niedziela, 6 listopada 2016

"Noc Kupały" Rozdział 17


Sara
- Zagraj dla mnie – usłyszała przy szyi, gdy nachyliła się nad swoim futerałem na skrzypce.
Serce jej załomotało, jakby Paweł poprosił ją o skok w przepaść.
- Dlaczego? – zapytała.
- Chcę usłyszeć i popatrzeć, jak grasz. Bardzo mi się podobało, jak robiłaś to na zajęciach terapeutycznych – powiedział cicho.
Jego oddech pieścił skórę na jej szyi. Uwielbiała to. Uwielbiała jego bliskość, wspólne wygłupy i śmiech, którym się zachodzili od świtu do nocy.
- Potem – odpowiedziała i odchrząknęła niepewnie.
To było dla niej coś ważnego, dlatego musiała się do tego przygotować psychicznie.

- Okej – zgodził się z westchnieniem. – Może przejdziemy się po okolicy? – zaproponował, łapiąc za ostatnią kanapkę z szynką.
- Dobry pomysł – przytaknęła, ponieważ miała olbrzymią ochotę na trochę ruchu.
- Jak tam mięśnie ud? – zapytał, uśmiechając się szeroko, a w jego oczach pojawił się w błysk.
W środku nocy dopadła ich niemożliwa do okiełznania chcica. Nawet nie wiedziała, kto zainicjował seks. Po prostu rzucili się na siebie, nie zważając na to, że oboje byli jeszcze zamroczeni snem. Pozycje, jakie wybierali podczas stosunku były niestandardowe i wymagające, stąd jego pytanie.
Zarumieniła się pod wpływem tych soczystych wspomnień.
- A twoje? – odpowiedziała pytaniem.
Paweł zaśmiał się w głos, a potem cmoknął ją w skroń i wyszedł do łazienki. Z każdym takim czułym gestem w jej głowie panował coraz większy chaos. Wzniosła oczy do nieba i zmówiła cichą modlitwę za swoje zdrowie psychiczne.
- Ścigamy się do tamtego drzewa? – zapytała, wskazując na powyginaną sosnę i nie czekając na jakąkolwiek odpowiedź, rzuciła się biegiem w tamtym kierunku.
- Oszust! – krzyknął Paweł i usłyszała, jak ruszył za nią.
Biegła, uderzając trampkami o wyłożone igliwiem piaszczyste podłoże i czuła się wyjątkowo lekko. Czuła na karku oddech Pawła i przyspieszyła. Roześmiała się w głos, gdy chwycił ją w pasie i próbował zatrzymać. Wyprzedził ją, ale nie chciała przegrać, dlatego rzuciła się w przód i powaliła go na ziemię, a potem usiadła na nim okrakiem.
- O ty, wiedźmo! – zaśmiał się. – To jest nieczyste zagranie! – krzyknął, gdy zdołała mu się wyrwać i ponownie ruszyć do biegu.
- Ha! – wrzasnęła z tryumfem, gdy dotknęła dłonią konaru nienaturalnie wygiętej sosny. – Wygrałam, ty łamago jedna – rzuciła w stronę chłopaka, otrzepując spodenki i bluzkę z igliwia.
- Za takie nieczyste zagrania będziesz musiała odpokutować – zagroził, zbliżając się do niej powoli i zmysłowo, jak dziki kot.
Tym dla niej był – nieposkromionym zwierzęciem, które ją fascynowało. Jednocześnie wiedziała, że nigdy nie będzie w stanie go obłaskawić i sprawić, aby z nią zostało.
- W jaki sposób? – zapytała, przestając się śmiać.
Liczyła na jakieś sprośne pomysły, ale on uśmiechnął się ciepło i powiedział:
- Będziesz dzisiaj dla mnie grała na skrzypcach cały wieczór.
Spojrzała mu w oczy i przytaknęła skinieniem głowy.
Dalszą drogę pokonali powolnym spacerem, podziwiając sielski, wiejski krajobraz. Wydostali się z lasu i weszli wprost w pole dojrzewającej pszenicy. Sara zapatrzyła się na złote morze kłosów, które kołysały się w takt delikatnych powiewów wiatru.
- Ale pięknie – wyrwało jej się.
- Tak. Pięknie – zgodził się Paweł i musnął palcami jej dłoń.
Odczuła to jak pytanie o pozwolenie. Nie zastanawiała się długo, tylko splotła ich palce, zapominając o powodach, dla których nie powinna tego robić. Paweł wzmocnił uścisk, delikatnie muskając kciukiem malutki fragment skóry na jej dłoni. Bez słowa ruszyli ścieżką wzdłuż pól.
Po dwudziestu minutach dotarli do zabudowań i pola namiotowego, po którym wałęsało się mnóstwo ludzi. Młodych, w średnim wieku i starszych. Co chwilę dobiegał ich plusk, bawiących się w jeziorze dzieci, a gdzieniegdzie dało się usłyszeć szczekanie psów.
