sobota, 9 stycznia 2016

"Pierwszy raz" Rozdział 37 (Koniec)


Jeszcze dziesięć minut, pomyślała zniecierpliwiona, siedząc w olbrzymiej auli wykładowej. Dlaczego studiując architekturę musiała zaliczać takie przedmioty jak historia, czy filozofia, na której właśnie ucinała sobie drzemkę na jawie. O ile ten pierwszy przedmiot skupiał się jedynie na przeszłości jej głównego kierunku studiów, o tyle ten drugi był kompletną niewiadomą i według jej osobistego zdania, totalną pomyłką.
Gdy leciwy profesor ogłosił zakończenie zajęć, Lena w pośpiechu opuściła aulę, a potem ubierając się już w drodze, wyszła z budynku uczelni.

Dzisiaj był wyjątkowy dzień. Dzisiaj Kuba przyjeżdżał do Warszawy. Właściwie to nie tyle przyjeżdżał, co sprowadzał się tu na stałe. Lena była tak podekscytowana, że nie mogła się na niczym skupić. Minął miesiąc od tej ich wspólnej decyzji i niemal cały długi tydzień od ich ostatniego spotkania. Tęskniła za nim w dzień i w nocy. Myślała o nim, gdy się budziła, gdy robiła sobie kanapki i gdy siedziała w autobusie, udając się na uczelnię. Myślała o nim bez przerwy.
Była już niemal przy zejściu do metra na stacji Politechnika, kiedy ktoś chwycił ją za rękę. W pierwszym odruchu chciała ją wyszarpnąć, ale wtedy napotkała tę parę ciemnych, przepastnych oczu, które nawiedzały ją w nawet w snach.
Nie czekała ani sekundy, tylko rzuciła mu się w ramiona. Kuba podniósł ją do góry i obrócił wokół siebie. Nie zwracali uwagi na ludzi, którzy przepychali się na schodach. Na nic nie zwracali uwagi.
Kuba pocałował ją mocno i bez opamiętania.
– Dzień dobry – przywitał się z uśmiechem, wciąż trzymając ją w ciasnych objęciach.
– Dzień dobry – odpowiedziała i po długiej chwili, w której wpatrywała się w niego, jak w obrazek, dodała: – Nie wierzę, że tu jesteś.
– Uwierz – powiedział i ponownie ją pocałował.
Kuba zabrał ją na kolację. Byli na swojej pierwszej randce. Takiej prawdziwej. I chociaż to był zwykły fast food, dla niej była to najwspanialsza pierwsza randka na świecie. Byli razem i tylko to się liczyło. Spacerowali po centrum, pili gorąca czekoladę i głośno się śmiali. Jeśli Lena miałaby zdefiniować szczęście to właśnie tak by je opisała: picie gorącej czekolady w towarzystwie Kuby.
– Kiedy zaczynasz pracę? – zapytała, biorąc łyk gorącego napoju.
Kuba otworzył usta, żeby jej odpowiedzieć, ale kiedy na nią spojrzał uśmiechnął się i kciukiem dotknął kącika jej ust. Ale zanim wykonał jakikolwiek ruch, zabrał dłoń.
– Szkoda czekolady – powiedział do siebie i nie dając jej żadnego wyboru, scałował z jej ust czekoladę, którą się wybrudziła.
– To było słodkie – powiedziała, drocząc się z nim.
– Było – oblizał usta. – I to podwójnie słodkie. – popatrzył na nią przygryzając wargę.
Lena nie potrzebowała więcej, żeby poczuć znajome mrowienie. Czasami obawiała się, że coś z nią nie tak. Bo czy normalna kobieta powinna tak często odczuwać pożądanie? Miała ochotę na seks niemal cały czas, ale tylko wtedy, gdy miała pod ręką Kubę. Nie potrafiła sobie wyobrazić nikogo innego na jego miejscu. Tylko z nim czuła się bezpiecznie i tylko jemu mogła oddać się bez reszty.
– A co do twojego pytania, to pracę rozpoczynam za tydzień – powiedział, chwytając ją ponownie za rękę. – Mam tydzień na rozpakowanie się i ogarnięcie okolicy.
Kuba wynajął mieszkanie na Ursynowie. Niewielkie, ale ładnie urządzone. Lena sama mu je znalazła wśród ogłoszeń, a potem w jego imieniu podpisała umowę.
Minął zaledwie miesiąc od pogrzebu jego matki i mimo chwil zadumy, Kuba wyglądał na szczęśliwego. Lena miała nadzieję, że chociaż trochę przyczyniła się do jego stanu ducha. Robiła wszystko, żeby był zadowolony i aby jak najszybciej otrząsnął się po jej śmierci.
Chciała także zatrzeć wrażenie po tym, jak sama się wobec niego zachowała. Kuba nie wyglądał, jakby miał jej to za złe. Nawet o tym nie wspomniał, ale jej ciążyło to na sercu. Nie chciała, żeby musiał się każdego dnia zastanawiać, czy nie zostanie przez nią porzucony. Lena nie zamierzała powtarzać swoich błędów. Nie tym razem i nie z nim.
– Mam nadzieję, że mi w tym pomożesz – powiedział, obejmując ją w pasie. – Może nawet dziś, co? – zapytał i Lena miała niejasne przeczucie, że nie chodzi mu o pomoc w rozpakowywaniu.
– Czy ja wiem? – udała, że się zastanawia. – Musze jeszcze głowę umyć i w ogóle – zaśmiała się, kiedy Kuba chwycił ją w pasie i przerzucił ją sobie przez ramię.
Jej krzyk pomieszany ze śmiechem rozbrzmiał echem wśród kamienic ulicy Chmielnej. Kilku Przechodniów obejrzało się za nimi i obrzuciło rozbawionym spojrzeniem.
– Myślisz, że będę cię pytał o zdanie? – powiedział, stawiając ją na ziemi.
– No dobra, tylko pojedźmy najpierw do mnie po kilka rzeczy – zgodziła się łaskawie.
Wieczór spędzili u niego. Kiedy tylko przekroczyli próg mieszkania, od razu się na siebie rzucili, a może to Lena rzuciła się na Kubę. Komu by się chciało to rozstrzygać.
Kochali się najpierw na łóżku, a potem w łazience pod prysznicem. Nie było na jej ciele miejsca, które nie byłoby naznaczone jego ustami. Nie było w jej wnętrzu takiego fragmentu, którego by nie dotknął. Był wszędzie. W jej głowie, sercu i duszy. Znała jego zapach na pamięć. Wiedziała w jakim rytmie bije jego serce. Była nim wypełniona po same brzegi.
Wyczerpani, rzucili się na łóżko i szybko zasnęli. 
Lena obudziła się w środku nocy. Natłok emocji i wrażeń nie pozwolił jej ponownie wrócić do snu. Otuliła się kocem i usiadła na fotelu. Wpatrywała się w nagie plecy śpiącego Kuby. Nie wiedziała dlaczego, ale zaczęły do niej wracać wspomnienia z młodości.
Przypomniała sobie, jak zobaczyła Kubę po raz pierwszy. Jak się wtedy do niej uśmiechnął i jak nie mógł oderwać od niej oczu. Lena zawstydziła się tego spojrzenia, ale jednocześnie bardzo jej się spodobało. Czy już wtedy mogła to poczuć?
Potem były wspólne wieczory, gdy Łukasz zapraszał Kubę na mecz, albo kolację. Lena od zawsze darzyło go sympatią, ale już wtedy była głęboko przeświadczona o tym, że żaden mężczyzna nigdy jej zdobędzie. Już wtedy nie była do końca sobą.
Pamiętała, jak Kuba pomagał jej w lekcjach, gdy Łukasz czuł się zbyt zmęczony po treningu, żeby jeszcze przemęczać sobie umysł. Uśmiechnęła się na to wspomnienie. To z Kubą odbyła swoją pierwszą lekcję jazdy samochodem. To był jej pierwszy raz.
Zastygłą myślami w miejscu, kiedy zdała sobie sprawę, że Kuba był jej „pierwszym razem” w tak wielu dziedzinach życia. To on nauczył ją pływać. To do niego zwracała się z pomocą, gdy zawodził ją jej własny brat. To Kuba zawsze się nią opiekował. Dawał jej poczucie bezpieczeństwa. Zawsze był blisko. Nie zapomniał o niej, nawet wtedy, gdy mu to nakazano. Nie poddał się.
Z Kubą kochała się po raz pierwszy i z nim chciałaby zrobić to po raz ostatni.
Przełknęła ciężką gulę w gardle, czując jak wzruszenie zaczyna ją dławić.
Kuba nauczył ją ufać. Nie poddał się chociaż odrzuciła go już z milion razy. Nie porzucił jej, gdy ona porzuciła jego. Kochał ją pomimo tylu jej wad.
Lena nie potrafiła pojąć, że po tym wszystkim wciąż ją chciał i wciąż był gotów przy niej zostać. Cały czas walczyła ze swoimi lękami, ale postanowiła dać sobie i jemu szansę. I chociaż narażała tym swoje serce na śmierć, to nie mogła postąpić inaczej. Jeśli miałaby iść przez życie bez niego…to nie miałoby ono żadnego sensu. Przez długi takie właśnie było – puste i bezsensowne. Aż do tych wakacji, kiedy to spotkała go w pubie. Na jego widok serce omal nie wyskoczyło jej z piersi. Ono jako pierwsze wiedziało, że to spotkanie odmieni jej życie. Odgoni z niego pustkę i samotność.
To w końcu Kuba nauczył ją miłości. Nie matka, nie brat, a już tym bardziej nie ojciec. Swoim uporem i wytrwałością nie pozwolił jej zniszczyć sobie życia.
To dzięki niemu ona pokochała po raz pierwszy. To był jej kolejny pierwszy raz. Kolejny pierwszy raz z Kubą.
Odrzuciła od siebie koc i ułożyła się obok niego. Nie mogła powstrzymać tego pragnienia, które przejęło nad nią kontrolę. Wierzyła, że ją usłyszy nawet we śnie. Objęła go ciasno ramionami i szepnęła na ucho:

- Kocham cię. 

22 komentarze:

  1. Piękne Pani Agato. Cudowne zakończenie <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Pięknie to zakończyłaś :) mimo kilku literówek :P

    OdpowiedzUsuń
  3. cudowny finał! Ale się wzruszyłam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Oj super zakończenie. A to podsumowanie o ich wszystkich wspólnych pierwszych razach bezcenne. Dzięki za możliwość przeczytania super przygody Leny i Kuby. ;-) Teraz czekam na kolejną twoja perełka z Kamilem który teraz będzie głównym bohaterem ;) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pierwszy odcinek z jego udziałem już jutro na blogu :D

      Usuń
  5. bosko, bosko,bosko-cudowne zakończenie

    OdpowiedzUsuń
  6. Zauroczyło mnie to opowiadanie. Jestem pod wrażeniem wrażliwości i mądrości Autorki, która nie ciągnie w nieskończoność wątku, co sprawia, że teksty Pani Agaty są bardzo realne w odbiorze. Bardzo dziękuję, Pani Agato!!! Przy Pani tekstach się po prostu odpoczywa. Przeczytałam wszystko, co Pani napisała i było dostępne "tutaj" lub w księgarni. Z niecierpliwością czekam "Jak powietrze" (nie wiem, czy nie pomyliłam tytułu:-)) oraz na dalsze losy rodziny Kuby.
    Jola

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje Ci serdecznie za takie słowa. "Jak powietrze" jest już w toku wydawniczym, jak tylko poznam datę premiery na pewno się szybko nią podzielę :)

      Usuń
  7. dziękuję
    emka

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo dziękuję za "Pierwszy raz" i niecierpliwie wyglądam wydania " Jak powietrze", przy Pani książkach się wypoczywa a nie nudzi, są subtelne ale odważne, czytelnik w każdym wieku znajdzie tutaj radość i zadowolenie z czytania . Serdeczności i zyczenie niekończącej się weny twórczej bo talentu Pani nie brakuje :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo dziękuję za "Pierwszy raz" i niecierpliwie wyglądam wydania " Jak powietrze", przy Pani książkach się wypoczywa a nie nudzi, są subtelne ale odważne, czytelnik w każdym wieku znajdzie tutaj radość i zadowolenie z czytania . Serdeczności i zyczenie niekończącej się weny twórczej bo talentu Pani nie brakuje :-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Piękne zakończenie i z niecierpliwością czekam na historię Kamila :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Lepszego zakończenia sobie nie wyobrażam. Wspaniałe zwieńczenie tej historii :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Piękna historia , aż żal , że to już koniec :( M6

    OdpowiedzUsuń