyobrazić kogoś, kto nie jest…Leną. A na myśl o ich wspólnej schadzce w altance, dostawał przyspieszonej akcji serca, które skakało po jego klatce piersiowej, jakby zamieniło się w chomika w kołowrotku. Co innego skakało w jego spodniach, ale to nie był dobry moment na tego typu reakcje, bo jeszcze Arletta pomyśli, że ten rosnący w jego spodniach „namiot” to na jej cześć.
Dał jej buziaka w policzek i wsiadł pospiesznie do taksówki, dając kierowcy adres domu rodziców Leny. Upewnił się jednak wcześniej SMS-wo, czy właśnie to miejsce wybiera na spotkanie. Niecierpliwił się tak, jakby nie widział jej z miesiąc. Dopiero teraz pozwolił sobie na wspomnienia ich chwil podczas oczepin. Jezu, to było coś niepojętego, jak ta dziewczyna rozkładała go na łopatki. Jak bardzo była go spragniona i jak szybko na niego reagowała.
Zerknął na wyświetlacz telefonu, żeby sprawdzić, gdzie powinien teraz ewentualnie pokierować taksówkarza.
Jesteśmy w drodze do domu. Będziemy za kilkanaście minut.
Nie spodobał mu się ten zwrot „my” w SMS-e. Kogo miała na myśli, pisząc „my”. Oby chodziło o kogoś innego, niż ten Rafał. Miał taką nadzieję, bo koleś całe wesele działał mu na nerwy. Przykleił się do Leny, jak taśma samoprzylepna i nie dał jej nawet spokojnie wyjść do toalety. Kto się tak zachowuje? Na pewno nikt normalny.
Zastanowił się przez chwilę, jak to rozegrać. Wiedział jedno – nie będzie ukrywał tego, że czeka tu na nią i że zabiera ją do siebie na noc.
Zapłacił taksówkarzowi, nie zabierając reszty i przystanął przy domu rodziców Leny i Łukasza. Usiadł na krawężniku, poluzował krawat i rozpiął dwa guziki koszuli przy szyi. Nagle, zaatakowały go wspomnienia. Zaśmiał się niemal w głos, gdy przypomniał sobie swój wyczyn sprzed lat. Był dokładnie w tym samym miejscu, gdy przed laty zdecydował się wyznać miłość szesnastoletniej Lenie.
Ile to już czasu minęło, pomyślał. Tak bardzo się zmienił. Tylko to nie czas go zmienił, a ostatnie zdarzenia. To, że mógł zginąć otworzyło mu oczy tak szeroko, że chyba już nigdy ich nie zamknie. Postanowił, że nie będzie trwonił życia na marazm i brak perspektyw. Od pewnego czasu nosił się z zamiarem dużej zmiany. Był wciąż młody i nie chciał patrzeć, jak jego życie przelewa mu się przez palce. Nie po to odzyskał na nowo Lenę, żeby teraz miał ją znowu stracić. Nie straci jej i nawet jeśli ona odejdzie. Wierzył głęboko, że kiedyś do niego wróci, bo był pewien, że byli sobie przeznaczeni.
Nie. Nie zwariował, nie przemienił się także w „maślaka”, jak jego kumpel Krzysiek określał facetów, którzy w wyniku zakochania potracili swoje jaja. Po prostu patrzył na wszystko z innej perspektywy. Tej właściwej perspektywy.
W jego życiowe przemyślenia wdarł się odgłos nadjeżdżającego samochodu. Kuba wstał z krawężnika i wsadził ręce w kieszenie. Czarne BMW zatrzymało się tuż przy podjeździe. Wysiedli z niego Lena, jej rodzice i jej taśma samoprzylepna. Kuba zacisnął mocno szczęki, ale postanowił się bez powodu nie nakręcać.
Skinął głową w stronę rodziców dziewczyny, nie wiedząc, czy się z nimi wita, czy żegna. Na jego widok Rafał zmrużył oczy, na co Kuba jedynie się uśmiechnął. Lena przywitała go promiennym uśmiechem, a jemu to w zupełności wystarczyło. Nie potrzebował niczego więcej do szczęścia. Jeśli ona była zadowolona z jego obecności, to wszyscy inni mogli się iść walić w cholerę.
– Cześć – powiedziała, wciąż się uśmiechając.
Kuba nie widział nic, prócz jej pięknego, zmęczonego uśmiechu.
– Cześć – też się uśmiechał z całych sił.
Nagle ich wzajemny trans przerwało chrząknięcie, jakby świni, pomyślał natychmiast.
– Lena – odezwał się Rafał – Możemy chwilę porozmawiać? – zapytał, a potem nie czekając na jej odpowiedź, oddalił się na pewną odległość.
Lena wywróciła oczami, a potem puściła do Kuby oko, co wprowadziło go w stan euforii. W takiej chwili nie mogło mu zepsuć nastroju.
Chwilę potrwała ta ich cicha wymiana zdań, po której Rafał wsiadł w swój samochód i odjechał. Kuba zastanawiał się, ile ten bystrzak wypił, ale gdy tylko napotkał wzrok „swojej” dziewczyny szybko zapomniał o tej kwestii.
– Tak wyglądał męski foch, jakbyś nie wiedział – powiedziała, wciąż się uśmiechając.
Kuba zaśmiał się w głos i przyciągnął ją do siebie. Odgarnął z jej twarzy luźne pasma, które tańczyły wokół jej głowy przy każdym ruchu. Ujął jej twarz w obie dłonie i długo się jej przyglądał. Lena wsunęła ręce pod jego marynarkę, a potem oparła palce jego pasku od spodni.
– Zimno ci? – zapytał, bo zdał sobie sprawę, że przecież Lena jest w przewiewnej sukience z odkrytymi ramionami.
Na dworze zaczynało już świtać i o tej porze robiło się zawsze najchłodniej. Zanim dziewczyna zdołała odpowiedzieć, ściągnął swoja marynarkę i nałożył jej na ramiona.
– Jak w komedii romantycznej – zaśmiała się. – Ale dzięki. Rzeczywiście zmarzłam.
– Wezwać taksówkę, czy pójdziemy pieszo? – zapytał.
– A dokąd chcesz mnie zabrać? – odpowiedziała, a w jej głosie pojawiła się zaczepna nuta.
– Do nieba – chciał być romantyczny, ale jak tylko to zdanie opuściło jego usta, parsknął głośnym śmiechem.
Lena zareagowała tak samo i wciąż się śmiejąc, oparła głowę o jego pierś. Poczuł jej ciepło. Przytulił ją i objął ramionami. Już zawsze chciał ją mieć tylko dla siebie. Chciał, aby oboje, mówiąc o powrocie do domu mieli na myśli ten sam adres, to samo miejsce.
Ciasno spleceni ruszyli przed siebie. Gdy przekroczyli próg jego mieszkania, zaczęli się namiętnie całować. Wywrócili się na łóżko, strącając przy tym lampkę nocną. Chociaż żadne nie było zbyt pijane, jak na zawołanie wybuchnęli głośnym śmiechem. Po chwili, gdy minęło to szaleństwo, Kuba wstał i poszedł do łazienki. Kiedy z niej wyszedł, zastał Lenę na grzebaniu w jego szafie z ubraniami. Jeszcze go nie zauważyła i Kuba wykorzystał to, żeby przyglądać się temu niesamowitemu wydarzeniu. Dziewczyna wyszukała jeden z jego T-shirtów, a następnie zsunęła z ramion sukienkę, a potem zdjęła stanik. Przełożyła przez głowę jego koszulkę i wskoczyła do łóżka, którego nie zaścielił, wychodząc z niego przed kilkunastoma godzinami.
Kuba dopiero wtedy odważył się poruszyć. Jego serce rozpuściło się w piersi. Jej nieświadome i swobodne zachowanie całkowicie go rozczuliło. Była taka nieskrępowana i zadomowiona w jego mieszkaniu, że to było wręcz niesamowite.
Bez słowa rozebrał się, wyłączył światło i położył się obok niej. Lena podsunęła się pod ścianę, robiąc  mu miejsce. Objął ją ramieniem i przysunął bliżej do siebie.