Sara była wdzięczna, że Paweł zdecydował się na wynajęcie dla nich domku tak daleko od reszty wczasowiczów. Nie mogła sobie wyobrazić odpoczynku w miejscu, w którym panuje taki harmider.
- Zjemy coś? – zaproponował Paweł.
- Koniecznie. Umieram z głodu. Ja stawiam – zadecydowała i wciąż trzymając się za ręce ruszyli w stronę drewnianego deptaka, przy którym rozstawiono budki z jedzeniem. – Na co masz ochotę? – zapytała, gdy dotarli do najbliższych lokali.
Paweł nachylił się nad jej szyją i szepnął na ucho:
- Na ciebie.
Sara posłała mu pełne politowania spojrzenie.
- Ach – udał, że dopiero teraz zrozumiał jej pytanie. – Mówisz o jedzeniu – uśmiechnął się zawadiacko. – No więc, jeśli mówimy o jedzeniu, to chyba mam ochotę na coś mięsnego – zmrużył oczy, przyglądając się menu na białej tablicy, zawieszonej nad kontuarem.
Zamówili kurczaka z grilla.  Zabrali olbrzymią porcję i usiedli na sękatej drewnianej ławie. Zjedli w milczeniu, co chwilę na siebie zerkając. Sara zastanawiała się, co wydarzy się dalej, gdy wrócą z wyjazdu. Czy nadal będą się widywać?
- Zaraz wracam – powiedział Paweł, wstając z ławy. – Skoczę na sekundę do łazienki – powiedział, podnosząc umazane tłuszczem dłonie.
Sara powiodła wzrokiem za jego zgrabną sylwetką, która zniknęła za zabudowaniami. Na chwilę rozmarzyła się, wyobrażając sobie ich razem. Tak naprawdę razem. Bez strachu, że któregoś dnia Paweł się nią znudzi, albo przestanie mu na niej zależeć. Nie mogła i nie chciała zmieniać jego natury, ale nie wyobrażała sobie życia z kimś, kto mógłby ją w każdej chwili zawieść.
- Czy można się dosiąść? – ktoś zapytał obok niej.
Podniosła oczy, osłaniając je przed słońcem ręką. Zobaczyła starszą parę z papierowymi talerzykami w rękach.
- Jasne. Proszę – powiedziała Sara, zbierając w jeden kąt ich talerze z resztkami jedzenia.
Odsunęła się na krawędź stołu, robiąc miejsca starszej parze.
- Dziękuję, kochanie – uśmiechnęła się do niej kobieta.
Miała krótkie, zafarbowane na mahoń włosy i narysowane kredką brwi. Ubrana w krótkie jaskrawozielone spodenki i T-shirt z napisem „stara, ale jara” wyglądała, jak barwny ptak. Sara uśmiechnęła się pod nosem na ten osobliwy i ekstrawagancki wygląd. Od razu zapałała do staruszki gorącą sympatią. Przy swojej kolorowej żonie, mężczyzna wyglądał bardzo stonowanie. Miał na sobie długie, przewiewne spodnie spodnie, beżową koszulkę polo i skórzane sandały.
- A gdzie twój przystojny chłopak? – zapytała kobieta.
Sara otworzyła usta, jakby nie wiedziała, o kim mowa, ale był to bardziej odruch zdziwienia, niż prawdziwej niewiedzy.
- Halina! – mężczyzna upomniał kobietę.
- No co? – oburzyła się. – To chyba twój chłopak, co nie? Ten wysoki z tatuażami – dopytała, wsuwając do ust frytkę. – Jaki z niego przystojny mężczyzna – dodała z rozmarzeniem.
- Kto jest taki przystojny? – wrócił Paweł i rzucił rozbawione spojrzenie jej nowym towarzyszom.
- Nikt – odpowiedziała pospiesznie.
Jeszcze tego brakowało, żeby przypadkowi ludzie pompowali jego wybujałe ego.
Pani Halina roześmiała się pod nosem, chyba domyślając się jej obiekcji.
- Tak sobie dyskutujemy o mężczyznach w ogóle – powiedziała i puściła do niej oko. – Chyba nie przeszkadzamy? – zwróciła się do jej towarzysza.
- Skąd – odpowiedział i po chwili dodał – Fajna koszulka – wskazał skinieniem głowy na napis na T-shircie kobiety. – Moja dziewczyna –  pokazał na Sarę, czym dogłębnie ją zszokował – Też nosi T-shirty z zabawnymi hasłami – uśmiechnął się do niej czule.
Pani Halina rozpromieniła się.
- Wiedziałam to od chwili, w której cię tylko zobaczyłam – zwróciła się do Sary. – Co nie, Stefciu? – spojrzała pospiesznie na męża – Od razu mu powiedziałam, żebyśmy usiedli obok ciebie, bo jesteś tak śliczna, jak ja w młodości i pewnie masz taki sam charakter.
- Oby nie – burknął pan Stefan, robiąc wymowną minę w stronę Pawła.
Pani Halina szturchnęła go łokciem w bok.
Paweł roześmiał się serdecznie, do czego przyłączyła się Sara. 
