poniedziałek, 28 listopada 2016

"Noc Kupały" Rozdział 21 (KONIEC)


Paweł
- Ja otworzę – krzyknął z korytarza, gdy usłyszał dzwonek do drzwi.
Był już niemal gotowy, żeby wyjść z mieszkania rodziców i natychmiast udać się do mieszkania Sary. To było dla niego chore, że musieli sypiać osobno, skoro wszyscy, łącznie z ich rodzicami, wiedzieli, że są razem, a od niedawna nawet razem mieszkają we Wrocławiu.
Wszyscy wiedzieli, że razem sypiają, więc po co te ceregiele? Nie mógł tego pojąć.
Otworzył drzwi. Stał przed nim kurier, który o dziwo, przybył z paczką dla niego. Paweł niczego się nie spodziewał i niczego ostatnio nie zamawiał, ale bez żadnych podejrzeń pokwitował i odebrał przesyłkę.


- Co to? – zapytała Kamila, zaglądając mu przez ramię.
- Nie wiem – odpowiedział, od razu zabierając się do rozpakowywania.
Nożem rozciął karton, potem odgarnął kilka warstw papieru. Następnie wyciągnął kolejne pudełko, a z niego…zamarł w miejscu, a potem z obrzydzeniem rzucił je o przeciwległą ścianę, robiąc przy tym krok w tył.
- Co ty wyprawiasz? – zapytała Kamila, która patrzyła na niego w osłupieniu.
Jego serce waliło, jak oszalałe, a ręce oblały się potem.
Kamila podeszła ostrożnie do na wpół otwartego kartonu i podniosła go z ziemi. Obejrzała go dokładnie i zaśmiała się, zakrywając usta dłonią. Wiedziała, przecież była jego siostrą. Nie rozumiał tylko, jak mogła się z tego śmiać.
W tej samej chwili otrzymał SMS-a. Wyciągnął telefon z kieszeni i odczytał go natychmiast.
Dostałeś przesyłkę? Musisz stawić czoła swoim lękom :D:D:D. To za tego cholernego szczura. Nie lekceważ mnie. p.s. chciałabym zobaczyć twoją minę :D.  p.s. 2Kocham cię :*
Paweł wpatrywał się w wiadomość i nie mógł uwierzyć, że mu to zrobiła. Owszem, przyniósł kiedyś to ich wspólnego mieszkania szczura w klatce, ponieważ obiecał koledze, że go przez weekend przetrzyma, ale to był szczur oswojony i do tego biały. Jak mogła się go przestraszyć i do tego rzucić się do niego z rękami.
Sara kazała mu wtedy wybierać: albo ona, albo szczur. Zaczęła się nawet pakować, ale udało mu się z nią dogadać i przekazać na przechowane to biedne stworzenie innemu kumplowi.
To nie było najmądrzejsze posunięcie z jego strony, ale żeby mu od razu wysyłać w przesyłce Fraglesa? To nie mieściło mu się w głowie.
Jak cię dorwę, to nie wiem, co ci zrobię!!!
Zagroził w SMS-ie.
- Mogę go sobie zabrać? – zapytała ostrożnie Kamila, dzierżąc w dłoniach to fioletowe paskudztwo.
- Pozbądź się tego. Nie chcę na to patrzeć – polecił i ruszył do wyjścia.
Jeszcze na korytarzu słyszał śmiech siostry.
Po roku związku z tą małą wiedźmą powinien się spodziewać czegoś podobnego. Życie z nią to była jedna wielka niewiadoma i Paweł kochał każdy najmniejszy fragment tej niewiadomej. Nawet teraz, gdy wciąż miał przed oczami olbrzymi nochal tego najwstrętniejszego z Fraglesów, nie zamieniłby tego na nic innego.
Kochał być z Sarą. Uwielbiał się z nią śmiać, uwielbiał się z nią wygłupiać, uwielbiał z nią rozmawiać. Mógłby godzinami się w nią wpatrywać (co często robił, gdy spała) i nigdy nie miałby tego dość.
Kiedy ponad rok temu zabierał ją z dworca, nie przypuszczał, że ta jedna niepozorna chwila tak bardzo zmieni jego życie. Że ta dziewczyna tak bardzo w nim namiesza.
