środa, 29 marca 2017

"Sezon na lisa" Rozdział 16



+18   
Paula
W nocy nie mogłam zasnąć. Na myśl o tym, że jutro poznam przyjaciół Olka, robiło mi się gorąco i zaczynałam się denerwować. Chciałam im się zaprezentować z jak najlepszej strony. Chciałam, żeby mnie polubili i zaakceptowali. Mogłabym sobie wmawiać, że mam to gdzieś i udawać, że wcale mnie to nie obchodzi, ale prawda była zupełnie inna.
Odrzuciłam od siebie kołdrę, wstałam z łóżka i podeszłam do okna. Orzeźwiający wiatr wpadał do pokoju i studził moje myśli. Spojrzałam w stronę pokoju Olka. Od tamtej nocy, gdy zasnęliśmy na jego łóżku, nie spędziliśmy żadnej nocy razem. Bardzo tego chciałam, ale nie mogłam się zdobyć, żeby go o to poprosić. Już i tak w jego obecności zmieniałam się w bezwolną galaretę, nie potrzebowałam upewniać go w tym, że jestem niepoczytalna. Pragnęłam go bardzo. Chciałam, żeby mnie dotykał, żeby i on mnie pragnął.

Czekałam na jego ruch, ale każdy kolejny dzień kończył się podobnie: praca do samego wieczora, zmęczenie i szybkie zapadanie w sen. Nie mieliśmy z Olkiem dla siebie zbyt wiele czasu, co zaczynało mi bardzo przeszkadzać.
Westchnęłam z frustracji, odrzucając do tyłu rozpuszczone włosy. Właśnie wtedy usłyszałam ciche pukanie, dochodzące zza łazienkowych drzwi. Serce omal nie wyskoczyło mi przez gardło. Wzięłam głęboki oddech i na palcach podeszłam do drzwi. Otworzyłam je powoli i na widok rozebranego do pasa Olka rozdziawiłam szeroko usta. Widziałam go już bez koszulki, ale teraz, skąpany w blasku księżyca wyglądał jakby wyszedł wprost z moich snów.
- Nie mogę spać – powiedział prawie szeptem. – Usłyszałem cię i…
Nie odpowiedziałam, tylko zrobiłam krok w tył i wpuściłam go do środka. Stanęliśmy naprzeciwko siebie i wpatrywaliśmy się w siebie jak zahipnotyzowani. Nie mogłam oderwać od niego oczu. Był taki piękny. Nie potrafiłam się powstrzymać i wyciągnęłam rękę, aby dotknąć jego skóry. Musnęłam palcami jego tors, a potem brzuch. W tamtym momencie straciłam cały rozsądek i poddałam się temu, co czułam.
Olek dotknął mojej twarzy i odsunął z niej rozmierzwione włosy. Jego dłoń pozostała na mojej szyi. Pieścił ją delikatnie jakby nie mógł się nasycić dotykiem.
- Paula – powiedział szeptem. – Pragnę cię tak mocno, że jeśli nie jesteś teraz gotowa, to musisz mnie wyprosić z pokoju – miał zachrypnięty głos, od którego przeszyły mnie dreszcze.
Jego słowa dotarły do mnie z opóźnieniem, ale gdy to się stało, powstrzymałam swoją dłoń przed dalszą wędrówką. Czy byłam gotowa? Czy chciałam uprawiać seks z Olkiem? Czy to jest właściwy facet? Nie musiałam się długo zastanawiać, bo znałam odpowiedzi na te pytania już od dłuższego czasu.
- Nie chcę cię wypraszać – odpowiedziałam cicho, ale mój głos w tych ciemnościach zabrzmiał jak krzyk.
Olek zastygł z dłonią w moich włosach. Oddychał ciężko, jakby w pokoju nagle zabrakło tlenu. Byłam rozpalona i niecierpliwa, ale czekałam na jego ruch. Chciałam, żeby mnie poprowadził, żeby powiedział mi, co mam robić.
Wreszcie się doczekałam. Przybliżył się i pocałował mnie tak namiętnie, że zakręciło mi się w głowie. Czas się zatrzymał, a ja odleciałam w kosmos. Objęłam go, dotykałam wszędzie, gdzie mogłam tylko dosięgnąć. Oddawałam pocałunki, jakbym bez jego ust miała za chwilę umrzeć.
