piątek, 18 listopada 2016

"Noc Kupały" Rozdział 19



Paweł
Próbował się skupić. Bóg mu świadkiem, że próbował, ale nic nie mógł poradzić na to, że jego myśli wciąż uciekały w jedno miejsce…do Sary. Odliczał minuty do zakończenia spotkania z podwykonawcami, żeby móc się z nią jak najszybciej zobaczyć.
Odkąd tydzień temu wrócili z Mazur, literalnie postradał zmysły. Nie potrafił normalnie funkcjonować, ponieważ każda minuta, którą spędzał bez Sary wydawała mu się minutą straconą. Widywał ją niemal codziennie, ale to wydawało mu się niewystarczająco często.
Gdy jeden z pracowników referował przebieg dotychczasowych etapów budowy, Paweł dyskretnie wystukał SMS-a do swojej wiedźmy.

Jak Ci mija dzień, królewno?
Wysłał i prawie zachichotał. Zachichotał, kurwa! Było z nim źle, naprawdę źle.
Sara złościła się, gdy nazywał ją pieszczotliwymi zwrotami, dlatego też każdego SMS-a kończył podobnym zwrotem.
Debil.
Otrzymał w odpowiedzi i uśmiechnął się szeroko.
-…panie Pawle? – na dźwięk swojego imienia podniósł głowę.
Patrzyło na niego z oczekiwaniem pięć par oczu. Paweł odchrząknął, schował telefon do kieszeni, a potem zaczął przedstawiać bilans ostatniego miesiąca.
Godzinę później był już w domu. Brał prysznic, gdy rozdzwonił się jego telefon. Sądząc, że to Sara, wyskoczył mokry z kabiny, żeby zdążyć odebrać. To niestety nie była Sara, tylko Krzysiek. Okazało się, że organizował spotkanie w pubie w centrum. Paweł wstępnie się zgodził, ale musiał się chwilę zastanowić nad tym, czy rzeczywiście ma na nie ochotę, ponieważ mieli się na nim pojawić Kuba i Lena.
Nie, żeby wciąż coś czuł do Leny, ale uważał, że on i Kuba nigdy już nie wrócą do przyjaźni z czasów liceum. Tego nie dało się już naprawić i chociaż zakopali topór wojenny, to wspólne wypady na piwo nie były im już pisane.
Bił się z myślami, ale zdecydował się skorzystać z zaproszenia. Może to będzie ten wieczór, który w jakiś sposób na dobre pozwoli mu zapomnieć o historii z Leną. Chciał także oficjalnie pokazać się z Sarą, jako jego dziewczyną, a to wyglądało na dobrą okazję.
Uśmiechnął się na ten pomysł. Ciekawe tylko, co na to jego wiedźma. Na pewno będzie próbowała się wykręcać od tego spotkania – tego był pewien. Każdego jednak dnia Sara stawała się bardziej otwarta. Nie uciekała od jego dotyku i publicznych pieszczot. Nawet przy Kamili pozwoliła się mu pocałować, co uznał za olbrzymi postęp.
Jego siostra przy pierwszym zetknięciu się z ich zażyłą relacją wyglądała na kogoś, kto musi się do tego przyzwyczaić. Nie dziwił jej się. Ich znajomość zaczęła się od totalnej katastrofy, a skończyła…nie, nie skończyła, pomyślał. Nie zamierzał jej kończyć.
Ubrał się w niebieskie dżinsy, T-shirt i bluzę z kapturem. Był po pracy i chciał się poczuć swobodnie, bez presji ciągłego dbania o nienaganny wygląd.
Wychodząc z domu, wybrał numer Sary. Odebrała po trzecim sygnale.
- Ciiiii – syknęła od razu do słuchawki. – Żadnych księżniczek, królewien, skarbów i kochaniów – zastrzegła, na co roześmiał się szczerze.
Uwielbiał ją.
- Misiaczku, ale po co te nerwy? – zdołał opanować rozbawienie.
