czwartek, 23 lutego 2017

"Sezon na lisa" Rozdział 12

+18
Olek
Zakochałem się. I to na maksa. Nie mogłem przestać o niej myśleć. Nie potrafiłem zasnąć, wiedząc, że dzielą nas tylko dwie pary drzwi. Wczoraj stałem przed jej pokojem dobre pół godziny. Chyba z milion razy podnosiłem rękę, żeby zapukać, ale w ostatniej chwili tchórzyłem, aż w końcu wróciłem do siebie. Chodziłem jak we mgle, nie zauważając innych ludzi. W mojej głowie była tylko Paula. Gdy gdzieś przypadkiem (albo gdy udawałem, że to przypadek) spotykaliśmy się na terenie pensjonatu, uśmiechaliśmy się do siebie jak para wariatów.
Jeśli do tej pory miałem jakieś wątpliwości, czy moje zauroczenie Sarą było poważne, to teraz miałem stuprocentową pewność. Nigdy nie byłem zakochany…aż do teraz.
Po wizycie w domu dziewczyny uświadomiłem sobie, że nie mogę pozwolić jej odejść. Minęły trzy dni od naszej spontanicznej wycieczki, a ja wciąż słyszę jej pełne smutku słowa, w których przyznaje, że czasami opieka nad bratem ją przerasta, ale że go kocha i zrobiłaby dla niego wszystko.
Moje życie nie było pełne jednorożców, srających tęczą, ale w porównaniu z obowiązkami, jakie zrzucono na barki Lisicy, żyłem jak beztroski książę. Bez obowiązków, bez odpowiedzialności i bez presji. Miałem babcię, o którą się troszczyłem, ale nie byłem w tym sam, a poza tym ona troszczyła się o mnie, więc byliśmy kwita. O Paulę nie troszczył się nikt. Może z wyjątkiem Adasia, który na swój dziecięcy sposób starał się jej pomóc, ale to nie wystarczyło.
Gdyby Paula mi pozwoliła, zrobiłbym dla niej wszystko. Wziąłbym na siebie jej troski i zmartwienia, ale wiedziałem, że jest zbyt dumna, żeby mi na to pozwolić. Nie byłem też pewien, czy ufa mi na tyle, żeby podzielić się ze mną wszystkimi problemami
Nie bardzo wiedziałem, jak ją do siebie przekonać i sprawić, żeby zakochała się we mnie równie mocno, jak ja w niej. Wiedziałem, że mnie lubiła, ale czy miałem szanse na coś więcej? Te pytania bez odpowiedzi tylko mnie dołowały, więc postanowiłem działać. Nie myśleć i nie przetrawiać różnych scenariuszy, tylko stanąć przed drzwiami do jej pokoju i po prostu w nie zapukać.
Wyszedłem spod prysznica, gdy usłyszałem pukanie do drzwi. Byłem owinięty tylko ręcznikiem, dlatego zawahałem się na sekundę, ale nie dlatego, że byłem wstydliwy. Jeśli już, to wprost przeciwnie, ale za drzwiami mogłem zastać Annę, a nie chciałem jej bardziej zachęcać. To, że oddychałem wystarczało jej za wszystkie zachęty świata. Głupia suka.
Chwyciłem za klamkę, otworzyłem drzwi i ostrożnie wychyliłem głowę na zewnątrz. W korytarzu stała Paula. Serce omal nie zrobiło mi w piersi dziury. Uśmiechnąłem się szeroko.
Dziewczyna trzymała w dłoniach dwie miseczki, ale w pierwszej chwili ich nie zauważyłem, bo gapiłem się na nią jak zahipnotyzowany.
- Jestem nie w porę? – zapytała, wpatrując się we mnie swoimi wielkimi szarymi oczami.
Dziewczyno, dla ciebie nie ma momentów „nie w porę”, pomyślałem natychmiast. Na widok mojego negliżu znowu oblała się rumieńcem. O tak, kochałem to w niej najbardziej. Tylko siłą zwalczałem odruch przyciągnięcia jej do siebie i zacałowania na śmierć.
Podobało mi się też to, jak na mnie patrzyła. Mówiąc dosadniej - kręciło mnie to jak pożerała mnie wzrokiem. Wolałem jednak nie testować granic własnej wstrzemięźliwości, dlatego postanowiłem sie ubrać.
- Nie, ale daj mi sekundę, tylko coś na siebie włożę – zaprosiłem ją do środka gestem ręki.