Zamknęłam oczy, a wtedy Olek na kilka milisekund przerwał nasz gorący pocałunek, a w zamian za powędrował ustami na moją szyję, dekolt, ramiona. Zsunął ramiączka mojej bluzki i powoli, bardzo powoli, ściągał ją na dół. Dotyk jego warg na moim ciele był jak niebo. Nigdy nie czułam czegoś równie podniecającego i wspaniałego.
Ukląkł przede mną i pociągnął na dół mój podkoszulek, który zatrzymał się na kostkach. Olek chwilę wpatrywał się we mnie zadzierając wysoko głowę, a potem przywarł ustami do moich piersi. Jęknęłam cicho, nie kontrolując już swoich odruchów. Wplotłam palce w jego włosy i przycisnęłam głowę do siebie, nie chcąc, aby przerywał.
- Jesteś taka piękna, Paula. Najpiękniejsza na świecie – mówił pomiędzy pocałunkami, a ja wpadałam coraz głębiej i głębiej, zatracając się w tej chwili.
Wsunął dłonie pod gumkę moich spodenek i równie powoli zaczął je zsuwać z moich bioder, pośladków i ud. Stałam przed nim zupełnie naga, odsłonięta i kompletnie oszołomiona. Jego palce delikatnie i z namaszczeniem wodziły po skórze moich ud. Dotknął ustami skóry na moim brzuchu tuż nad pępkiem i jednocześnie spojrzał mi w oczy.
- Ufasz mi? – zapytał, przerywając na chwilę delikatne pocałunki.
Skinęłam głową. Chciałam mu powiedzieć tyle rzeczy, ale nie znajdowałam właściwych słów. Uczucia przytłoczyły mnie. Nie potrafiłam wyrazić tego, co czuję i czego pragnę.
Zaczesałam długą grzywkę Olka na bok i nachyliłam się nad nim, żeby go pocałować i w ten sposób zapewnić go, że ufałam mu jak nikomu innemu na świecie. Może było to z mojej strony głupie i naiwne, ale w tej chwili nic nie miało większego znaczenia. Nic, prócz jego ust i ciepła, które rozsadzało mnie od wewnątrz.
Kiedy zakończyliśmy pocałunek, Olek usiadł na piętach i językiem musnął skórę na moim biodrze. Domyślałam się, co zamierza i poczułam gorąco w podbrzuszu. Pragnęłam go tak mocno, że to było wręcz niemożliwe do wytrzymania.
- Rozsuń nogi – usłyszałam jakby z daleka.
Zrobiłam to powoli i ostrożnie. Oddech Olka przyspieszył, na jego twarzy oświetlonej jedynie blaskiem księżyca, zaglądającego przez okno, malowała się desperacja i niecierpliwość.
- Nie bój się – powiedział uspokajająco, źle odczytując drżenie mojego ciała.
- Nie boję – odpowiedziałam.
Uśmiechnął się do mnie przelotnie, a potem musnął nosem moje najintymniejsze miejsce. Odsunęłam się od niego instynktownie, ale nie pozwolił mi na zrobienie kroku w tył. Chwycił dłońmi za moje biodra i przytrzymywał mnie w miejscu, a wtedy…wtedy dotknął mnie językiem. Zakwiliłam z wrażenia. Oddychałam tak szybko, że groziła mi hiperwentylacja.
- Szerzej – zdołał wydusić zachrypniętym i przytłumionym głosem Olek.
Dopiero po chwili zdałam sobie sprawę, że mówi do mnie. Posłuchałam go. Stanęłam w delikatnym rozkroku i przytrzymałam się jego ramienia. Olek ścisnął moje pośladki. Fala gorąca rozeszła się po całym moim ciele. Nigdy nie przeżyłam bardziej erotycznej chwili. Nawet w najśmielszych snach nie wyobrażałam sobie takiej sceny.
- Trzymaj się mnie mocno, Paula – zakomunikował Olek i ponownie mnie zaatakował.
Czułam każde muśnięcie języka, każdy oddech i każdy delikatny pocałunek…wszystko to przeplatał między sobą, a pode mną uginały się nogi. Było mi tak dobrze… jak nigdy przedtem. Zaczęłam się rytmicznie poruszać, ocierając się o jego...język. Zapomniałam o wstydzie, o samokontroli i o innych ważnych sprawach, które straciły znaczenie. Moje niecierpliwe ruchy zawiodły mnie wprost na szczyt, z którego skończyłam w przepaść. Upadłabym, gdyby Olek nie chwycił mnie w pasie i nie przytrzymał w mocnym uścisku.
