czwartek, 17 grudnia 2015

"Pierwszy raz" Rozdział 34


Wróciła, wróciła, wróciła, w jego głowie była tylko ta jedna, jedyna myśl. Wróciła. Moja Lena. Była zdyszana, spocona. Jej włosy wysuwały się z luźnego koka i opadał pasmami na ramiona. Jej policzki były zaczerwienione od wiatru i chłodnego powietrza. Rozchyliła usta, wpatrując się w niego smutnymi oczami.
Jak w transie otworzył szerzej drzwi, zapraszając ją tym gestem do środka. Dziewczyna przekroczyła powoli próg jego mieszania, dzierżąc w rękach torbę podróżną. Chciał ją od niej przejąć, albo przynajmniej coś powiedzieć, ale nic nie przychodziło mu do głowy.

– Kuba… – zaczęła cicho – …tak bardzo mi przykro – dodała i przełknęła ciężko ślinę.
Kuba odsunął się od niej, ale tylko na pół kroku, aby wciąż była w zasięgu jego dotyku. Podniósł do góry dłoń i delikatnie pogładził jej policzek. Tak bardzo za nią tęsknił. Tak, jak jeszcze nigdy za nikim. Lena pod wpływem tej pieszczoty przymknęła powieki, a z jej ust wydobyło się ciche westchnienie.
Czy ona też to czuła?, zastanawiał się i posunął się dalej, biorąc jej twarz w obie dłonie. Tak bardzo tęsknił za jej zapachem, za dotykiem jej skóry, za jej głosem, śmiechem…
– Tęskniłem za tobą – powiedział, odzyskując głos.
– A ja za tobą – odpowiedziała drżącym głosem. – Przepraszam i tak bardzo mi przykro – dodała, podnosząc na niego zaszklone oczy.
Kuba nic na to nie odpowiedział. Nie chciał teraz o tym rozmawiać. Chciał po prostu mieć ją przy sobie bez żadnych obietnic, bez deklaracji, bez przeprosin i żalu. Chciał wrócić do tego, co mieli wcześniej. Chciał mieć ją przy sobie, gdy będzie musiał podejmować te okropne decyzje. Tylko tyle teraz potrzebował.
– Ciii – szepnął jej przy ustach. – Nie rozmawiajmy dziś o tym – pocałował ją w czoło. – Proszę – dodał.
Jej oddech przyspieszył, a klatka piersiowa unosiła się i opadała w szybkim tempie. Kuba chciał poczuć bicie jej serca, żeby uwierzyć, że naprawdę wróciła. Zbliżył się do niej i objął ją ramionami, a ona wtuliła głowę w jego pierś. Tak jakby nie odeszła, tylko była tu z nim cały czas. Zatopił twarz w jej włosach i wdychał ten cudowny zapach, który był mieszaniną jej szamponu i wiatru. Kochał ten zapach.
Nie potrafił się powstrzymać i pocałował ją, nie zważając na to, że być może wróciła, tylko po to, żeby go wesprzeć, jako przyjaciółka. Może wróciła, zostawiając na chwilę swoje życie, w którym nie było dla niego miejsca? Nie. Wróciła, bo jej na mnie zależy i tęskniła za mną, tak jak ja tęskniłem za nią. Musiał w to wierzyć, żeby nie rozpaść się na kawałki.
Jego pocałunek był zachłanny i zaborczy. Chciał nim zmazać inne pocałunki, które najpewniej po nim przyszły. Na pewno Lenę całował ktoś inny. Ktoś inny jej dotykał i snuł z nią plany na przyszłość. To był tylko miesiąc, ale Kuba wiedział, że coś w tym czasie musiało się wydarzyć.
Po chwili oderwał się od niej, czując palącą zazdrość, czując żal, żałobę i tysiące innych uczuć, które skumulowały się w ciągu kilku dni.
– Przepraszam. Nie powinienem był tego robić – odsunął się od niej i podszedł do kuchennego blatu, a potem oparł się o niego biodrem. – Nie jestem sobą od wczoraj – powiedział szczerze, a następnie schował twarz w dłoniach, bo z jego oczu popłynęły łzy, których nie chciał jej pokazywać.
Odwrócił się do niej plecami i zaczął doprowadzać się do porządku. Oparł dłonie o blat i wziął kilka głębokich oddechów. Nie chciał się przy niej rozklejać, bo nie wiedział dlaczego wróciła. Nie zdążył nawet dokończyć myśli, a poczuł jak oplata go ramionami w pasie i przytula twarz do jego pleców.
– Jestem z tobą, Kuba – powiedziała i poczuł przez koszulkę, że całuje go w plecy. – Jestem – dodała cicho.
Kuba zamknął oczy i poddał się czułemu dotykowi i tym słowom, które czuł nawet na opuszkach palców. Odwrócił się do niej. Lena, nie przerywając z nim kontaktu fizycznego, wciąż oplatając go mocno ramionami w pasie, przywarła do niego tak mocno, że Kuba nawet gdyby chciał, nie dałby rady jej od siebie odepchnąć. Objął ją mocno, schował twarz w jej szyi i pozwolił łzom swobodnie popłynąć. Długo powstrzymywał szloch, ale na nic się to zdało, bo po chwili wstrząsnął jego całym ciałem tak mocno, że zabolało go serce.
– Jestem, Kuba – mówiła do niego łagodnie i cicho. – Jestem – dodała z czułością, która wzięła w objęcia jego serce.
Stali w uścisku, wsłuchując się we własne oddechy i zapominając o całym świecie. Kuba tylko przy niej mógł zapomnieć na chwilę o śmierci matki. Matki, która nie umiała okazywać miłości. Matki, która była całe życie samotna, nawet jeśli miała wokół siebie tłum ludzi. Matki, która nie umiała być szczęśliwa. Matki, którą kochał, bo nie ma na świecie dziecka, które w głębi serca nie kochałoby własnej matki.
Jutro będzie musiał wybrać dla niej trumnę i ubranie, w którym spocznie na wieki. Jakby to wszystko miało jakiekolwiek znaczenie. Jakby to, jakie kwiaty położą na jej grobie, miało jakiekolwiek znaczenie.
Lena wzięła go za rękę i podprowadziła do łóżka. Następnie pocałowała, smakując jego łzy, które zastygły na jego ustach. Delikatnie muskała wargami jego usta, potem policzki, czoło i powieki. Palcami przeczesywała jego włosy, gładziła szyję, kark. W jednej chwili poczuł przypływ pożądania, które tak długo w sobie kumulował, bo nie potrafił już wyobrazić sobie kogoś innego na jej miejscu.
Chwycił jej twarz w obie dłonie i oddał pocałunek, który był odzwierciedleniem tego, co właśnie czuł. A gdy poczuł jej język w ustach, nie było już dla nich odwrotu.
Zdarł z niej sportową bluzę, a następnie koszulkę. Była cała mokra od potu, a ten zapach podniecił go do granic możliwości. Odciął dopływ racjonalnych myśli do jego głowy i zabrał od niego cały ból. Lena usiadła na nim okrakiem, po czym sięgnęła po jego T-shirt i ściągnęła mu go przez głowę tylko na chwilę przerywając ich pocałunek. Dotyk jej ciepłej i miękkiej skóry był jak balsam na jego tęsknotę i samotność. Wystarczył tylko jej dotyk, aby mógł na powrót poczuć się sobą. Całował jej podbródek, językiem znaczył każdy fragment jej szyi, kochał ustami jej ramiona i piersi. Obrysowywał językiem kształt twardego sutka, słuchając jej cichych jęknięć w takt jego mokrych muśnięć języka.
Ocierała się o niego, nie mogąc znaleźć spełnienia, co było niesamowitym widowiskiem. Kochał ją całym sobą i wszystko, co razem dzielili było jak sen. Jak piękny sen.
– Kocham cię – powiedział, chwyciwszy rękoma jej twarz.
Patrzyła na niego rozbieganymi oczami, w których tęczówki zostały przykryte niemal w całości szerokimi źrenicami. Powiedział to, bo nie znał dnia, ani godziny. Nie wiedział, czy jutro się obudzi i będzie miał szansę raz jeszcze jej to powiedzieć. To była jedyna prawda w jego życiu i nie chciał jej już ukrywać. Jeśli Lena tego nie odwzajemniała…to niech tak będzie, ale niech ma świadomość tego, że u niego nic się nie zmieniło. Nic nigdy się nie zmieni.
– Kuba… – w jej oczach pojawiły się łzy, które zabolały go tak mocno, że poczuł to w całym ciele.
Spuścił wzrok, próbując przełknąć kolejny cios i kolejny zawód, ale ona podniosła siłą jego twarz i spojrzała mu prosto w oczy.
– Kuba, ja…ja też… – szepnęła tylko tyle i aż tyle. – Ja też.
Kuba nie potrzebował już niczego więcej. Tych kilka słów zmieniło wszystko. Ponownie zaczął ją całować i pieścić. Przewrócił ją na plecy i zaczął rozpinać jej spodnie. Pomagała mu, podnosząc wysoko biodra, równie niecierpliwa i spragniona. Podniósł się i szybkimi ruchami zsunął je z jej bioder, a potem nóg i rzucił obok łóżka. Tuż za nimi poszły jej fioletowe majtki, a potem w pośpiechu pozbył się swoich spodni. Gdy sięgnął do bokserek, Lena chwyciła go za ręce.
– Pozwól mi – popatrzyła z prośbą w oczach.
Podniósł do góry ręce, pokazując jej tym, że może robić z nim, co tylko zechce…oby szybko.
Lena wsunęła ręce w jego bieliznę i przymknęła oczy, obejmując jego penisa. Drugą ręką zsunęła bokserki w dół, a on odrzucił je od siebie jednym kopnięciem. Odchylił do tyłu głowę, gdy poczuł jak dziewczyna zaczyna go powoli pieścić. W tym samym czasie wspięła się na palce i pocałowała go, dostosowując rytm pocałunku do ruchu swojej ręki. Kuba był już tak blisko…tak blisko. W jednej chwili chwycił ją za uda i podniósł do góry. Następnie posadził na stole, z którego jednym ruchem ręki zrzucił jakieś dokumenty. Zsunął z jej ramion ramiączka stanika, a w odkrytych miejscach smakował już jej skórę. Lena odpięła go i odrzuciła go za siebie.
Kuba sięgnął ręka do jej koka i zdejmując z niego gumkę, uwolnił jej włosy. Uwielbiał jej włosy i to jak falami opadały na jej ramiona. Dziewczyna oblizywała usta, wypinając w jego stronę biodra. Czuł zapach jej cipki i to jak bardzo była mokra. Kuba nie mógł już dłużej wytrzymać. Oderwał się od niej, ale tylko po to, żeby wyciągnąć z szafki nocnej prezerwatywę. Gdy był już gotowy, powrócił do niej i nie tracąc nawet sekundy, założył sobie jej uda na biodra i wszedł w nią. Była na niego gotowa. Była dla niego stworzona.
Dziewczyna odrzuciła do tyłu głowę, a jej włosy opadły na blat, jak złoty płaszcz. Całował, lizał i przygryzał jej sutki, a potem przywarł do niej całym ciałem, zapominając o całym świecie.  Liczyli się tylko oni. Liczyło się tylko tu i teraz.
Jego ruchy stały się szybsze i nachalne, i takie, nad którymi nie miał już kontroli. Lena stękała i wiła się pod nim, czekając na swój nadchodzący orgazm. Chwycił ją za szyję i podniósł ze stołu. Był już tak blisko i chciał mieć ją w swoich ramionach, kiedy będzie w niej dochodził.
– Otwórz oczy – polecił jej.
Zrobiła to ostatkiem sił podnosząc ciężkie powieki. Jej oczy zaszły mgłą, która nadała im ciemniejszy odcień. Oblizała usta, a potem je mocno przygryzła.
– Patrz na mnie, Lena…patrz cały czas na mnie – wydyszał przy jej ustach.
Posłuchała go i ani przez chwilę nie spuściła z niego oczu. Ani przez chwilę nie przestała na niego patrzeć. Nawet przez chwilę się nie zawahała, bo należała do niego. Od pierwszej chwili, w której ją zobaczył była tylko jego. Czekała na niego, a on czekał na nią.
Z fascynacją obserwował jak jej orgazm zabiera ją daleko stąd. Nie mogła już powstrzymać powiek przed opadaniem. Jęknęła głośno, a on musiał być tego częścią, dlatego przywarł do niej ustami, nie pozwalając na to, aby jakikolwiek dźwięk rozkoszy przed nim umknął. Pulsowanie jej cipki było impulsem, który przyspieszył jego orgazm. Kilka kolejnych pchnięć sprawiło, ze doszedł tak mocno, że długo nie mógł złapać tchu.
– Nie zostawiaj mnie już nigdy więcej – powiedział jej na ucho. – Już nigdy ci na to nie pozwolę – dodał.
Taka była prawda. Już nigdy nie pozwoli jej odejść. Skończyły się gierki i podchody. Nie będzie już odwrotu i ucieczek. Życie jest zbyt krótkie, żeby tracić na to czas. Potrzebowali się równie mocno i takim zachowaniem tylko siebie ranili. Było tego za wiele. Kuba miał dość. Potrzebował stabilności i pewności.
– Nie zostawię – odpowiedziała, wciąż ciasno z nim spleciona.
Pocałowała go delikatnie i czule, tak jak całuje ktoś, kto bardzo kocha. Teraz miał pewność, że nie jest w tym sam i tylko tyle mu było trzeba, żeby w nich uwierzyć. Jeśli Lena go kochała, to nic i nikt nie mógł im przeszkodzić.
 Wzięli razem prysznic, przebrali się i usiedli przy stole. Kuba zrobił Leny kanapki, bo dobrze wiedział ile potrafiła sobie zjeść. Dopiero teraz mógł jej się przyjrzeć i zmartwił się tym, że była taka szczupła i blada.
– Bardzo schudłaś. Nie jesteś chora? – zapytał z troską.
Lena, kończąc piątą i zarazem ostatnią kanapkę, pokręciła głową, a na jej twarzy pojawił się rumieniec.
– Nie. Po prostu…tak za tobą tęskniłam, że nie mogłam jeść ani spać – przyznała, a jemu serce niemal podeszło do gardła.
– Za mną? – nie mógł uwierzyć, że to powiedziała.
Przytaknęła skinieniem głowy, co mocno go wzruszyło. Obszedł stół i usiadł tuż obok niej. Odgarnął włosy z jej twarzy i przytulił ją do siebie.
– Dlaczego to zrobiłaś? – zapytał cicho, chociaż znał już odpowiedź na to pytanie.
Milczała, a on nie naciskał. Poznał ją już dobrze i wiedział, co siedziało w jej głowie. Jej pożegnalny list tylko to potwierdził. Wszystko, co robiła i wszystko przed czym się wzbraniała było wynikiem strachu, który wszedł w nią tak głęboko, że stał się częścią niej. Nawet nie zauważyła, jak zaczęła żyć pod jego dyktando. To był jeden z tych lęków, który ranił najbardziej. Strach przed porzuceniem i zdradą sprawiał, że porażony nim człowiek do końca życia był sam. Budził się i zasypiał sam, a na końcu sam umierał. Taki człowiek kocha, ale nie umie tego okazać. Potrzebuje drugiego człowieka, ale nigdy nie poprosi o pomoc. Boi się samotności, ale woli się w niej utopić, niż pozwolić drugiej osobie dostać się do jego serca.
Kuba dobrze znał tę chorobę duszy, na którą całe życie cierpiała jego matka. 
– Jedz – szepnął jej na ucho. – Chcesz jeszcze? – zapytał, wciąż gładząc ją po głowie, jak małe dziecko.
– Nie – odpowiedziała. – Jestem już pełna – przeżuła ostatni kęs i popiła go ciepłą herbatą.
– Kubuś – zapytała, a na to zdrobnienie po raz pierwszy od czterech tygodni uśmiechnął się. – Powiedz mi, w czym mogę ci pomóc?
Popatrzył jej w oczy, czując niemożliwą do opanowania czułość. Cmoknął ją w czoło, a potem skroń.
– Po prostu tu bądź. Niczego mi więcej nie potrzeba – powiedział prawdę.
Jeśli z nim zostanie, to już nic nie będzie takie straszne. Jeśli będzie miał świadomość tego, że Lena gdzieś na niego czeka i po tym strasznym dniu będzie mógł do niej wrócić, to sama ta myśl utrzyma go przy życiu.
– Nie chcę po prostu być, chcę być z tobą i pomóc ci w czymkolwiek będziesz mnie potrzebował – powiedziała zdecydowanie. – Nie traktuj mnie jak niemrawe dziecko. Powiedz, czego ode mnie oczekujesz, a ja to zrobię. Dla ciebie zrobię wszystko – zakończyła, rozpędzając jego serce do niebezpiecznej prędkości.
– Naprawdę? – zapytał niepewnie.
– Co naprawdę? – odpowiedziała zdezorientowana.
– To, co powiedziałaś, że dla mnie zrobisz wszystko – powtórzył powoli i wyraźnie.

Przełknęła głośno ślinę i skinęła głową, czym wszystko przypieczętowała.

12 komentarzy:

  1. pierwsza !!
    uffff, uffff, hmmmmmm
    pozdrawiam
    emka

    OdpowiedzUsuń
  2. Normalnie ich kocham ♥ ;) a tak ogólnie rozdział cudo tyle emocji, wspaniałych wyznań i wzajemnego zrozumienia.A ta Twoja hot scena na stole hm sama wiesz BOSKA

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  4. SUPER!!!! nawet nie wiem co napisać tak mi się podobało!!!!

    OdpowiedzUsuń
  5. Jakie to cudowne :D
    A jednak za razem takie smutne :(
    Cieszę się że są ze sobą :)
    A zarazem szkoda mi Kuby :(
    Tak bardzo się wdrążyłam w tą powieść. Stała się ona dl mnie tak realna.

    OdpowiedzUsuń
  6. Dziękuję bardzo uwielbiam Kubę,Lenę i Ciebie bardzo bardzo mocno buziaczki dla ciebie za ten piękny rozdział pozdrawiam Magda I.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ożesz... Jak mi się gorąco zrobiło..
    Ekhem... Co to ja miałam? A tak.
    Bardzo fajny rozdział, tyle emocji i uczuć. I to jak Lena się trochę przełamała. WOW!

    OdpowiedzUsuń
  8. Ile w tym jest emocji....Lena nareszcie pokazała że może być przyjaciółką, kochanką i drugą połówką! Kuba jak zawsze fantastyczny! Kocham i czekam na kolejny rozdział ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nareszcie się do tego przyznała! Rozdział genialny! Czekam na kolejne :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Wciąż mam gęsią skórkę 😊 wow!

    OdpowiedzUsuń
  11. ło matko, ale mi błogo na duszy:) ale coś mi się zdaje ż eta sielanka nie potrwa długo i szykujesz dla nas jakies wielkie bum

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie ,nie chcę wielkie bum, niech ta sielanka potrwa jeszcze chociaż ze dwa rozdziały , Agatko jesteś mistrzynią dobrych emocji , nie zmieniaj się proszę... :-)

    OdpowiedzUsuń