- Idziecie na dancing? – zapytała pani Halina, zajadając się frytkami.
- Nic o nim nie wiemy – odrzekł Paweł z zainteresowaniem, co bardzo Sarę rozbawiło. – Mamy domek tam, głęboko w lesie i nie wiemy, co się tu dzieje – dodał.
- Fajnie musicie tam mieć. Tutaj głośno i gwarno – skrzywił się pan Stefan.
- Powiedział ten, co jest głuchy, jak pień – podsumowała jego żona.
- Chciałbym być tak głuchy. Wierz mi – powiedział pod nosem, za co dostał kolejnego kuksańca w bok.
Starsza para była taka sympatyczna i pocieszna, że spędzili z nimi kolejne pół godziny, wysłuchując ich porad, co do wspólnego pożycia. Razem z Pawłem wymieniali się porozumiewawczymi spojrzeniami i uśmiechali się do siebie, nie wyprowadzając z błędu staruszków, co do ich relacji. Za chwilę się rozstaną i już nigdy więcej się nie spotkają.
- Myślę, że to ty w przyszłości – zakomunikował jej Paweł, gdy znaleźli się sami.
Usiedli na trawie przy plaży i pochłaniali lody z jakimiś fikuśnymi dodatkami. Sara prawie zakrztusiła się kawałkiem wafelka.
- Słucham? – zapytała.
- Ta zabawna staruszka – powiedział. – To jesteś totalnie ty za jakieś pięćdziesiąt lat – wyjaśnił z podstępnym uśmiechem i oblizał palce.
Sara nie mogła się skupić na tym, co mówił, gdy wykonywał takie gesty. Wszystko, co robił było bardzo zmysłowe, a swój przysmak – lody – spożywał w bardzo wyjątkowy i bardzo podniecający sposób.
- A ty, to ten jej mąż. Zgryźliwiec taki z ciebie będzie – odwdzięczyła się. – Chociaż trudno mi sobie ciebie wyobrazić, jako męża. – dodała.
- Dlaczego? – zapytał ciekawy.
Zmarszczył brwi i czekał na wyjaśnienie.
- Bo nie jesteś stateczny, a jeśli jednak jakąś kobietę „uszczęśliwisz” – zrobiła cudzysłów palcami przy tym wyrazie – to pewnie szybko ci się znudzi i znajdziesz sobie kogoś innego – kontynuowała bezmyślnie.
Zapadła cisza i Sara zdała sobie sprawę, że palnęła totalne głupstwo. Było już jednak za późno. Chciała coś powiedzieć, ale nie bardzo wiedziała, jak załagodzić tę jej przykrą uwagę.
- Uważasz, że jestem właśnie taki? – zapytał na pozór spokojnym głosem, ale zauważyła, jak mocno zaciska szczęki.
Paweł
Jej uwaga okropnie go zabolała. Naiwnie myślał, że zbliżyli się do siebie na tyle, że Sara zmieni o nim zdanie. Najwyraźniej bardzo się pomylił. Pierwszy raz w życiu poczuł się wykorzystywany. Tak najzwyczajniej w świecie wykorzystywany. Bo jeśli Sara wciąż ma o nim jak najgorsze zdanie, a cały czas się z nim zadaje, oznaczało to jedno: po prostu się nim bawiła. Była z nim tylko dla jednego.
- Nie – odrzekła pospiesznie, spuszczając oczy. – To był tylko żart.
Żart. Wcale nieśmieszny, pomyślał natychmiast.
- Czy ciebie oszukałem? Odkąd się ze sobą spotykamy, nie widuję się z nikim innym – zakomunikował, chociaż sądził, że to było oczywiste. – Na jakiej podstawie wyciągasz takie wnioski? Na podstawie tego, jak zachowywałem się w szkole średniej? – jego głos zabrzmiał szorstko, chociaż próbował się opanować.
Jej uwaga jednak dotknęła go tak mocno, że nie umiał się powstrzymać. Gdyby to był ktoś inny. Ktoś, kto go nie znał. Ktoś, z kim nie był szczery i ktoś, na kim mu nie zależało…zignorowałby to. Jak zawsze. Ale tu chodziło o Sarę – dziewczynę, która mocno zalazłam mu za skórę.
- Przepraszam – powiedziała ze skruchą, skubiąc wokół siebie trawę. – Nie chciałam cię urazić.
Paweł nie odezwał się. Nie mógł. Potrzebował czasu, żeby ochłonąć w przeciwnym razie sam powie coś, czego będzie żałował. Miał dość tego, jak jest postrzegany – jak bezduszny skurwiel, który nie ma żadnych zasad moralnych.
- Myślałem, że zmieniłaś o mnie zdanie – powiedział po pewnym czasie.
Nie dawało mu to spokoju. Dopiero niedawno zdał sobie sprawę z tego, że nie chce tego kończyć. Nie chce się z Sarą rozstawać, jakby się nigdy nie poznali. W zasadzie to w ogóle nie chciał się z nią rozstawać. Zastanawiał się, czy to w ogóle będzie możliwe, skoro ona jest z nim tylko dla seksu? Bo i po co innego miałaby się spotykać z ostatnim chujem, którym pogardza?
- Ja… – zaczęła niepewnie.
- Czyli co? Spotykasz się ze mną tylko po to, żeby się pieprzyć? – powiedział kpiącym głosem. – O to chodzi? – dodał.  – Bądźmy ze sobą do końca szczerzy, nawet jeśli, to nie będzie do końca miłe – powiedział i wziął głęboki wdech, czekając na jej odpowiedź.
Wóz albo przewóz, pomyślał.
- Lubię cię – powiedziała, unikając jego wzroku. – Dobrze wiesz, że nie chodzi tylko o seks, chociaż on wszystko zapoczątkował – przyznała.
Objęła rękoma kolana. Ta jej bezbronna poza wzruszyła go, chociaż wciąż był na nią zły. Zwalczył odruch objęcia jej, albo chociaż dotknięcia. Chciał w pierwszej kolejności usłyszeć, co ma mu do powiedzenia.
- Chyba domyślasz się, że nie traktuję naszej znajomości…lekko – zawahał się.
Jak miał ująć w słowa, coś, czego sam do końca nie rozumiał. Wiedział jedynie, że zależy mu na Sarze bardziej, niż mógłby przypuszczać. Zawsze mu się podobała, ale teraz nie chodziło jedynie o jej wygląd zewnętrzny. Miała w sobie tyle pasji i tyle życia, że zarażała go tym. Była inteligentna i bystra. Potrafiła być czuła i opiekuńcza, zadziorna i uszczypliwa, co było wisienką na torcie. Uwielbiał w niej to, że potrafiła się mu postawić i odeprzeć jego atak. Nie bała się go, nie czuła potrzeby podporządkowania. Była namiętna i poddawała się pożądaniu, jakby to była najnaturalniejsza rzecz na świecie. Miała w sobie lęki, których nie rozumiał, ale to nie były wady. To były cechy jej charakteru, które tworzyły ją całą.
Była idealna i jeśli gdzieś na świecie istniała kobieta stworzona specjalnie dla niego, to miał pewność, że byłaby nią Sara. Nie Lena - dziewczyna piękna i miła, ale…po prostu nie dla niego. Dopiero teraz to zrozumiał. Lena nie podołałaby mu, nie walczyłaby tak, jak Sara. Nie, Lena nigdy nie była dla niego.
- A jak ją traktujesz? – zapytała, podnosząc na niego zdziwione spojrzenie.
Paweł nie odwrócił oczu, ale też nie odpowiedział natychmiast. Chciał dobrać odpowiednie słowa, którymi jej nie wystraszy.
- Chcę czegoś więcej, niż przygodny seks. Nie chcę się ukrywać po kątach, jakbyśmy robili coś złego – powiedział szczerze, ponieważ nie wyobrażał sobie, aby tak miała dalej wyglądać ich znajomość.
- Czego więc chcesz? – zapytała spokojnie. – Czego ode mnie chcesz, Paweł? – powtórzyła.
- Ciebie – odpowiedział bez namysłu. – Chcę, abyśmy byli razem. Oficjalnie – zakomunikował.
Jego serce waliło, jak oszalałe, a w głowie słyszał szum. Czekał na jej odpowiedź, jakby od niej miała zależeć jego przyszłość.
- Na jak długo? – zapytała, mrużąc oczy. – Do końca wakacji? Do czasu, aż któreś z nas wyjedzie? Do momentu, aż któreś z nas się znudzi? – jej głos był zimny i nieprzystępny.
- Czy właśnie tak według ciebie wygląda bycie razem? Na konkretnych zasadach? – odpowiedział takim samym tonem.
Nie rozumiał jej. Zaczynał podejrzewać, że jej fascynacja jego osobą ma tylko podłoże fizyczne. Sara nic do niego nie czuła. Nie chciała go.
- Nie. To powinno być naturalne, jak oddychanie. Bycie z kimś, to przyjemność i odpowiedzialność za drugą osobę. To nie wygoda, Paweł, a ja nie jestem zabawką, nad którą się dopiero zastanowisz, gdy przyjdzie koniec twojego zlecenia – powiedziała, wstała i szybkim, dziarskim krokiem ruszyła w stronę lasu.
Paweł poszedł za nią, czując jak jego własna złość zaczyna wypływać na wierzch, jak boja. Nie będzie przed nim kolejny raz uciekać. Nauczy ją dobrych manier, a potem…potem, jak już dojdą do porozumienia, że powinni być razem, zerżnie ją tak, że z jej głowy ulecą wszystkie głupie pomysły.
- Zatrzymaj się! – krzyknął za nią, ale Sara ani myślała zwolnić.
Jej długie włosy, związane w koński ogon, podskakiwały w takt jej szybkich kroków. Swoje małe dłonie zwinęła w pięści i wymachiwała nimi na boki. Mimo sytuacji, Paweł uśmiechnął się pod nosem. Właśnie za to ją uwielbiał. Za jej ognisty temperament i brak pokory.
Dogonił ją i zatrzymał w miejscu, chwytając ją w pasie. Próbowała się wyrywać, ale był przecież milion razy silniejszy i nie pozwolił jej na to. Zatopił twarz w jej włosach.
- Uspokój się, kocico – zamruczał przy jej uchu.
Jej zapach był obezwładniający. Mógłby go wdychać przez cały, cholerny dzień.
- Puść mnie, do ciężkiej cholery – syknęła i zaczęła wbijać w jego ramiona paznokcie, ale nie zrobiło to na nim żadnego wrażenia.
- Nie puszczę. Uspokój się. Musimy dokończyć tę rozmowę – powiedział trzeźwo, a potem chwycił ją za dłoń i z tym żelaznym uchwytem na jej nadgarstku pociągnął ją w stronę jeziora. – Czy to nie dziwne? – dodał, szarpiąc się z nią, jak z niegrzecznym dzieciakiem. – Nasza historia zaczęła się nad jeziorem. Kolejny jej etap też rozpocznie się nad jeziorem – powiedział bez cienia wątpliwości.
- Jaki, kurwa, kolejny etap? – zapytała agresywnie.
- Ano taki, w którym wreszcie przyznasz, że chcesz być ze mną, tak bardzo, jak ja chcę być z tobą – powiedział i wypuścił jej rękę.
- Co ty nie powiesz? – zakpiła. – Nie chcę od ciebie niczego, poza oczywistym – rzuciła niedbale.
Zabolałoby go to, gdyby Paweł nie miał pewności, że dziewczyna kłamie. Kłamie, ponieważ boi się zostać zraniona. Jej ostatnie słowa, tylko go w tym upewniły.
- Jak długo zamierzasz zaprzeczać i tracić czas? Jaki to ma sens? – zapytał. – Wiem, że boisz się, że chcę cię wykorzystać. Nie ufasz mi – dodał cicho, bo nawet w jego ustach ten zarzut brzmiał cierpko i uwierał w środku.
- A co innego mam myśleć? Nie znam cię, a to, co o tobie wiem, nie nastraja pozytywnie – odparła. – Na litość boską, spałeś nawet z moją siostrą! – krzyknęła i walnęła go w pierś. – I ja mam komuś takiemu zaufać? – zaczęła chodzić w tę i we w tę. – Nigdy nie miałeś dziewczyny i chcesz, żebym z kimś takim była? Jesteś niedojrzały i dlatego nie chcesz związków, a ja nie chce być twoim eksperymentem! – wrzasnęła.
Słysząc te zarzuty, podniósł ze zdziwienia brwi.
- To nieprawda – odparował pospiesznie i sam zaczął się nerwowo przechadzać w jedną i drugą stronę. – Nie przyszło ci na myśl, że nie spotkałem do tej pory kogoś, z kim chciałbym się związać? Takie to trudne? Byłabyś spokojniejsza i bardziej zadowolona, jakbym miał za sobą dwadzieścia dziewczyn, z którymi już nie jestem? A może to byłby kolejny zarzut w stosunku do mnie? – podniósł głos.
Sara otworzyła usta, ale nagle je zamknęła, jakby zabrakło jej argumentów. Spuściła ręce wzdłuż tułowia, a potem objęła się nimi, jakby nagle zmarzła. Nie mógł się powstrzymać i zrobił krok w jej stronę, a następnie delikatnie pogładził dłonią jej ramię.
- Sara – odezwał się cicho. – Nie jestem tym, za kogo mnie uważasz – kontynuował. - Nie jesteś moim eksperymentem. Jesteś…pierwszą osobą, o której myślę, gdy się budzę i ostatnią, gdy się kładę spać. Jesteś moim osobistym wrzodem na dupie i wiedźmą – uśmiechnął się i zauważył, że i jej drgnął kącik ust.
Wziął jej wciąż nadąsaną twarz w dłonie i pogładził kciukami jej policzki.
- Nie jesteś i nigdy nie byłaś moją zabawką. Ja… – zawahał się – Bardzo mi na tobie zależy. Robię to wszystko, bo mi po prostu na tobie zależy – mówił dalej. – To nie przypadek, że byłem zawsze tam, gdzie ty – przyznał.
- No co ty? – prychnęła z politowaniem. – Nigdy bym się nie domyśliła – wywróciła oczami.
Złośliwa wiedźma.
- I co ty na to? – zapytał. – Wiesz, czego chcę ja.  A teraz powiedz, czego chcesz ty.
Jak na dłoni widział, że dziewczyna bije się z myślami. W jej głowie musiał panować totalny huragan, co odzwierciedlała jej twarz. Aż wreszcie podjęła decyzję. Przygryzła dolną wargę i skinęła delikatnie głową.
- Musisz to powiedzieć na głos – szepnął przy jej ustach.
Sara westchnęła głośno i zacisnęła szczęki, a potem się poddała.
- Chcę spróbować – przyznała cicho.
Paweł uśmiechnął się szeroko, czując w środku lekkość i olbrzymią radość.

Wziął ją w ramiona i pocałował mocno i bez kontroli. Następnie podniósł do góry i obrócił wokół własnej osi, a Sara krzyknęła, obejmując go mocno za szyję.

8 komentarzy:

  1. Wspaniały rozdział. Bardzo dobrze, że w końcu porozmawiali szczerze i wszystko sobie wyjaśnili.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jesteś moim prywatnym wrzidem na tyłku ... ohhhh jakie to słodkie 😃 kocham 😍

    OdpowiedzUsuń
  3. Bosko����������

    OdpowiedzUsuń
  4. Ach te nasze goląbki, super rozdział!

    OdpowiedzUsuń
  5. Cudownie:-) nie wiem czy to przypadek ale zakochuję się w każdym bohaterze stworzonym przez Ciebie:-)

    OdpowiedzUsuń
  6. https://www.youtube.com/watch?v=fVwM9uKyYYk
    tak mi jakoś się "zanuciło" w trakcie czytania ...
    dzięki i pozdrawiam !!!
    emka

    OdpowiedzUsuń
  7. Temperatura uczuć tej pary rozgrzeje nawet mroźny, jesienny wieczór! Dobrze, że Paweł nie dał za wygraną i doprowadził szczerą rozmowę do końca. Obawiałam się, że Sara będzie uciekać przed swoimi uczuciami jeszcze przez kilka rozdziałów;) Dziękuję za porządną dawkę emocji! Pozdrawiam, Caterpillar:)
    https://www.youtube.com/watch?v=S8R8oATk7NU

    OdpowiedzUsuń