- O mój Boże – szepnął mi na ucho. – To było niesamowite – dodał zafascynowanym głosem.
- Tak – powiedziałam.
Wpatrywaliśmy się w siebie kilka sekund, a potem złączyliśmy się w głodnym pocałunku. Czułam siebie na jego ustach i natychmiast znowu obudziło się we mnie pożądanie. Nie przestając się całować, przenieśliśmy się na moje łóżko. Olek w pośpiechu zsunął swoje bokserki i odrzucił je na bok. Przerwał nasz pocałunek i spojrzał mi głęboko w oczy, a potem dotknął mojego policzka. Kolejny raz uderzyło we mnie to, jak bardzo był przystojny, czuły i…idealny.
- Jesteś absolutnie pewna, że chcesz to zrobić ze mną? – zapytał, a na jego twarzy pojawił się grymas udręczenia.
- Jestem absolutnie pewna, Olek.
- Wiesz, że mi na tobie zależy – powiedział, nie przestając przewiercać mnie wzrokiem.
- Wiem – odpowiedziałam.
Wiedziałam, a przede wszystkim to czułam. Każdego dnia i w każdej chwili, którą razem dzieliliśmy.
To wystarczyło Olkowi za odpowiedź. Podniósł się z łóżka i wyszedł przez łazienkę do swojego pokoju. Po pół minucie wrócił z paczką prezerwatyw. Przygryzłam wargę z ekscytacji i trochę też ze strachu. Słyszałam, że to będzie bolało, ale nie miałam pojęcia jak bardzo. Olek rozerwał opakowanie i chciał założyć gumkę, ale powstrzymałam go, dotykając jego nadgarstka. Chłopak popatrzyła na mnie nieprzytomnie.
- Mogę… – zaczęłam nieśmiało – Mogę cię dotknąć?
Bardzo tego chciałam. Jeśli już byliśmy w tak intymnej sytuacji, to chciałam z niej wyciągnąć jak najwięcej. Olek otworzył delikatnie usta, a potem uśmiechnął się.
- Możesz ze mną robić, co zechcesz – dodał z coraz szerszym uśmiechem.
Odpowiedziałam tym samym i delikatnie dotknęłam wyprężonego dumnie penisa. Przejechałam palcami aż do samej nasady. Był w dotyku jak aksamit. Na chwilę chyba przestałam oddychać, tak bardzo zajęła mnie ta eksploracja.
- I co myślisz? – zapytał zachrypniętym głosem. Już się nie uśmiechał.
Podniosłam na niego oczy, wciąż go dotykając. Dotarłam do główki i tam zatrzymałam dłoń.
- Podoba mi się – odpowiedziałam takim samym tonem i przesunęłam ręką po całej długości.
Olek jęknął z rozkoszy.

Olek
Czułem, że dłużej już nie wytrzymam. Jej dotyk doprowadzał mnie do szału. Była taka ciekawa i zafascynowana, co tylko bardziej mnie podniecało. Nigdy w życiu nie doświadczyłem czegoś podobnego. Mój pierwszy raz przeżyłem z dziewczyną, którą poznałem na imprezie jeszcze w czasach liceum. Byliśmy parą przez kilka tygodni, ale oboje wiedzieliśmy, że nie jest to wielka miłość. Nie przeszkadzało nam to jednak, żeby razem wskoczyć do łóżka. Nigdy tego nie robiłem, więc nie mogłem się już doczekać.
Wszystko było spoko, ale nie było to to, na co liczyłem. Bardziej odczułem ulgę, że nie jestem już prawiczkiem.
W międzyczasie uprawiałem seks z kilkoma innymi dziewczynami, ale z żadną nie łączyło mnie nic szczególnego. Skłamałbym, gdybym powiedział, że nie było mi z nimi dobrze w łóżku. Było, ale nie mógłbym nawet porównywać tego z tym, co przeżywam, będąc z Paulą. Moja Lisica była bardzo niedoświadczona, ale to ja czułem się teraz jak prawiczek. Dopiero teraz, z nią rozumiałem ten oklepany frazes: „seks z osobą, którą kochasz smakuje najlepiej”. To był mój pierwszy raz z kimś, kogo naprawdę kochałem i dla kogo zrobiłbym wszystko.