Sara zawyła w słuchawkę, a potem sama się roześmiała.
- Nie cierpię cię – powiedziała wyrzutem, ale on dobrze wiedział, że powinien to interpretować zupełnie przeciwnie.
- Wiem. Ja ciebie też – odpowiedział, cały czas się szczerząc.
Zarysował jej plan na dzisiejszy wieczór i zgodnie z przewidywaniami zaczęła stawiać opór.
- Boisz się moich znajomych? – prowokował.
- Nie boję się, ale będę się czuła…nie wiem, jak ktoś, kto ma zdać jakiś test – przyznała cicho.
Jego Sara rzeczywiście się bała, ale tego, że zostanie oceniana i nie zda egzaminu. Nie miał pojęcia, skąd u niej te lęki, skoro była idealna. Zresztą, co go obchodziło zdanie innych. Liczyło się tylko to, że on ją zaakceptował ze wszystkim, co ją tworzyło.
- Sara, to nie test, czy jakiś egzamin – zachęcił. – Bądź sobą. Nikim innym, tylko sobą.
W słuchawce zapadła cisza, a po chwili usłyszał jej przytłumiony głos.
- Niech ci będzie, ale spotkajmy się na miejscu. Przyjdę z Kamilą, bo chciała się dziś gdzieś wybrać, a w ten sposób załatwię dwie pieczenie na jednym ogniu – zakończyła i usłyszał, że się uśmiecha.
- Niech będzie, ale potem pozbędziemy się tej kuli u nogi – zażartował, a potem się z nią pożegnał.
Ustalili, że Sara pojawi się w pubie za godzinę. Sam ruszył pieszo w umówione miejsce. Na myśl o spotkaniu z Kubą i Leną poczuł delikatne zdenerwowanie. Czy wciąż coś do niej czuł? Był pewien, że nie, co więc jednak znaczyło to nieregularne bicie serca?
Zatrzymał się na chwilę przed przeszkloną witryną lokalu i wziął głęboki oddech. Miejmy to za sobą, szepnął i pchnął przed sobą drzwi.
Był piątek, dlatego lokal był po brzegi wypełniony spragnionymi piwa ludźmi. Wnętrze przywodziło na myśl oryginalny brytyjski pub ze skórzanymi hokerami przy barze, grafikami londyńskich budowli i naturalnych rozmiarów czerwoną budką telefoniczną, ustawioną zaraz przy głównym wejściu.
Paweł wszedł pewnie do środka i omiótł pomieszczenie spojrzeniem. Dopiero po chwili zdołał zlokalizować grupkę znajomych, gdzie na pierwszy plan wysunęła się dziewczyna o długich blond włosach, która siedziała do niego tyłem. Jego serce wykonało salto w piersi.
Swoje pierwsze skierował jednak nie do stolika, przy którym siedzieli znajomi, a do baru. Zamówił alkohol, bez którego nie powinien rozpoczynać tego spotkania. Żałował, że nie było z nim Sary, przy której zapominał o całym świecie. Zatęsknił za jej uśmiechem i ciętym językiem, którym potrafiła go zawsze przegadać.
Uśmiechnął się pod nosem na wspomnienie jej kąśliwych żartów i pasji w oczach, gdy robili razem coś nowego.
Zapłacił za piwo i zgarnął kufel z lady, a potem niespiesznym krokiem przedzierał się przez tłum ludzi w stronę znajomych.
- Paweł! – usłyszał Krzyśka, który machnął mu ręką na przywitanie.
- Cześć wszystkim – rzucił i przystanął przy zatłoczonym, okrągłym stoliku.
Siedzieli przy nim Krzysiek, jego dziewczyna Sylwia, Damian z dziewczyną, Łukasz, brat Leny z żoną, Magdą. Ten korowód znajomych ze szkoły zamykał Kuba i Lena.
Dziewczyna odwróciła się do niego, odrzucając do tyłu swoje długie włosy w kolorze dojrzałej pszenicy, a on na chwilę wstrzymał oddech.
