wtorek, 27 września 2016

"Noc Kupały" Rozdział 10

+18


Paweł
Chwycił ją za rękę i odsunął od siebie. Chociaż jej dotyk był jak niebo nie chciał w ten sposób dojść. Nie przestając jej całować, rozebrał ją z bielizny. Zrobił to szybko i bez ceregieli, tak jak dziewczyna tego pragnęła. Widział to w jej oczach. Wyczuwał jej potrzeby, jakby były jego własnymi.
Nagą Sarę pokierował na łóżko. Dziewczyna wierciła się niecierpliwie, co doprowadzało go szaleństwa. Pragnął w nią wejść jak najszybciej, ale wcześniej chciał jej posmakować. Uklęknął przed łóżkiem, chwycił dziewczynę za łydki i przyciągnął ją na brzeg materaca, a potem szybkim ruchem rozchylił jej nogi. Sara podniosła się na łokciu i spojrzała na niego nieprzytomnie.

- Co robisz? – zapytała zdumiona i zaintrygowana.
- A jak myślisz? – odpowiedział, już czując jej słodki zapach.
Dziewczyna zrobiła olbrzymie oczy, jakby nigdy wcześniej nie widziała mężczyzny szykującego się do minety. A może nie widziała? Pomyślał zaskoczony.
- Nikt nigdy nie zrobił ci dobrze ustami? – zapytał, żeby się upewnić.
Sara pokręciła przecząco głowo. Nawet w tym słabym świetle, które docierało do sypialni z kuchni, widział jak się zaczerwieniła.
Chryste, dotarło do niego, że będzie miał okazję ją w ten sposób rozdziewiczyć.
- Jak to możliwe? – chciał wiedzieć, dlaczego jej chłopak nigdy nie zrobił jej w ten sposób przyjemności.
Ba! Dlaczego nie zrobił tej przyjemności sobie.
Paweł uwielbiał seks oralny – otrzymywanie na równi z dawaniem. Nie mógł pojąć, jak facet, mający stałą dziewczynę nie chciałby jej w ten sposób zadowolić.
Sara wzruszyła niepewnie ramionami, a potem uciekła wzrokiem gdzieś w bok.
- Damian nigdy nie…zaproponował – powiedziała zawstydzona i pospiesznie dodała, próbując złączyć nogi: – Nie musisz tego robić.
Pawła zdumiała jej nagła niepewność i zdenerwowanie. Dziewczyna o takim temperamencie i apetycie na seks musiała cierpieć katusze przy tym nieudaczniku, który nie umiał jej odpowiednio dogodzić. Nawet przygodnej partnerce Paweł starał się zafundować maksimum przyjemności, chociażby dlatego, że i jemu sprawiało to frajdę. Nie rozumiał, jak można w ten sposób traktować osobę, na której ci zależy.
Parsknął dobrotliwie, nie spuszczając z niej oczu.
- Niech stracę – uśmiechnął się żartobliwie.
- Serio – powiedziała, próbując mu się wyrwać. – Nie rób tego – poprosiła.
Paweł chwycił ją w pasie i dał znać, żeby usiadła. Jej włosy roztrzepane i w całkowitym nieładzie spływały nieregularnymi falami na jej ramiona i nagie piersi. Kurwa, kochał jej włosy. Ta dziewczyna była taka piękna, że poświęcił dodatkowe sekundy, żeby tylko na nią popatrzeć. Chwycił ją za kark i przyciągnął jej twarz do swoich ust.
- Słońce, robienie kobiecie dobrze ustami to najlepsza rzecz, jakiej można spróbować – powiedział delikatnie skubiąc jej wargę. – Jeśli twój facet tego nie robił, to dobrze, że już z nim nie jesteś.
Sara natychmiast pogłębiła pocałunek, czule przeczesując dłońmi jego włosy. Była taka swobodna w tym co robiła. Przez moment mógł nawet udawać, że łączy ich coś więcej, niż tylko seks. Wyrzucił z głowy ten pomysł, gdyż mógł wszystko skomplikować. Nie znali się, po prostu byli idealnie dobrani w łóżku.
Oderwał się od jej ust, żeby rozdziewiczyć ją oralnie w sposób, którego nigdy nie zapomni.
- Zrelaksuj się – szepnął i delikatnie pchnął ją na łóżko.
Oblizał sugestywnie usta i nachylił się nad jej udami. Mokrymi i namiętnymi pocałunkami zbliżał się do miejsca, w który pragnęła go najbardziej. Sara wiła się i pojękiwała cicho, ale gdy dotknął ustami jej mokrych warg, ten dźwięk stał się głośniejszy i wibrujący. Omal nie doprowadził go do wariacji. Obawiał się, że może dojść liżąc ją i słuchając jej pojękiwań.
Kiedy tylko poczuł jej smak, całkowicie odciął się od rzeczywistości. Nie zauważyłby nawet gdyby w tej chwili rozpoczął się koniec świata.
Pod wpływem zbyt silnych doznań Sara próbowała złożyć nogi, ale zatrzymywały się na jego głowie. Objął rękoma jej uda i przytrzymywał w miejscu, żeby nimi na niego nie napierała.
- O tak – jęknęła Sara, gdy musnął językiem łechtaczkę.
Zrobił to raz, potem drugi i trzeci, a następnie wrócił do zlizywania wilgoci z jej warg i ud. Po tych torturach powrócił do jej najwrażliwszego miejsca i tam już pozostał. Uwielbiał tę zabawę.
