piątek, 9 września 2016

"Noc Kupały" Rozdział 6

                                                                        +18
Paweł
Pocałowała go. O kurwa, pomyślał zszokowany i zachwycony. Nie miał czasu na dalsze przemyślenia, ponieważ jej język rozpoczął akrobacje w jego ustach. Oddawał jej każde muśnięcie języka i każdy jęk, jaki temu towarzyszył.
Jej pocałunki były agresywne i zachłanne, co strasznie go podnieciło. Chwycił jej twarz w obie dłonie i zaczął przejmować kontrolę nad jej ustami. Położył się na plecach i pociągnął dziewczynę za sobą. Leżała teraz na nim, podpierając się rękoma po obu stronach jego głowy.
Smakowała jak słodkie wiśnie, co było niewiarygodne zważywszy na to, że przecież nie jadła ich wcześniej. Pominął ten szczegół. Possał jej dolną wargę, a po chwili zszedł pocałunkami na linię szczęki, a następnie na jej gładką smukłą szyję. Sara jęknęła cicho, co sprawiło, że zrobiło mu się ciasno w spodniach.
Nagle usłyszeli za sobą trzask łamanej gałęzi, a potem stłumione przez trawę kroki. Zastygli w bezruchy, wciąż stykając się wilgotnymi ustami.

Paweł odchylił delikatnie głowę i przytknął do ust palec, aby nakazać Sarze milczenie. Dziewczyna zagryzła wargę. W jej oczach pojawił się strach. Paweł pogładził ja po plecach, żeby dodać jej otuchy.
To najprawdopodobniej zabłąkany imprezowicz, który obudził się gdzieś w trawie i teraz próbuje połapać się w sytuacji, pomyślał. Nie czuł strachu, za to dziewczyna zaczęła drżeć w jego ramionach. Jej serce omal nie wyskoczyło z piersi. Czuł jego mocne i gwałtowne uderzenia na swoim ciele, jakby to był jego własny organ.
Kroki stawały się coraz bardziej słyszalne. Ktoś przystanął przy samych zaroślach, za którymi byli skryci. W głuchej ciszy wyraźnie dało się wyłapać szybki i ciężki oddech. Księżyc schował się za chmurami i Paweł był pewien, że nie są widoczni dla delikwenta, wałęsającego się po polanie.
Sara próbowała się poruszyć, ale powstrzymał ją, wzmacniając uścisk. Zrezygnowana położyła głowę na jego piersi i czekała. Jej ciepły oddech pieścił skórę na jego szyi, a jej włosy rozsypały się na jego torsie. Stykali się każdą częścią ciała, nawet tą najintymniejszą. On był tego bardziej, niż świadomy…ona nie do końca. Zbyt była zaaferowana niespotykanym najściem.
Po kilku minutach niecierpliwego oczekiwania, poimprezowy maruder zaszurał butami w trawie, a potem sądząc z odgłosu, wszedł na błotnisty fragment polany i z tym dźwiękiem oddalił się w nieokreślonym kierunku.
Minęło jeszcze kilkadziesiąt sekund, nim zdecydowali się poruszyć. Paweł ujął twarz dziewczyny w dłonie. Odgarnął delikatnie włosy z jej policzka, a potem zapytał:
- Okej?
Przytaknęła skinieniem głowy. A potem powiedziała coś, co sprawiło, że wybuchnął głośnym śmiechem.
- A co jeśli to było zombie?
W jej głosie nie było cienia żartu, ani kpiny. Ona pytała poważnie.
- Nawet jeśli, to już sobie poszedł – odrzekł, próbując zapanować nad śmiechem.
- A jeśli wróci i nas ugryzie? – zapytała z przerażoną miną dziecka, które po raz pierwszy zostało wysłane samodzielnie do piwnicy.
Paweł patrzył na nią trochę zmieszany, bo nie wiedział jak na to odpowiedzieć. Ona chyba mówiła serio…Jego rozmyślania przerwał głośny wybuch śmiechu.
- Jezu, żebyś zobaczył swoją minę – powiedziała, zsuwając się z niego niezgrabnie.
Paweł pokręcił głową, uśmiechając się do siebie.