Nic się nie zmieniła. Wciąż piękna, delikatna i idealna. Zbyt idealna, przeszło mu nagle przez myśl. Jego skołowane serce ustabilizowało swój rytm.
Wcisnął się pomiędzy Krzyśka i Damiana, na wprost Kuby i Leny. Oboje nie wyglądali, jakby to spotkanie zrobiło na nich jakiekolwiek wrażenie. Wyglądali na swobodnych i totalnie zakochanych. Jak dwa zadurzone kundle, pomyślał z przekąsem, biorąc duży łyk piwa.
Czy przeszkadzało mu to? Kompletnie nie. Co jakiś czas musiał zerkać na Lenę i z każdym kolejnym spojrzeniem dochodził do wniosku, że już mu przeszło. Dziewczyna była piękna, roztaczała wokół siebie nieświadomy czar i aurę niewinności, ale nie miała w sobie…ognia. Nie miała w sobie siły przyciągania, którą do perfekcji opanowała jego Sara. To Sara potrafiła się mu postawić, omotała go swoim małym palcem, nawet nie zdając sobie sprawy z tego, jaką posiada nad nim władzę.
Zerknął na zegarek, nie mogąc się jej doczekać.


Sara
Sara wybiegła przed blok, czując niecierpliwość i jednocześnie zdenerwowanie. Dziś miała się oficjalnie pokazać w roli dziewczyny Pawła.  Gdyby ktoś miesiąc temu powiedział jej, że dojdzie do takiej sytuacji, to kazałaby mu zrobić sobie tomografię głowy w poszukiwaniu przyczyny ucisku na mózg. Nigdy by w to nie uwierzyła, a jednak…
Całą godzinę poświęciła na to, żeby wyglądać najlepiej, jak to tylko możliwe. Wyprostowała włosy, które ciężkimi pasmami opadały na jej ramiona i plecy. Podkręciła rzęsy do granic możliwości, a usta podkreśliła ciemnoczerwoną szminką. Założyła wąskie dżinsy i obcisły zielony T-shirt z napisem „Here I am”. Wiedziała, że Paweł doceni tę sytuacyjną grę słów.
Uśmiechnęła się na myśl o zobaczeniu go. Kiedy go nie było w pobliżu, czuła straszną pustkę i tęsknotę. Przez ostatni tydzień pozwalała sobie na zabawę myślami o tym, że może ich dziwny związek nie musi się kończyć. Może uda im się go utrzymać nawet na odległość. Wbrew temu na co podświadomie czekała, Paweł nie zrobił niczego, co mogłoby ją skrzywdzić, czy zdradzić. Będąc z nim nigdy nie poczuła się niewystarczająco dobra, czy niewystarczająco idealna.
Nie była zakompleksiona. Znała swoją wartość i wiedziała, że podoba się facetom, ale ostatnie doświadczenia związane z byłym chłopakiem pozostawiły na niej niewidzialne obrażenia. Były schowane głęboko i dokonywały w niej powolnych zniszczeń, jak rozprzestrzeniająca się gangrena, która powstała z niewielkiej ranki.
Gdyby zetknęła się z Pawłem przed poznaniem Damiana być może nie czułaby tej niepewności i nie węszyłaby wszędzie podstępu. Nie myślałaby o sobie, jak o kimś niepełnym. Słowa byłego chłopaka wciąż dźwięczały jej w głowie i odbijały się echem od jej myśli i każdej decyzji.
Tylko pod spojrzeniem Pawła czuła się idealna i piękna. Gdy jej dotykał zamykał każdą najmniejszą ranę.
Przy rozłożystym kasztanowcu przed jej blokiem czekała Klaudia, Marcin i …Olek. Ucieszyła się na jego widok, ale znała jedną taką osobę, która na jego widok wcale się nie ucieszy. Uśmiechnęła się pod nosem, wyobrażając sobie minę Pawła. Nie chciała go drażnić, albo denerwować, ale uwielbiała, gdy stawał się zazdrosny. Był wtedy taki seksowny, że z trudem opanowywała swoje dzikie żądze.