Nie odsunąłem się jednak i gdy Paula mnie mijała, musnęła odkrytym ramieniem mój tors. Musiałem jak najszybciej skryć się w łazience i nałożyć jakieś gacie, bo obawiałem się, że zaraz dojdzie do kompromitującej sytuacji.
- Będę za chwilę. Rozgość się – powiedziałem i w czasie przemarszu do łazienki oceniłem stan pokoju.
Nie było tragicznie, ale zawsze mogłoby być lepiej. Skrzywiłem się, gdy zauważyłem przy łóżku brudne skarpety. Zgarnąłem je z podłogi z prędkością światła i zamknąłem się w łaźni parowej, jaką zrobiłem z naszej wspólnej łazienki.
Serce galopowało mi jak szalone, gdy się ubierałem. Wilgotne włosy wytarłem pospiesznie ręcznikiem, ubrałem spodnie dresowe, nałożyłem T-shirt, a potem wróciłem do pokoju. Paula siedziała na moim łóżku i przeglądała książkę, którą zacząłem czytać zanim ona pojawiła się w pensjonacie. Ostatnio nie miałem czasu na czytanie.
Podniosła głowę i zapytała:
- Fajna?
- Nawet spoko. Mogę ci pożyczyć – powiedziałem i usiadłem naprzeciwko niej na krześle. – Co tu masz? – ponownie zwróciłem uwagę na dwie miseczki na stole.
- Lody – uśmiechnęła się. – Ale chyba już się trochę rozpuściły. Ukradłam z kuchni – wzruszyła ramionami.
Zaśmiałem się.
- Ładnie się rozkręcasz – powiedziałem.
Podałem miseczkę Pauli i sam zabrałem się za swoją porcję. Dziewczyna umościła się na moim łóżku, siadając na nim po turecku i oparła się plecami o ścianę. Miała na sobie krótkie spodenki od piżamy i zwykły bladoróżowy podkoszulek, spod którego wystawały ramiączka jej białego stanika. Bezwolnie podążyłem wzrokiem w dół i zatrzymałem się na jej piersiach. Chociaż drobne, były ładnie zarysowane pod koszulką i…
Paula odchrząknęła głośno, a ja natychmiast podniosłem wzrok, udając, że wcale nie gapiłem się na jej cycki.
- Gapiłeś się na moje cycki – zauważyła rozbawiona.
- Nieprawda – żachnąłem się na pokaz, ale puściłem do niej oko, biorąc do ust kolejną łyżkę lodów waniliowych.
Paula nagle spoważniała i oblizała wargi. Za to, co stało się kilka sekund później obwiniałem upał, dziwny układ planet i…lody waniliowe. W kilku zwinnych ruchach znalazłem się na łóżku obok dziewczyny. Wyjąłem z jej rąk miskę i odstawiłem ją na podłogę, a potem rzuciłem się na usta Pauli, jakby od tego zależał pokój na świecie.
Lisica zesztywniała na jedną milisekundę, a następnie odwzajemniła pocałunek, jednocześnie oplatając ramionami moją szyję. Jej zapach i smak były jak powiew silnej morskiej bryzy – zaparły mi dech w piersiach. Sięgnąłem do jej płomiennych włosów i zdjąłem z nich gumkę. Miękkie pasma spadły ciężko na jej ramiona. Na krótką chwilę odsunąłem się od jej ust, żeby móc ją podziwiać. Westchnęła cicho, gdy nasze usta straciły kontakt. To był najpiękniejszy dźwięk, jaki słyszałem w życiu.
Usta Rudzielca były nabrzmiałe, wilgotne i smakowały jak lody waniliowe. Patrzyła na mnie swoimi olbrzymimi oczami, wdzierając się nimi do mojego wnętrza. Jej piękno sprawiało mi autentyczny ból.
Usiadłem na łóżku i oparłem się plecami o chłodną ścianę. Paula usiadła na mnie okrakiem. Spletliśmy nasze dłonie i na chwilę zastygliśmy w takiej pozie. Nie mogliśmy jednak tkwić w takim bezruchu. Przynajmniej ja nie mogłem.
Przyciągnąłem ją do siebie i zacząłem całować. Najpierw bardzo delikatnie, ledwie muskając jej delikatne wargi, ale z każdą mijającą sekundą ten pocałunek stawał się intensywniejszy. Paula zaczęła rytmicznie poruszać biodrami, co tylko bardziej mnie podkręciło. Czułem, że z każdym jej najmniejszym ruchem robię się twardszy. Ona także musiała to czuć i kontynuowała.