Nie mogłem zasnąć, tak mocno jej pragnąłem i gdy usłyszałem ruch w jej pokoju, postanowiłem do niej zapukać.
Teraz przyglądałem się jej drobnej dłoni, którą mnie pieściła i wiedziałem, że nie wytrzymam już długo. Odsunąłem delikatnie jej rękę, na co zmarszczyła czoło niezadowolona.
- Chyba nie chcesz, żeby wszystko skończyło się przed czasem – uśmiechnąłem się.
Paula ułożyła się na plecach i wpatrywała się we mnie z oczekiwaniem. Była też zdenerwowana, co dobrze rozumiałem. Nie potrafiłem oderwać od niej oczu. Była taka piękna i bezbronna. Nigdy w życiu bym jej nie skrzywdził i nie mogłem sobie nawet wyobrazić, że na moim miejscu mógłby być ktoś inny. Paula była moja i tylko moja. I tak zostanie już na zawsze.
Ułożyłem się nad nią i pocałowałem miękko, jednocześnie rozchylając na boki jej nogi. Jedną ręką podparłem się obok niej, a drugą założyłem sobie na biodro jej nogę. Nie chciałem sprawiać jej bólu, ale nie dało się tego zrobić inaczej.
- Jeśli zaboli, mów, a przestanę – zapewniłem i powoli w nią wszedłem.
Zalała mnie taka rozkosz, że w tamtym momencie zapomniałem jak się oddycha. Paula była taka ciasna i wilgotna. Gdy natrafiłem na opór jęknęła i zacisnęła mocno powieki. Na jej twarzy pojawił się grymas bólu. Natychmiast przestałem się poruszać, chociaż instynkt próbował przejąć nade mną kontrolę.
- Paula? – zapytałem.
Otworzyła oczy i rozluźniła się.
- Zrób to – powiedziała z determinacją.
Na jej czole pojawił się kropelki potu, a z jednego oka popłynęła pojedyncza łza. Od razu ją scałowałem, jakbym w ten sposób odbierał jej ból.
Zacząłem się znowu poruszać, bardzo powoli, obserwując jej twarz. Jednym mocnym pchnięciem pokonałem opór. Nie mogłem się już dalej powstrzymywać. Wciąż czułem na języku smak Pauli i to doprowadzało mnie do szaleństwa. Pocałowałem ją gwałtownie i przyspieszyłem. Wplotła palce w moje włosy i pociągnęła za nie delikatnie. Jej piersi ocierały się o mój tors, wprawiając mnie w stan kompletnego otumanienia. Ostatkiem sił podniosłem ciężkie powieki i patrzyłem jak Lisica wije się i pojękuje z rozkoszy. Kochałem ją w takim stanie. Była już tak blisko, a ja byłem tuż za nią. Doszliśmy prawie w tym samym momencie. Naszymi ciałami wstrząsnęły silne dreszcze. Nachyliłem się nad nią, ciężko dysząc i oparłem czoło o jej rozpalone i mokre od potu czoło. Chwilę łapaliśmy oddech i wracaliśmy do rzeczywistości.
Pozbyłem się gumki i ułożyłem obok Pauli. Dotykałem jej ciała, chcąc czuć jej gorąco pod palcami. Odwróciła się do mnie, zaczerwieniona, zdyszana i całkowicie rozczochrana. Uśmiechnąłem się na widok tego idealnego obrazka i przyciągnąłem ją do siebie.
- Bolało? – zapytałem.
- Tylko na początku – przyznała i westchnęła głośno.
Objęła mnie w pasie i przytuliła do mnie. Po moim sercu rozlało się ciepło, którego nigdy wcześniej nie czułem. Dopiero teraz wiedziałem, co znaczy być naprawdę zakochanym. To suma wszystkiego, co dobre na tym świecie. Paula była wszystkim, czego mógłbym pragnąć, a nawet trochę więcej.
- Jak się w ogóle czujesz?
Chwilę milczała, a potem wtuliła twarz w moją szyję i powiedziała:
- Idealnie. Czuję się idealnie.