- WOW – wymamrotał Olek na jej widok. – No WOW – powtórzył.
- Paweł się poślini – zauważyła Kamila, przewiercając Olka spojrzeniem na wylot.
Odkąd wyznała przyjaciółce, że są z Pawłem „jakby oficjalnie” Kamila stała się strażniczką jej czci. Każdy chłopak, który do niej zagadał – nawet niewinny sprzedawca w sklepie – był przez nią uraczany groźnym spojrzeniem.
Sarę bardzo to bawiło, a wręcz czuła się zaszczycona, że Kamila tak szybko to zaakceptowała i tak mocno im kibicowała.
Olek prychnął na jej stwierdzenie i puścił do Sary oko. Ruszyli do pubu. Sara zauważyła, że przyjaciółka trzyma się z Marcinem za rękę. Oj! Paweł nie będzie zadowolony. Z niewiadomych przyczyn, to także ją rozbawiło.
Może lubiła go denerwować, albo po prostu kochała oglądać ten błysk w jego zielonych oczach, który od samego początku ją zahipnotyzował.
- Jak tam sławetny weekend? – zagadnął Olek.
- Sławetny? – zapytała skonfundowana.
Olek zaśmiał się.
- Kamila nie mówi o niczym innym. Po tym weekendzie jej przyjaciółka i brat zostali oficjalnie parą – powiedział, podwyższając ton głosu o dwie oktawy, żeby przedrzeźnić głos Kamili.
Sara zachichotała, przykrywając usta ręką.
- O ludzie. Zwariowała – Sara pokręciła głową z rozbawieniem.
- To tak na poważnie? – dopytał Olek.  – W sensie ty i ten Paweł? – uściślił.
W jego głosie słychać było lekki zawód. Sara nie była pewna, czy dotyczyło to jej osoby, czy może chodziło o coś zupełnie innego. W innych okolicznościach i innej sytuacji uczuciowej na pewno jego zainteresowanie przyjęłaby z entuzjazmem, ale nie teraz. W tej chwili jej wszystkie myśli okupował Paweł.
- To skomplikowane – powiedziała i wzruszyła ramionami.
Olek nie skomentował tego w żaden sposób i przez chwilę szli w milczeniu. Nie trwało ono jednak zbyt długo, ponieważ nie pozwalała im na to ich natura. Przekraczając próg lokalu, zaśmiewali się wszyscy z jakiejś historyjki, którą im opowiadał Olek.
Wewnątrz było tłoczno i gorąco. Wyglądało tak, jakby całe miasto postanowiło dzisiejszy wieczór spędzić w tym konkretnym lokalu. Przeciskali się przez tłum, a Sara czuła coraz większe zdenerwowanie. Wiedziała, że nie powinna dzisiejszego wieczora traktować, jak test, ale wbrew sobie tak się właśnie czuła – jak uczennica, zdająca jeden z ważniejszych egzaminów w życiu.
Ktoś potrącił ją łokciem, a wtedy jej wzrok powędrował w stronę przeszklonej ściany, przy której od razu zauważyła Pawła. Uśmiechał się szeroko, nie odrywając oczu od osoby, która siedziała naprzeciwko niego.
Sara chciała ruszyć w tamtym kierunku, ale nagle zatrzymała się w miejscu. Mimowolnie przerzuciła spojrzenie na osobę, od której Paweł nie mógł oderwać spojrzenia. Dziewczyna siedziała do niej bokiem i nie widziała dokładnie jej twarzy, ale Sara od razu się domyśliła, kim była. Nie po tym, jak się zachowywała, czy nawet jak wyglądała, ale po tym, jak patrzył na nią Paweł.
