piątek, 27 stycznia 2017

"Sezon na lisa" Rozdział 10



Olek
Obudził mnie budzik i wbrew pozorom, nie był to mój specjalny dzwonek w telefonie, tylko kawałek, który co rano podrywał do życia Paulę. Na początku bardzo mnie drażnił ten wyjec, ale każdego dnia coraz bardziej się do niego przekonywałem. Teraz sprawił, że pomimo dwóch i pół godzin snu, zwlokłem się z łóżka całkiem przytomny.
Po minucie odezwał się mój budzik, którego dźwięk przypominał piłę mechaniczną w tartaku. Tylko taki dźwięk był w stanie zerwać mnie z łóżka, gdy za długo zabalowałem dzień wcześniej albo gdy byłem permanentnie niedospany.
Dzisiaj spałem czujnie, dlatego wyjec zdołał się przedrzeć do mojego płytkiego snu bez najmniejszego problemu. Ochlapałem wodą twarz i uśmiechnąłem się, gdy usłyszałem jak zaspana Paula obija się o meble. Rannym ptaszkiem to ona nie była.

niedziela, 22 stycznia 2017

"Sezon na lisa" Rozdział 9



Olek
Byłem okropnie zjebany po kilkugodzinnej zabawie w barmana. Zdecydowanie wolałem swoje obowiązki w stajni i sadzie, niż sterczenie za barem. Rozebrałem się, ledwie widząc na oczy. Wszedłem pod prysznic i zamknąłem oczy, czując jak gorąca woda rozluźnia moje napięte mięśnie.
Dopadło mnie ogromne zmęczenie. Zakręciłem wodę i wyszedłem z kabiny. Owinąłem się ręcznikiem, a potem przysiadłem na chwilę na zamkniętej klapie od sedesu. Wpatrywałem się w drzwi, prowadzące do pokoju Pauli. Usłyszałem jej głos. W pierwszej chwili pomyślałem, że ktoś u niej jest i nie spodobała mi się ta myśl. Dochodziła północ, a przyjmowanie gości o tej porze nie było czymś normalnym, zważywszy na to, że Paula to dziewczyna. Młoda dziewczyna. A młode dziewczyny nie powinny przyjmować gości o tej porze.

poniedziałek, 16 stycznia 2017

"Sezon na lisa" Rozdział 8


Paula
Tej nocy nie mogłam zasnąć. Nie działała wewnętrzna perswazja, ani świadomość, że rano muszę wcześnie wstać. Nic nie działo. Przewracałam się z boku na bok, czując fale gorąca przetaczające się przez moje ciało. Gdy zamykałam oczy, byłam wciąż w stajni i całowałam się z Olkiem. Tego co wtedy czułam, nie potrafiłam opisać słowami. Jakbym znalazła się w innym świecie, w którym nie było zamartwiania się o każdy kolejny dzień. Nie było skrobania każdej złotówki, żeby zapewnić Adasiowi najlepszą opiekę. Nie było strachu, że któregoś dnia ktoś mi go odbierze.
Byłam tylko ja i moje własne pragnienia. Na chwilę stałam się zwykłą dziewczyną, która nie ma na barkach olbrzymiej odpowiedzialności.

piątek, 6 stycznia 2017

"Sezon na lisa" Rozdział 7

*
Paula
Weszliśmy do restauracji. Na prośbę Olka nie odstępowałam go na krok, albo raczej to on nie odstępował mnie. Był tak blisko, że mogłam poczuć jego zapach, tak jak na ganku, gdy nachylił się nade mną, żeby dotknąć moich włosów. Moje serce jeszcze nie doszło do siebie po tym śmiałym geście. Byłam tym odurzona tak bardzo, że zupełnie zapomniałam o Igorze i jego wcześniejszym zaproszeniu na bliżej niesprecyzowaną randkę. Koleś pojawił się znikąd i od razu przeszedł do rzeczy. Uśmiechnął się obłędnie, zapytał o mój nos, a potem zapytał, czy nie wybrałabym się z nim do miasta na kolację.  
Facet był nieprzeciętnie przystojny i musiałabym być totalnie ślepa, żeby tego nie zauważyć. Musiałabym być też wykonana z kamienia, żeby jego zainteresowanie nie połechtało mojego ego. Nie byłam zbytnio rozchwytywana przez mężczyzn, a mój nastoletni zawód miłosny na dobre zniechęcił mnie do facetów.