Uśmiechnął się na wspomnienie ich pierwszego od lat spotkania i jednocześnie pierwszej awantury. Nie mógł uwierzyć, że minął już rok od tamtej chwili.
Do rodzinnego miasta przyjechali wczoraj. Jakieś dwa miesiące temu Paweł otrzymał zaproszenie. Zaproszenie, które go zaskoczyło i wprawiło w konsternację. Nie spodziewał się tego, że Kuba i Lena zdobędą się na taki gest. Wydarzenia, które były udziałem ich trójki zaczynały się przedawniać.
Tym bardziej zaskoczyło go, a nawet wzruszyło to, że o nim pamiętali i postanowili na dobre puścić w niepamięć ich zaszłości. Tak działało na ludzi szczęście – pozwalało odpuścić winy i wymazywało wszystko, co złe.
Był już przed blokiem Sary, więc musiał przerwać swoje filozoficzne rozmyślania. Nie widział jej jedną noc, a miał wrażenie, że nie widzieli się całą wieczność. Kompletnie mu odbiło na jej punkcie, ale było mu z tym dobrze, dlatego nie widział potrzeby, żeby to zmieniać.
Zaraz po skończeniu zlecenia pół roku temu, bardzo się nagimnastykował, żeby dostać kolejne zlecenie w okolicach Wrocławia. Związek na odległość nie był dla niego. Sara nie chciała, aby podejmował pochopne decyzje, ale on dobrze wiedział, czego chce i wcale nie czuł, że robi coś wbrew sobie, albo, że się poświęca. Wprost przeciwnie, robił to też dla siebie. Kochał Sarę i nie chciał, aby odległość wpłynęła na ich związek.
To, że spędzali ze sobą dużo czasu nie oznaczało, że nie mieli swojego odrębnego życia. Mieli oddzielnych przyjaciół i inne zainteresowania. Żadne z nich nie czuło się przez to zaniedbywane. Paweł nie spodziewał się, że bycie w związku może być takie satysfakcjonujące. Akceptacja i dzielenie swoich codziennych spraw to były dla niego najważniejsze aspekty w ich relacji. Kochał Sarę i wiedział, że ona czuje tak samo. Czegoś takiego nie da się zastąpić przelotnymi romansami.
A seks? Seks za każdym razem jest idealny. Temperament Sary był niewiarygodny, a jej pomysłowość czasami zaskakiwała nawet jego samego.
Uśmiechnął się na wspomnienie jednego z jej ekscesów, po którym przez tydzień musiał chować na szyi ślady po ugryzieniu.
Zadzwonił do drzwi. Otworzyła mu mama Sary i z olbrzymim uśmiechem na ustach, zaprosiła go do środka. Ta kobieta go kochała. Był o tym przekonany. Po każdej wizycie u niej w domu, Paweł był cięższy o jakieś pięć kilo.
- Sara! – krzyknęła kobieta przy jego uchu, aż zadudniło mu w głowie.
Skrzywił się w myślach.
- Taak?! – odkrzyknęła jego wiedźma.
Na dźwięk jej głosu uśmiechnął się szeroko. Kobieta chciała jej odpowiedzieć, ale Paweł powstrzymał ją gestem ręki. Zdjął buty i wszedł bez pukania do pokoju Sary. Dziewczyna stała do niego odwrócona tyłem i szperała w swojej szafie.
Paweł podszedł do niej na palcach, a potem chwycił w pół i rzucił ją na łóżko. Przełożył ją sobie przez kolano i zaczął jej dawać klapsy.
- Ałaaaaaa!– zaczęła krzyczeć.
- Teraz ała. Nie ma litości, Sara. Za takie zachowanie, nie będziesz mogła długo siadać na tyłek – powiedział i ponownie wymierzył jej klapsa.
Sara zaśmiewała się w niebogłosy.
- Wiesz – powiedziała wreszcie. – Nie wiedziałam, że wymierzanie mi kary tak bardzo ci się spodoba – dodała ciszej i popatrzyła mu wymownie w oczy.
Cholera. Miała rację. Stanął mu. Gdyby byli sami…
Pozwolił dziewczynie zsunąć się z jego kolan, a potem zaatakował ją soczystym pocałunkiem. Gdy się oderwali od siebie Sara zapytała:
- Jeśli tak wygląda kara w twoim wykonaniu, to może częściej będę ci sprawiać takie prezenty – zachichotała na końcu.
- Tylko spróbuj – zmrużył na nią oczy. – Ale przyznaję, to był zajebiście diabelny pomysł. To uświadomiło mi, że nigdy więcej nie zdradzę ci swoich głęboko skrywanych tajemnic – dodał, układając się wygodnie na jej łóżku.
Sara uśmiechnęła się tym swoim pięknym uśmiechem i ułożyła się obok niego.
- Tylko tak mówisz – szepnęła i dała mu całusa.
Sara
Była zdenerwowana. Nie sądziła, że to ją dopadnie, a jednak… Spojrzała w lustro i musiała przyznać, że wyglądała ładnie. Włosy sięgały jej trochę za podbródek. Z pomocą Asi ułożyła je w fale i podpięła z jednej strony. Zdecydowała się na ciemnobeżową sukienkę bez ramiączek. Sukienka była stonowana, ale seksowna. Sara nie mogła sobie pozwolić na byle jaki wygląd. Przy tej pięknej królowej śniegu i tak wszystkie kobiety będą wyglądały, jak siostry kopciuszka, pomyślała złośliwie, za co od razu zganiła się w myślach.
Nic nie mogła poradzić na to, że była o nią zazdrosna. Pod koniec zeszłych wakacji poznała ją bliżej i stwierdziła, że to naprawdę miła i inteligentna dziewczyna. Gdyby nie fakt, że Paweł coś kiedyś do niej czuł, zapewne mogłyby się zaprzyjaźnić. Niestety, nigdy do tego nie dojdzie, ponieważ Sara była zbyt zaborcza i zbyt mocno w Pawle zakochana, żeby móc pozwolić Lenie na częste przebywanie w jego towarzystwie. Oczywiście nigdy by się nie przyznała do takich myśli na głos, ale taka była prawda.
Sara poznała też narzeczonego Leny, Kubę i była nim totalnie zauroczona. Koleś był jednym z najprzystojniejszych facetów, jakich poznała. W dodatku okazał się bardzo sympatyczny i miły.
Starała się nie pokazywać tego, jakie zrobił na niej wrażenie, ponieważ poznała historię jego i Pawła. Nie chciała Pawłowi sprawiać przykrości nadmiernym zainteresowaniem w stosunku do jego kumpla. To było oczywiste, że Lena nie zakochała się w Kubie, ponieważ ten był przystojny, bo takie rzeczy prędzej, czy później powszednieją. Miała tego przykład ze swojego poprzedniego związku. Damian był bardzo przystojny, ale był także beznadziejny pod każdym innym względem. Wygląd nigdy nie zrekompensuje braku miłości, a właśnie miłość widziała, obserwując przyjaciół Pawła. Widziała to i dziękowała Bogu, że wszystko potoczyło się w taki, a nie inny sposób.
Całe szczęście dla niej.
Dziś musiała się postarać, żeby Pawłowi nawet przez myśl nie przeszło, że dokonał niewłaściwego wyboru.
Sara wiedziała, że Paweł ją kocha, ale w niej już na zawsze pozostanie maleńka zadra zazdrości i niepewności.
- Wyglądasz zajebiście – powiedziała jej siostra.
Asia kibicowała jej i Pawłowi. Kiedyś odbyły bardzo osobistą rozmowę, w której siostra wyznała, że kiedyś podkochiwała się w Pawle, ale to była już przeszłość. Sarze spadł kamień z serca, ponieważ nie chciałaby, aby jej związek miał jakikolwiek wpływ na jej relację z siostrą.
- Dzięki – uśmiechnęła się w odbiciu lustra.
- Tak, wyglądasz pięknie – potwierdziła mama, która przystanęła za jej plecami i poprawiła coś przy jej sukience.
Sara odwróciła się i cmoknęła ją delikatnie w policzek. W tym samym momencie do drzwi rozległ się dzwonek.
- O! To pewnie Pawełek – zaszczebiotała mama i pognała, aby mu otworzyć.
Sara z Asią wywróciły oczami na jej zbyt duży entuzjazm. Ich mama uwielbiała Pawła. Tato nie był lepszy. Gdy chłopak pojawiał się w ich domu, był przyjmowany jak najznamienitszy gość. Sara często z tego żartowała i dogadywała mamie, że ta pewnie sama się w nim podkochuje.
Wyszła na spotkanie swojemu chłopakowi. Paweł w swoim grafitowym garniturze wyglądał, jak najprzystojniejszy człowiek na świecie. Jego zielone oczy zaświeciły się na jej widok. Znała ten błysk i pragnęła go, jak niczego innego na świecie.
- Nie wiem, co powiedzieć – jego głos był niski i zachrypnięty. – Nie wiem, czy powinnaś iść w takim stroju – dodał, nie odrywając od niej wygłodniałego wzroku.
Jej serce załomotało w piersi.
- Dlaczego? – zapytała, nagle pełna niepewności.
- Bo przyćmisz Lenę. Jak to będzie wyglądało – uśmiechnął się pod nosem. – Ale trudno. Co poradzić, jak się ma taką piękną dziewczynę – wzruszył ramionami i podał jej dłoń, którą ujęła i splotła jego palce ze swoimi.
- Dżentelmen w każdym calu – skwitowała to jej mama.
- Tak, tak. Ideał. Idziemy już – ponagliła go, zanim mama zdąży napisać wiersz pochwalny na jego cześć.
Gdy znaleźli się przed blokiem, Paweł obrócił ją dookoła, żeby się jej przyjrzeć.
- Kotek, wyglądasz jak…sam nawet nie wiem, jak to określić – pokręcił głową zdezorientowany. – Jesteś piękna – powiedział i pocałował ją, nie zważając na to, że ubrudzi się szminką.
Paweł nie należał do facetów, którzy by sobie odmawiali przyjemności, a wiedziała, że jedną z jego największych przyjemności były pocałunki.
Sara odsunęła się od niego i wytarła palcem czerwony ślad na jego ustach.
- Ty też wyglądasz nieźle – powiedziała poprawiając mu przekrzywiony krawat.
*
Wesele było skromne, ale bardzo gustowne. Para młodych prezentowała się zjawiskowo. Tak, jak Sara przewidywała, Lena wyglądała, jak księżniczka. W myślach nazywała dziewczynę…Elzą, bohaterką z bajki Kraina lodu. Nie po złości. Tak po prostu wyglądała.  Sara nie czuła do niej niechęci i z czasem może zapomni, że Paweł coś kiedyś do niej czuł…może.
Bardzo dobrze się bawili. Sara poznała mnóstwo ludzi, w tym przesympatyczną parę  - brata Kuby, Kamila i jego dziewczynę, Maję. To była najbardziej urocza para, jaką Sara w życiu widziała. Ona drobna o twarzy w kształcie serca i nosie obsypanym piegami, on cały czas uśmiechnięty, troskliwy i…równie przystojny, co jego brat.
Sara miała wrażenie, że trafiła na jakiś konkurs mistera świata. Nigdy nie widziała tylu przystojniaków upchanych na tak niewielu metrach kwadratowych, ale nie narzekała. Absolutnie nie narzekała.
Gdy minęła północ, postanowili się ulotnić z imprezy. Pożegnali się z Kubą i Leną, a potem wsiedli do auta. Paweł powiedział, że ma dla niej niespodziankę. Sara nie mogła usiedzieć z niecierpliwości w miejscu. Podekscytowana zastanawiała się, co też jej Paweł wymyślił tym razem.
- Chyba nie chcesz się zemścić za Fraglesa? – zapytała ostrożnie. – Wiesz, że to się potem zmieni w niekończącą się spiralę zemsty? – dodała, żeby zrozumiał ten mechanizm, zanim podejmie niepotrzebne wysiłki.
Paweł zaśmiał się głośno, a ten śmiech otulił jej serce. Jego pospieszne spojrzenie wypełnione było czułością. Często tak na nią patrzył i wtedy wiedziała, że jest dla niego dokładnie tym, czym on był dla niej. Czuła, że ją kocha i niczego więcej nie potrzebowała. Ta świadomość była, jak moc, która ją chroni przed wszystkim, co złe.
- Wiem i nie odważyłbym się. A tak w ogóle, gdzieś ty wynalazła to paskudztwo? – zapytał, chwytając ją za rękę.
Tym razem ona zachichotała.
- Tajemnica – odrzekła.
Nie miała zamiaru wkopywać Olka, który dał jej namiar na jedyny sklep posiadający kukiełki Fraglesów. Jak wiele by dała, żeby zobaczyć jego minę, gdy rozpakował tę wyjątkową przesyłkę.
- Jesteś okropna – powiedział i pokręcił z dezaprobatą głową.
Sara tak bardzo była rozkojarzona i rozanielona, że zorientowała się gdzie jadą, dopiero wtedy, gdy Paweł skręcił w piaszczystą drogę, wiodąco do lasu. Do lasu, przy Jeziorze Łez.
- Nasza polana? –zapytała z bijącym sercem.
- Nasza polana – potwierdził.
Uśmiechnęła się pod nosem. Paweł wyszedł z auta i chciała pójść w jego ślady, ale on zatrzymają gestem ręki, obszedł samochód i otworzył jej drzwi, a potem pomógł wyjść z auta.
- Wiesz, że umiem to zrobić sama? – zażartowała.
- No co ty? – uśmiechnął się.
Zmienił się. Dopiero teraz to sobie uświadomiła. Cały wieczór był małomówny i nie skory do przekomarzań.
- Co będziemy tam robić? – zapytała, chociaż było jej wszystko jedno.
- Zobaczysz – odpowiedział cicho i mało konkretnie.
Mogliby tylko posiedzieć i popatrzeć na wodę. Nie miało znaczenia, co robili, gdy byli razem świat pędził we właściwym kierunku.
Pokonali leśną drogę i wyszli na środek polany, która w jej myślach już na zawsze pozostanie „ich”. Tu zatańczyli po raz pierwszy i po raz pierwszy się do siebie zbliżyli. To właśnie tu zrozumiała, że są dla siebie stworzeni.
Na niebie świeciło milion gwiazd, a w tle słychać było śpiew nocnych ptaków i rechot żab. Sara tonęła w grząskim podłożu. W takich butach prawie nie dało się iść, więc przystanęła, ściągnęła wysokie szpilki i wzięła je w ręce. Paweł na ten widok uśmiechnął się szeroko.
Nagle chwycił ją za rękę i zatrzymał w miejscu. W tych ciemnościach nie widziała dokładnie jego twarzy, ale nie musiała jej widzieć, bo znała dokładnie każdy jej fragment.
- Wiesz, jaki jest dzisiaj dzień? – zapytał nagle.
- Dwudziesty pierwszy czerwca…poczekaj, już dwudziesty drugi… – zmarszczyła czoło.
- Noc Kupały – przerwał jej.
No tak, rzeczywiście, pomyślała zaskoczona.
– Dokładnie rok temu tańczyliśmy w tym miejscu – położył jedną dłoń na jej twarzy. – Wtedy zadziałały pradawne, ciemne moce, które nas ze sobą zetknęły – mówił z uśmiechem, ale jego głos drżał.
- Dzięki – powiedziała z przekąsem, ale też się uśmiechnęła na wspomnienie tej nocy.
- Pamiętasz, jak puszczałyście wianki z Kamilą, żeby zdobyć męża? – zapytał ze śmiechem.
Chciała coś odpowiedzieć równie dowcipnego, ale nie zdążyła, bo Paweł ponownie się odezwał.
- No więc, Saro… – jego głos ponownie zadrżał. – Chyba to zadziałało.
W tej samej chwili polanę zalał głęboki kobiecy głos intonujący „Stand by me”, a w koronach pobliskich drzew, jak gwiazdy, rozbłysły migocące punkty. Na miejsce, w którym stali padła delikatna poświata.
Sara rozglądała się dookoła, zachwycona widokiem. Poczuła się nagle, jak we śnie. Gdy ponownie odwróciła się w stronę Pawła, zastała go klęczącego na jedno kolano.
Wypuściła z rąk szpilki i przykryła dłońmi usta.
- No więc, cytując klasyka – zaczął nieśmiało Paweł. – Czy zostaniesz przy mnie? – zapytał, a ona nie potrafiła wydusić z siebie żadnego słowa.
W jej głowie panował taki chaos, że nie wiedziała, czy to wszystko dzieje się naprawdę, czy uderzyła się w głowę podczas wesela i teraz ma omamy.
Paweł wyjął z kieszeni marynarki małe pudełeczko. Otworzył je i dopiero wtedy Sara uwierzyła, że to prawda.
- Wiesz dobrze, że nie jestem żadnym mówcą i dlatego powiem tylko tyle…Kocham cię. Wyjdź za mnie – jego głos był zachrypnięty i kompletnie zmieniony.
W jego oczach czaiła się niepewność i zdenerwowanie.
Sara nie mogła dłużej czekać i chociaż nigdy nie spodziewała się czegoś takiego i póki co, nie liczyła na takie wielkie gesty, to nie miała nawet chwili zawahania.
Przykucnęła przy nim i rzuciła mu się na szyję.
- Tak – powiedziała cicho, a z jej oczu popłynęły łzy. – Jesteś nienormalny – dodała.
Paweł objął ją mocno i zatopił twarz w jej włosach. Śmiał się głośno i z ulgą.
Odsunęła się od niego, a Paweł wsunął na jej palec złoty pierścionek z małym diamentem.
- Od kiedy to planowałeś? – zapytała, nie mogąc w to uwierzyć.
- Od jakiegoś czasu. Chociaż po akcji z Fraglesem miałem chwilę zawahania – dodał ze śmiechem.
Sara walnęła go ręką w pierś. W tym samym momencie dobiegł ją wrzask i głośne dudnienie. Odwróciła się i napotkała ramiona Kamili, za którą z gracją kroczył Marcin.
- To wasza sprawka? – wskazała na drzewa.
- Nie, to magiczne drzewa – Kamila popatrzyła na nią z politowaniem. – Jezu, nie wierzę, że zostaniesz moją bratową – krzyknęła w niebo i cmoknęła ją w policzek.
Następnie oderwała się od niej i podbiegła do swojego brata, który wziął ją w ramiona i okręcił wokół siebie.
- I nie wierzę, że ty się ustatkujesz – powiedziała.
- Wiem, gówniaro – powiedział ze śmiechem.
Po tych wylewnych gratulacjach od Kamili i mniej wylewnych od Marcina, zostali sami. Polanę zalała cisza i ciemność.
Usiedli na plaży i wpatrywali się w gładką taflę jeziora. Zapanował błogi spokój, a serce Sary dopiero teraz zwolniło. Paweł objął ją ramieniem i przyciągnął do siebie.
- Kompletne szaleństwo – powiedziała, podnosząc na niego oczy.
- Wiem – szepnął jej na ucho. – Ale w tym szaleństwie jest metoda.
- Naprawdę chcesz się ze mną męczyć do końca życia? – zapytała z niedowierzaniem.
Ujął jej twarz w obie dłonie i musnął delikatnie dolną wargę.
- Jestem w stanie ponieść tę wysoką cenę za ten nasz zajebisty seks – powiedział, powstrzymując uśmiech.
- Idiota – skwitowała.
- Wiedźma – odpowiedział i przytulił ją mocno.


Owioną ich ciepły, letni wiatr. Sara zamknęła oczy, czując jak jej serce zalewa magia tego miejsca. Magia, którą podarował jej Paweł i która zostanie z nią już na zawsze.

9 komentarzy:

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  2. Tylko jeden: czemu tak krótko !!!! Ale za to cudownie

    OdpowiedzUsuń
  3. s u p e r !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    emka

    OdpowiedzUsuń
  4. Gratulacje dla naszych zakochańców!!! Dzięki wielkie��

    OdpowiedzUsuń
  5. o jak miło, boskie zakończenie-cóż romantyzm jest najlepszy:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Cały rozdział czytałam z wielkim uśmiechem na twarzy :) I dalej nie chce zejść :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ok więc ogarnęłam całość i co i cięsze się że i Pawełek znalazł swoja "wiedźmę" znaczy się miłość. Cała magia miejsca polany i nocy Kupały nieziemsko opisana. Oficjalnie uwielbiam Sarę i jej charakterek. Dzieki wielkie też za przypomnienie pozostałych postaci w tym boskiego Kuby.

    OdpowiedzUsuń