- Zabawne. Doprawdy – odpowiedział i zaczął się jej uważnie przyglądać.
Zastanawiał się co teraz? Sara wyglądała, jakby zapomniała o ich gorących momentach sprzed kilku minut. Jego paliły usta i świerzbiły dłonie, a ona wyglądała na nieporuszoną. Wstała, otrzepała piasek ze spodenek i bez słowa ruszyła w stronę parkingu. Nie zaszła jednak daleko. Przystanęła, czekając na niego.
Odgrywała pewną siebie, ale tak naprawdę bała się, pomyślał. Tak jak wtedy, przed blokiem, gdy na niego zaczekała pomimo tego, że musiało ją to wiele kosztować. Obawa o swoje bezpieczeństwo to nie objaw tchórzostwa. Nie, jeśli chodziło o młodą dziewczynę, która narażona jest na mnóstwo niebezpieczeństw. Sara była rozsądna. Podobało mu się to.
Podniósł się ciężko z piasku i dyskretnie poprawił spodnie w kroczu. Ruszył za nią, obserwując jej kocie ruchy. Jego wzrok przyciągał zgrabny i lekko wypięty tyłek i…zatrzymał się, uderzając w jej plecy.
- Chyba coś słyszę – powiedziała przyciszonym głosem.
- Hmm – zamruczał i wytężył słuch.
Dźwięk dochodził od strony parkingu, a tam przecież…stał jego samochód.
- Zostań tu – powiedział pospiesznie i rzucił się biegiem w tamtym kierunku.
Przedzierał się przez krzaki, nie zważając na to, że w tych ciemnościach może się zwyczajnie potknąć i rozbić głowę, albo wpaść na krzew jeżyn i dotkliwie się podrapać. Nic się nie liczyło wobec groźby kradzieży jego auta.
Gdy znalazł się na parkingu, ktoś rzeczywiście grzebał przy drzwiach. W tych ciemnościach nie potrafił dostrzec za wiele, ale nie ulegało wątpliwości, że widzi jedną postać. Postać zakapturzonego mężczyzny. Podbiegł do niego, ignorując fakt, że gdzieś w ciemnościach może być ich więcej. Mężczyzna, a raczej młody chłopak zauważył go i w ostatniej chwili jak strzała wypuszczona z cięciwy, zniknął w ciemnościach. Paweł chciał się za nim rzucić w pogoń, ale zrezygnował z tego pomysłu przez wzgląd na Sarę. Dziewczyna bała się ciemności, a poza tym nie wiedział, czy w pobliżu nie czają się jego kolesie.
- Skurwysyn jebany! – krzyknął za nim.
W tym momencie dotarła do niego Sara, lekko dysząc i rozglądając się dookoła.
- Co się stało? – zapytała zdezorientowana.
- Jakiś skurwiel chciał mi się włamać do samochodu – powiedział, przeczesując ze zdenerwowania włosy. – To chyba ten sam, co dyszał nam nad jeziorem – dodał, nabierając co do tego stuprocentowej pewności.
- Lepiej się stąd zmywajmy – powiedziała i tym razem strach w jej glosie był autentyczny.
- Tak. Wsiadaj – dodał i gdy zamknęły się za nimi drzwi, natychmiast odpalił silnik i wyjechał z leśnego parkingu.
Wydostali się z lasu i dopiero wtedy Paweł zauważył, że wstaje nowy dzień. Na horyzoncie majaczył blady zarys nieba, które zmieniało swój kolor z granatowego na błękitny. Paweł zerknął na zegarek na wyświetlaczu auta. Była trzecia dziesięć. No tak, pomyślał. Najkrótsza noc w roku.
Dotarłszy do pierwszych oświetlonych zabudowań, postanowił się zatrzymać, żeby ocenić ewentualne uszkodzenia. Nie miał pewności, czy włamywacz nie narobił jakichś wgięć czy zarysowań, majstrując przy zamku.
- Co robisz? – zapytała Sara, gdy zauważyła, jak zjeżdża z szosy i skręca na stację benzynową
- Zaraz wracam – odpowiedział i zanim wyszedł z samochodu zatrzymał na niej spojrzenie.
Dziewczyna wyglądała na zagubioną i zmarzniętą. Włosy miała w nieładzie, a oczy błyszczące ze zmęczenia. Bardzo chciał ją znowu pocałować, żeby się przekonać, czy wciąż będzie smakowała wiśniami…Ocknął się i ruszył na oględziny samochodu. Oczywiście Sara miała za nic jego zakazy i sugestie. Wyszła na zewnątrz i razem z nim zaczęła oglądać karoserię.
Po kilku minutach dość dokładnej inspekcji okazało się, że auto nie zostało naruszone. Paweł poczuł olbrzymią ulgę, czemu dał wyraz szerokim uśmiechem. Mało brakowało, pomyślał, delikatnie głaszcząc maskę swojego volvo.
- Wygląda na to że, przedłużenie twojego penisa jest całe i zdrowe – powiedziała wiedźma Sara, psując tę chwilę ulgi i radości.
Zmrużył na nią oczy.
- Wiem, że to było zawoalowane pytanie, kochanie. Ale nie. Mojego penisa nie trzeba niczym przedłużać – odpowiedział z wyzywającym uśmiechem – Zresztą możesz sama sprawdzić, jeśli chcesz – dodał.
Sara wywróciła oczami i ruszyła w stronę budynku stacji benzynowej.
Czekał. Cały czas czekał, aż dziewczyna nawiąże do ich pocałunku, ale ona albo już o nim zapomniała, albo udaje, że się nie wydarzył. Trochę go to poirytowało. Nie naciskał jednak, ponieważ obawiał się, że Sara rzuci się mu do gardła.
Dziewczyna wróciła z dwoma kubkami kawy i nawet dała mu jeden, nie wylewając mu go na głowę. No proszę, pomyślał. Jakiś ludzki odruch.
- Dzięki – powiedział.
- Proszę. Ale musisz za to zapłacić, bo ja nie mam torebki – wzruszyła ramionami i zrobiła minę niewiniątka.
- Oczywiście – odpowiedział i ruszył do kasy.
Nie miał pewności, ale zanim odszedł chyba dostrzegł cień uśmiechu na jej ustach. Wrócił po kilku minutach i zastał ją, jak wychodzi z pola rzepaku, zapinając w drodze guzik od spodenek.
Paweł podniósł brwi, nie do końca wiedząc, co o tym myśleć.
- No co? Poszłam na siku – powiedziała nieporuszona.
- Wewnątrz masz przecież ubikację – poinformował, wskazując na stację benzynową.
- Myślisz, że tam jest czyściej, niż tutaj? – zapytała.
- No raczej. Tam masz przynajmniej bieżącą wodę – zauważył, biorąc duży łyk kawy.
Nie, żeby dziewczyna go zbrzydziła, czy zniesmaczyła. Nie. Po prostu lubił się z nią przekomarzać.
- A tu mam rosę i …ciebie – po tym doskoczyła do niego i szybko jak ninja wytarła dłonie o jego koszulkę, a następnie równie szybko odsunęła się ze śmiechem.
- Nie wierzę, że to zrobiłaś – powiedział zaskoczony.
Bardzo powoli odstawił kawę i posłał jej długie ostrzegawcze spojrzenie. Sara pisnęła, jak mała dziewczynka i zaczęła uciekać w stronę kwitnącego rzepaku.


Sara
Ze śmiechem zanurzyła się w kwitnący rzepak. Biegła przed siebie, co chwilę potykając się o jego łodygi. Zapach był odurzający. Jej zmęczenie i stres związany z nieprzespaną nocą i sytuacją w lesie zniknęły.
Nie ubiegła daleko, a poczuła na swoim nadgarstku mocny uścisk. Z niewiadomych przyczyn rozbawiło ją to do granic możliwości. Śmiała się w głos, a echo tego dźwięku niosło się wysoko, aż pod niebo przybierające barwę pastelowego różu.
Nie zdążyła opanować śmiechu, gdy na ustach poczuła miękkie wargi Pawła. Nie była w stanie się im oprzeć. Wciąż nie znosiła chłopaka, wciąż uważała go za egocentrycznego gnoja, ale…ale tej nocy nic się nie liczyło. Chciała zapomnieć o codzienności i o całym świecie. Nie była naiwna i nie była głupia. Wiedziała, że dla Pawła jest kolejną zdobyczą i kolejnym wyzwaniem, a może tylko lekarstwem na swędzenie…nie miało to jednak żadnego znaczenia. W przeciwieństwie do całej rzeszy innych kobiet, ona to wiedziała. Dla niej ten moment, to była także przygoda. Przygoda, która skończy się wraz z nastaniem poranka.
Oddała pocałunek z całą mocą, jaką w sobie posiadała. Objęła go za szyję i przyciągnęła do siebie. Paweł podniósł ją do góry i posadził sobie na biodrach. Objęła go mocno nogami w pasie i nie przestawała całować.
Ledwie docierał do niej fakt, że się poruszają. Paweł szedł powoli, niosąc ją w stronę auta. Muskał jej wargi na przemian delikatnie i agresywnie, jakby nie mógł się zdecydować, czego w danej chwili pragnie bardziej.
Posadził ją na masce samochodu, chwycił jej twarz w obie dłonie, a potem wplótł palce w jej włosy. Po kilku sekundach chwycił garść jej włosów i delikatnie za nie pociągnął. Podnieciło ją to tak bardzo, że jęknęła wprost w jego usta. Paweł oderwał się od jej warg, ale nie odsunął się od nich daleko. Oddychał jej powietrzem. Jego półprzymknięte oczy zaszły mgłą. Wpatrywał się w nią jak zahipnotyzowany, a ona pragnęła tylko jednego, aby nie przestawał jej całować.
- Nie bawię się w gierki…wiesz czego chcę. Jeśli chcesz tego samego, po prostu powiedz, a pojedziemy do mnie – powiedział zachrypniętym głosem, nie wypuszczając z rąk jej twarzy.
- Jedźmy do ciebie – powiedziała zdecydowanie.
Ona także wiedziała czego chce, a w tym momencie chciała Pawła. Pragnęła go. On pragnął jej. Czy może być coś mniej skomplikowanego? Miała przewagę, nie była naiwną nastolatką, wierzącą ślepo w to, że seks równa się uczuciu. Wiedziała też z kim ma do czynienia. Jutro rozejdą się w swoje strony i zapomną o tym, ale teraz…teraz pragnęli tego samego.
Paweł chwycił ją za rękę, podprowadził do drzwi pasażera, otworzył je i nie wypuszczając jej dłoni poczekał aż usiądzie na miejscu.
Ostatni odcinek drogi, ciągnący się wśród pól i lasów pokonali w milczeniu, naszpikowanym oczekiwaniem. Paweł zerkał na nią co jakiś czas i po każdym takim pospiesznym spojrzeniu, dociskał pedał gazu.
W tym całym szaleństwie Sara obawiała się tylko jednego…tego, że finał będzie taki sam, jak zawsze. Będzie bardzo blisko, ale nigdy nie osiągnie spełnienia. Nie zamierzała się z tym jednak ujawniać. Nawet Damian, z którym była bardzo blisko, nie rozgryzł jej, więc dlaczego ktoś taki jak Paweł miałby to zrobić.
Mimo wszystko pragnęła go od chwili, w której poprosił ją do tańca. Od dziś „Stand by me” będzie jej się kojarzyło z nim. To był najbardziej zmysłowy i magiczny taniec, w jakim kiedykolwiek brała udział.
Paweł zatrzymał się przed dwupiętrowym szeregowcem, odmalowanym na jasnopomarańczowy kolor. Rozejrzała się dyskretnie, gdy chłopak zamykał samochód i wyciągał dokumenty ze skrytki. Wszystkie okna były ciemne, wokół panowała cisza. Osiedle tonęło w soczystej zieleni, która siłą wdzierała się do budynku w postaci gęstego bluszczu, wspinającego się po fasadzie.
Chłopak nie odrywając od niej oczu, zbliżył się powoli i wyciągnął do niej rękę. Ujęła ją bez wahania. Poprowadził ją w stronę drzwi klatki schodowej. Sara przestawiła swoje całe ciało na to, co miało się zaraz wydarzyć. Odsunęła niechęć do Pawła i ich przepychanki słowne. Byli dwójką nieznajomych, którzy chcieli coś poczuć…
Weszli do niewielkiego, ale schludnego mieszkania. Był tam mały salon z aneksem kuchennym i pokojem, który zapewne służył chłopakowi jako sypialnia. Na podłodze przy wejściu stały dwa kartony. Na granicy aneksu i pokoju stał mikro stół, a przy nim dwa krzesła. Na poręczy jednego z nich wisiało kilka wyprasowanych koszul. Na stoliku stała samotna szklanka wody, a na kuchennym blacie puste opakowanie po daniu na wynos.
Przy oknie znajdowała się rozkładana dwuosobowa kanapa w granatowym obiciu, a przed nią leżał szary dywan.
- Napijesz się czegoś? – zapytał Paweł, muskając ustami płatek jej ucha.
Zadrżała. Pokręciła przecząco głową i zamknęła oczy.
Paweł odsunął na bok jej włosy i dotknął ustami szyję. Zamruczała zadowolona. Wsunął palce pod jej bluzkę i powolnymi, bardzo powolnymi ruchami podciągnął ją do góry, zmuszając ją do podniesienia rąk. Odrzucił koszulkę na bok a potem przejechał opuszkami palców po ramionach. Jęknęła cicho, odrzucając do tyłu głowę.
Facet nie dotarł nawet do strategicznych miejsc na jej ciele, a ona drżała z podniecenia. Rozumiała już w czym tkwił jego sekret. Oczywiście oprócz pociągającej powierzchowności. Biła od niego namiętność, a każdy jego gest i ruch był przepełniony pasją. Grał na niej, jak na instrumencie. Jako skrzypaczka, rozumiała to aż za dobrze.
Odwrócił ją do siebie i zaczął bez ostrzeżenia całować, od czego zapłonęła, jak pochodnia. Nie było już odwrotu. Chwyciła go za szyje i przycisnęła do siebie tak mocno, aż zderzyli się zębami.
Paweł w trakcie pocałunku uśmiechnął się. Podniósł ją bez żadnego wysiłku i otwierając drzwi kopniakiem, wniósł do maleńkiej sypialni.
Sara chwyciła za jego koszulkę, a potem z mocnym szarpnięciem ściągnęła mu ją przez głowę. Paweł popatrzył na nią oszołomiony, przygryzł wargę, a potem naparł na nią, aż dotknęła nogami łóżka i nie miała innego wyjścia, jak na nim przysiąść. Nie odrywała oczu od jego pięknego ciała, po którym chciała wodzić ustami i językiem. Oblizała wargi. Paweł zauważywszy to i przełknął ciężko ślinę. Otworzył usta i uklęknął przy niej.
Przyciągnął jej głowę do siebie i ponownie zaczął całować. Jednocześnie powędrował rękami do guzików jej spodenek. Rozpinał je powoli, chociaż Sara wolałaby, żeby je z niej zdarł. Szybko i gwałtownie.
Położyła ręce na jego ramionach. Miał gładką i rozgrzaną skórę.
Zsunął z jej pośladków i ud spodenki wraz z bielizną. Już sam fakt obnażenia się przed nim w taki sposób bardzo ją podniecił. Paweł rozpiął jej stanik i rzucił go na podłogę. Uwolnioną lewą pierś natychmiast nakrył własną dłonią. Pchnął Sarę na łóżko i zawisł nad nią, a potem chwilę się jej przyglądał. Jego oczy w bladym świetle wczesnego poranka, wydawały się nieprzeniknione.
- Jesteś piękna – oświadczył zachrypniętym głosem. – Wredna, ale bardzo piękna – dodał z uśmiechem.
Sara uśmiechnęła się przelotnie, ale szybko spoważniała, ponieważ facet rozpoczął ustami namiętną wędrówkę po całym jej ciele. Całował i lizał każdy jego fragment. Dwudniowy zarost drapał po jej skórze, zostawiając zaczerwienione ślady. Chłopak zatrzymał się na dłużej na jej piersiach, które pieścił z taką uwagą, jakby to był jego pierwszy raz. Stęknęła głośno, gdy przygryzł jej sutka. Pociągnęła go za włosy – mocno i agresywnie, na co zamruczał zadowolony.
Wtedy poczuła jego dłoń między swoimi udami. Rozłożyła szeroko nogi, pozbywając się resztek wstydliwości, czy niepewności. Pragnęła go tam poczuć, nawet jeśli finał będzie taki jak zawsze. To nie miało żadnego znaczenia.
- Dlaczego jesteś wciąż ubrany? – zapytała, nieobecnym wzrokiem.
Chciała go zobaczyć. Całego.
- Cierpliwości mała wiedźmo – uśmiechnął się zawadiacko i delikatnie musnął palcami płatki jej dolnych warg.
Sara jęknęła cicho w odpowiedzi. Doznanie było tak intensywne, że instynktownie próbowała zacisnąć uda.
- Nie tak szybko – szepnął, przytrzymując jej nogi.
Jego pieszczota nabrała rozpędu. Szczupłymi palcami drażnił łechtaczkę i wejście. Jej kolejny jęk stłumił swoim pocałunkiem. Zrównał ruch swojego języka z ruchem palców na jej cipce. Chwyciła jego głowę w obie dłonie i przyciskała go do siebie z całą mocą.
Sara była świadoma i przygotowana na to, że aktualne doznania były wszystkim, na co mogła liczyć podczas seksu. Nic więcej nie mogła dostać, dlatego rozkoszowała się tą chwilą do granic możliwości.
Chciała delikatnie odsunąć od siebie Pawła, żeby dać mu znać, że teraz jego kolej, ale nagle zrobiło jej się gorąco. Zbyt gorąco i zbyt…zbyt…wydobył się z niej dźwięk, nad którym nie potrafiła zapanować.
- O tak – powiedział nieprzytomnie Paweł, którego erekcję w całej swojej okazałości czuła na swoim kolanie.
Na pewno nie potrzebował auta, aby coś sobie przedłużać, pomyślała w rozbawieniu.
Uczucie, które zaczęło ją ogarniać było obezwładniające i cudowne. Jej głośny jęk utonął w pocałunku Pawła. Jego usta wzmocniły doznanie, od którego zawirowało jej w głowie, a całym ciałem wstrząsnął dreszcz. Wiedział co się dzieje. Szczytowała…jej pierwszy w życiu orgazm pojawił się znienacka, jak grom z jasnego nieba i wstrząsnął jej światem. Zamknęła oczy i poddała się w całości temu niesamowitemu uczuciu. Nigdy wcześniej nie zaznała czegoś równie wspaniałego.
Kiedy dreszcze przeminęły, opadła na plecy zupełnie wycieńczona, ale niesamowicie szczęśliwa.
Do rzeczywistości przywołał ją cichy szept Pawła, z którego niczego nie zrozumiała. Wciąż była na orgazmowym rauszu.
Chłopak uniósł się na łokciach i pogładził ręką jej brzuch, a potem piersi. Leniwym spojrzeniem wodził po jej ciele, doprowadzając ją tym do szaleństwa.
Zbliżył do jej ust swoje wilgotne i zaczerwienione wargi, a potem zaatakował ją kolejnymi pocałunkami. Agresywnymi i zaborczymi…dokładnie takimi, na jakie miała teraz ochotę. Odpłacała mu się dokładnie tym samym, mając w pełni świadomość, że potem będzie musiała potraktować wargi balsamem łagodzącym. To była jednak mała cena za tę przyjemność, którą otrzymywała od Pawła.
Nawet nie zauważyła kiedy chłopak pozbył się swoich spodni i bokserek. Nie miała pojęcia kiedy to zrobił, ponieważ nie odrywał od niej ust. W równie sprawny i niewidzialny sposób nałożył prezerwatywę i ułożył się między jej udami. Chwycił rękoma jej nadgarstki i przytrzymał je nad jej głową. Bardzo jej się to podobało. Paweł jakby czytał w jej najskrytszych pragnieniach, żeby potem wcielić je w życie.
Oddychał przy samych jej ustach, ale nie zainicjował kolejnego pocałunku. Patrzył na nią…zaglądał w jej oczy, czegoś w nich szukając. Zapach jego ciała otulił ją, jak ciepły koc.
Wszedł w nią najpierw bardzo powoli, pozbawiając ją z rozkoszy tchu. Była niemal w stu procentach pewna, że znowu to poczuje. Że ponownie zatraci się w tym upojnym doznaniu. Nie pomyliła się…Tym razem było jednak inaczej. Mocniej. Intensywniej i cudowniej.
Pawłowi wystarczyło kilka mocniejszych pchnięć, aby zainicjować jej orgazm. Z każdym kolejnym ruchem jego bioder, odlatywała daleko. Bardzo daleko. Nie myślała i nie analizowała, po prostu czuła. Z nadmiaru emocji po jej policzkach popłynęły gorące łzy, z którymi przywitała kolejne silne spełnienie.
Paweł był tuż za nią. Zamknął oczy i poddał się rozkoszy. Po wszystkim opadł na nią ciężko i złożył na jej ustach wilgotny pocałunek. Następnie dyskretnie pozbył się gumki i ułożył obok niej.
- Wszystko w porządku? – zapytał, gdy zauważył jej wilgotne policzki.
Uśmiechnęła się blado.
- Wszystko w porządku – odrzekła, próbując wrócić do rzeczywistości.
Nie miał świadomości tego, co właśnie przeżyła i cieszyła się z tego. To była jej osobista chwila. Tylko jej.
- Na pewno? – dopytywał zaniepokojony.
Przysunął się do niej i delikatnym ruchem odgarnął włosy z jej policzka. To był bardzo czuły gest. Zbyt czuły. To był tylko seks…najlepszy w jej życiu, epicki wręcz, ale tylko seks. Odchyliła głowę, żeby uniknąć dalszych pieszczot.
Paweł wyglądał na zaskoczonego, ale nie próbował powtórzyć gestu.
Sara wstała z łóżka i dopiero wtedy poczuła, jak bardzo jest zmęczona. Oczy się jej zamykały. Rozejrzała się po pomieszczeniu, aby zlokalizować swoje ubranie. Czuła na sobie wzrok Pawła, ale próbowała go zignorować. Uprawiali seks i chociaż to był dla niej pierwszy raz jeśli chodziło o zbliżenie z facetem, który nie był jej chłopakiem, znała reguły gry.
Było cudownie, ale na nią już czas.
- Co robisz? – zapytał Paweł, podnosząc się na łokciu.
- Szukam swoich rzeczy, bo chcę wracać do domu – poinformowała, zaczesując na bok swoje skołtunione włosy.
- Jest czwarta rano, a my nie spaliśmy całą noc. Zostań. Wyśpimy się, a potem cię odwiozę – powiedział, ziewając.
On też wyglądał na padniętego. Zadecydowała, że jeśli przedłuży tę ich noc o kilka kolejnych godzin, to nic złego się nie wydarzy. Skinęła głową, a potem udała się do łazienki. Gdy wróciła, Paweł już spał. Zostawił dla niej lwią część łóżka, na którym ułożyła się ostrożnie, żeby go nie obudzić.  
Nadmiar wrażeń i przeżyć nie pozwolił jej jednak na długi sen. Obudziła się po szóstej i nie była w stanie powrócić do snu. Światło dnia przywróciło ją do rzeczywistości.
Miniona noc wydawała jej się snem. Przewróciła się na bok, aby przyjrzeć się osobie, dzięki której ta noc była magiczna. Paweł…kto by pomyślał?, uśmiechnęła się pod nosem.

Czas zakończyć tę przygodę, pomyślała i wstała z łóżka. Pozbierała części swojej garderoby, posłała ostatnie spojrzenie śpiącej sylwetce Pawła, a potem cicho opuściła jego mieszkanie. 

4 komentarze:

  1. Bardzo, bardzo pragnę kolejnego rozdziału. <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak zwykle super! Chcę więcej ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Heheee... :) niezłą będzie miał minę, jak się obudzi ;d Oj się teraz nabiega ten nasz Pawełek :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Czuję niedosyt... chcę więcej ☺Bosko!!!

    OdpowiedzUsuń