niedziela, 3 stycznia 2016

"Pierwszy raz" Rozdział 36


Pomimo smutku spowodowanego dzisiejszym pogrzebem matki, Kuba poczuł jak z radości zatłukło mu się serce. Nigdy nie spodziewał się usłyszeć od niej takich słów. Marzył o nich i gdzieś w środku miał nadzieję, że kiedyś to się wydarzy, ale przestawał już w to wierzyć. Zaczynał przyzwyczajać się do myśli, że już na zawsze to on będzie tym, który kocha bardziej. Te dwa dni pokazały jednak, że może nie musi tak być. Lena dała mu tyle wsparcia i okazała tyle troski, że to nie mogło wynikać jedynie z przyjaźni. W tej chwili dostał tego jasne potwierdzenie. Kuba bardzo potrzebował tej deklaracji, bo chciał wiedzieć, na czym stoi. Nie chciał się już zastanawiać i wymyślać miliona różnych scenariuszy. Nie chciał zasypiać ze strachem, że obudzi się sam, a Lena po raz kolejny złamie mu serce. Tego byłoby już zbyt wiele.

– Tak? – chciał się upewnić, że dobrze ją usłyszał.
– Tak – odpowiedziała i chwyciła go za rękę.
Kuba nie czekał chwili dłużej, tylko przyciągnął ją do siebie i pocałował. Bolała go głowa i każdy mięsień w ciele. Było mu zimno i czuł się fatalnie, ale szybko o tym zapomniał, kiedy dotknął jej ust.
Pachniała deszczem i wiatrem. Nic nigdy nie pachniało piękniej. Po chwili Lena oderwała się od niego, ponownie kładąc dłoń na jego rozpalonym czole.
– Spokojnie Kuba – uśmiechnęła się. – Jeszcze o tym porozmawiamy, ale teraz musisz coś zjeść i wziąć leki.
Kuba nie chciał jeść, ani brać jakichkolwiek leków (chociaż chyba powinien). Chciał się z nią całować, a potem kochać. Już otwierał usta, żeby zaprotestować i ponownie ją do siebie przyciągnąć, ale Lena nie pozwoliła mu na to. Chwyciła jego rękę za nadgarstek i odsunęła od siebie.
– Tylko bez żadnego marudzenia – zmrużyła oczy. – Zjesz rosół, który ugotowałam i wypijesz aspirynę – mówiąc to gładziła go po włosach.
– Ugotowałaś rosół? – zapytał zdziwiony. – Kiedy?
– Jak spałeś.
Kuba zmrużył oczy, lekko się uśmiechając.
– Co cię tak dziwi? – obruszyła się. – Myślałeś, że nie umiem gotować – zapytała lekko obrażona.
– Nic takiego nie powiedziałem – nie chciał ryzykować, przyznając się do tego, że rzeczywiście tak pomyślał. – Po prostu nie sądziłem, że tak długo spałem – wymyślił na szybko.
Dziewczyna westchnęła i pokręciła niezadowolona głową, po czym wstała i podeszła do kuchenki, żeby zająć się rosołem, którego zapach docierał już do jego nosa. W jednej chwili poczuł się bardzo głodny, a w jego brzuchu bardzo głośno zaburczało. Lena musiała to usłyszeć, bo roześmiała się perliście,        napełniając miskę parującym wywarem.
Kuba zaczął się przyglądać temu fascynującemu obrazkowi. Dziewczyna przebrała się w dresową bluzę i leginsy. Związała długie włosy w podwinięty kucyk. Jej twarz była wolna od makijażu. Była najpiękniej, gdy była tak prawdziwie sobą.
Gdyby nie ona, Kuba nie dałby sobie rady z tym co się wydarzyło. Gdy myślał, że wszystko zaczyna się w jego życiu układać, spadały na niego kolejne ciosy. Mimo tego nie poddawał się, ale śmierć matki była czymś, przez co nie mógłby przejść sam. Wszystko wydarzyło się tak nagle. W jednej chwili wracał do domu z pracy, a w drugiej, po telefonie od swojej siostry Marty, znajduje się na oddziale ratunkowym, a potem…a potem planowali już jej pogrzeb. Kuba najbardziej martwił się o Kamila, który jako ostatni pozostał w domu z matką. To on wezwał karetkę, gdy znalazł ją nieprzytomną na podłodze w łazience. Kuba chciał go zabrać do siebie, ale siostra go uprzedziła. Miał jedynie nadzieję, że dobrze się nim zajmie. Jutro pojedzie do niej i uzgodnią, co dalej z mieszkaniem i Kamilem.
Podszedł do Leny i odgarnął z jej szyi kosmyki włosów, które wymknęły się z kucyka. Pocałował ją w szyję. Poczuł jak zadrżała, gdy dotknął ustami jej ciepłej i gładkiej skóry.
– Lena – szepnął jej przy uchu. – Chciałbym, żeby tak zawsze już zawsze.
– Jak? – odpowiedziała również szeptem. – Ja przy garach? – dodała ze śmiechem.
Uśmiechnął się przy jej szyi.
– Tak, jak teraz – nie chciał więcej dodawać, bo na pewno wiedziała, o co mu chodziło.
Musiała wiedzieć.
Odwróciła się w jego stronę i stanęła na palcach, żeby dosięgnąć do jego ust. Wzięła jego twarz w swoje ciepłe dłonie i pocałowała go. Delikatnie i czule. Oddał jej pocałunek i objął ramionami w pasie.
– Zanim…odeszłaś – zaczął, dobierając ostrożnie słowa, żeby jej nie wystraszyć, ani nie zniechęcić. – Podjąłem kilka decyzji i kilka rzeczy przedsięwziąłem. Chciałem ci o tym powiedzieć…zanim wrócisz do Warszawy, ale…nie zdążyłem.
Lena odsunęła się od niego i posłała mu udręczone spojrzenie. Przełknęła ślinę a w jej oczach zalśniły łzy.
– Przepraszam – powiedziała i spuściła wzrok.
– Hej – podniósł jej twarz chwytając za podbródek. – Wróciłaś i to się dla mnie liczy – ucałował ją w czoło. – W każdym razie. Zanim to wszystko się wydarzyło, chciałem ci powiedzieć, że zdecydowałem się stąd wynieść.
W oczach dziewczyny zobaczył strach. Czyżby bała się, ze ją zostawię?
– Ale…dokąd? – zmarszczyła ze zdziwienia brwi.
Kuba odsunął z jej twarzy włosy i założył je za jej ucho. Zdecydował, że skoro byli już na takim etapie, w którym niemal zdeklarowali się zostać parą, musi jej powiedzieć wszystko.
– Do Warszawy – uśmiechnął się, a Lena wypuściła głośno powietrze. – Chciałem być bliżej ciebie, ale przede wszystkim chciałem coś zmienić w swoim życiu – wzruszył ramionami.
– A teraz? – zapytała zaniepokojona. – Co myślisz teraz?
– Teraz wszystko zależy od ciebie. Nadal chcę stąd wyjechać, ale to od ciebie zależy, gdzie – powiedział pewnie i odsunął się od niej.
Oprał się plecami o lodówkę. Zadrżał z zimna, kiedy przez cienki T-shirt dotarł do niego chłód bijący od drzwiczek.
Lena oblizała usta, umykając gdzieś spojrzeniem. W pewnym momencie Kuba pomyślał, że ona znowu ucieka. Tym razem od decyzji i deklaracji, ale po chwili dziewczyna podeszła do niego i objęła go w pasie, a następnie podniosła do góry głowę.
– Musimy tyle zaplanować – powiedziała. – Co z twoją pracą? – zapytała, znowu błądząc oczami gdzieś ponad jego ramieniem.
Dopiero teraz Kuba pojął, że robiła tak, gdy nad czymś intensywnie myślała. Uśmiechnął się i splótł ich palce, sięgając do tyłu po jej dłonie ułożone na jego plecach. Widząc jej zachowanie, natychmiast się uspokoił. Lena przestała uciekać. Wychodziła mu naprzeciw i nie musiał jej do wszystkiego zmuszać, ani o nic prosić.
– Mam już kilka spraw nagranych – powiedział coraz bardziej zachrypniętym głosem. – Złożyłem wypowiedzenie w pracy i jestem tam do końca miesiąca. Dostałem nawet wstępną ofertę pracy w Warszawie – na to Lena uśmiechnęła się szczerze.
– Naprawdę? – zapytała. – Cieszę się.
– Serio? Nie masz nic przeciwko? – chciał mieć to wszystko jak na talerzu, bez niedomówień i pretensji.
– Serio – uśmiechnęła się ciepło. – Chcę, żebyś to zrobił, ale nie chcę, żebyś robił to tylko dla mnie – otworzył usta, chcąc coś powiedzieć, ale dziewczyna go uprzedziła. – Cii – położyła palec na jego ustach. – Mam na myśli to, że chcę, abyś i ty był szczęśliwy. Nie chcę od ciebie poświęceń. Nie chcę, żebyś z czegoś przeze mnie rezygnował.
Kuba nie potrafił wyrazić słowami, jak bardzo te słowa go poruszyły. Właśnie dlatego tak bardzo ją kochał. Bo była dobra, współczująca, opiekuńcza i troszczyła się o tych, na których jej zależało. Nigdy nie stawiała siebie jako pierwszej. Pomimo tych wszystkich lęków i strachów, jakie zamieszkiwały jej serce, dała mu szansę. Kuba wiedział ile musiało ją to kosztować. To dlatego też nie mógł z niej zrezygnować przez tyle lat. Była jego domem i najjaśniejszym punktem każdego dnia. Wiele wycierpiał przez jej nieufność, ale nie żałował. Nie żałował ani jednej spędzonej z nią chwili.
Nic na to nie odpowiedział, tylko wziął ją w ramiona i mimo zbliżającej się choroby i świeżej żałoby, poczuł ogarniające go pożądanie. Wsunął ręce pod jej bluzę, bo musiał dotknąć jej skóry. Lena próbowała protestować i mówić coś o rosole, ale nie trwało to długo. Wystarczyło, że dotknął jej piersi przez atłasowy stanik. Wiedział, że jego Lena nie potrzebowała wiele, żeby się rozbudzić. Miała tak duży apetyt na seks, że to go wręcz zadziwiało i sprawiało, że dziewczyna stawała się wręcz nierealna.
Ściągnął jej bluzę i odrzucił za siebie. Kiedy tylko napotkał jej rozpalone spojrzenie, znowu przeniósł się do świata, w którym nie dosięgało go nic złego. Była tylko ona.
Nie potrzebowali długich pieszczot. Zanurkował dłonią między jej uda i wiedział, że była gotowa. Zsunął szybko jej leginsy, a ona rozpięła jego dżinsy i zsunęła mu je do samych kostek, przy tym cały czas patrzyła mu w oczy. To był bodziec, który nie pozwolił mu na dalsze rozmyślania. Podniósł ją za ręce do góry i pociągnął za sobą na krzesło. Pozbył się swojej bielizny i T-shirtu. Wcześniejszy chłód spowodowany gorączką zniknął, a zastąpiło go gorąco bijące od jej ciała. Lena zrzuciła z siebie stanik, a potem majtki, które były już zupełnie mokre. Wciąż patrzyła mu w oczy, jakby pamiętała, że tak właśnie lubił.
Kuba wyciągnął ze swojego portfela gumkę i założył na penisa. Lena niemal natychmiast na nim usiadła i nie minęła sekunda, a poczuł na swoich udach jej wilgoć. Była taka ciasna, że głośno jęknął, kiedy w nią wszedł. Lena oprała swoje czoło na jego spoconym czole. Zanim zaczęła się poruszać szepnęła mu do ucha:
– Nie wyobrażam sobie tego z nikim innym.
Ta jej szczerość sprawiła, że pragnął jej jeszcze zachłanniej i mocniej. Pocałował ją gwałtownie, wręcz brutalnie. Odpowiedziała mu tym samym, przygryzając jego dolną wargę. Zaczęła ocierać się piersiami o jego tors. Poczuł twarde sutki, które chciał natychmiast posmakować. Zszedł ustami na jej szyję, obojczyk, a potem piersi. Ssał długo najpierw jeden, a potem drugi sutek. Lena poruszała się coraz szybciej, a jej jęki docierały do niego, jak z innej planety. Chwycił ją za biodra i zaczął nadawać swój własny rytm, a po chwili wykonywali już zgodny taniec, który tyle samo dawał, co i zabierał.
– Ja też nie wyobrażam sobie nikogo innego – powiedział na ostatnim wydechu, gdy poczuł jej orgazm, który ogłosiła głośnym stękaniem.
Jej cipka pulsowała w rytm głośnych pojękiwań, a on odpływał już w siną dal. Zamknął oczy i doszedł gwałtownie, trzymając ją mocno w ramionach.
Długo dyszeli ze zmęczenia, bo spełnienie odebrało im wszelkie siły. Kuba scałował pot z jej czoła, a potem zrobił to samo z jej szyją, piersiami i brzuchem. Lena leniwie przyglądała się temu, co robił. Uśmiechnęła się i przytuliła jego głowę do swoich piersi.
– Nie wyobrażam sobie nikogo innego, Kuba – powiedziała. – Nigdy mnie nie zostawiaj. Proszę – dodała i zaniosła się głośnym szlochem.

– Nigdy cię nie zostawię – podniósł jej twarz do swoich oczu. – Nigdy. Rozumiesz? Nigdy.

9 komentarzy:

  1. Kocham 😙😙😙😙❤❤❤

    OdpowiedzUsuń
  2. Ohhhhhhhhhh, no i się wzruszyłam! <3

    OdpowiedzUsuń
  3. I ja kocham ❤ dziękuję za tę parę zakochanych

    OdpowiedzUsuń
  4. Oj jak cudownie ;) normalnie jak ich nie kochać ♥

    OdpowiedzUsuń
  5. Własnie wróciłam z wyjazdu gdzie nie było internetu i pierwsze co to spradziłam czy są już dalsze losy Kuby i Leny :) Ta historia jest tak wciągająca, że za kazdym razem gdy kończe czytać rodział nie mogę się doczekać kolejnego :)
    Uwielbiam tą parę doprowadzała mnie do łez wzruszenia i łez spowodowanych śmiechem :)
    Rewelacja.

    OdpowiedzUsuń
  6. Wspaniłay prezent, dziekuję, szczęsliwego Nowego Roku !

    OdpowiedzUsuń
  7. Wspaniłay prezent, dziekuję, szczęsliwego Nowego Roku !

    OdpowiedzUsuń
  8. Kiedy nowy ? :))

    OdpowiedzUsuń