Obserwował każdy jej gest, każdy delikatny uśmiech i każdy najmniejszy ruch dłoni, gdy odrzucała swoje długie blond włosy. Był nią oczarowany i nie można było go za to winić. Dziewczyna była piękna…i tak bardzo różna od niej.
Na nią Paweł nigdy tak nie patrzył. 
Sara poczuła, jak robi jej się niedobrze, a w ustach czuje gorzki smak. Miała ochotę splunąć, żeby się go pozbyć, bo potęgował jej mdłości.
Tak właśnie wygląda, przemknęło jej przez myśl. Oto zjawa z przeszłości Pawła zmaterializowała się przed nią, jak żywa i tak jak Sara się spodziewała, została przez ową zjawę całkowicie stłamszona.
Sara była już spóźniona na ich spotkanie, ale Paweł nie napisał do niej, nie zapytał, co ją zatrzymało, albo gdzie jest. Zapomniał o niej w chwili, w której pojawiła się jego prawdziwa miłość.
Miała niemal stuprocentową pewność, że gdyby w tej chwili podeszła do niego, żeby się przywitać, Paweł mocno by się dziwił, ponieważ już kompletnie zapomniał o tym, że ją tu zaprosił.
Spoglądając na tę idealną dziewczynę, z każdą mijającą sekundą nienawidziła jej bardziej. Znienawidziła też siebie za to, że pomimo tylu znaków na niebie i ziemi i tylu pieprzonych pogawędek samej ze sobą, dała się po raz kolejny wystrychnąć na dudka.
Stała w tłumie ludzi, potrącana przez łokcie i ramiona i zapragnęła stąd wyjść. Uciec i zapomnieć.
Wbrew sobie, rzuciła ostatnie spojrzenie w stronę Pawła. Wciąż tam był, wciąż wyglądał na najszczęśliwszego człowieka na świecie, którego nagle obdarowano niespodziewanym prezentem. Wciąż był w tamtej dziewczynie zakochany.
Odwróciła się gwałtownie i zaczęła się przepychać w stronę wyjścia. Poczuła uścisk na ręku. W pierwszej chwili chciała wyszarpnąć rękę, ale powstrzymała się przed tym dramatycznym gestem i odwróciła głowę. To była Kamila, która patrzyła na nią ze zdziwieniem.
- Dokąd idziesz? – zapytała, nachylając się nad jej uchem.
- Muszę wyjść. Zrobiło mi się niedobrze. Za dużo tu ludzi – zaczęła wymyślać na poczekaniu.
Nie chciała z nią teraz rozmawiać. Nie chciała z nikim rozmawiać. Pragnęła wrócić do domu i zapomnieć.
- Wyjdę z tobą – oświadczyła, ale Sara pokręciła gwałtownie głową.
- Nie. Zostań. Za chwilę wrócę – skłamała i szybko przedarła się do głównych drzwi.
Pchnęła je z taką siłą, że omal nie uderzyła nimi wchodzące do pubu dziewczyny. Wymamrotała przeprosiny i rzuciła się biegiem przed siebie.
- Zaczekaj! – usłyszała za sobą.
Zwolniła i zamieniła trucht na szybki marsz.
- Co się stało? – zapytał Olek, który z niewiadomych przyczyn zmaterializował się przy jej boku.
O dziwo, jego obecność, jako jedyna jej w tej chwili nie przeszkadzała. Miała nadzieję, że odwróci jej uwagę od tego, co zobaczyła w klubie.
W zasadzie to od początku się na to przygotowywała. Miała pewność, że z Pawłem to tylko chwilowy romans, który skończy się wraz z wakacjami. Dlaczego więc to tak bolało? Dlaczego widok jego uśmiechu, którym obdarowywał inną dziewczynę, był jak kopniak w brzuch?
Była naiwna i głupia, a wmawiała sobie, że jako jedna z nielicznych potrafi się mu oprzeć. Że potrafi zagłuszyć uczucia, żeby się zabawić i spróbować tego zakazanego owocu. Jak bardzo była głupia i bezmyślna. Zasłużyła na to. Zasłużyła, jak nikt inny.
- Nic – odpowiedziała krótko. – Źle się poczułam. Wracam do domu – wyjaśniła mało treściwie.
Objęła się rękoma i ciężko dysząc od szybkiego marszu, skręciła w ulice, prowadzącą do jej domu. Chciała wskoczyć do łóżka i opatulić się kołdrą. Zasnąć i obudzić się następnego dnia, w którym musi zacząć wszystko od nowa.
Wiedziała, że to tylko jej pobożne życzenia, ale co innego miała. Musiała się jakoś pozbierać i na nowo odbudowywać poczucie własnej wartości, które na chwile obecną spadło poniżej poziomu morza.
Słowa Damiana powróciły do niej, jak bolesny bumerang. „Nie jesteś taka, jak myślałem”. „Nie widzisz nikogo, poza sobą”. „Mam cię dość”.
Z jej oczu popłynęły łzy, które z całej siły próbowała zatrzymać, ale to było niemożliwe. Jej ciałem wstrząsnął silny wstrząs. Poczuła, jak silne dłonie, chwytają ją za ramiona i przytrzymują w miejscu.
- Sara, co się stało? – głos Olka był cichy i troskliwy.
Nie chciała się przy nim rozklejać i robić z siebie jeszcze większej niedorajdy i idiotki, ale nad niektórymi sytuacjami i reakcjami swojego ciała nie potrafiła zapanować. Zamiast się odezwać, zakryła dłońmi twarz i rozpłakała się na dobre.
Olek przygarnął ją do siebie i przytulił. Potrzebowała tego. Potrzebowała przyjaciela, a z oczywistych przyczyn nie mogła zwrócić się do Kamili. To był błąd. Jej romans z Pawłem zniszczy nie tylko jej i tak podkopane poczucie wartości, ale może też zaważyć na jej przyjaźni z Kamilą, a tego by nie zniosła.
To był olbrzymi błąd.
Olek o nic nie pytał. Albo się domyślił, że chodziło o Pawła, albo starał się być delikatny. Niezależnie od przyczyny była mu bardzo wdzięczna. Chłopak bez słowa odprowadził ją do domu, a potem dodał:
- Masz mój numer. Jeśli będziesz chciała pogadać, to wal, jak w dym.
Potem uśmiechnął się i odszedł, zostawiając ją samą ze swoim żałosnym zawodem miłosnym.
Dopiero w domu, leżąc już ciepłym łóżku zerknęła na wyświetlacz telefonu, na którym znalazło się kilka nieodebranych połączeń od Kamili i Pawła. Były tam też trzy wiadomości od niego.
Gdzie się podziewasz, aniołku ;)?
Sara, gdzie jesteś?
Kamila powiedziała, że byłaś, ale szybko wyszłaś. Co się stało?
Z jej oczu ponownie poleciały łzy. Wiedziała, że musi z nim porozmawiać, ale nie dziś. Zakończy to, patrząc mu prosto w oczy.
Źle się poczułam i wróciłam do domu. Baw się dobrze.
Kolejną wiadomość o podobnej treści wysłała do przyjaciółki. Nie chciała, aby ta się o nią martwiła. Sara miała pełną świadomość, że zachowuje się jak histeryczka, albo wariatka, ale wspomnienie Pawła i jego idealnej dziewczyny, doprowadzało ją do szaleństwa. Nie mogła tego dłużej ciągnąć i sprawiać sobie coraz większego bólu. Paweł jej nie uleczy, a wręcz przeciwnie – bardziej ją porani.
Zamknęła oczy, modląc się o szybki sen.

2 komentarze:

  1. Znów namieszalas. monia

    OdpowiedzUsuń
  2. No tak i teraz mamy czekac???? Buuuuuu szkoda, że tak sie porobilo!!! Trzymam kciuki za Obiecaj mi😄

    OdpowiedzUsuń