Nasz zgodny taniec stawał się coraz gorętszy. Wsunąłem dłonie pod jej koszulkę i zacząłem nimi wodzić po jej plecach. Skórę miała gładką jak aksamit. Ustami zszedłem na linie szczeki, a potem niżej. Językiem wyczuwałem szaleńczy puls na jej szyi i dostawałem od tego pomieszania zmysłów. Przyciągnąłem ją do siebie bliżej, żeby mieć lepszy dostęp do jej dekoltu i piersi. Paula zaczęła delikatnie pojękiwać, a jej ruchy stawały się coraz bardziej niecierpliwe i coraz mniej skoordynowane. Dziewczyna ujeżdżała mnie na sucho. Chryste.
Jęknąłem wprost w jej usta, gdy otarła się o mnie wyjątkowo mocno. Na ten dźwięk Paula zamarła w bezruchu. Na jej twarzy pojawiło się milion odcieni różu. Spojrzała mi w oczy z autentyczna zgrozą. Wyglądała jakby dopiero teraz zdała sobie sprawę z tego, co robi. Nie chciałem, żeby poczuła się skrępowana, a poza tym pragnąłem tego tak, jak ona, dlatego przyciągnąłem ją ponownie do siebie i szepnąłem na ucho:
- Nie przestawaj.
Zaczęliśmy się ponownie całować, a Paula znowu zaczęła poruszać rytmicznie biodrami. Najpierw powoli, nieśmiało, ale szybko znalazła swój rytm. Dołączyłem do niej, zapominając się w jej zapachu i każdym ruchu. Wiedziałem jak to się zaraz skończy – byłem już na krawędzi – ale miałem to gdzieś. Nigdy nie przeżyłem czegoś bardziej podniecającego. Widok pędzącej ku spełnieniu Pauli był niesamowity.
W pewnym momencie nie wytrzymałem i wsunąłem palce pod gumkę jej spodenek. Nie miała majtek i moje palce natrafiły na jej nagą skórę. Paula oderwała się od moich ust i spojrzała mi głęboko w oczy.

Paula
Nie wiedziałam, co się ze mną dzieje. Nie potrafiłam się opanować, tak bardzo chciałam, żeby mnie dotykał, całował i…sama już nie wiedziałam, co jeszcze. Pragnęłam go jak nikogo innego na świecie. Zapomniałam o wstydzie i samokontroli. Moje ciało wiedziało lepiej, czego potrzebuje, dlatego zaczęłam się o niego ocierać. Było mi tak strasznie dobrze. Zawahałam się na chwilę, gdy usłyszałam jego jęk. Ocknęłam się z transu, w który wpadłam. Przestraszyłam się reakcji Olka na moje śmiałe zachowanie, ale on wtedy spojrzał mi w oczy i szepną na ucho, żebym nie przestawała. Posłuchałam go. Byłam już na skraju orgazmu, gdy poczułam jego dłoń, którą wsunął pod moje spodenki. Ponownie zastygłam w bezruchu. To było coś zajebiście intymnego…coś, czego jeszcze nigdy nie przeżyłam. Nikt mnie nigdy tam nie dotykał i to było niesamowite.
Olek nie kontynuował, chociaż bardzo tego chciałam. Wplótł palce w moje włosy i przeczesał je z czułością.
- Mogę? – zapytał.
Przygryzłam mocno wargę i skinęłam przyzwalająco głową. Moje serce omal nie wyskoczyło z piersi. Poczułam jego delikatne palce, którymi zaczął zataczać delikatne koła, cały czas omijając miejsce, w którym pragnęłam go najbardziej. Z moich ust wyrwało się głośne westchnienie, gdy musnął najbardziej unerwiony punkt.
- Tak dobrze? – usłyszałam jak przez mgłę aksamitny głos Olka.
Nawet dźwięk jego głosu doprowadzał mnie do czerwoności.
- Tak – szepnęłam, a on przełknął głośno ślinę.
Jedną dłonią mnie torturował, a drugą delikatnie gładził po szyi i skórze na kości obojczykowej. Było mi tak dobrze. Tak strasznie dobrze. Przeczesałam jego miękkie i wilgotne włosy, a potem pocałowałam delikatnie, napierając na jego rękę. Nie trwało to długo, a doszłam mocno i w kompletnym oszołomieniu. Oddychałam szybko i nim odważyłam się spojrzeć w twarz Olka, minęła dobra minuta.