Nie minęło dziesięć sekund, a Sara doszła, co poczuł na swoich ustach i języku. Głośno krzyknęła wprawiając w wibracje całe jego ciało. Żałował tylko, że nie wiedział jej twarzy, gdy szczytowała. Wyglądała wtedy, jak ucieleśnienie piękna i namiętności.
Dziewczyna odrzuciła do tyłu głowę, łapiąc gwałtownie oddechy. Paweł podniósł się z kolan i zawisł nad jej twarzą. Gdy Sara otworzyła oczy, natychmiast zaatakował ją głodnymi pocałunkami. Przyszpilił jej ręce nad głową i nie przestawał całować. Następnie przewrócił ich tak, że dziewczyna usiadła na nim okrakiem.
W pośpiechu wyciągnął z szafki nocnej prezerwatywę, rozerwał folię zębami, a potem z równym pośpiechem ją założył.
- Ujeżdżaj mnie – nakazał, chwytając ją za biodra.
Sara uśmiechnęła się seksownie, a potem uniosła się nad nim i nadziała na niego. Towarzyszyły temu ich zgrane jęknięcia. Dziewczyna  była taka ciasna i mokra, że obawiał się, że jego samokontrola może ulecieć gdzieś hen daleko. Dawno nie przeżył czegoś takiego.
Oparł się plecami o zagłówek łóżka, żeby móc ją obserwować. Ułożył dłonie na jej biodrach, a potem ponaglił ściskając jej udo. Sara otworzyła nieprzytomne oczy i uśmiechnęła się leniwie.
- Teraz ja tutaj rządzę – zakomunikowała zachrypniętym głosem i zaczęła się bardzo, ale to bardzo powoli poruszać.
Paweł umierał powoli pod jej niespiesznymi ruchami. Chwycił ją z włosy i ponownie pocałował, ale tym razem brutalnie i zachłannie. Dziewczyna zaczynała głośno wzdychać, czego był częścią, bo nie mógł się oderwać od jej ust o smaku wiśni.
Ruchy jej bioder stały się szybsze nieskoordynowane. Paweł już wiedział, że długo nie wytrzyma i miał nadzieję, że Sara się z nim zrówna.
Oboje zlani potem i niecierpliwi doszli niemal w tym samym czasie. Dziewczyna długo jeszcze nie mogła się uspokoić, gdy wstrząsnął nią dreszcz rozkoszy. Trzymał ją w ramionach, aż uspokoiła oddech i rozluźniła ciało.
- Okej? – zapytał przyciszonym głosem, muskając ustami jej spoconą i rozgrzaną skórę na szyi.
- Jak to robisz? – zapytała szeptem, z jej oczu nie zniknęła jeszcze mgła pożądania.
- Co robię? – zapytał skołowany, zarówno tym pytaniem, jak i przebytym chwilę wcześniej orgazmem.
Nie pamiętał, kiedy czuł coś równie silnego i obezwładniającego.
- Co robisz, że z tobą potrafię…dojść? – zapytała niepewnie, a potem odsunęła się od niego i chwyciła skrawek narzuty, żeby zakryć nią piersi.
Paweł otworzył usta, nie bardzo wiedząc jak opowiedzieć na to pytanie.
- Ale, że co? Nigdy wcześniej nie miałaś orgazmu? – chciał się upewnić, zanim będzie mógł to w jakikolwiek sposób skomentować.
Pokręciła przecząco głową, skubiąc rąbek narzuty.
- Nie miałam. Dopiero z tobą w noc kupały…to był pierwszy raz – mówiła ewidentnie zawstydzona.
Czy właśnie dlatego zgodziła się na kolejne spotkanie? Licząc, że znowu będzie szczytowała? Nie wiedział, co ma o tym myśleć. Z jednej strony czuł dumę, że potrafił jej w ten sposób dogodzić, ale z drugiej strony…z drugiej strony liczył, że po prostu, najzwyczajniej w świecie przestała go tak bardzo nienawidzić. Popieprzona sytuacja.
Mimo wszystko trudno mu było uwierzyć, że pyskata i zadziorna Sara szczerze przyznaje się do takich osobistych spraw. To tylko świadczyło o tym, że była w sprawach seksu otwarta i szczera, czego zresztą miał potwierdzenie chwile wcześniej. Musiała mu też ufać, wierząc, że nie wywlecze tego na wierzch podczas jednej z ich pyskówek. Nigdy by tego nie zrobił, ale dziewczyna nie znała go na tyle, aby to wiedzieć, a mimo wszystko odważyła się na takie wyznanie.
- Nie wiem – odrzekł, zakładając za jej ucho długie pasmo włosów, które przykleiło się do jej spoconego policzka. – Najwyraźniej tamten koleś, to była totalna porażka – uśmiechnął się. – Albo to ja jestem taki zajebisty – dodał, wyszczerzając się szeroko.
- Tak, trzeciej opcji nie ma – odpowiedziała i parsknęła śmiechem.
Wtedy Paweł poczuł, że coś się między nimi zmieniło. Nie było to coś namacalnego, czy oczywistego, a jednak to poczuł. Jakby nić porozumienia albo…no właśnie czego? Zastanawiał się, przyglądając się jej rozmierzwionym włosom i zaczerwienionym policzkom.
Nie minęło pięć minut od ich igraszek, a on znowu poczuł się twardy, co było rzadkością po tak intensywnie gorącej sesji. Ale skoro oboje byli rozebrani i leżeli w łóżku, to na co miał czekać.
Objął ją ręką w talii i przyciągnął do siebie. Dziewczyna pisnęła zaskoczona, ale od razu zrozumiała jego intencje, gdy otarł się o nią kroczem. Tak, bardzo dobrze go zrozumiała.

