czwartek, 25 sierpnia 2016

"Noc Kupały" Rozdział 4


Paweł
Właśnie zapadał zmrok, gdy dotarli na miejsce. Już z daleka witała ich łuna, połyskująca nad koronami drzew. Paweł zjechał autem na piaszczystą drogę ginącą w mrocznym lesie.
- WOW. Jak cudnie – krzyknęła mu nad uchem Kamila.
Siostra wpatrywała się z zachwytem w feerię kolorów, tańczącą nad lasem.
Zajechali na żwirowy parking, na którym z trudem znaleźli jakieś wolne miejsce. Dziewczyny niemal natychmiast wyskoczyły na zewnątrz. Przez całą drogę w aucie panowała cisza. Zanim Sara wsiadła do środka, Kamila przeprowadziła z nim poważną rozmowę. Poprosiła, żeby był w stosunku do Sary miły. Jakby wcześniej już tego nie próbował, pomyślał złośliwie.
Dla świętego spokoju obiecał jej, że nie będzie się z jej przyjaciółką kłócił, a w myślach dodał „o ile nie będzie mnie do tego prowokowała”.
Gdy zobaczył Sarę wychodzącą z klatki schodowej, szczęka opadła mu niemal do kostek. Dziewczyna miała na sobie spodenki, które opinały ciasno jej zgrabny tyłek, jakby to była jej druga skóra. Co dziwne, nie wyglądała w nich tandetnie, czy wulgarnie. Wprost przeciwnie – wyglądała dziewczęco i seksownie. Bluzka, która co chwile zsuwała się z jej ramion, kusiła rozcięciem, które odkrywało ramiączko stanika. Ale to, co najbardziej go zachwyciło w jej wyglądzie, to rozpuszczone włosy, opadające falami na ramiona. Nie było dla Pawła większego seksualnego bodźca, niż kobiece włosy, a najlepiej te długie i lśniące. Ich kolor nie odgrywał aż takiej roli. Kiedyś myślał, że preferuje blond, ale teraz? Teraz wolał chyba jasno brązowe z karmelowymi pasemkami, przez które prześwitywało słońce. Dokładnie takie, jakie miała Sara.

wtorek, 23 sierpnia 2016

"Noc Kupały" Rozdział 3


Paweł
- Nie, Panie Grzesiu. Te elementy konstrukcji idą w drugim etapie budowy – wytłumaczył spokojnie majstrowi, który o dziwo, dziś przyszedł do pracy trzeźwy jak świnia.
Był wtorek, co rokowało bardzo dobrze na kolejne dni tygodnia.
- Panie kierowniku, to co my mamy z tym zrobić do tego czasu? – zapytał pan Grzesiek, mężczyzna po pięćdziesiątce z obfitym wąsem i olbrzymim brzuchem piwnym.
Paweł westchnął tak głęboko, że aż zakłuło go w żebrach. Powstrzymał się przed powtórzeniem po raz tysięczny, że harmonogram budowy znajduje się w ogólnodostępnym miejscu w sekretariacie i w nim znajdzie odpowiedź na dręczące go pytania.
- Do magazynu z tym, panie Grzegorzu. Do magazynu – odpowiedział, nie chcąc tracić czasu na pouczenia i reprymendy.
Mimo wszystko, lubił tego człowieka, który może i był starej daty, ale bez mrugnięcia okiem wykonywał polecenia, i co najważniejsze – w odpowiednich momentach zadawał właściwe pytania. W przeciwieństwie, do niektórych jego ludzi, którzy zamiast się doinformować,  po prostu działali, a to była prosta droga do zaliczenia katastrofy budowlanej.

sobota, 20 sierpnia 2016

"Noc Kupały" Rozdział 2


Paweł
Proszę, proszę, mała skrzypaczka wyrosła, myślał, co chwilę spoglądając w stronę dziewczyny, która zajmowała miejsce pasażera w jego aucie. Szczerze mówiąc, to aż tak bardzo się nie zmieniła pod względem fizycznym, ale było w niej coś nowego. Coś, czego nie potrafił dokładnie sprecyzować. Dojrzała – to na pewno. Zerknął pospiesznie na jej piersi. Tak, definitywnie wyglądała dojrzalej, zadecydował.
 Włosy w kolorze karmelu miała związane w koński ogon, który dyndał w takt ruchów jej głowy. Paweł miał ochotę pociągnąć za ten koński ogon. Od razu wyobraził sobie, jak to robi, gdy dziewczyna wypina się do niego tyłem i… Potrząsnął głową, niechętnie rozstając się z tą pobudzającą wizją. Cholera, skąd to się wzięło? Zaraz po przyjeździe obiecywał sobie abstynencję seksualną, a tu co?

wtorek, 16 sierpnia 2016

"Noc Kupały" Rozdział 1


Paweł
- Niech pan to postawi w tamtym kącie – wskazał długopisem miejsce pod szerokim parapetem.
Kurier postawił prostokątne pudło we wspomnianym miejscu, przyjął podpis, a potem zostawił go samego wśród kartonów, paczek i mebli w częściach pierwszych. Paweł westchnął głośną i nie czekając na przyjazd ekipy montażowej, zabrał się za ogarnianie tego całego burdelu.
Dwa miesiące temu firma budowlana, w której rozpoczął pracę jeszcze na ostatnim roku studiów, zdobyła przetarg na budowę odcinka obwodnicy na krajowej siedemnastce. Paweł, jako rdzenny mieszkaniec tej okolicy, został oddelegowany na kierownika tejże budowy.
Ta decyzja wywołała w Budstimie (firmie projektowo budowlanej, w której pracował) wszechobecne oburzenie. Nie obyło się też bez incydentów, do których zaliczył się donos na niego, jakoby popełnił błąd w kosztorysie ostatniego zlecenia. To była totalna bzdura, co udowodnił i było po sprawie.
Paweł miał dwadzieścia sześć lat i według jego „kolegów” po fachu, wciąż miał mleko pod nosem i to, że pół roku temu awansował na kierownika budowy, to był skandal i na pewno stało za tym coś więcej. Choćby ordynarne kumoterstwo.
Paweł bardzo chciałby ulżyć ich bólowi odbytu, ale niestety, za tym niespodziewanym awansem „stała” jego ciężka praca i chęć rozwoju zawodowego, a nie szukanie ciepłego stołka, na którym jego szanowna dupa rozpoczęłaby proces gnilny. Ot co!