Chłopak patrzył na mnie jakby nie wierzył, że tu jestem. Otworzył usta, żeby coś powiedzieć, ale nic się z nich nie wydostało. Ja również nie wiedziałam, jak to wszystko skomentować. Wydusiłam z siebie jedynie:
- Dziękuję.
Zabrzmiało to tak głupio, że w tej chwili chciałam zapaść się pod ziemię. Olek zaśmiał się cicho i ponownie mnie pocałował. Dopiero wtedy dotarło do mnie, że wypadałoby się odwdzięczyć, chociaż nie wiedziałam jak się do tego zabrać, żeby do końca się nie skompromitować. Chryste, byłam naprawdę niedorobiona w tych sprawach.
Odważyłam się dotknąć go przez spodnie. Olek zamruczał seksownie, odrywając się od pocałunku. Przytrzymał moją twarz w dłoniach i popatrzył głęboko w oczy. Było w nich pożądanie i coś jeszcze, czego nie potrafiłam nazwać.
- Wiesz, że nie musisz tego robić – zapewnił.
- Wiem – odrzekłam. – Ale chcę. – i to była najszczersza prawda. – Tylko…– zaczęłam niepewnie
- Tak – zachęcił mnie, muskając opuszkami palców moją dolną wargę, od której nie odrywał oczu.
- Tylko nigdy tego nie robiłam. Musisz mi pokazać – przyznałam szczerze, spuszczając wzrok.
Olek nagle zastygł w miejscu i podniósł do góry brwi, jakby chciał je połączyć ze swoją grzywką.
- Czego nie robiłaś? – zapytał.
Co to w ogóle za pytanie?, pomyślałam spłoszona. Jak niby miałam na to odpowiedzieć.
- Wszystkiego – rzuciłam buńczucznie, zakładając ręce na piersi.
- Nie byłaś…nie uprawiałaś seksu? – zapytał z niedowierzaniem.
Wiedziałam, że tak zareaguje. Oni wszyscy tak reagowali. Jak kobieta nie była dziewicą, to była puszczalska, a jak była, to pewnie była jakaś nienormalna.
- Nie – fuknęłam i chciałam zejść z jego kolan, ale mi na to nie pozwolił. – Puść mnie! – zażądałam, ale on znowu się uśmiechnął.
Nie mogłam patrzeć na ten jego uśmiech, bo stawałam się przez niego rozlazłą galaretą. Robił to specjalnie, wiedziałam o tym.
- Przestań się wić. Przecież widzisz, że jestem silniejszy i to nie ma sensu – zakomunikował, jakby nigdy nic.
- Jasne. Jakbyśmy się naprawdę mierzyli, to bym cię skopała do nieprzytomności – zmrużyłam na niego groźnie oczy.
Olek wybuchnął gromkim śmiechem, za co walnęłam go w ramię. Odchylił do tyłu głowę i ryczał ze śmiechu jak jakieś zwierzę.
- Dureń. Nie śmiej się ze mnie. Mam ciężką nogę. Jakbym z tobą skończyła, to byś nie wiedział jak się nazywasz – wygrażałam, ale sama nie mogłam się już powstrzymać i dołączyłam do jego rechotu.
- Pewnie twoi przeciwnicy umierają ze śmiechu w fazie wygrażania – dodał, za co dostał kolejnego kuksańca, tym razem w brzuch.
- Jeszcze byś się zdziwił – dodałam na zakończenie, a wtedy Olek objął mnie w pasie i przyciągnął do siebie.
Wylądowałam na jego brzuchu i przez chwilę po prostu tak leżeliśmy. Ja z głowa na jego piersi, a on gładząc mnie po włosach.
- Naprawdę jesteś dziewicą? – przerwał tę błogą ciszę.
Westchnęłam głośno.
- Jestem – dodałam do tego wzruszenie ramion. – Pewnie teraz myślisz, że jest coś ze mną nie halo – dodałam zmęczonym głosem, ale nie próbowałam już od Olka uciekać. Było mi zbyt dobrze w takiej pozycji.
- Jesteś głuptasem – zamruczał rozbawiony przy moich włosach. – A wracając do tematu, czy to co robiliśmy przed chwilą, to był też twój pierwszy raz? – dopytał.
- W pewnym sensie – odpowiedziałam czując jak znowu się czerwienię.
- W jakim? – dopytywał ten ciekawski głupek.
- Nieważne – odpowiedziałam zdecydowanie.
Przecież nie będę mu opowiadała o tym, że się masturbuję. Zdawałam sobie sprawę, że to facetów kręci, ale to było zbyt osobiste. Ponownie zapadło między nami milczenie. Poczułam się nagle bardzo śpiąca, ale wciąż nie odwdzięczyłam się Olkowi. Tak nie powinno być. Ziewnęłam głośno, a potem zapytałam:
- To jak? Pokażesz mi, co mam robić? – podniosłam na niego oczy.
Patrzył na mnie z rozbawieniem, a potem przełożył moje włosy na jedną stronę i przygładził z czułością.
- Jasne, ale nie teraz. Teraz idziemy spać – zadecydował.
Poczułam lekkie rozczarowanie, bo naprawdę chciałam się mu odwdzięczyć za ten niesamowity orgazm, ale rozumiałam, że był zmęczony. Czułam także zawód, że musiałam wstać, ponieważ było mi tak ciepło i miło. Podniosłam się na rękach, ale Olek ponownie mnie do siebie przyciągnął.
- Dokąd się wybierasz? – zapytał zdziwiony.
- Do siebie.
- Nie ma mowy. Jest już późno, a droga daleka. Nie puszcze cię, to zbyt niebezpieczne – przybrał poważny ton.
Blond grzywka opadła mu na oczy. Odgarnęłam ją z jego czoła, za co zostałam nagrodzona pięknym, prawie nieśmiałym uśmiechem. Olek był piękny, ale gdy go pierwszy raz zobaczyłam wydał mi się zwyczajny i bez wyrazu. Chyba musiałam mieć jakieś bielmo na oczach, skoro nie zauważyłam tego, że był idealny. Musiałam być totalnie ślepa i głupia.
- Nie mogę tu spać – odpowiedziałam.
- A to niby dlaczego? Pościel jest czysta. Sam własnoręcznie zmieniałem ją zaledwie cztery tygodnie temu – wciąż trzymał mnie w ramionach. – Poza tym, to jest mi tak wygodnie i nie będę zmieniał pozycji, tylko dlatego, że ty chcesz sobie iść. Nie bądź egoistką – dodał z udawaną pretensją.
Uśmiechnęłam się i westchnęłam ostentacyjnie, ale myśl, że miałabym się obok niego obudzić, napawała mnie ekscytacją.
- Niech ci będzie – sapnęłam. – Mam nadzieję, że dziś nie będziesz chrapał, bo obudzisz się ze skarpetą w ustach – ostrzegłam.
- Ja nie chrapię. Ile razy mam ci powtarzać – powiedział, przekręcając ich na bok.
 Sięgnął ręką za ich głowami i zgasił lampkę, następnie naciągnął na nas cienką kołdrę, a potem zaczął się pod nią kokosić.
- Co ty robisz?
- Rozbieram się.
- Co?
- No, rozbieram się. Nie będę przecież spał w spodniach i koszulce.
Chciałam coś powiedzieć, ale głos uwiązł mi w gardle, bo Olek przytulił mnie, a mój policzek dotknął jego nagiego ciała. Serce waliło mi jak oszalałe, gdy położyłam dłoń na jego piersi, a potem całkowicie bezwolnie zaczęłam przesuwać palcami po gorącej skórze. Na klatce piersiowej natrafiłam na wąski pasek włosów, który musnęłam samymi opuszkami. Jeszcze nigdy nie dotykałam mężczyzny w ten sposób i było to coś niesamowitego. Słyszałam jak oddech Olka przyspiesza. Milczał jednak.
- To dla mnie też pierwszy raz – przyznałam cicho. – Mam na myśli spanie w jednym łóżku z chłopakiem.
Wiedziałam, że zabrzmiało to żałośnie, ale chciałam, żeby to wiedział. Chciałam być z nim szczera.
- Cieszę się, że jestem twoim pierwszym razem – odrzekł równie cicho.

Uśmiechnęłam się do siebie w ciemnościach. Ten chodzący ideał zawsze wiedział, co powiedzieć, żeby mnie rozmiękczyć. Zamknęłam oczy i wciąż wtulona w jego pierś, zasnęłam jak niemowlę.

2 komentarze: