czwartek, 25 sierpnia 2016

"Noc Kupały" Rozdział 4


Paweł
Właśnie zapadał zmrok, gdy dotarli na miejsce. Już z daleka witała ich łuna, połyskująca nad koronami drzew. Paweł zjechał autem na piaszczystą drogę ginącą w mrocznym lesie.
- WOW. Jak cudnie – krzyknęła mu nad uchem Kamila.
Siostra wpatrywała się z zachwytem w feerię kolorów, tańczącą nad lasem.
Zajechali na żwirowy parking, na którym z trudem znaleźli jakieś wolne miejsce. Dziewczyny niemal natychmiast wyskoczyły na zewnątrz. Przez całą drogę w aucie panowała cisza. Zanim Sara wsiadła do środka, Kamila przeprowadziła z nim poważną rozmowę. Poprosiła, żeby był w stosunku do Sary miły. Jakby wcześniej już tego nie próbował, pomyślał złośliwie.
Dla świętego spokoju obiecał jej, że nie będzie się z jej przyjaciółką kłócił, a w myślach dodał „o ile nie będzie mnie do tego prowokowała”.
Gdy zobaczył Sarę wychodzącą z klatki schodowej, szczęka opadła mu niemal do kostek. Dziewczyna miała na sobie spodenki, które opinały ciasno jej zgrabny tyłek, jakby to była jej druga skóra. Co dziwne, nie wyglądała w nich tandetnie, czy wulgarnie. Wprost przeciwnie – wyglądała dziewczęco i seksownie. Bluzka, która co chwile zsuwała się z jej ramion, kusiła rozcięciem, które odkrywało ramiączko stanika. Ale to, co najbardziej go zachwyciło w jej wyglądzie, to rozpuszczone włosy, opadające falami na ramiona. Nie było dla Pawła większego seksualnego bodźca, niż kobiece włosy, a najlepiej te długie i lśniące. Ich kolor nie odgrywał aż takiej roli. Kiedyś myślał, że preferuje blond, ale teraz? Teraz wolał chyba jasno brązowe z karmelowymi pasemkami, przez które prześwitywało słońce. Dokładnie takie, jakie miała Sara.

Tak bardzo zachwycił się jej wyglądem, że przez chwile zapomniał, jaką małą wiedźmą potrafiła być ta dziewczyna.
 - Gdzie będziecie? – zawołał za siostrą i jej przyjaciółką, gdy w pośpiechu oddalały się od samochodu.
Kamila zawróciła i podeszła do niego.
- Nie wiem. Pewnie na początku posłuchamy koncertu, a potem, kto wie – uśmiechnęła się pod nosem.
- Tylko bez wygłupów i pod żadnym pozorem nie właźcie do wody. Zrozumiano? – poinstruował.
- Czy ja mam pięć lat? – Kamila wywróciła oczami, ale skinęła głową.
- Nie wywracam mi tu gałami, gówniarzu – uśmiechnął się do niej. – Ja będę się tu kręcił w pobliżu i jak będziecie chciały wracać, dajcie znać – dodał, zerkając przez ramię siostry na Sarę.
- Nie wracasz do domu? – zdziwiła się.
Miał taki zamiar, ale z jakiejś przyczyny postanowił zostać. Nie spieszyło mu się do pustego mieszkania, a poza tym gdzieś tu powinien pałętać się Krzysiek i kilku innych chłopaków.
- Nie. Spotykam się z kumplami, którzy też przyszli na te dożynki – zakpił.
Kamila zmarszczyła brwi, a potem uśmiechnęła się pod nosem, jakby coś zaświtało jej w głowie, ale nie podzieliła się z nim tą myślą.
- No dobra. Na razie – machnęła mu na dowidzenia ręką.
Sara posłała mu szybkie spojrzenie, z którego w tych ciemnościach nie mógł nic wyczytać. Obserwował dziewczyny do czasu, aż zniknęły za drzewami. Dopiero wtedy ruszył w tym samym kierunku. Wokoło panowały prawie nieprzeniknione ciemności. Tylko co jakiś czas, przybywający nowo samochód rozjaśniał drogę i las.
Wraz z kilkoma przypadkowymi osobami wszedł pomiędzy niewielkie skupisko młodych drzew, które były naturalną przegrodą, oddzielającą las od polany, na której w samym środku ustawiono drewnianą scenę. Na niej zespół złożony z pięciu osób stroił instrumenty. Prawdziwe instrumenty, a nie syntezatory zauważył w myślach z kpiną.
Rozejrzał się dookoła. Polana była zapełniona ludźmi i stoiskami, w których można było zakupić piwo i jakieś potrawy z grilla. Spacerem pokonał drogę do Jeziora Łez, a potem wszedł na drewniane molo, na skraju którego kilka młodych dziewczyn wiło wianki z polnych kwiatów.
Uśmiechnął się do nich, a one odpowiedziały zawstydzonymi uśmiechami. Minął je, a potem przystanął przy barierce. Słońce już dawno schowało się za horyzontem, ale ostatnie promienie zabarwiły niebo na różowo i pomarańczowo. Ten kolor z kolei przechodził w błękit, a potem w granat. Pomimo gwaru rozmów, śmiechów i zgrzytów strojonych instrumentów, Paweł poczuł obezwładniający spokój. Wziął głęboki wdech i zamknął na chwilę oczy. Było to uczucie, którego nie zaznał od tak dawna, że na chwilę się w nim zatracił.
Uśmiechnął się do siebie, a potem wyciągnął telefon i wybrał numer kumpla. Umówili się przy jednym ze stoisk piwnych, naprzeciwko sceny. Dotarł tam, gdy zespół muzyczny rozpoczął swój mini koncert. Paweł musiał przyznać, że muzycy radzili sobie dobrze. Mimo, iż po kilku utworach zorientowali się, że specjalizują się w coverach znanych przebojów, nie można im było odmówić oryginalnych aranżacji.
- Siema – przywitał się z Krzyśkiem i Sylwią.
- Siema. A jednak przyszedłeś – przywitał go kumpel.
- No bo ile można pracować – uśmiechnął się pod nosem.
Po chwili dołączył do nich Damian z dziewczyną. Paweł jako jedyny z towarzystwa nie miał partnerki i jako jedyny nie pił alkoholu. Nie przeszkadzało mu to. Przynajmniej nie to drugie.
Wzrokiem przeczesywał grupki ludzi w poszukiwaniu siostry i jej przyjaciółki. Nie musiał ich długo szukać. Przystanęły przy stoisku z wiankami. Uśmiechnął się, gdy zaczęły się wygłupiać, przymierzając wieńce z kwiatów. Uśmiech zamarł mu na ustach, gdy nagle, ni stad ni zowąd, otoczyła ich grupka jakichś młodych kolesi. Wyglądali na lokalnych fanów „dożynek”. Dziewczyny najpierw śmiały się z czegoś, co któryś z nich powiedział, ale po chwili po minie Kamili domyślił się, że nie w smak im były te nagabywania.
- Zaraz wracam – powiedział do grupki znajomych i ruszył w tamtą stronę.
Zaczesał do góry włosy i zagryzł zęby. Czy już samotne dziewczyny nie mogą się pobawić, żeby nie musieć odganiać się od jakichś nagrzanych wieśniaków, myślał gorączkowo. Gdzie jest, kurwa, policja?
- Zabierz te łapy – huknął, gdy któryś z troglodytów próbował wziąć na ręce Kamilę. – I wypieprzać mi stąd – popchnął delikatnie tego wyglądającego na prowodyra.
Koleś, wyraźnie podchmielony, odsunął się i podniósł do góry dłonie w geście poddania się, a następnie odwrócił się i prześlizgując się tęsknie swoim oślizgłym wzrokiem po tyłku Sary, ruszył pod scenę. Reszta poczłapała za nim, bełkocząc coś pod nosem.
- Banda wieśniaków – rzucił pod nosem i zwrócił się do dziewczyn. – Okej?
- Okej – potwierdziła siostra i gdy miała coś jeszcze dodać, rozdzwoniła się jej komórka.
Odeszła na chwilę, a on znowu został sam na sam z małą wiedźmą, jak zaczął nazywać Sarę w myślach. Uśmiechnął się do tego określenia.
- Co macie zrobić z tymi wiankami? – zapytał, a wcześniej analizując to pytanie w myślach.
Dobrze się bawił i nie miał ochoty ponownie wdawać się z Sarą w pyskówkę. Musiał być ostrożny w dobieraniu słów. Poza tym obiecał to Kamili.
- A jak myślisz? – odpowiedziała, spoglądając mu w oczy. – Co robi się z wiankami w noc kupały?
Kolor jej oczu, wzmocniony blaskiem dużego ogniska, które rozpalono na polanie, zahipnotyzował go. Ta dziewczyna była piękna. Była też małą wiedźmą, musiał sobie cały czas przypominać. Nie powinien dać się omotać jej urodzie.
- Nie wiem. Nie jestem dziewicą na wydaniu – odpowiedział z uśmiechem, którego nie mógł powstrzymać.
- Ja też nie – odpowiedziała z błyskiem rozbawienia w oczach.
Roześmiał się. Zanim zdołał odpowiedzieć czymś równie błyskotliwym, ktoś klepnął go w ramię. Dołączyli do nich Krzysiek i reszta towarzystwa, które wzbogaciło się o kilka nowych osób, w tym dwóch kolesi i dziewczynę, których nie znał. Wróciła też Kamila i całą grupką przenieśli się bliżej ogniska, gdzie można było sobie przysiąść na drewnianej ławie. Dwóch nowych kolesi od razu zasadziło się na jego siostrę i Sarę, co zlekka go poirytowało. O ile Kamila dała mu do zrozumienia, że ma się nie wtrącać, bo Karol – jak nazywał się jej adorator – wpadł jej w oko, tak Sarze ewidentnie nie podobały się zaloty tego drugiego.
Dziewczyna odsuwała się od delikwenta za każdym razem, gdy ten próbował położyć swoje łabska na jej biodrach, czy ramionach. W pewnym momencie, po kilku takich akcjach, Paweł usiadł pomiędzy nimi na ławce tak, żeby odseparować go od dziewczyny. Koleś uraczył go jakimś bełkotliwym mamrotaniem pod nosem, ale Pawłowi nie chciało się nawet domyślać, co miał mu do powiedzenia. Zignorował go.
Sara posłała mu wdzięczne spojrzenie, a potem zapatrzyła się w płomienie. Paweł obserwował jak płomienie odgrywały na jej twarzy niesamowity spektakl.
Albo to ta noc, albo igrający z jego wyobraźnią ogień sprawiły, że twarz dziewczyny wydała mu się jedną z najpiękniejszych rzeczy, jakie widział w życiu.
Poznał wiele pięknych kobiet…z wieloma zawarł bardzo bliskie znajomości, ale w tej chwili nie potrafił sobie przypomnieć twarzy choćby jednej z nich. Jakby kompletnie przestały istnieć.
Może to przez tę noc, albo przez ten ogień…ale poczuł ogromną ochotę, aby dotknąć jej policzka. Przejechać palcami po kości policzkowej, a potem zjechać dłonią na jej obojczyk…delikatnie go musnąć, a potem…potrzasnął głową, czując suchość w ustach.
Gdy delikwent, który przystawiał się do Sary rozpoczął swoje kolejne natarcie, Paweł wstał z ławki i nie wiele myśląc, wyciągnął w stronę dziewczyny rękę.
- Zatańczysz ze mną? – zapytał.
Sara zamarła w bezruchu i Paweł mógłby przysiąc, że przestała oddychać. Ze sceny wokalistka zaintonowała pierwsze wersy „Stand by me”.
Dziewczyna rozejrzała się dookoła skołowana.
- Nikt nie tańczy – zaoponowała cicho, ale gdy jej adorator po raz setny próbował coś do niej zgadać, wstała z ławki i wsunęła niepewnie dłoń w jego rękę.
- I co z tego? – odpowiedział, splatając ich palce. – Co cię obchodzi, co robią, czy myślą inni? – szepnął jej do ucha, a potem podprowadził pod scenę.
Sara wyglądała teraz jak bezbronna samotna dziewczynka. Zniknęła gdzieś wiedźma i kłótnica. Nie czekał długo. Zrobił krok w jej stronę, a potem objął ją w pasie i delikatnym kołysaniem wprawił ich ciała w ruch. Najpierw bardzo powoli, ledwie zauważalnie. Wraz z głośniejszą intonacją wokalistki ich biodra zaczęły poruszać się szybciej i bardziej zmysłowo. Sara położyła nieśmiało rękę na jego ramieniu, a on przysunął ją do siebie bliżej, układając dłoń na jej talii. Drugą ręką wciąż trzymał jej dłoń w mocnym uścisku.
Ruchy dziewczyny stały się śmielsze i niesamowicie wręcz seksowne. Jej biodra zsynchronizowały się z jego biodrami, jakby robili to od zawsze. Czuł przy sobie jej rozgrzane ciało i ten zapach, który prześladuje go od dnia, w którym zabrał ją z dworca. Zerknął na jej twarz i stwierdził, że dziewczyna ma zamknięte oczy, jakby zatraciła się w tym tańcu. Z całych sił powstrzymywał się, aby jej nie pocałować. Całe jej ciało i każdy najmniejszy ruch wołały do niego o ten pocałunek.
Nie zrobił tego, ale musnął ustami jej szyję. Niby przypadkiem. A gdy dziewczyna nie wzdrygnęła się i nie odsunęła od niego, powtórzył to.
W pewnym momencie wokalistka zaczęła delikatnie pomrukiwać, a po chwili jej zmysłowe nucenie przeszło w donośny, głęboki śpiew. Zahipnotyzowani, podążali za jej głosem. W pewnym momencie Paweł także zamknął oczy, odcinając wszelkie zewnętrze bodźce. Byli tylko oni.

Sara
Gdy zamknęła oczy, wszystko wokół niej rozpłynęło się w powietrzu. Byli tylko oni. Jego niesamowity zapach odebrał jej wolną wolę. Piękny głos wokalistki przebijał się przez tłum ludzi i wprawiał w ruch ich ciała, które były w tej chwili jednym. Sara całkowicie poddała się dźwiękom i pewnemu uściskowi Pawła. Przez cienki materiał bluzki czuła jego ciepłe dłonie, a na szyi oddech, który po chwili zamienił się w delikatne muskanie. Powinna była go wtedy od siebie odepchnąć…spoliczkować, albo powiedzieć, co o tym sądzi, ale to doznanie było tak przyjemne, że nie mogła się do tego zmusić. Wręcz przeciwnie, chciała aby ten ledwie wyczuwalny dotyk ust nabrał mocy. Chciała poczuć jego usta na swoich ramionach, szyi, dekolcie…wszędzie.
Muzyka ucichła i nagle świat znowu ruszył z kopyta. Sara w popłochu odsunęła się od mężczyzny, którym pogardzała i którego nie znosiła. Jego zaproszenie do tańca przyjęła tylko dlatego, że chciała uwolnić się od tego niekumatego człowieka, który nie rozumiał, że nie była nim zainteresowana. Nie sądziła, że dotyk ciepłej dłoni Pawła wprowadzi ją w taki stan, w którym zapomni o wszystkim i tak po prostu da mu się poprowadzić w zmysłowym tańcu.
Poczuła gorąco na policzkach. Przełknęła ślinę i zmusiła się, żeby spojrzeć mu w oczy. Wpatrywał się w nią nieprzytomnym wzrokiem. Wyglądał, jakby przed chwilą został wyrwany ze snu. Oblizał usta, a potem przeczesał włosy.
Jego pierś unosiła się szybko i niespokojnie. Włożył ręce do tylnych kieszeni dżinsów i wyglądał na zagubionego. Czyżby i na nim ten taniec wywarł takie piorunujące wrażenie? Zastanowiła się, ale szybko wyrzuciła to z głowy. To Paweł. Na nim nic nie robi wrażenia.
- Kamila chciała, żebyśmy się dogadali – powiedziała zachrypniętym głosem. – Powinna być zadowolona – dodała.
- Tak. Powinna być zadowolona – odrzekł, nie spuszczając z niej swoich hipnotyzujących oczu.
Sara nie mogła znieść na sobie tego spojrzenia, dlatego odwróciła się i zaczęła wolnym krokiem wracać do grupki znajomych, czekających wokół paleniska.
Paweł miał na sobie zwykłe jasnoniebieskie dżinsy i prosty czarny T-shirt, ale i w tej codziennej wersji wyglądał jak milion dolarów. Te myśli wypłynęły na wierzch, ponad jej niechęć i ich wzajemne animozje. To była prawda, której nie umiała w żaden sposób uciszyć. Facet był seksowny, uwodzicielski i świadomy wrażenia, jakie wywołuje na kobietach. Skąd wiec ten zagubiony wyraz twarzy, gdy skończyli taniec?
Odłączyły się z Kamilą od towarzystwa i wróciły nad jezioro.
- Jak tam? – zagaiła ją przyjaciółka, gdy znalazły się z dala od reszty.
Sara dobrze wiedziała, o co pyta Kamila, ale próbowała grać na zwłokę, zmieniając temat.
- Trochę chłodno się robi, co nie? – powiedziała, obejmując się ramionami.
Tak naprawdę to było jej gorąco. Ciepło, które wydobywało się z jej wnętrza mogłoby ogrzać kilka domów jednorodzinnych, pomyślała nieprzytomnie. Z całych sił próbowała odgonić natrętną myśl, która podszeptywała jej, że to zasługa Pawła i tego jak jej dotykał – jednocześnie delikatnie i silnie.
- Nie wygłupiaj się. Jest z dwadzieścia stopni – rzuciła Kamila. – Poza tym nie zmieniaj tematu. Jak tam? – zaakcentowała pytanie tak, że zabrzmiało jak groźba.
Sara wzniosła do góry oczy, a potem machnęła w powietrzu rękoma.
- Nooo co? Poprosił mnie do tańca, a ja chciałam się uwolnić od łap tamtego kolesia i zgodziłam się – poddała się. – Co chcesz więcej usłyszeć? Że od teraz będziemy z Pawłem najlepszymi przyjaciółmi? – zapytała poirytowana.
Nie złościła się na przyjaciółkę, tylko na siebie i na swoje reakcje. Na to, że nie mogła przestać myśleć o tańcu z jej bratem i jego bliskości. Pewnie nie ja pierwsza i nie ostatnia, wzdrygnęła się na tę myśl.
Ku jej zdziwieniu, Kamila uśmiechnęła się szeroko.
- Ja przecież nic nie mówię – udała, że się obrusza. – Ale iskry leciały między wami, aż miło – zaśmiała się w głos i pobiegła do stoiska z wiankami.
Chwilę później zaopatrzone w piękne kwietne wieńce, zbliżyły się do brzegu jeziora. Na pomoście nie było miejsca, dlatego wybrały ustronniejsze i mniej oświetlone miejsce na niewielkiej piaszczystej plaży. Wcześniej zakupiły sobie po butelce piwa i lekko podchmielone zabrały się za procedurę puszczania wianków.
- Nie powinnyście ich upleść własnoręcznie? – usłyszały za sobą rozbawiony głos.
Sara drgnęła niespokojnie na dźwięk tego głosu, który doprowadzał ją do szału i to z wielu różnych powodów.
- Myślałam, że jako niedziewica, która nie jest na wydaniu nie orientujesz się w tej zabawie – powiedziała, nie mogąc się powstrzymać przed sarkastyczną uwagą.
Nie patrzyła na niego. Nie mogła spojrzeć mu w oczy.
- No cóż – usłyszała go bardzo blisko, jakby znalazł się tuż za jej ramieniem. – Minęła godzina. Od tego czasu zdążyłem sobie przyswoić to i owo – dodał niskim głosem, który sprawił, że po plecach przebiegł jej dreszcz.
Czyżby próbował nawiązać do ich dziwnego tańca?
Wciąż odwrócona do niego plecami udawała, że majstruje coś przy wianku. W głowie jej szumiało od piwa i dziwnej atmosfery, która zapanowała na polanie. Zewsząd dobiegał ich śmiech, głośne pokrzykiwania i muzyka. Teraz na scenie królowały tajemnicze rytmy z pogranicza folku, ale w nowoczesnej aranżacji.
- A ty to nasz anioł stróż, czy jak? – zwróciła się do niego Kamila. – Czy tak mają teraz wyglądać moje wakacje? Z bratem dyszącym mi na karku na każdej imprezie?
Zamiast odpowiedzi, Sara usłyszała głośny pisk. Sara podniosła się szybko z kolan i zwróciła  w stronę, skąd dochodził ten dźwięk. Zastygła w miejscu, gdy zobaczyła co się dzieje. Paweł podniósł do góry Kamilę, przełożył ją sobie przez ramię i wraz z wierzgającą siostrą wszedł po kolana do jeziora. Następnie wrzucił ją do wody. Tak po prostu, jakby Kamila była workiem kartofli.
- Masz za swoje niewdzięczna gówniaro – powiedział, a potem ze śmiechem wyskoczył z wody, gdy Kamila próbowała chwycić go za rękę i wciągnąć do środka.
- Ty debilu jeden! – Kamila prychała, pluła i zaśmiewała się do rozpuku. – Zabije cię! – odgrażała się.
- Pięknie teraz wyglądasz. Może zawołam tego tam, do którego trzepotałaś rzęsami – krzyknął do niej. – A ty co? – przeniósł swoją uwagę na Sarę i jednocześnie zrobił krok w jej stronę – Też ci się nie podoba, że tu jestem ? – zapytał poważnym głosem, ale w jego oczach cały czas tańczyło rozbawienie.
- Tak. To znaczy nie – odpowiedział odsuwając się od niego wolnymi krokami.
Bardzo się starała, ale nie mogła powstrzymać ust przed rozciąganiem ich w szeroki uśmiech. To chyba mu wystarczyło za zachętę, bo rzucił się w jej kierunku, nie zważając na jej głośne okrzyki sprzeciwu.
- Za takie niezdecydowanie też należy ci się kąpiel – powiedział, chwytając ją ramieniem pod kolanami i podnoszą z ziemi, jakby była piórkiem.
Chwyciła go za szyję gotowa wbić się w nią pazurami, gdyby zaszła taka potrzeba. Gdy dotarli do brzegu i Paweł zaczął wnosić ją do wody, krzyknęła głośno w niebo.
- Nieeeee!
- Taaak – odkrzyknął. – Chcę wam tylko pomóc wyjść za mąż. Same wianki w wodzie nie pomogą – zaśmiał się.
- Puść mnie!!! – spróbowała ostatni raz.
Nic to jednak nie pomogło. Wpadła do wody z impetem, od którego zabrakło jej tchu. Gdy się wynurzyła, wybuchnęła głośnym śmiechem. Odrzuciła do góry włosy, a potem otarła twarz. Obdarzyła Pawła morderczym spojrzeniem, od którego jego uśmiech stał się jeszcze większy. Wraz z ustami, śmiały się też jego oczy i cała twarz. To był piękny widok.
Wolnym krokiem wygramoliła się z jeziora. Paweł nie spuszczał z niej oczu, w których zaszła nagła zmiana. Już się nie śmiały. Były skupione i poważne. Poczuła się pod tym spojrzeniem bezbronna i całkowicie odkryta. Zupełnie, jakby Paweł zaglądał do jej wnętrza.
Znalazłszy się na brzegu, otrząsnęła się z zauroczenia, w jakie wprawiło ją jego spojrzenie i postanowiła wykorzystać okazję. Chłopak stał przy samym brzegu i ściągał przemoczone buty. Złapała go nagle za rękę i wciągnęła do jeziora, a potem popchnęła go z całej siły tak, że upadł, zanurzając się pod wodą.
- Jeeest!!! – krzyknęła Kamila.
Sara na wszelki wypadek wróciła szybko na brzeg. Kamila podbiegła do niej i przybiła w powietrzu piątkę.
Paweł wynurzył się z wody i pokręcił głową z dezaprobatą. Na jego ustach wciąż tkwił uśmiech. T-shirt przylgnął ciasno do jego ciała…i ach, co to było za ciało, myślała. Zapragnęła je zobaczyć. Całe. Chyba ktoś musiał wysłuchać jej modlitw, bo Paweł jednym sprawnym ruchem ściągnął z siebie koszulkę. To był dopiero widok. Chłopak nie był mocno zbudowany, ale jego ciało, przynajmniej od pasa w górę, było idealne. Oczywiście, że tak, pomyślała nieprzytomnie, czując jednocześnie litość w stosunku do całej reszty populacji męskiej, która mogła tylko pomarzyć o takim ciele.
 Delikatne mięśnie brzucha i klatki piersiowej były napięte. Poruszały się przy każdym ruchu. Szerokie ramiona przypominały dzieło sztuki. Prawa ręka aż do szyi była wytatuowana…Czy Sara wspominała, że uwielbiała tatuaże? Nie? No więc uwielbiała je, a w szczególności na idealnych męskich ciałach.
Siłą woli zmusiła się do odwrócenia wzroku. Nie chciała, żeby Paweł domyślił się, jak duże wrażenie na niej zrobił. I nie tylko tym, jak wyglądał, ale przede wszystkim tym jak dzięki niemu dobrze się bawili. Jak czuwał nad ich bezpieczeństwem i jak opiekował się Kamilą.
To nie był dobry znak.
Oj, nie.

10 komentarzy:

  1. Super pomysł z muzyką, już chcę więcej!!! Boskie

    OdpowiedzUsuń
  2. Super pomysł z muzyką, już chcę więcej!!! Boskie

    OdpowiedzUsuń
  3. Tak, gołe klaty to coś, co mi dzisiaj potrzeba :P

    OdpowiedzUsuń
  4. uff jak gorąco sie zrobiło i przyjemnie, a moja wyobraźnia pracuje na wysokich obrotach:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Genialnie pamiętam my chcemy więcej muzyki Pawła iskier i oczywiście golach klat 😃

    OdpowiedzUsuń
  6. I znowu sie wkręciłam :) czekam z niecierpliwością na kolejny rodział. Sara jest rewelacyjna a Paweł do schrupania :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Oj ja też uwielbiam tatuaże. Szczególnie na ciele tego oto pana :-D

    OdpowiedzUsuń