Mimo tego, że dzień rozpoczynał właśnie swoje panowanie, oni byli już daleko stąd, zanurzeni po czubek głowy w śnie.

16 komentarzy:

  1. Ojej <3 ale urocze to wyszło ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. mało, mało i jeszcze raz mało proszę o więcej!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Super ☺i babska frustracja i meski foch 😂tak mi przyjemnie na serduchu 😊

    OdpowiedzUsuń
  4. Pani Agato, bardzo cenię sposób, w jaki sposób Pani buduje postaci. Ma Pani to coś, czego brakuje niekiedy w polskich powieściach tj. umiejętność pokazywania wnętrza człowieka. To jest sztuka - nie każdy to potrafi. Ostatnio denerwuje mnie w książkach pośpiech, wszystko się dzieje "od razu", co stwarza nierealną rzeczywistość. Czekam na dalsze części. Ja po prostu przy KNMP odpoczywam, nie wiem ile razy ją przeczytałam. Bardzo za to Pani dziękuję i życzę sobie i Pani dalszego zabierania nas w świat Pani bohaterów. - nie tylko Kuby i Leny:-)
    cichafankaSK

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci kochana za takie miłe słowa :* Ja także nie lubię szybkiej akcji w rozwoju uczucia głównych bohaterów. W prawdziwym życiu tak się nie dzieje, dlatego staram się też tego nie robić w moich opowiadaniach :)

      Usuń
  5. Jacy oni są cudowni;-) i jak słodko się zrobiło:-) uwielbiam i czekam na jeszcze!!!

    OdpowiedzUsuń
  6. Dziękuję bardzo <3 <3 <3 <3 <3 uwielbiam Kubę i to bardzo Lena zresztą też .... czekam na więcej ...

    OdpowiedzUsuń
  7. moge to czytać bez końca i bardzo się wkurzam jak się to już kończy-cudne

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, że króciutkie, ale musicie mi wybaczyć...gonią mnie terminy z drugą książką :)

      Usuń
  8. Jakie to urocze <3
    Chciała bym takiego Kubę mieć przy sobie ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Cukierkowo między Leną i Kubą. A ta damska frustracja i męski foch wyciągnięte prosto z życia poprostu genialne. Jak ja to kocham ��

    OdpowiedzUsuń
  10. Jak to się stało, że przeoczyłam ten rozdział to ja nie wiem...
    A on taki uroczy i romantyczny. :) Uwielbiam to jak piszesz, ale to już wiesz ;)

    OdpowiedzUsuń