Nie mógłbym otrzymać bardziej satysfakcjonującej odpowiedzi.
Po kilku minutach usłyszałem jej regularny oddech, a potem ciche chrapanie. I to niby ja miałem tak strasznie chrapać, pomyślałem rozbawiony. Przykryłem nas kołdrą i wsłuchiwałem się w jej oddech. Długo nie mogłem zasnąć, bo w głowie układałem plan na moje dalsze życie. Wiedziałem, że choćby nie wiem co, w moim świecie musi na stałe zamieszkać Rudzielec.
Zasnąłem na chwilę przed świtem, a gdy ponownie otworzyłem oczy, słońce wisiało już wysoko na niebie. Obok mnie, rozłożona jak pływająca żaba, leżała Paula. Boże, jaka była zachłanna. Zostawiła mi tylko skrawek łóżka, spychając mnie na samą krawędź. Przetarłem oczy i patrzyłem na nią w całej jej nagiej krasie. Nie było na świecie piękniejszej dziewczyny. Długie nogi, okrągła, wypięta pupa, wąska talia, szerokie biodra i piękne, szczupłe ramiona. Dłonią przejechałem palcami wzdłuż całych jej pleców, delektując się dotykiem jej rozgrzanej skóry. Natychmiast nabrałem na nią ochoty, ale wiedziałem, że musiała być jeszcze tkliwa, dlatego z bólem serca przykryłem ją po samą szyję, żeby się dalej nie torturować. Wstałem z łóżka, posłałem jej ostatnie tęskne spojrzenie, a potem poszedłem do swojego pokoju.
Chciałem wziąć prysznic i przygotować dla Pauli śniadanie zanim się obudzi. Wszystko szło zgodnie z planem, ale wtedy natknąłem się w kuchni na Andrzeja, który widząc moje misternie ułożone kanapki i miseczkę z kopcem truskawek, parsknął śmiechem.
Miał szczęście, że miałem zajęte ręce, bo bym mu przyjebał.
- Ech, co to zakochanie robi z ludźmi – powiedział, ostentacyjnie wzdychając.
- Wal się, debilu – odpowiedziałem, ale nie mogłem powstrzymać uśmiechu.
Byłem szczęśliwy i żaden idiota ze swoimi kretyńskimi komentarzami nie mógłby tego zmienić.
- Dzięki, już to zrobiłem – rzucił z uśmiechem i wyszedł do sali restauracyjnej.
Wszedłem do siebie, a potem przez łazienkę dotarłem do pokoju Pauli. Dziewczyna właśnie się budziła i przeciągała w łóżku.
- Dzień dobry – powitała mnie zaspanym uśmiechem.
Moje serce zareagowało na to kilkoma szybkimi podskokami. Postawiłem tacę z jedzeniem na stoliku i podszedłem do niej, a potem pocałowałem namiętnie, mając gdzieś jej wcześniejsze obiekcje, co do całowania się przy nieumytych zębach. Tym razem nie opierała się, a wręcz przylgnęła do mnie i pociągnęła mnie za sobą na łóżko. Mój Rudzielec miał temperament, odpowiadający kolorowi jej włosów. Idealnie.
Moje ręce już błądziły po jej ciele, ale wtedy rozdzwonił się telefon. Paula roześmiała się, słysząc „Przez te oczy zielone”. Posłałem jej karcące spojrzenie.
- Zawsze będzie mnie to bawić – zachichotała.
Sięgnąłem do kieszeni i odebrałem.
- Kurwa, czy ty zawsze musisz dzwonić w najmniej odpowiednim momencie? – zapytałem Marcina.
- Ja też za tobą tęskniłem, kochanie – odpowiedział i zarechotał jak świnia.
Nie wiem jak Kamila z nim wytrzymywała. Istne z niego prosię.
- Gdzie jesteście?
- Na jakiejś polnej drodze. Krowy widzę.
- Sam jesteś krowa – zaśmiałem się.
Nagle w tle usłyszałem głos Sary.
- O! Tam jest tablica – krzyknęła i po chwili dodała, recytując: – Lisia dolina, jeden kilometr.
Rozłączyłem się i spojrzałem Pauli w oczy, robiąc przy tym grobową minę.

- Szykuj się. Nadjeżdżają.

*zdjęcia: pinterest.com Lindsay Hansen i Wyatt Nash

1 komentarz: