wtorek, 27 grudnia 2016

"Sezon na lisa" Rozdział 6

Paula
W środowe przedpołudnie, tuż przed końcem pierwszej zmiany, zjawił się u nas w kuchni pan Krzysztof. Poprosił, abyśmy zamknęli restaurację dwie godziny wcześniej, ponieważ chciałby zorganizować małe spotkanie całego personelu. Chciał oficjalnie przywitać nowych ludzi i rozpocząć tym sezon.
Pomyślałam, że to było miłe z jego strony. Pan Krzysztof – mężczyzna po pięćdziesiątce, zawsze w koszuli i eleganckich spodniach – wydawał się być sympatycznym człowiekiem. Rozmawiałam z nim tylko raz, ale sprawił na mnie pozytywne wrażenie. 
- Będzie picie za free – mrugnął do mnie porozumiewawczo Andrzej.

poniedziałek, 19 grudnia 2016

"Sezon na lisa" Rozdział 5


Paula
Dotarliśmy szczęśliwie do pensjonatu. Doprawdy, ten cały pomysł z tandemem nie był taki głupi, jak początkowo myślałam. Już dawno się tak nie śmiałam. Jeśli miałabym być zupełnie szczera, to już dawno się nie śmiałam…w ogóle.
Stwierdziłam, że Olek to normalny chłopak, a do tego miły i pomocny. W zasadzie nie wiedziałam, dlaczego postanowił mi towarzyszyć w drodze na zakupy, ale nie żałowałam tego pomysłu. Mieliśmy niezły ubaw.
Pożegnaliśmy się przy tylnym wejściu. Ja pognałam na górę, żeby zostawić zakupy, a Olek wrócił do pracy. Nie zostałam jednak długo w pokoju, ponieważ nie chciałam tracić tak pięknego dnia. Przebrałam się w zestaw, którego zniszczenie podczas zabawy z końmi nie będzie zbyt dużą stratą. Stare, wytarte szorty i podkoszulek z ciuchlandu idealnie się do tego nadawały.

poniedziałek, 12 grudnia 2016

"Sezon na lisa" Rozdział 4

Paula
Tydzień pracy w pensjonacie Lisia Dolina minął mi bardzo szybko. Ledwie zauważyłam, że przyszedł mój dzień wolny, który przypadał w każdy poniedziałek. Budzik zadzwonił jak zwykle, a ja poderwałam się nieprzytomnie z łóżka. Zdążyłam się nawet ubrać, gdy dotarło do mnie, jaki mamy dziś dzień.
Od przyszłego tygodnia miałam rozpocząć zajęcia z hipoterapii, których reklama już pojawiła się na stronie internetowej ośrodka. Byłam podniecona moimi pierwszymi samodzielnymi zajęciami terapeutycznymi. Miałam dyplom z fizjoterapii z tą właśnie specjalnością, ale nie miałam jeszcze okazji na zebranie doświadczenia. To będzie mój totalny debiut.

środa, 7 grudnia 2016

"Sezon na lisa" Rozdział 3


Olek
- Hej – wszedłem do kuchni i przywitałem się z pracownikami, którzy właśnie przyjechali do pensjonatu.
Większość od razu zabierała się za swoją robotę, ale niektórzy wykorzystywali ostatnie minuty, gdy nie było jeszcze szefostwa i zaczynali dzień od dymka, albo kawy na koszt firmy.
Załoga, pracująca w restauracji i pensjonacie to trzy kelnerki, które po godzinach sprzątały pokoje gości. Było dwóch kucharzy, młody chłopak do pomocy w kuchni i dwie kobiety, które zajmowały się mniejszymi zamówieniami takie, jak desery, czy śniadania, a po godzinach pracy restauracji, pomagały w sprzątaniu.

niedziela, 4 grudnia 2016

"Sezon na lisa" Rozdział 2


Olek
- A co znajduje się tam? – zapytała Paula, wskazując na sad, który był naturalną granicą pomiędzy posesją, należącą do właścicieli pensjonatu, a działką sąsiedniego gospodarstwa. 
- Sad – odpowiedziałem kpiącym tonem, bo to było raczej oczywiste.
Dziewczyna działała mi trochę na nerwy, ponieważ nie mogłem jej rozszyfrować. Wyglądała, jak najniewinniejsze stworzenie na świecie, ale po kilku zamienionych z nią zdaniach zauważyłem, że była strasznie pyskata. Olbrzymie szare oczy wskazywały na to, że Paula to milutkie, potulne stworzonko, ale gdy chciała komuś dopiec, te oczy łani zmieniały się w chytre lisie patrzałki. Uśmiechnąłem się pod nosem na to porównanie.

czwartek, 1 grudnia 2016

"Sezon na lisa" Rozdział 1


Olek
Odczytałem wiadomość od Sary i parsknąłem śmiechem. Oczami wyobraźni zobaczyłem Pawła, który odbiera przesyłkę, a w niej znajduje się jego koszmar z dzieciństwa. To było okrutne ze strony Sary, ale w sumie należało mu się, za to, że sprowadził jej do domu szczura.
Swoją drogą, jak dorosły koleś może się bać postaci z bajek?
Przyszła kolejna wiadomość od Sary - tym razem ze zdjęciem tej kukiełki. O kurwa! Rzeczywiście paskudztwo. Odpisałem tej wariatce i schowałem telefon do kieszeni dżinsów.

poniedziałek, 28 listopada 2016

"Noc Kupały" Rozdział 21 (KONIEC)


Paweł
- Ja otworzę – krzyknął z korytarza, gdy usłyszał dzwonek do drzwi.
Był już niemal gotowy, żeby wyjść z mieszkania rodziców i natychmiast udać się do mieszkania Sary. To było dla niego chore, że musieli sypiać osobno, skoro wszyscy, łącznie z ich rodzicami, wiedzieli, że są razem, a od niedawna nawet razem mieszkają we Wrocławiu.
Wszyscy wiedzieli, że razem sypiają, więc po co te ceregiele? Nie mógł tego pojąć.
Otworzył drzwi. Stał przed nim kurier, który o dziwo, przybył z paczką dla niego. Paweł niczego się nie spodziewał i niczego ostatnio nie zamawiał, ale bez żadnych podejrzeń pokwitował i odebrał przesyłkę.

czwartek, 24 listopada 2016

"Noc Kupały" Rozdział 20


Paweł
- Hej, zaczekaj – zawołał za siostrą, gdy ta próbowała po późnym obiedzie skryć się w swoim pokoju.
Kamila zatrzymała się z ręką na klamce.
- Co jest? – zapytała.
- Muszę z tobą pogadać – powiedział przyciszonym głosem.
Z kuchni dobiegło ich wołanie mamy.
- Pawełku, chcesz kawy?
- Tak, poproszę. Zaraz przyjdę – odpowiedział i wepchnął siostrę do jej pokoju.
Kamila omal się nie potknęła, zahaczając o kraniec dywanu. Zaklęła pod nosem i popatrzyła na niego spode łba.
- Co robisz, głupku? – wyszarpnęła ramię z jego uścisku.
Paweł nie miał za wiele czasu, ale musiał pogadać o Sarze. Coś się stało, a on nie miał pojęcia co. Czy zrobił nieświadomie coś, co ją zdenerwowało? Skąd miał wiedzieć, skoro dziewczyna od trzech dni się do niego nie odzywała.
Był u niej w pracy, ale nie zastał jej tam. Nie było jej też w domu, chociaż co do tego nie miał pewności, ponieważ otworzyła mu Aśka. Była miła, ale w jej wzroku nie było już tego ślepego uwielbienia, gdy na niego patrzyła. Podejrzewał, że Sara wysłała ją do drzwi, aby go spławiła.

piątek, 18 listopada 2016

"Noc Kupały" Rozdział 19



Paweł
Próbował się skupić. Bóg mu świadkiem, że próbował, ale nic nie mógł poradzić na to, że jego myśli wciąż uciekały w jedno miejsce…do Sary. Odliczał minuty do zakończenia spotkania z podwykonawcami, żeby móc się z nią jak najszybciej zobaczyć.
Odkąd tydzień temu wrócili z Mazur, literalnie postradał zmysły. Nie potrafił normalnie funkcjonować, ponieważ każda minuta, którą spędzał bez Sary wydawała mu się minutą straconą. Widywał ją niemal codziennie, ale to wydawało mu się niewystarczająco często.
Gdy jeden z pracowników referował przebieg dotychczasowych etapów budowy, Paweł dyskretnie wystukał SMS-a do swojej wiedźmy.

piątek, 11 listopada 2016

"Noc Kupały" Rozdział 18

                                                                     +18


Sara
Sięgnęła po smyczek i dotknęła nim strun. Posłała Pawłowi ostatnie spojrzenie, zamknęła oczy i zaczęła grać. Siedzieli na podeście przed chatą, a dźwięk skrzypiec niósł się po jeziorze, jak nocny ptak, który w locie muska skrzydłami jego taflę.
Gdy skończyła, odłożyła skrzypce do futerału i odważyła się popatrzeć na Pawła, który miał dziwny wyraz twarzy.
- Dobrze się czujesz? – zapytała pół żartem.
- To było piękne, Sara – odezwał się zachrypniętym głosem. – Co to było?
- Dzięki, Mozart – poczuła, jak palą ją policzki.
Nie bardzo wiedziała, dlaczego jego komplementy wprawiały ją w takie zakłopotanie. Gdy mówił jej, że jest piękna, albo tak, jak teraz, że podobała mu się jej gra – czuła dziwny dyskomfort. Łaknęła jego aprobaty i zachwytów, ale jednocześnie bała się, że w którymś momencie go zawiedzie. Że przestanie na nią patrzeć z podziwem, a zacznie czuć rozczarowanie. Nie miała pojęcia, skąd u niej tego typu pomysły, ale nie potrafiła nad nimi zapanować.

niedziela, 6 listopada 2016

"Noc Kupały" Rozdział 17


Sara
- Zagraj dla mnie – usłyszała przy szyi, gdy nachyliła się nad swoim futerałem na skrzypce.
Serce jej załomotało, jakby Paweł poprosił ją o skok w przepaść.
- Dlaczego? – zapytała.
- Chcę usłyszeć i popatrzeć, jak grasz. Bardzo mi się podobało, jak robiłaś to na zajęciach terapeutycznych – powiedział cicho.
Jego oddech pieścił skórę na jej szyi. Uwielbiała to. Uwielbiała jego bliskość, wspólne wygłupy i śmiech, którym się zachodzili od świtu do nocy.
- Potem – odpowiedziała i odchrząknęła niepewnie.
To było dla niej coś ważnego, dlatego musiała się do tego przygotować psychicznie.

czwartek, 27 października 2016

"Noc Kupały" Rozdział 16



Sara
Obudziła się przed piątą rano, czyli kilka minut przed budzikiem. Zanim postawiła nogę na podłodze, do jej uszy dotarł cichy dźwięk przychodzącego SMS-a. Odczytała go natychmiast:
Weź swoje skrzypce J
Podniosła brwi ze zdziwienia. Dlaczego Paweł chce, aby zabrała ze sobą skrzypce?
Po co? Chcesz, żebym ci przygrywała do snu?
Odpisała natychmiast.
Bo chcę posłuchać, jak grasz. Nie pytaj, tylko pakuj je ze sobą.
Uśmiechnęła się, a jej serce zalało ciepło. To było bardzo miłe z jego strony, że chce poznać jej pasję.  To coś, czego zawsze jej brakowało w poprzednich związkach. Żaden z jej chłopaków (nie było ich znowu tak wielu) nie interesował się muzyką w jej klasycznej formie. Mieli gdzieś, jak ważna była dla niej ta część jej życia.
Nie do końca znała motywy Pawła jeśli chodzi o tę prośbę, ale miała nadzieję, że jest po prostu ciekawy jej pasji.

sobota, 22 października 2016

"Noc Kupały" Rozdział 15



Paweł
- Kim jest Olek? – zapytał, gdy dziewczyna odczytała wiadomość, a potem uśmiechnęła się pod nosem.
- Nieważne – odpowiedziała, podciągając pod nos kołdrę.
Po kilkudziesięciu minutach przekomarzania się i wykłócania, Sara zgodziła się u niego zostać. Napisała do rodziców, że nocuje u Kamili, a potem wzięła prysznic, ubrała jego T-hirt i wskoczyła pod przykrycie na łóżku. Dopiero wtedy pozwolił sobie na spuszczenie jej z oka i udanie się do łazienki.
Kiedy wszedł do sypialni, dziewczyna szczerzyła się do smartfona. Wtedy zrobił coś  głupiego. Wyrwał jej aparat i zerknął na wyświetlacz, na którym pojawiło się imię Olek. Wspomniany Olek wysłał jej wiadomość następującej treści:
 "Żyjesz? To kiedy kolejna ustawka? ;)"

niedziela, 16 października 2016

"Noc Kupały" Rozdział 14

Paweł
Otworzył pospiesznie drzwi od strony pasażera i chwycił Sarę za rękę. Dziewczyna syknęła, gdy dotknął jej łokcia. Wyszarpnęła się z jego uchwytu, a potem posłała mu gniewne spojrzenie. W jej oczach czaił się wściekłość i uraza.
Paweł czuł się podle. Od momentu, w którym zostawił ją na szkolnym korytarzu, miał olbrzymie wyrzuty sumienia. Chociaż to może nie do końca właściwe słowo, opisujące stan jego ducha. Było mu źle. Tak kurewsko źle, że nie potrafił normalnie funkcjonować. Musiał ją koniecznie zobaczyć i przeprosić i zapewnić, że nie miał tego na myśli. Nie chciał niczego kończyć i nie miał jej dość.
Po powrocie do pracy, usiadł za biurkiem i próbował pracować. Nie potrafił się jednak na niczym skupić, ponieważ w głowie cały czas przetwarzał jej słowa. Wtedy to doznał olśnienia. Olśnienia, które walnęło go w łeb, jak obuch. Przypomniał sobie tę imprezę i przypomniał sobie…Aśkę. I gdy ta prawda stała się niemal namacalna, poczuł wstyd. Autentyczny, palący wstyd.

wtorek, 11 października 2016

"Noc Kupały" Rozdział 13



Paweł
Minęło kilka dni od ich randki, czy raczej nie-randki jak wolała nazywać ich spotkanie Sara.  Nie mógł przestać o niej myśleć. Była w jego głowie od chwili, w której otwierał oczy, do momentu, w którym je zamykał, kładąc się do snu. Te objawy zaczynały bardzo go niepokoić. Nigdy wcześniej nie czuł czegoś podobnego.
Przed oczami miał jej rozanieloną twarz, gdy po spełnieniu opadła na maskę jego samochodu. Paweł nigdy wcześniej nie widział nic równie pięknego. Zwalczył odruch wyciagnięcia telefonu i zrobienia zdjęcia temu niesamowitemu widokowi. Nie zrobił tego, ponieważ Sara zapewne by go za to zabiła. Był tego na sto procent pewien.

piątek, 7 października 2016

"Noc Kupały" Rozdział 12

                                                                                  +18
Paweł
Kelnerka postawiła przed nimi półmiski z pachnącymi daniami. On zamówił kaczkę z musem jabłkowym, Sara tortellini z grzybami i ricottą. Spożywali posiłek w zupełnej ciszy. Jedynym dźwiękiem jaki przerywał tę próżnię było uderzanie sztućców o talerze.
Restauracja była usytuowana przy samym parku, a wręcz zahaczała o jego teren. Wewnątrz lokalu było przytulnie, a oddzielone wysokimi zagłówkami boksy dawały poczucie intymności. Wystrój restauracji był mieszaniną włoskiej trattori z elementami rustykalnymi i loftowego magazynu z charakterystycznymi przemysłowymi lampami.
Paweł odkrył to miejsce tydzień temu, gdy szukał nowych wrażeń kulinarnych. Podczas dzisiejszego śniadania zrodził się w nim pomysł, aby zaprosić tu tego upierdliwca.

niedziela, 2 października 2016

"Noc Kupały" Rozdział 11



Paweł
Prawie bezsenna noc zaczynała mu się dawać we znaki. Był rozkojarzony i skołowany. Co kilka minut ziewał przeciągle, zakrywając dłonią usta. Współpracownicy musieli powtarzać niemal każde zdanie, ponieważ kompletnie nie skupiał się na tym, co do niego mówili. Dopiero w południe, gdy okazało się, że nie dojechały elementy zbrojeniowe do konstrukcji estakady - kluczowego elementu wylotówki – ocknął się ze swojego zamroczenia. Musiał działać szybko, bo potknięcie na tym etapie pociągnie za sobą opóźniania i zastoje.
Tak około drugiej po południu poczuł okropny głód, który wygonił go z biura. Mógł zamówić coś na wynos, ale zawsze lubił jeść w przyjemnych okolicznościach przyrody. Ładne otoczenie i miła obsługa w restauracji, wpływała pozytywnie na jego samopoczucie. Dzisiaj jednak nawet te czynniki nie mogły wygonić z niego uczucia, które pojawiło się po śniadaniu z Sarą. Uczucia, które było mieszanką podenerwowania, oczekiwania i niepewności. Coś takiego czuł jeszcze w czasach liceum, gdy umówił się na randkę i liczył, że ta przerodzi się w coś więcej, a mianowicie seks.

wtorek, 27 września 2016

"Noc Kupały" Rozdział 10

+18


Paweł
Chwycił ją za rękę i odsunął od siebie. Chociaż jej dotyk był jak niebo nie chciał w ten sposób dojść. Nie przestając jej całować, rozebrał ją z bielizny. Zrobił to szybko i bez ceregieli, tak jak dziewczyna tego pragnęła. Widział to w jej oczach. Wyczuwał jej potrzeby, jakby były jego własnymi.
Nagą Sarę pokierował na łóżko. Dziewczyna wierciła się niecierpliwie, co doprowadzało go szaleństwa. Pragnął w nią wejść jak najszybciej, ale wcześniej chciał jej posmakować. Uklęknął przed łóżkiem, chwycił dziewczynę za łydki i przyciągnął ją na brzeg materaca, a potem szybkim ruchem rozchylił jej nogi. Sara podniosła się na łokciu i spojrzała na niego nieprzytomnie.

piątek, 23 września 2016

"Noc Kupały" Rozdział 9

*
Paweł
- Proszę, partnerko – powiedział, stawiając przed Sarą butelkę piwa. – Za nasze zwycięstwo – uśmiechnął się zadowolony i wzniósł do góry butelkę w toaście.
Wygrali pojedynek z tym zasrańcem, który obłapiał jego siostrę. Sara spisała się na medal. Nie spodziewał się, że jest w tym tak dobra, a przy tym tak cholernie seksowna. Nie mógł oderwać od niej oczu, gdy wyginała się nad stołem, żeby ustawić się do strzału. Gdyby Paweł mógł uprawiać seks oczami, to dziewczyna nie mogłaby teraz chodzić, pomyślał rozbawiony, cały czas ja obserwując.
- Rewanż? – zapytał fagas Marcin.
Paweł uśmiechnął się, podnosząc wysoko jedną brew.
- Jedna porażka ci nie wystarcza? Lubisz jak się ciebie chłosta po dupie? – zapytał, biorąc duży łyk piwa.
- Ja nie, ale widzę, że myśl o chłostaniu męskich tyłków wzbudza w tobie duży entuzjazm. Ciekawe – powiedział w udawanej zadumie.

niedziela, 18 września 2016

"Noc Kupały" Rozdział 8


Paweł
- Chcesz jeszcze, Pawełku? – zapytała mama, zastygając z widelcem w ręku, na który nadziała kotleta schabowego wykonanego najprawdopodobniej z mamuta.
Paweł jeszcze nigdy w życiu nie widział takich wielkich schabowych.
- Nie, mamo. Chcesz mnie zabić? – odrzekł, czując, że guzik od jego spodni trzyma się już tylko na słowie honoru.
Mama zaśmiała się i odłożyła monstrualnych rozmiarów kotleta do szklanej brytfanki.
- Jak posuwa się budowa? – zapytał tata, który przysiadł się do niego przy stole. – Wyrobicie się przed zimą?
- Tato, jaką zimą? Przecież w Polsce nie ma już zimy – uśmiechnął się. – Zastanawiamy się właśnie nad zastosowaniem asfaltu, którego używają w Ameryce Południowej – dodał, co nie było wcale żartem.
Klimat zmieniał się na ich oczach, musieli do tego dostosować odpowiednią technologię.

środa, 14 września 2016

"Noc Kupały" Rozdział 7


Paweł
Paweł poluzował za ciasno ściśnięty krawat i rozpiął dwa guziki przy kołnierzu koszuli. Ten upał go wykańczał. Dzisiaj musiał zapakować się w koszulę i garnitur, ponieważ uczestniczył w spotkaniu w urzędzie miasta i taki strój wydawał mu się najodpowiedniejszy. Na miejscu okazało się, że tylko on tak uważał. Cała zgraja panów w średnim wieku nie miała problemu z uznaniem koszulki polo za elegancki fragment męskiej garderoby. Ku jego zgrozie, u jednego z architektów zauważył także krótkie (przed kolano) jasnobeżowe spodenki, spod których wystawały chude owłosione łydki. Skrzywił się na to wspomnienie.
Ten człowiek powinien być odpowiedzią na pytanie: dlaczego noszenie krótkich spodenek powinno być zarezerwowane tylko dla kobiet.

piątek, 9 września 2016

"Noc Kupały" Rozdział 6

                                                                        +18
Paweł
Pocałowała go. O kurwa, pomyślał zszokowany i zachwycony. Nie miał czasu na dalsze przemyślenia, ponieważ jej język rozpoczął akrobacje w jego ustach. Oddawał jej każde muśnięcie języka i każdy jęk, jaki temu towarzyszył.
Jej pocałunki były agresywne i zachłanne, co strasznie go podnieciło. Chwycił jej twarz w obie dłonie i zaczął przejmować kontrolę nad jej ustami. Położył się na plecach i pociągnął dziewczynę za sobą. Leżała teraz na nim, podpierając się rękoma po obu stronach jego głowy.
Smakowała jak słodkie wiśnie, co było niewiarygodne zważywszy na to, że przecież nie jadła ich wcześniej. Pominął ten szczegół. Possał jej dolną wargę, a po chwili zszedł pocałunkami na linię szczęki, a następnie na jej gładką smukłą szyję. Sara jęknęła cicho, co sprawiło, że zrobiło mu się ciasno w spodniach.
Nagle usłyszeli za sobą trzask łamanej gałęzi, a potem stłumione przez trawę kroki. Zastygli w bezruchy, wciąż stykając się wilgotnymi ustami.

czwartek, 1 września 2016

"Noc Kupały" Rozdział 5


Paweł
Po wygłupach w jeziorze wrócili na polanę. Chcieli wysuszyć ubrania przy ognisku, chociaż Paweł wolałby, aby bluzka Sary pozostawała cały czas mokra. Gdy dziewczyna wyłoniła się z jeziora, koszulka przylgnęła do jej ciała, jak druga skóra. Pożądanie, które go nagle zalało, omal nie pomieszało mu w głowie.
Dobrze, że dziewczyna wepchnęła go do wody, dzięki temu trochę schłodził swoje zmysły.
Stali teraz twarzami zwróceni w stronę płomieni. Rześka bryza znad jeziora schładzała mu plecy. Po kilku minutach dziewczyny zostawiły go samego, ponieważ  chciały kupić sobie po kolejnej butelce piwa, czego nie pochwalał, tym bardziej po tym, jak musiał interweniować w obronie ich cnoty. Oczywiście w sensie przenośnym, gdyż wątpił, aby któraś z nich wciąż ją zachowała.
Skrzywił się na tę myśl. Nie chciał wiedzieć ani myśleć o sprawach intymnych, które mogłyby dotyczyć jego siostry. Co innego Sara…

czwartek, 25 sierpnia 2016

"Noc Kupały" Rozdział 4


Paweł
Właśnie zapadał zmrok, gdy dotarli na miejsce. Już z daleka witała ich łuna, połyskująca nad koronami drzew. Paweł zjechał autem na piaszczystą drogę ginącą w mrocznym lesie.
- WOW. Jak cudnie – krzyknęła mu nad uchem Kamila.
Siostra wpatrywała się z zachwytem w feerię kolorów, tańczącą nad lasem.
Zajechali na żwirowy parking, na którym z trudem znaleźli jakieś wolne miejsce. Dziewczyny niemal natychmiast wyskoczyły na zewnątrz. Przez całą drogę w aucie panowała cisza. Zanim Sara wsiadła do środka, Kamila przeprowadziła z nim poważną rozmowę. Poprosiła, żeby był w stosunku do Sary miły. Jakby wcześniej już tego nie próbował, pomyślał złośliwie.
Dla świętego spokoju obiecał jej, że nie będzie się z jej przyjaciółką kłócił, a w myślach dodał „o ile nie będzie mnie do tego prowokowała”.
Gdy zobaczył Sarę wychodzącą z klatki schodowej, szczęka opadła mu niemal do kostek. Dziewczyna miała na sobie spodenki, które opinały ciasno jej zgrabny tyłek, jakby to była jej druga skóra. Co dziwne, nie wyglądała w nich tandetnie, czy wulgarnie. Wprost przeciwnie – wyglądała dziewczęco i seksownie. Bluzka, która co chwile zsuwała się z jej ramion, kusiła rozcięciem, które odkrywało ramiączko stanika. Ale to, co najbardziej go zachwyciło w jej wyglądzie, to rozpuszczone włosy, opadające falami na ramiona. Nie było dla Pawła większego seksualnego bodźca, niż kobiece włosy, a najlepiej te długie i lśniące. Ich kolor nie odgrywał aż takiej roli. Kiedyś myślał, że preferuje blond, ale teraz? Teraz wolał chyba jasno brązowe z karmelowymi pasemkami, przez które prześwitywało słońce. Dokładnie takie, jakie miała Sara.

wtorek, 23 sierpnia 2016

"Noc Kupały" Rozdział 3


Paweł
- Nie, Panie Grzesiu. Te elementy konstrukcji idą w drugim etapie budowy – wytłumaczył spokojnie majstrowi, który o dziwo, dziś przyszedł do pracy trzeźwy jak świnia.
Był wtorek, co rokowało bardzo dobrze na kolejne dni tygodnia.
- Panie kierowniku, to co my mamy z tym zrobić do tego czasu? – zapytał pan Grzesiek, mężczyzna po pięćdziesiątce z obfitym wąsem i olbrzymim brzuchem piwnym.
Paweł westchnął tak głęboko, że aż zakłuło go w żebrach. Powstrzymał się przed powtórzeniem po raz tysięczny, że harmonogram budowy znajduje się w ogólnodostępnym miejscu w sekretariacie i w nim znajdzie odpowiedź na dręczące go pytania.
- Do magazynu z tym, panie Grzegorzu. Do magazynu – odpowiedział, nie chcąc tracić czasu na pouczenia i reprymendy.
Mimo wszystko, lubił tego człowieka, który może i był starej daty, ale bez mrugnięcia okiem wykonywał polecenia, i co najważniejsze – w odpowiednich momentach zadawał właściwe pytania. W przeciwieństwie, do niektórych jego ludzi, którzy zamiast się doinformować,  po prostu działali, a to była prosta droga do zaliczenia katastrofy budowlanej.

sobota, 20 sierpnia 2016

"Noc Kupały" Rozdział 2


Paweł
Proszę, proszę, mała skrzypaczka wyrosła, myślał, co chwilę spoglądając w stronę dziewczyny, która zajmowała miejsce pasażera w jego aucie. Szczerze mówiąc, to aż tak bardzo się nie zmieniła pod względem fizycznym, ale było w niej coś nowego. Coś, czego nie potrafił dokładnie sprecyzować. Dojrzała – to na pewno. Zerknął pospiesznie na jej piersi. Tak, definitywnie wyglądała dojrzalej, zadecydował.
 Włosy w kolorze karmelu miała związane w koński ogon, który dyndał w takt ruchów jej głowy. Paweł miał ochotę pociągnąć za ten koński ogon. Od razu wyobraził sobie, jak to robi, gdy dziewczyna wypina się do niego tyłem i… Potrząsnął głową, niechętnie rozstając się z tą pobudzającą wizją. Cholera, skąd to się wzięło? Zaraz po przyjeździe obiecywał sobie abstynencję seksualną, a tu co?

wtorek, 16 sierpnia 2016

"Noc Kupały" Rozdział 1


Paweł
- Niech pan to postawi w tamtym kącie – wskazał długopisem miejsce pod szerokim parapetem.
Kurier postawił prostokątne pudło we wspomnianym miejscu, przyjął podpis, a potem zostawił go samego wśród kartonów, paczek i mebli w częściach pierwszych. Paweł westchnął głośną i nie czekając na przyjazd ekipy montażowej, zabrał się za ogarnianie tego całego burdelu.
Dwa miesiące temu firma budowlana, w której rozpoczął pracę jeszcze na ostatnim roku studiów, zdobyła przetarg na budowę odcinka obwodnicy na krajowej siedemnastce. Paweł, jako rdzenny mieszkaniec tej okolicy, został oddelegowany na kierownika tejże budowy.
Ta decyzja wywołała w Budstimie (firmie projektowo budowlanej, w której pracował) wszechobecne oburzenie. Nie obyło się też bez incydentów, do których zaliczył się donos na niego, jakoby popełnił błąd w kosztorysie ostatniego zlecenia. To była totalna bzdura, co udowodnił i było po sprawie.
Paweł miał dwadzieścia sześć lat i według jego „kolegów” po fachu, wciąż miał mleko pod nosem i to, że pół roku temu awansował na kierownika budowy, to był skandal i na pewno stało za tym coś więcej. Choćby ordynarne kumoterstwo.
Paweł bardzo chciałby ulżyć ich bólowi odbytu, ale niestety, za tym niespodziewanym awansem „stała” jego ciężka praca i chęć rozwoju zawodowego, a nie szukanie ciepłego stołka, na którym jego szanowna dupa rozpoczęłaby proces gnilny. Ot co!  

poniedziałek, 21 marca 2016

"Kiedy na mnie patrzysz" Epilog czesc 3


Zimno. To była pierwsza myśl, jaka zadzwoniła w głowie Kariny, zaraz po przebudzeniu, ale nawet ta jedna, pojedyncza myśl sprawiła, że jej głowa zaczęła wirować w takt białych kropek tańczących przed jej oczami. Otuliła się szczelnie kołdrą, ale to nie pomogło w rozgrzaniu się. Wciąż było jej niedobrze, ale w porównaniu do tego, co przeżywała w nocy, teraz odczuwała to, jako niewielką niedogodność.
Karina zebrała się na odwagę i podniosła delikatnie głowę znad poduszki i rozejrzała się po pokoju. No tak, była w pokoju Alka, ale jak się tu dostała pozostało dla niej tajemnicą. Jej głowa, chociaż wciąż ciężka, nie bolała, co było olbrzymim błogosławieństwem, bo nie było nic gorszego niż ból głowy na kacu. Nie mogła tego powiedzieć o reszcie kończyn. Z wielkim zdziwieniem zauważyła, że na łokciu miała wielkiego, bolesnego siniaka, a gdy próbowała zsunąć się z łóżka, omal nie upadła, tak bardzo zabolała ją noga w kolanie i kość ogonowa. Co się do cholery wczoraj działo? Zapytała się w myślach.
 Alek. To była jej kolejna myśl. Gdzie się podziewa i dlaczego nie ma go w łóżku? Jak przez mgłę pamiętała, że czuwał nad nią w nocy i pomagał, kiedy wczorajsze wino uznało, że zasiedziało się w jej żołądku i postanowiło się z niego gwałtownie wydostać. Tak, a potem Alek zajął się nią pod prysznicem i nawet umył jej włosy, zaczęła sobie przypominać. Sięgnęła ręką do rozpuszczonych włosów, żeby przeczesać je palcami. Jezu, ale miał przez ze mnie wczoraj problemów. Poczuła wstyd, a czarna plama w miejscu wczorajszego wieczora tylko dokładała odważników do jej i tak ciężkiego poczucia winy.

wtorek, 19 stycznia 2016

Apel do czytelników :D

Kochani, jeśli czytacie opowiadania na króliku, dajcie znać pod tym postem...Zastanawiam nad tym, czy kontynuować opowiadanie tu, na blogu z różnych względów. Nie wiem, czy są wśród was czytelnicy, którzy natrafili przypadkiem na Follow Your White Rabbit i zainteresowali się dzięki temu moją książką, a może nawet dzięki niemu ją zakupili i przeczytali...
Blog miał być rodzajem promocji mojego "pisania" i możliwością zaprezentowania się przed wami w ten najprostszy i darmowy sposób, ale odnoszę wrażenie, że to nie przynosi wymiernych efektów, a ja nieopatrznie udostępniam materiały, dzięki którym mogłabym...zarobić.
Jeśli się mylę, a ten blog przyczynia się do promocji tego co robię, to dajcie znać w komentarzach, a dokładnie dajcie mi znać, jak dowiedzieliście się o jego istnieniu. jeśli moje podejrzenia się potwierdzą, nie będę widziała sensu w dodawaniu kolejnych rozdziałów.
Buziaki dla tych, którzy są ze mną od początku :*

Agata

środa, 13 stycznia 2016

"Wszystkie twoje marzenia" Rozdział 2


2.
– Zjesz coś, Maja? – zapytała jej współlokatorka Eliza, którą wszyscy nazywali Liza.
Maja weszła do pokoju, czując olbrzymie zmęczenie, ale jednocześnie ekscytację, którą próbowała sobie tłumaczyć na milion różnych sposobów. Jednak żaden nie był wystarczająco przekonujący.
– Nie – odpowiedziała, zrzucając buty i kurtkę.
Aneks kuchenny w ich segmencie mieszkalnym znajdował się w korytarzu, prowadzącym do trzech oddzielnych pokoi. Maja dzieliła swój z Lizą. Obok mieszkały trzy dziewczyny, a w ostatnim dwóch chłopaków. Maja nie zdążyła jeszcze wszystkich dobrze poznać, ale na pierwszy rzut oka współmieszkańcy wydawali się całkiem w porządku.

poniedziałek, 11 stycznia 2016

"Wszystkie twoje marzenia" Rozdział 1


1.
Co ja tu, do cholery, robię? – pomyślał, rozglądając się dookoła. Wziął duży łyk piwa z nadzieją, że ta trzecia butelka wreszcie pomoże mu się rozluźnić. Póki co nie pomagała. Kamil zaczynał podejrzewać, że chyba tutaj nie pasuje. Wrażenie to towarzyszyło mu, odkąd dwa tygodnie temu przyjechał do Warszawy. W pokoju w akademiku czuł się jak w klatce.
Jego współlokator należał do najmniej rozmownych ludzi na świecie. W dodatku w czasie tych dwóch tygodni wyjeżdżał do domu już dwukrotnie. Kamil nawet pomyślał, że chłopak to maminsynek, który tęskni za swoim łóżeczkiem i domowymi obiadkami. Dopiero gdy zagadnął go o to w żartach, dowiedział się, że Mateusz zostawił w rodzinnych stronach dziewczynę. No cóż, Kamil nie wierzył w powodzenie związków na odległość, tę opinię zachował jednak dla siebie. Nie chciał narazić się człowiekowi, z którym na piętnastu metrach kwadratowych będzie musiał spędzić prawie dziewięć miesięcy.

sobota, 9 stycznia 2016

"Pierwszy raz" Rozdział 37 (Koniec)


Jeszcze dziesięć minut, pomyślała zniecierpliwiona, siedząc w olbrzymiej auli wykładowej. Dlaczego studiując architekturę musiała zaliczać takie przedmioty jak historia, czy filozofia, na której właśnie ucinała sobie drzemkę na jawie. O ile ten pierwszy przedmiot skupiał się jedynie na przeszłości jej głównego kierunku studiów, o tyle ten drugi był kompletną niewiadomą i według jej osobistego zdania, totalną pomyłką.
Gdy leciwy profesor ogłosił zakończenie zajęć, Lena w pośpiechu opuściła aulę, a potem ubierając się już w drodze, wyszła z budynku uczelni.

niedziela, 3 stycznia 2016

"Pierwszy raz" Rozdział 36


Pomimo smutku spowodowanego dzisiejszym pogrzebem matki, Kuba poczuł jak z radości zatłukło mu się serce. Nigdy nie spodziewał się usłyszeć od niej takich słów. Marzył o nich i gdzieś w środku miał nadzieję, że kiedyś to się wydarzy, ale przestawał już w to wierzyć. Zaczynał przyzwyczajać się do myśli, że już na zawsze to on będzie tym, który kocha bardziej. Te dwa dni pokazały jednak, że może nie musi tak być. Lena dała mu tyle wsparcia i okazała tyle troski, że to nie mogło wynikać jedynie z przyjaźni. W tej chwili dostał tego jasne potwierdzenie. Kuba bardzo potrzebował tej deklaracji, bo chciał wiedzieć, na czym stoi. Nie chciał się już zastanawiać i wymyślać miliona różnych scenariuszy. Nie chciał zasypiać ze strachem, że obudzi się sam, a Lena po raz kolejny złamie mu serce. Tego byłoby już zbyt wiele.