Sara
Obudziły ją promienie słoneczne, które przedostawały się przez szparę w roletach. Sara chciała się poruszyć, ale coś ciężkiego przygniatało jej brzuch i biodro. Było jej bardzo gorąco i ciasno. Bardzo powoli docierały do niej wspomnienia z minionej nocy. Gdy wreszcie spłynęła na nią całąa rzeczywistość, serce omal nie wyskoczyło jej z piersi. Paweł. Jest u Pawła, z którym całą noc oddawała się…orgazmom. Całą cholerną noc. Wyczerpani i usatysfakcjonowani, zasnęli dopiero o świcie.
Sara czuła się przyjemnie obolała, ale pełna energii i chęci do rozpoczęcia nowego dnia. Gdy próbowała wyślizgnąć się z ciasnych i ciepłych objęć Pawła, ten przyciągnął ją bliżej do siebie i zatopił twarz w jej włosach. Zamruczał przez sen i wzmocnił uścisk na jej pasie.
Z niemożliwym wręcz wysiłkiem zwróciła się do niego twarzą i przez chwilę podziwiała widok. Miał delikatnie rozchylone usta, potargane włosy i jednodniowy zarost…i mały garb na nosie, którego wcześniej w ogóle nie zauważyła. Oddychał spokojnie i regularnie. Paweł był nieprzyzwoicie przystojny i niesamowity w łóżku. Był nienasycony i…szybko się regenerował. Potrafił być agresywny, porywczy, ale też delikatny i prawie czuły. Dawkował jej przyjemność jak wprawny kucharz, który odmierza proporcje, aby nadać potrawie idealny smak.
Seks z nim smakował idealnie.
Westchnęła ciężko i niechętnie wyswobodziła się z jego objęć. Usiadła na krawędzi łóżka, odwróciła głowę, aby raz jeszcze spojrzeć na śpiącego chłopaka i poczuła dziwny uścisk w piersi. W jej sercu pojawił się smutek, który nie miał prawa się tam pojawić.
Nie czuła się wykorzystana. Jeśli już, to ona wykorzystywała Pawła. Przygniotła ją jednak sytuacja, w której się znalazła. Nie była uzależniona od związków i facetów, ale pragnęła mieć kogoś, kto byłby przy niej, gdy będzie go potrzebowała. Kogoś, przy kim mogłaby się budzić bez pośpiechu i stresu. Chciała, aby w jej życiu pojawił się ktoś z kim będzie szaleć w łóżku, spędzać leniwie niedziele i kogoś, kto będzie szanował jej pasje i sam podzieli się swoimi pasjami z nią.
Za tym tęskniła. Może kiedyś, pomyślała zrezygnowana.
Pozbierała fragmenty garderoby i na palcach wyszła z pokoju. Udała się do łazienki, gdzie ubrała się i próbowała ogarnąć włosy. Sterczały na wszystkie strony ale udało jej się zwinąć je w luźny kok. Przyjrzała się w lustrze swojej twarzy i skrzywiła się. Jej usta były nabrzmiałe, a policzki czerwone. Na szyi widniała olbrzymia malinka – jej osobista szkarłatna litera, pomyślała z rozbawieniem. Ostatni raz taką jawną oznakę namiętności zafundował jej kolega na wycieczce szkolnej w ostatniej klasie gimnazjum.
Uśmiechnęła się, ale postanowiła, że jak tylko wróci do domu, od razu zatuszuje to podkładem. Po południu wracali jej rodzice i nie chciała się im tak pokazywać.
Dzięki Bogu nie miała dziś praktyk, ale chciała się zmyć z mieszkania Pawła, zanim ten się obudzi. Wyszła z łazienki na paluszkach, nie zamykając za sobą drzwi, gdyż straszliwie skrzypiały.
Zanim jednak dotarła do wyjścia przez jej głowę przemknęło pytanie: Jak teraz będą wyglądały ich relacje? Miała tylko nadzieję, że Paweł nie zechce się teraz przyjaźnić. Za nic w świecie nie chciała rezygnować z drażnienia go. I miała cichą nadzieję, że i on z tego nie zrezygnuje. Musiała się przyznać sama przed sobą, że lubiła ten aspekt ich znajomości. Uwielbiała go prowokować i obserwować, jak na to reaguje. Jak mruży te swoje kocie oczy i w głowie wymyśla ciętą ripostę, która nigdy nie jest tak cięta, jakby sobie tego życzył. Zachichotała na wspomnienie ich kłótni w lodziarni.
Chwyciła za klamkę, ale drzwi okazały się być zamknięte na klucz, chociaż nie przypominała sobie, aby po przyjściu Paweł je zamykał. Nigdzie też nie dostrzegła kluczy.
Musiała wrócić do pokoju i przetrząsnąć jego spodnie, co też zrobiła bez chwili zwłoki. Kieszenie jego dżinsów były puste, tak samo jak kieszenie kurtki i szuflada szafki nocnej.
Cholera.
- Skończyłaś?
Podskoczyła zaskoczona jego głosem. Paweł podniósł się z łóżka i przetarł zaspane oczy. Zlustrował ją od góry do dołu, a potem zmarszczył z dezaprobatą brwi.
- Możesz teraz wracać do łóżka, bo chciałbym jeszcze pospać. Miałem męczącą noc – na końcu ziewnął przeciągle, a potem uśmiechnął się szeroko.
Dureń.
- Powiedz gdzie masz klucze do drzwi, to będziesz mógł wrócić w ramiona piaskowego dziadka – powiedziała z irytacją.
- Nie powiem. Są schowane właśnie po to, żebyś nie wymykała się, jak jakiś złodziej – odparł, a potem ułożył się wygodnie na poduszkach, podkładając sobie ręce pod głową. – Mam w domu cenne srebra po babci. Lękam się o ich bezpieczeństwo – dodał, próbując opanować drżenie ust.
Sara założyła ręce na piersi.
- Nie mam czasu na głupoty. Muszę już wracać – powiedziała, przybierając, jak sądziła, surowy wyraz twarzy.
Paweł zerknął na telefon.
- Jest siódma rano. Co masz takiego ważnego do załatwienia o siódmej rano i to w wakacje – wydawał się znudzony tą wymianą zdań.
- Paweł, czy mam cię trzasnąć w łeb? – zapytała uprzejmie. – Czy otworzysz mi te drzwi po dobroci?
- Chodź tu do mnie i trzaśnij mnie – powiedział sugestywnie zniżając głos, a potem przeczesując dłonią włosy.
Chryste, debil w najczystszej postaci, pomyślała, czując jednocześnie rozbawienie, którego za nic w świecie nie chciała przed nim ujawnić. Posła mu karcące spojrzenie, z którego nic sobie nie robił. Patrzyli na siebie w milczeniu, aż wreszcie Paweł skapitulował.
- Dobra. Jak jesteś tak uparta, to poświęcę się i wstanę. Zrobię nam śniadanie, a potem w drodze do pracy podwiozę cię do domu – zakomunikował.
Nagi wstał z łóżka, a potem podszedł do komody, stojącej w rogu pokoju i wyciągnął z niej bokserki. Następnie wyszukał w szafie dresowe spodnie i T-shirt i szybko się w nie ubrał.
Sara przyglądała się jego poczynaniom, jak w transie. Paweł odwrócił się do niej i uśmiechnął się pod nosem.
- Wiem co sobie teraz myślisz. Czujesz żal i rozczarowanie, że pozbawiam cię takich zajebistych widoków – powiedział z powagą.
Sara dopiero wtedy ocknęła się i zaczęła się głośno śmiać, aż uroniła kilka łez.
- Wiedźma – syknął, chwycił ją za rękę i wyprowadził z pokoju.
- Nie jestem głodna. Mogę już iść? – zapytała, zakładając ręce na piersi.
- Nie – odpowiedział i zabrał się za zaparzanie kawy.
- Wole herbatę – zakomunikowała, siadając przy stole.
Paweł wywrócił oczami i zapytał:
- Zielona? Zwykła? Z cytryną?
- Zielona – odpowiedziała złowieszczo. – Bez cytryny – dodała.
Obserwowała go, jak swobodnie porusza się po niewielkiej kuchni. Po chwili postawił przed nią kubek z gorącym napojem. Po kuchni rozszedł się aromat świeżo parzonej kawy.
- Mogę tez poprosić o kawę? – zapytała niewinnie.
Nie jej wina, że nabrała ochoty, gdy poczuła ten piękny aromat.
Paweł westchnął głośno.
- Oczywiście, kochanie – odrzekł, uśmiechając się teatralnie.
- Dziękuję, skarbie – odpowiedziała w takim samym tonie.
Po sekundzie, jak na zawołanie, wybuchnęli śmiechem. Sara nie przypuszczała, że w towarzystwie tego gbura i aroganta będzie się tak często i szczerze śmiać. Czy wciąż go nienawidziła? Chyba nie. Czy zaczynała go lubić? Być może. Czy rozważała kolejne seksmaratony? Definitywnie tak.
Być może za szybko go oceniła. Być może zrobiła to, czego sama nie znosiła, a mianowicie, wyrobiła sobie o nim zdanie  na podstawie plotek i przypadkowych zdarzeń.
- Jakie masz plany na dzisiejszy wieczór? – zagadnął, stawiając na stole filiżankę parującej kawy.
Zaskoczona, wzruszyła ramionami. Chłopak otworzył lodówkę i zaczął z niej wyjmować jakieś produkty.
- Mogą być jajka sadzone? – zapytał, zerkając na nią przez ramię.
- Mogą – odpowiedziała, z bijącym sercem, które czekało na kontynuację wcześniejszego pytania.
Czy dobrze go zrozumiała? Chciał się z nią umówić na randkę? Czy on kompletnie zwariował?
- No więc? – odezwał się znowu.
- Przecież powiedziałam, że mogą być sadzone – powtórzyła. – Chcesz mieć to na piśmie?
Paweł popatrzył na nią zdziwiony, a następnie zaśmiał się gardłowo.
- Nie. Pytałem, co z dzisiejszym wieczorem?
Odwrócił się do niej tyłem i zaczął przyrządzać śniadanie. Biła się z myślami, a z każdą mijającą sekundą jej serce niebezpiecznie przyspieszało.
- Nie mam planów, ale wiesz jak to jest. Zawsze coś może mi wyskoczyć – odpowiedziała, biorąc spory łyk kawy, aby powstrzymać się od dalszego paplania.
Były w niej w tej chwili dwie Sary. Jedna to napalona dzikuska, która zgodziłaby się na wszystko, aby znowu się z nim zabawić i druga – kalkulująca i rozsądna dziewczyna, która przeczuwała kłopoty, gdyby jej relacje z Pawłem zaszły za daleko.
- Rozumiem. A czy w takim razie mogłabyś dla mnie zarezerwować ten wieczór? – mówiąc to, nawet na nią nie spojrzał i gdyby Sara nie wiedziała lepiej, to pomyślałaby, że Paweł się denerwuje.
- Ale masz na myśli seks? – zapytała wprost.
Gdyby chodziło o to, to nie musiałaby się niczym przejmować. To byłby tylko kolejny sposób na rozładowanie napięcia, przekonywała siebie. Ale jeśli z jakiś niewiadomych dla niej przyczyn Paweł próbuje zaprosić ją na randkę, to byłoby to okropnie…niepokojące i ekscytujące. Jakby seks z nim nie był wystarczająco ekscytujący.
Paweł postawił na stole dwa talerze i przerzucił na nie po dwa jajka sadzone.
- Miałem na myśli wyjście na piwo, albo na kolacje – rzucił jej pospieszne spojrzenie, od którego dostała wypieków na policzkach. – A potem, jeśli będziemy w nastroju, to jasne – dodał z uśmiechem.
Próbuje zaprosić ją na randkę. Poczuła, jak robi jej się niedobrze, a w głowie wiruje milion myśli.
- Po co? – wyrzuciła z siebie jak ostatni debil.
- No nie wiem. Żeby pogadać? – powiedział z sarkazmem i lekką urazą.
Nie dziwiła mu się. Zaprosił ją na randkę, a ona zachowuje się jak dzikus, którego wyciągnięto z lasu i wrzucono w sam środek cywilizacji.
- Paweł – zaczęła, biorąc gryza bułki z masłem – Dobrze wiesz, że gadanie nie idzie nam za dobrze. Za to co innego wychodzi nam idealnie – zażartowała, żeby rozładować napięcie.
Paweł uśmiechnął się z rezerwą i zabrał się za śniadanie. Nie odpowiedział na to. Posiłek spożyli w ciszy, która stała się bardzo nieprzyjemna. Po śniadaniu Paweł poinformował, że będzie gotowy za piętnaści minut i zniknął w sypialni. Ona pozmywała naczynia i czekała. Coś się między nimi zmieniło i nie była to zmiana na dobre. Tego była pewna.
Była na niego zła za tę propozycję, której wcale nie chciała. Wiedziała czego jest wyrazem. Było im dobrze w łóżku i Paweł próbował się z nią zakumplować, ale nie wiedział, że jej serce odbierze to w zupełnie inny sposób. Jej głupie serce zacznie wymyślać niestworzone historie i przypisywać znaczenie każdemu gestowi i każdemu uśmiechowi, który jej pośle, a na to nie mogła sobie pozwolić. Nie, jeśli chodziło o niego. Wakacje kiedyś się skończą i wtedy skończą się oni. Tak po prostu.
Paweł wyszedł z sypialni. Nienaganny, seksowny i zniewalający. Jak zwykle. Czy taki ktoś mógłby chcieć od niej czegoś więcej? Sara nie była zakompleksiona, czy niepewna swojej wartości, ale dobrze znała prawa jakimi rządzi się świat, mimo, iż miała dopiero dwadzieścia dwa lata. Mężczyźni tacy, jak Paweł nie robią wyjątków dla dziewczyn takich, jak ona. Nie zmieniają swojego życia i przyzwyczajeń dla dziewczyn takich, jak ona.
W drodze do jej mieszkania Paweł odezwał się wreszcie.
- To jak będzie z tym wieczorem? – zapytał, zatrzymując się pod jej blokiem.
Popatrzył jej głęboko w oczy, a ona poczuła się pod jego spojrzeniem, jak zahipnotyzowana. W jego źrenicach widziała swoje odbicie. Przestraszone, nastroszone i zagubione.
- Odezwę się, okej? – odpowiedziała i chwyciła za klamkę.
Nim zdołała zrobić choćby najmniejszy gest, aby wydostać się z auta, Paweł chwycił ją za kark i niemal siłą przyciągnął do siebie. Na chwilę zastygli twarzą przy twarzy i wtedy pocałował ją tak gwałtownie, że poczuła ból. Słodki i gorący ból. Spędzili całą noc, sycąc się sobą bez oporu, a mimo to wciąż było jej mało. Wyglądało na to, że i jemu było wciąż mało.
- To, żeby ci się lepiej nad tym myślało – powiedział, odrywając się od niej.
Ciężko dyszał, a w jego oczach czaiło się pożądanie.

Sara skinęła głową, wciąż oszołomiona i zagubiona. Wyskoczyła z samochodu i szybkim krokiem ruszyła w stronę klatki schodowej.

8 komentarzy:

  1. cholera to jest tak dobre ze az mam wypieki i motyle w brzuchu

    OdpowiedzUsuń
  2. mam dziwne wrazenie, że jest Pani zadowolona z tego rozdziału ... bo ja np. baaaaaaaaaaaardzo :)) dzieki i pozdrawiam !!
    emka

    OdpowiedzUsuń
  3. Przeczytałam wszystko na jednym wdechu! Rozdział cud, miód i orzeszki:) Akcja z zamknięciem drzwi obłędna. Życzę przyjemnego pisania kolejnych rozdziałów, bo ja już nie mogę się ich doczekać. Pozdrawiam, Caterpillar.

    OdpowiedzUsuń
  4. Jest moc!!! 1:50 a ja zaczytana😄

    OdpowiedzUsuń
  5. Superrrrr.!Nie mogę się doczekać kolejnego.

    OdpowiedzUsuń
  6. Superrrrr.!Nie mogę się doczekać kolejnego.

    OdpowiedzUsuń
  7. Taaa no jasne geniusz 😃uwielbiam Pawła 😙

    OdpowiedzUsuń